Nauka To Lubię

Oficjalna strona Tomasza Rożka

Kategoria: Aktualności

14 odkryć polskich naukowców, o których nie miałeś pojęcia

Łazik księżycowy, pierwsza łódź podwodna, kamizelka kuloodporna to polskie wynalazki. Niestety wciąż wiemy o nich niewiele, a jeszcze mniej o ich autorach. W tym artykule poznasz wielkie odkrycia Polaków, o…

Łazik księżycowy, pierwsza łódź podwodna, kamizelka kuloodporna to polskie wynalazki. Niestety wciąż wiemy o nich niewiele, a jeszcze mniej o ich autorach. W tym artykule poznasz wielkie odkrycia Polaków, o których mogłeś do tej pory nie słyszeć.

Akademia Superbohaterów kobiety w nauce

1. Metoda krystalizacji metali.

Jan Czochralski – wybitny polski inżynier i chemik, którego odkrycia umożliwiły rozwój elektroniki. Zapewne gdyby żył w naszych czasach, to z powodzeniem zbudowałby potęgę nie mniejszą niż Google czy Facebook. Sprawdził i opisał metodę krystalizacji metali przez tzw. wyciąganie. Do dzisiaj nazywa się ją metodą Czochralskiego. Odkrycia dokonał przez przypadek, przez to, że zagapił się i umoczył pióro nie w tuszu, lecz w tygielku z roztopioną cyną.

Szczegóły jego odkrycia poznasz w książce „Akademia superbohaterów”, którą dostaniesz TUTAJ.

2. Lampa naftowa i pierwsza na świecie rafineria ropy naftowej.

Podczas eksperymentowania Ignacy Łukasiewicz otrzymał naftę, która nie dymiła i paliła się jasnym płomieniem. To był przełom i Łukasiewicz potrafił doskonale wykorzystać swoje odkrycie. Natychmiast zaprojektował odpowiednią lampę do tego rodzaju paliwa, która weszła do powszechnego użycia.

Ciekawostka: Sławę i pieniądze przyniosła mu noc, podczas której lampy naftowe Łukasiewicza oświetliły salę, w której odbywała się operacja chirurgiczna. W tamtych czasach, właśnie z powodu braku dobrego światła, w nocy nie operowano. Więcej przeczytacie w książce „Akademia superbohaterów”, którą dostaniesz TUTAJ.

3. Pierwsza na świecie szczepionka przeciwko tyfusowi plamistemu.

Na początku XX wieku Europę trawiła epidemia tyfusu plamistego, w której ginęły miliony osób na całym świecie. Rudolf Weigl był lekarzem wojskowym na polu bitwy podczas I wojny światowej. To właśnie wtedy zainteresował się tą chorobą. Szczepionkę stworzył już w 1920 roku, ale chcąc upewnić się o jej stuprocentowej skuteczności, testował ją przez kolejnych 10 lat. Gdyby Weigl opublikował wyniki swoich badań wcześniej, z pewnością mielibyśmy kolejnego polskiego noblistę. Niestety losy potoczyły się inaczej i Weigl nie otrzymał Nagrody Nobla za swoje przełomowe okrycie, choć z całą pewnością na nią zasłużył.

O kulisach tych wydarzeń przeczytasz w książce „Akademia superbohaterów”, którą dostaniesz TUTAJ.

4. Łazik księżycowy, który brał udział w kilku misjach Apollo.

Jego autorem był Mieczysław Bekker, bez którego współczesna motoryzacja wyglądałaby zupełnie inaczej. A z pewnością inaczej wyglądałoby zdobywanie księżyca. Jego projekt pokonał 85 zgłoszeń innych firm z całego świata w konkursie, który ogłosiła NASA. Pojazd księżycowy Bekkera mierzył blisko 3,5 metra długości i 1,8 m szerokości. Przy wadze zaledwie 200 kg, mógł zabrać na Księżyc 500-kilogramowy ładunek. Bekker zastosował często wykorzystywane później, nie tylko w elektrycznych samochodach, ale także np. superszybkich pociągach, rozwiązanie. Polegało ono na zainstalowaniu osobnych silników elektrycznych w każdym kole.

Ciekawostka: Pojazd Bekkera okazał się tak dobry, że bez jakichkolwiek ulepszeń brał udział w kolejnych misjach Apollo 15, 16 i 17.

Więcej na ten temat przeczytasz w książce „Akademia superbohaterów”, którą dostaniesz TUTAJ.

5. Leonardo da Vinci z Galicji

Telektroskop, kolorowe kamery filmowe i kinowe projektory. To wszystko zasługa Jana Szczepanika, który nazywany jest przez niektórych Leonardem da Vinci z Galicji. Inni okrzyknęli go wynalazcą pokroju Edisona. Jest autorem patentu telektroskopu, czyli urządzenia, które mogło na odległość przekazywać kolorowy obraz i dźwięk. Pokazy telekktroskopu były bardzo popularne, dzięki czemu Szczepanik był, powiedzielibyśmy dzisiaj, ówczesnym celebrytą. Jan Szczepanik był niezwykle płodnym wynalazcą, a szerzej na temat jego pozostałych, przełomowych wynalazków przeczytasz w książce „Akademia superbohaterów”, którą dostaniesz TUTAJ.

6. Pierwszy na świecie komputer tranzystorowy AKAT-1 i Perceptron Jacka Karpińskiego.

To właśnie projekt komputera tranzystorowego zapewnił mu pierwsze miejsce w międzynarodowym konkursie młodych UNESCO, a samo odkrycie otworzyło mu drzwi do międzynarodowej kariery. Karpiński otrzymał bowiem zaproszenie do pracy na renomowanych zagranicznych uczelniach, jednak nie skorzystał z tych propozycji. Nie bez przyczyny mówi się o nim polski Bill Gates albo Steve Jobs. Wspólnie z kolegą, w 1962 roku, skonstruował perceptron, czyli pierwszą na świecie maszynę, zdolną do uczenia się i rozpoznawania otoczenia. Perceptron to inaczej prosta sieć neuronowa. Ta, którą skonstruował Karpiński była drugą tego typu na świecie. Jacek Karpiński chciał pracować w Polsce, jednak przez sytuację polityczną i fatalny stan polskiej gospodarki, końcem lat 70. porzucił elektronikę i komputery na rzecz hodowli świń. A szkoda.

Więcej na temat życia i odkryć tego naukowca przeczytasz w książce „Akademia superbohaterów”, którą dostaniesz TUTAJ.

7. Adrenalina oraz badanie fal mózgowych i świadomości.

Okrycia Polaków to nie tylko wielkie wynalazki z dziedziny techniki czy fizyki lub chemii. W panteonie polskich wybitnych naukowców możemy pochwalić się na przykład Napoleonem Cybulskim, który badał zjawiska na pograniczu fizyki i medycyny. To właśnie on odkrył adrenalinę, czyli dobrze znany dzisiaj hormon stresu. Jako pierwszy na świecie zmierzył też aktywność elektryczną mózgu. W ten sposób zlokalizował obszary czuciowe w korze mózgowej.

8. Szczepionka przeciwko polio.

To kolejna na liście szczepionek, którą wymyślił Polak. Jej autorem jest Hilary Koprowski, który miał być muzykiem, a został naukowcem. I dobrze, bo dzięki niemu powstała szczepionka przeciwko wirusowi polio, który powoduje chorobę Heinego-Medina.

O kulisach tego ważnego odkrycia przeczytasz szerzej w książce „Akademia superbohaterów”, którą dostaniesz TUTAJ.

9. Witaminy

Gdyby nie Kazimierz Funk, być może nie poznalibyśmy jednych z najważniejszych dla naszego zdrowia substancji. To właśnie Funk odkrył i nazwał je właśnie w ten sposób. Początkowo jego przełożeni nie chcieli się zgodzić na takie nazewnictwo, ponieważ nie byli do końca przekonani czy naukowiec ma rację. Z tego powodu do światowej literatury słowo „witamina” weszło dopiero 2 lata po odkryciach Funka. Jego odkrycia zapoczątkowały nową erę w medycynie i dały początek nauce o żywieniu.

10. Pierwszy na świecie okręt podwodny.

Autorem tego wynalazku jest Stefan Drzewiecki. Nie od razu powstał jednak okręt o napędzie elektrycznym. Jego pierwszy okręt podwodny był jednoosobowy i napędzany był… siłą mięśni! Kolejne konstrukcje wyposażone już były w napędy parowe a potem elektryczne. Prezentacji swojego ulepszonego dzieła Drzewiecki dokonał osobiście w 1881 roku na wodach jeziora pod Gatczyną. Manewry obserwowali car Aleksander III i jego żona. Podobno po wynurzeniu swojej łodzi Drzewiecki wyszedł na pomost i wręczył carycy bukiet jej ulubionych storczyków ze słowami „Oto dar Neptuna dla Waszej Wysokości”.

Drzewiecki jest autorem jeszcze innych przełomowych wynalazków, o których przeczytasz w książce „Akademia superbohaterów” dostępnej TUTAJ.

11. Wykorzystanie azotu z powietrza.

Ignacy Mościcki to postać, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Ale czy wiedziałeś, że oprócz sprawowania funkcji prezydenta Polski, to wybitny chemik, który wpadł na pomysł, jak pozyskać azot znajdujący się w powietrzu. Tym samym uratował przemysł nawozów, ponieważ w tamtym czasie złoża saletry chilijskiej (bardzo ważny nawóz mineralny) były na wyczerpaniu.

Więcej na temat odkryć Mościckiego przeczytasz w książce „Akademia superbohaterów” dostępnej TUTAJ.

12. Patent na wycieraczki samochodowe.

To niesamowite, jaki sposób myślenia reprezentują geniusze naukowi. To, co dla nas jest zwyczajne, dla nich staje się inspiracją do innowacyjnych wynalazków. Jednym z takich geniuszy jest Józef Hoffman, który jest autorem ponad 70 patentów! Jednym z nich jest pomysł na wycieraczki samochodowe. Hoffman był muzykiem. Któregoś dnia przyglądał się metronomowi, który zainspirował go stworzenia mechanizmu wycieraczek samochodowych. Patent sprzedał Fordowi.

Więcej fascynujących historii z życia Józefa Hoffmana znajdziesz w książce „Akademia superbohaterów”, którą dostaniesz TUTAJ.

13. Projektor kinowy ze stabilnym obrazem i mała, przenośna kamera.

Rozwój kinematografii z pewnością nie wyglądałby tak samo, gdyby nie Kazimierz Prószyński. Wielki miłośnik kina, który był prawdziwym wizjonerem. Jego nowe rozwiązanie zakładało zastosowanie obturatora, czyli przesłony z trzema szczelinami, tak aby wypadkowe migotanie było niezauważalne. To nie jedyny wynalazek tego autora. Po więcej historii odsyłamy do najnowszej książki Tomasza Rożka „Akademia superbohaterów” dostępnej TUTAJ.

14. Kamizelka kuloodporna

Na naszej liście polskich wynalazków znalazła się także kamizelka kuloodporna, którą zaprojektował i wykonywał własnoręcznie Kazimierz Żegleń. Jego wynalazek budził podziw w tamtych czasach (XIX wiek), a swój produkt testował na sobie podczas mrożących krew w żyłach pokazów!

Zaciekawiły Cię te historie? Więcej podobnych znajdziesz w najnowszej książce Tomasza Rożka pt. „Akademia superbohaterów”.

Akademia Superbohaterów kobiety w nauce

 

Możliwość komentowania 14 odkryć polskich naukowców, o których nie miałeś pojęcia została wyłączona

Kobiety w nauce – tak Polki zmieniały świat

O Marii Skłodowskiej-Curie słyszał chyba każdy. Ale czy mówią Ci coś nazwiska: Bendzisławska, Hirszfeldowa, Iwanowska? Nie? No to koniecznie przeczytaj ten artykuł i poznaj wyjątkowe kobiety, polskie naukowczynie, o których…

O Marii Skłodowskiej-Curie słyszał chyba każdy. Ale czy mówią Ci coś nazwiska: Bendzisławska, Hirszfeldowa, Iwanowska? Nie? No to koniecznie przeczytaj ten artykuł i poznaj wyjątkowe kobiety, polskie naukowczynie, o których mówi się niewiele. A szkoda – bo zasłużyły na naszą uwagę.

Akademia Superbohaterów kobiety w nauce

Maria Skłodowska-Curie – noblistka z fizyki i chemii

Nikomu nie trzeba przedstawiać tej pani. To duma polskiej nauki – pierwsza na świecie kobieta, która otrzymała Nagrodę Nobla. I to dwukrotnie. Pierwszą z fizyki, drugą z chemii za odkrycie polonu i radu. To, czego dokonała dla świata nauki, pozwoliło jej także zostać pierwszą na świecie kobietą z tytułem profesorskim na paryskiej Sorbonie. Jej metody badań to podstawa chemii i śmiało można powiedzieć, że to jedna z najwybitniejszych postaci nauki na świecie.

To wszystko brzmi wspaniale – przełomowe odkrycia, dwie najważniejsze dla naukowca nagrody i tytuł profesorski w ówcześnie męskim świecie nauki. Ale jej życie nie było niestety wyłącznie pasmem sukcesów.

 

Marię życie doświadczyło bardzo mocno. Rodzina Skłodowskich borykała się z biedą, dodatkowo śmierć najstarszej siostry i kilka lat później śmierć matki były ciosem dla Marii i całej rodziny. Żeby móc wyjechać na studia do Paryża, Maria musiała pokonać długą drogę poświęceń i wyrzeczeń. Tak się złożyło, że jej siostra również zapragnęła paryskich studiów, ale ze względu na kłopoty finansowe, rodziny nie było stać na to, żeby obie dziewczęta wyjechały do Francji w jednym momencie. Co zrobiła wówczas Maria? Postanowiła rozpocząć pracę w Polsce, by móc wysyłać pieniądze studiującej w Paryżu siostrze. Za to swoje plany musiała odłożyć na przyszłość.

O tym, jak wyglądał czas studiów Marii w Paryżu i późniejsza praca naukowa przeczytasz szerzej w najnowszej książce Tomasza Rożka pt. „Akademia Superbohaterów”, która dostępna jest TUTAJ.

W końcu udało jej się dopiąć swego – wyjechała na upragnione studia, gdzie poznała swojego przyszłego męża – Piotra Curie. To właśnie z nim pracuje naukowo i wspólnie odkrywają polon. Mimo tytułu profesorskiego Francuska Akademia Nauk nie zgodziła się na to, by Maria wstąpiła w jej szeregi. Była kobietą, a kobiety w nauce nie miały wówczas łatwo. Tego typu instytucje były wtedy dla nich zamknięte. Co ciekawe, nawet tytuł profesorski, który otrzymała nie liczył się.

Zofia Kielan-Jaworowska – wybitna paleontolożka

Czy w czasie wojny i okupacji można zostać wybitnym naukowcem i do tego organizować wielkie wyprawy naukowe? Nie jest to proste, ale Zofia Kielan-Jaworowska udowadnia, że nie jest to niemożliwe. Jest jedną z najwybitniejszych paleontolożek na świecie. Odkryła setki dawno wymarłych gatunków zwierząt, a wiele z nich zostało nazwanych na cześć jej imienia lub nazwiska.

Czy było jej łatwo? Na pewno nie. Urodzona w 1925 roku, musiała uczyć się potajemnie w organizowanych nielegalnie gimnazjach. Po maturze natychmiast rozpoczęła fascynujące studia zoologiczne. Lata wojenne sprawiły, że musiała dołączyć do walki o niepodległość kraju. Wstąpiła do Szarych Szeregów, gdzie pracowała jako sanitariuszka. Zawsze jednak miała ze sobą książkę do zoologii, z której czerpała wiedzę. Gdy po wojnie okazało się, że jej dom rodzinny w stolicy jest doszczętnie zniszczony, zamieszkała w Muzeum Zoologii, gdzie postanowiła poświęcić się paleontologii.

To, czym wyróżniała się również Zofia, to niezwykły zmysł organizatorski. Organizowała wyprawy naukowe – najpierw w kraju, później do Skandynawii, dawnej Czechosłowacji. Największą ekspedycją była jednak podróż naukowa na pustynię Gobi do Mongolii.

O wynikach tej niezwykłej ekspedycji przeczytasz szczegółowo w książce Tomasza Rożka „Akademia superbohaterów”, którą dostaniesz TUTAJ.

Wynikiem tej wyprawy była największa na świecie kolekcja mezozoicznych czaszek. Wyniki swoich badań opublikowała w wielkich kompendiach na temat ssaków mezozoicznych oraz organizowała wystawy, które opisywały jej odkrycia.

Czy wiesz, że do dziś możesz zobaczyć jedną z nich? Wystawa Ewolucja na lądach jest dostępna w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie!

Maria Czaplicka – wielka badaczka Syberii

To jedna z wielkich naukowczyń-podróżniczek, której zawdzięczamy znajomość kultury duchów i szamanizmu na odległych terenach Syberii. Urodzona końcem XIX wieku w zubożałej szlacheckiej rodzinie, w 1910 roku zdobyła stypendium, dzięki któremu wyjechała do Wielkiej Brytanii. To otworzyło jej drzwi do światowej kariery i kolejnych naukowych stypendiów. Za pieniądze stypendialne zorganizowała swoją pierwszą wyprawę na Syberię.

Swoje doświadczenia opisała w książce na temat ludów syberyjskich. Książka cieszyła się niesamowitą popularnością w tamtych czasach. Dziś powiedzielibyśmy, że była bestsellerem.

Potem przyszedł czas na kolejne wyprawy na wschód. Było ekstremalnie ciężko, o czym świadczy fakt, że wielu z jej towarzyszy podróży wracało do domu na długo przed zakończeniem ekspedycji.

Jednym z jej największych osiągnięć, oprócz fenomenalnych wyników badań, była propozycja, aby jako pierwsza w historii kobieta, objęła prowadzenie Katedry Antropologii na Uniwersytecie Oxfordzkim.

Więcej informacji na temat Marii Czaplickiej przeczytasz w książce Tomasza Rożka „Akademia Superbohaterów”, którą dostaniesz TUTAJ.

Hanna Hirszfeldowa – lekarka z powołania

Lekarka i patriotka. Żyła na przełomie XIX i XX wieku, a lata jej młodości przypadły na okres I i II wojny światowej. Była wybitnie uzdolniona i pełna pasji. Studia medyczne we Francji rozpoczęła tuż po maturze, którą zdała w wieku zaledwie 16 lat. Później edukację kontynuowała w Berlinie. Związała się z Ludwikiem Hirszfeldem, który również był lekarzem, a dodatkowo bakteriologiem.

Pracowali razem – byli oddanymi sobie partnerami życiowymi i towarzyszami w codziennej pracy.

Hanna Hirszfeldowa - Akademia Superbohaterów

Gdy nastał czas I wojny światowej, małżeństwo Hirszfeldów mieszkało w neutralnej Szwajcarii, gdzie mogli wieść spokojne życie. Nie mogli jednak znieść myśli, że na froncie giną setki tysięcy osób, dlatego ruszyli do Serbii, gdzie Hanna pracowała jako lekarka w szpitalach polowych.

Była wybitną specjalistką z zakresu chorób dziecięcych, a swoją wiedzę zamknęła w dziesiątkach publikacji naukowych.

Nawet zamknięta w getcie warszawskim nie zrezygnowała z pracy naukowej i leczenia chorych. Miała szansę uciec z getta razem z córką, ale nie zrobiła tego – postanowiła zostać z mężem.

Co było dalej? O tym przeczytasz w książce Tomasza Rożka „Akademia Superbohaterów”, którą dostaniesz TUTAJ.

Wilhelmina Iwanowska – badaczka zakochana w gwiazdach

To kobieta, której udało się powiększyć wszechświat dwukrotnie! Brzmi niezwykle, bo Iwanowska była niezwykłą kobietą. Musiała walczyć o swój rozwój, ale walczyła również o współpracowników i swoich studentów. Zanim jednak stała się uznaną naukowczynią, musiała przejść długą drogę.

Iwanowska urodziła się w 1905 roku w Wilnie. Jej talent został zauważony na trzecim roku studiów, gdy profesor astronomii – Władysław Dziewulski – zaproponował jej asystenturę. A to w tamtych czasach było niezwykłą nobilitacją. Ta propozycja sprawiła, że trochę przez przypadek Wilhelmina zajęła się astronomią. I bardzo dobrze się stało, bo jej badania pokazały, że wszechświat jest dwa razy większy niż do tej pory uważano.

Wilhelmina Iwanowska - Akademia Superbohaterów

Jej kontakty z naukowcami na całym świecie pozwoliły na otrzymanie przez toruński uniwersytet astrografu i obiektywu, za pomocą którego stworzono pierwszą lunetę w tamtejszym obserwatorium.

Iwanowska mogła zostać w USA, by kontynuować tam karierę naukową. Nie zrobiła tego jednak i wróciła do Polski, gdzie z zespołem młodych naukowców kontynuowała badania ukochanych przez nią gwiazd.

Więcej na temat jej życia i badań przeczytasz w książce Tomasza Rożka „Akademia Superbohaterów”, którą dostaniesz TUTAJ.

Magdalena Bendzisławska – pierwsza kobieta chirurg

Jest XVII wiek, a Ty jesteś kobietą…chirurgiem. Jakie masz szanse na to, by legalnie i z poważaniem wykonywać swój zawód? Pewnie niewielkie. Ale Magdalenie Bendzisławskiej się udało i za to należy jej się podziw, szacunek i uznanie.

Chirurgiem, czy raczej cyrulikiem, bo w tamtych czasach tak nazywał się ten zawód, był jej mąż. Magdalena była z kolei jego asystentką, która chłonęła wiedzę pod okiem mistrza. Pracowali w kopalni soli w Wieliczce z powołania samego króla.

Magdalena Bendzisławska - Akademia Superbohaterów

Po śmierci głównego cyrulika wielickiego ktoś musiał przejąć jego obowiązki. Naturalnym kandydatem był asystent, który uczył się przez lata pod okiem mistrza. Problem w tym, że tym asystentem była tym razem kobieta…

Jak to się stało, że Bendzisławska objęła stanowisko cyrulika w kopalni soli w Wieliczce i została pierwszą kobietą-chirurgiem z królewskim dyplomem w Polsce i pewnie jedną z pierwszych na świecie? O tym przeczytasz w książce Tomasza Rożka „Akademia Superbohaterów”, którą dostaniesz TUTAJ.

 

Więcej o projekcie „Akademia Superbohaterów” przeczytasz w tym artykule.

Możliwość komentowania Kobiety w nauce – tak Polki zmieniały świat została wyłączona

„Akademia Superbohaterów” – Premiera projektu

Polscy naukowcy zmienili i zmieniają naszą rzeczywistość. Dlaczego jednak tak mało ludzi w Polsce i na świecie wie o ich osiągnięciach? Chciałbym to zmienić, dlatego kilka miesięcy temu wymyśliłem projekt,…

Polscy naukowcy zmienili i zmieniają naszą rzeczywistość. Dlaczego jednak tak mało ludzi w Polsce i na świecie wie o ich osiągnięciach? Chciałbym to zmienić, dlatego kilka miesięcy temu wymyśliłem projekt, który nazwałem „Akademią Polskich Superbohaterów”.  To przestrzeń, w której chciałbym opowiadać o życiorysach tych niezwykłych postaci – mówi Tomasz Rożek. Dziś premierę ma gra karciana i książka pn. „Akademia Superbohaterów”, gdzie w roli głównej występują najwybitniejsi polscy naukowcy.

Kim oni są? Polscy superbohaterowie

Suprbohaterowie to nie bajki. Oni naprawdę istnieją! Jedni konstruują samoloty, okręty podwodne, a nawet pojazdy poruszające się po innych planetach. Inni odkrywają nowe pierwiastki albo badają nowe lądy. Nawet takie, do których wcześniej nie dotarł żaden człowiek. Poza tym tworzą nowe leki, budują mosty nad przepaściami tak głębokimi, że aż kręci się w głowie i próbują przesłać na odległość obraz i dźwięk. Żyją w różnych czasach, zajmują się różnymi rzeczami, mają różne supermoce, ale tak jak tych bajkowych, łączy ich jedna cecha. Ratują świat z kłopotów. Często zresztą kłopotów, w które sami się wpakowaliśmy.Sklep Nauka To Lubię

Czy wyobrażacie sobie świat bez komunikacji radiowej? Bez energii elektrycznej, transportu, bez nowoczesnej medycyny (np. bez antybiotyków i szczepionek)? Świat bez odkryć geograficznych, bez mostów, dróg, komputerów… długo można by wymieniać. Jaki to byłby świat? To naukowcy, nasi superbohaterowie, pchają świat do przodu, rozwijają go, wymyślają i odkrywają.

Mamy nadzieję, że wspólnymi siłami sprawimy, że nazwiska tych Polek i Polaków, którzy bardzo często zmieniali bieg historii, staną się rozpoznawalne. Chcielibyśmy, żeby wielcy polscy fizycy, podróżnicy-odkrywcy, matematycy, biolodzy i konstruktorzy byli wzorem dla naszych dzieci. Żeby to one spełniając swoje marzenia, zechciały kiedyś pójść drogą, która zmieni świat i stały się kolejnym pokoleniem superbohaterów.

W ramach „Akademii Superbohaterów” powstała gra karciana oraz książka autorstwa Tomasza Rożka, o tym samym tytule.

Gra karciana – „Akademia Superbohaterów”

Karciana gra karciana dla dzieci pt. „Akademia Superbohaterów” to pierwszy produkt, który zapowiadany był już kilka miesięcy temu. Dla dzieci, ale z powodzeniem również starszaki będą się świetnie bawić podczas rozgrywki i będą mieli okazję dowiedzieć się ciekawych faktów z życia polskich naukowców.

To talia 30 wyjątkowych kart, na których znalazły się wizerunki polskich naukowców. Na każdej z kart znajdują się ciekawostki na temat danej postaci. To właśnie te informacje służą do rozgrywek naszej gry karcianej.

Całkowity dochód ze sprzedaży kart przeznaczony będzie na rozwój fundacyjnych projektów i granty dla młodych, zdolnych uczniów z zacięciem naukowym.

Więcej o grze karcianej „Akademia Superbohaterów” przeczytasz w tym artykule.

Książka Tomasza Rożka pt. „Akademia Superbohaterów”

Grze towarzyszy niezwykła książka, która jest zestawieniem biografii wybitnych polskich naukowców. Czy wiedziałeś, że to Polak stworzył pierwszą na świecie kamizelkę kuloodporną? Albo, że to Polak zaprojektował kolej, która aż do XXI wieku była najwyżej położoną trasą torową na świecie? Gdyby nie Polak, to rozwój elektroniki być może nie byłby tak dynamiczny. To dzięki polskiemu badaczowi i wynalezieniu przez niego metody otrzymywania kryształów krzemu było to możliwe.

Więcej o książce przeczytasz w tym artykule.

Akademia Superbohaterów - Nauka. To Lubię

Te i wiele innych historii przeczytacie w najnowszej książce Tomasza Rożka, która jest już dostępna w przedsprzedaży w sklepie internetowym Fundacji Nauka. To Lubię.

Sklep Nauka To Lubię

 

Możliwość komentowania „Akademia Superbohaterów” – Premiera projektu została wyłączona

Najnowsza książka Tomka Rożka o polskich naukowcach już dostępna!

Właśnie ruszyła przedsprzedaż wyjątkowej książki zatytułowanej „Akademia Superbohaterów” autorstwa Tomasza Rożka, wydana przez Fundację Nauka. To Lubię. Poznaj biografie 32 wybitnych polskich naukowców, którzy zmienili naszą rzeczywistość. Książka „Akademia Superbohaterów” …

Właśnie ruszyła przedsprzedaż wyjątkowej książki zatytułowanej „Akademia Superbohaterów” autorstwa Tomasza Rożka, wydana przez Fundację Nauka. To Lubię. Poznaj biografie 32 wybitnych polskich naukowców, którzy zmienili naszą rzeczywistość.

Książka „Akademia Superbohaterów” 

Tytuł jest ponad 140-stronicowym wydaniem w utwardzanej oprawie. Biografiom towarzyszą zjawiskowe ilustracje wykonane przez Marka Oleksickiego – absolwenta warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Grafiki.

Czy wiesz, że to Polak był twórcą pierwszej na świecie kamizelki kuloodpornej albo, że to Polak wymyślił pierwszą na świecie szczepionkę przeciwko tyfusowi plamistemu, która uratowała miliony osób? Czy wiedziałeś, że to Polka jako pierwsza na świecie badała kulturę szamanizmu na odległej Syberii? Pewnie też nie miałeś pojęcia, że to Polak skonstruował projektor kinowy, dzięki któremu wreszcie udało się uzyskać stabilny, niemigoczący obraz na ekranie.

Sklep Nauka To Lubię

Właśnie dlatego, poznając te i wiele innych historii, powstał pomysł, aby stworzyć książkę o polskich superbohaterach i pokazać, że ich supermoce, to żadna magia, a raczej ciężka praca, pasja i chęć poszukiwania tego, co jeszcze nie zostało odkryte. Czegoś, co dla wielu wydawało się niemożliwym.

Marzę o tym, aby te historie, zamknięte w ponad 140 stronach, stały się inspiracją dla młodego pokolenia oraz żebyśmy byli świadkami narodzin kolejnych superbohaterów polskiej nauki!

– Tomasz Rożek

 

Okładka książki Akademia Superbohaterów

Co znajdziesz w środku?

Książka „Akademia Superbohaterów” to ponad 140 stron, na których umieściliśmy 32 inspirujące życiorysy polskich naukowców. Nie tylko tych z XX czy XXI wieku. Sięgnęliśmy głębiej! W swoistym panteonie wybitnych Polek i Polaków zapisały się także losy bohaterów świata nauki, wielkich odkrywców z XVII czy XVIII wieku. Wybrane postaci nie tylko żyły w różnych czasach, ale też specjalizowały się w odmiennych dziedzinach, m.in.: medycynie, geografii i fizyce.

Zobacz spis treści książki:

Spis treści

Książka ma nie tylko uchronić ich losy i dokonania od zapomnienia, ale też zainspirować każdego, kto chciałby związać się z nauką. Pokazać, że droga do osiągnięć prowadzi krętą i wyboistą drogą. Każda postać swoje supermoce wypracowała dzięki determinacji.

Wybitni polscy naukowcy nie urodzili się lepsi czy silniejsi. Nie wszyscy mieli także taki sam start – część naukowców pochodziła z mniej zamożnych rodzin lub żyła w trudnych czasach. Jak każda współczesna osoba, dziecko czy dorosły, mieli swoje sukcesy i porażki, ale nie zabrakło im wspomnianej determinacji. Ich upór niejednokrotnie pozwolił zrewolucjonizować świat. Takie supermoce może odkryć w sobie każdy.

Dla kogo jest ta książka?

Ta książka to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę na temat historii polskiej nauki, wielkich odkryć i wyjątkowych Polaków. To podróż przez wieki fascynujących wypraw naukowych, pionierskich wynalazków i rewolucyjnych odkryć. Ta książka to inspiracja dla młodych pokoleń i dowód na to, że aby zostać Superbohaterem, niepotrzebna jest magia, lecz pasja, wytrwałość w dążeniu do celu i własna praca.

Od którego roku życia warto sięgać po tę książkę? Nie ma tu sztywnej granicy. Piękne kolorowe grafiki ucieszą oczy najmłodszych, podczas gdy rodzic będzie mógł im czytać fascynujące historie o Superbohaterach. Zaprojektowaliśmy książkę w taki sposób, że wystarczy, aby dziecko potrafiło już czytać, by wyniosło z treści coś wartościowego. Na początku każdego rozdziału znajdują się krótkie notki z ciekawostkami na temat danego naukowca, a dodatkowo w treści rozdziałów wyróżniliśmy na marginesach interesujące informacje.

Całkowity dochód ze sprzedaży książki przeznaczony jest na rozwój fundacyjnych projektów i granty dla młodych, zdolnych uczniów z zacięciem naukowym.

Zobacz także:

Premiera gry karcianej – „Akademia Superbohaterów”

Możliwość komentowania Najnowsza książka Tomka Rożka o polskich naukowcach już dostępna! została wyłączona

ODWIEDŹ SKLEP FUNDACJI NAUKA. TO LUBIĘ

Wystartował sklep Fundacji Nauka. To Lubię. Sprzedaż będzie wspierać rozwój projektów fundacyjnych, takich jak edukacyjne cykle video czy granty dla uzdolnionej młodzieży z naukowym zacięciem. Odwiedź stronę www.sklep.naukatolubie.pl. Fundacja Nauka….

Wystartował sklep Fundacji Nauka. To Lubię. Sprzedaż będzie wspierać rozwój projektów fundacyjnych, takich jak edukacyjne cykle video czy granty dla uzdolnionej młodzieży z naukowym zacięciem. Odwiedź stronę www.sklep.naukatolubie.pl.

Sklep Fundacji Nauka. To Lubię

Fundacja Nauka. To Lubię

Fundacja powstała po to, by edukować, obalać naukowe fake newsy, ale także wspierać młode osoby w rozwijaniu swoich naukowych pasji. Żeby móc rozwijać fundacyjne projekty, powstał sklep Fundacji Nauka. To Lubię, z którego całkowity dochód przeznaczymy na działania fundacji.

Co znajdziesz w sklepie?

W asortymencie sklepu znajdziesz produkty związane z projektem  „Akademia Superbohaterów”. To na początek pierwsza gra karciana Tomasza Rożka w formie quizu oraz książka z 32 biografiami polskich naukowców – wybitnych Polek i Polaków, którzy zmienili świat.

Do 7 listopada trwa przedsprzedaż książki  „Akademia Superbohaterów”. Jeśli zamówisz ją w tym terminie, to Tomasz Rożek osobiście podpisze dla Ciebie Twój egzemplarz książki!

Jeśli zdecydujesz się na zakup pakietu gra+książka, to koszty przesyłki bierzemy na siebie.

Wejdź na WWW.SKLEP.NAUKATOLUBIE.PL

Możliwość komentowania ODWIEDŹ SKLEP FUNDACJI NAUKA. TO LUBIĘ została wyłączona

Premiera gry karcianej – „Akademia Superbohaterów”

Polscy naukowcy to niezwykłe postaci. To wielcy odkrywcy, badacze różnych dziedzin naukowych. Ich odkrycia zmieniały świat i jego postrzeganie, dlatego, aby uchronić ich od zapomnienia, powstał projekt „Akademia Superbohaterów”. Dziś…

Polscy naukowcy to niezwykłe postaci. To wielcy odkrywcy, badacze różnych dziedzin naukowych. Ich odkrycia zmieniały świat i jego postrzeganie, dlatego, aby uchronić ich od zapomnienia, powstał projekt „Akademia Superbohaterów”. Dziś premierę ma gra karciana pod tym samym tytułem. Zobacz, jak wygląda, jakie są zasady gry i gdzie możesz ją dostać.

Sklep Nauka To Lubię

Jak wygląda nowa gra „Akademia Superbohaterów”

Nasza gra karciana składa się z talii 30 kart. Na każdej z nich widnieje ilustracja jednego Superbohatera, czyli wybitnej postaci ze świata polskiej nauki. Autorem tych niesamowitych grafik jest wybitny ilustrator – Marek Oleksicki – absolwent warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Grafiki. Marek jest też plakacistą i rysownikiem komiksów.

Gra karciana

Każda z postaci narysowana jest w konwencji superbohatera, który dysponuje supermocami, tyle że nasi bohaterowie to naukowcy, dla których orężem stała się ciekawość świata, upór w dążeniu do celu, pasja i ciężka praca. Dlatego na rysunkach ukazani są z właściwymi dla ich profesji atrybutami, takimi jak na przykład przyrządami astronomicznymi, naczyniami laboratoryjnymi czy różnego rodzaju wynalazkami technicznymi.

Na każdej karcie znajduje się kilka faktów z życia danej postaci lub informacji o dokonanych przez nią odkryciach. To właśnie te krótkie notki są niezbędne do rozegrania partii. A jak grać w tę grę?

Gra karciana Akademia Superbohaterów

Gra karciana „Akademia Superbohaterów” – reguły gry

Zasady gry są bardzo proste, przytoczymy Ci je pokrótce w kilku punktach.

  1. Rozgrywka przeznaczona jest dla 2-4 graczy.
  2. Na każdej z kart podanych jest kilka faktów z życia bohatera. Osoba, która trzyma w ręku kartę, zadaje pozostałym graczom pytanie, korzystając z jednej z tych informacji.

PRZYKŁAD: Na karcie poświęconej Ignacemu Łukasiewiczowi znajduje się informacja o tym, że był on założycielem pierwszej na świecie kopalni ropy naftowej i rafinerii. Gracz, który trzyma w ręku tę kartę, może zadać np. takie pytania:

Kto założył pierwszą na świecie kopalnię ropy naftowej i rafinerię?

– Jak miał na nazwisko założyciel pierwszej na świecie kopalni ropy naftowej i rafinerii?

  1. Po odczytaniu pytania gracz, który najszybciej poprawnie odpowie na pytanie ma szansę zdobyć punkty.

Szczegółowe reguły opisaliśmy w instrukcji dołączonej do talii kart. Masz ochotę sprawdzić swoją wiedzę na temat polskich naukowców? Zajrzyj do sklepu Nauka. To Lubię i zdobądź swoją talię kart „Akademia Superbohaterów”.

Karty możesz kupić TUTAJ

Dla kogo przeznaczona jest gra?

Nasza gra jest dla Ciebie jeśli jesteś miłośnikiem gier karcianych i planszówek. Jest też dla Ciebie jeśli szukasz sposobu na to, by spędzać dobrze czas ze swoją rodziną w trybie offline. Przeznaczona jest dla dzieci od 7 roku życia, ale granicą tak naprawdę jest umiejętność czytania. Jeśli planujecie rodzinne rozgrywki, to ta granica nie istnieje – wystarczy, że najmłodszych będą wspierać dorośli 🙂

Całkowity dochód ze sprzedaży kart przeznaczony jest na rozwój fundacyjnych projektów i granty dla młodych, zdolnych uczniów z zacięciem naukowym.

Sklep Nauka To Lubię

Możliwość komentowania Premiera gry karcianej – „Akademia Superbohaterów” została wyłączona

Kawa przed treningiem? Naukowcy są „na tak”

Dobra wiadomość dla tych z Was, którzy planują zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Okazuje się, że kawa przed treningiem to całkiem niezły pomysł. Jak donoszą hiszpańscy naukowcy z Uniwersytetu w Granadzie,…

Dobra wiadomość dla tych z Was, którzy planują zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Okazuje się, że kawa przed treningiem to całkiem niezły pomysł. Jak donoszą hiszpańscy naukowcy z Uniwersytetu w Granadzie, spożycie kofeiny 30 minut przed planowanym treningiem wysiłkowym przyspiesza spalanie tłuszczu. Swoje wyniki badań opublikowali na łamach „Journal of International Society of Sports Nutrition”. To dobra wiadomość w międzynarodowy dzień kawy (29.09).

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Kawa a ćwiczenia – badanie naukowe

Sportowcy bardzo często sięgają po suplementy, w których składzie znajduje się kofeina. Naukowcy postanowili jednak sprawdzić czy związek ten rzeczywiście pomaga przyspieszyć spalanie tłuszczu podczas wysiłku fizycznego. Ściśle rzecz biorąc, beta-oksydację kwasów tłuszczowych. Czy zatem kawa przed treningiem to dobry pomysł? Przyjrzyjmy się eksperymentowi.

W badaniu hiszpańskich naukowców udział wzięło 15 mężczyzn, których średnia wieku wyniosła 32 lata. Pod lupę wzięto ich treningi, które mierzono w 7-dniowych odstępach czasowych. Każdy z uczestników eksperymentu musiał przyjąć 2 razy dziennie 3 mg kofeiny na 1 kg masy ciała. 3 mg to tyle, ile zawiera mocna kawa. Wspomnianą dawkę aplikowali o 08:00 i 17:00. Jadłospis, czas przyjmowania pokarmów i spożycie substancji stymulujących były kontrolowane przed każdym z treningów.

Kawa a trening

Kawa – działanie potwierdzone naukowo

Okazało się, że dzięki spożyciu kofeiny pół godziny przed ćwiczeniami, u uczestników zaobserwowano zwiększenie maksymalnego poziomu beta-oksydacji kwasów tłuszczowych. Pora dnia nie grała roli, ale to popołudniową porą rezultaty były bardziej wyraźne.

„Te wyniki sugerują, że połączenie mocnej dawki kofeiny z popołudniowymi ćwiczeniami aerobowymi o umiarkowanej intensywności może być optymalnym rozwiązaniem dla osób chcących przyspieszyć spalanie tkanki tłuszczowej” – komentuje autor analizy Francisco José Amaro-Gahete.

 

Źródło: naukawpolsce.pap.pl

Możliwość komentowania Kawa przed treningiem? Naukowcy są „na tak” została wyłączona

Kosmiczne kwazikryształy na Ziemi

Do niedawna kwazikryształy powstawały jedynie w laboratoriach albo przybywały do nas z kosmosu na meteorytach. Od niedawna już wiadomo, że mogą się tworzyć także na Ziemi. Naukowcy odkryli kwazikryształy w…

Do niedawna kwazikryształy powstawały jedynie w laboratoriach albo przybywały do nas z kosmosu na meteorytach. Od niedawna już wiadomo, że mogą się tworzyć także na Ziemi. Naukowcy odkryli kwazikryształy w pozostałościach testu bombowego z 1945 roku.

Budowa kryształów

Na poziomie budowy cząsteczkowej kryształy wyglądają jak budowla z klocków. Pewne ułożenie atomów lub cząsteczek powtarza się regularnie w przestrzeni. Można je wpisać w wielościany, którymi wypełnia się przestrzeń układając jedne na drugich. Po przesunięciu w każdym z trzech wymiarów kryształ wygląda tak samo. Przez długi czas wydawało się, że ciało może być albo kryształem, albo mieć strukturę nieuporządkowaną.

Wesprzyj Zrzutkę Nauka. To Lubię

Naukowe trzęsienie ziemi i kwazikryształ

Problem pojawił się w 1984 roku. Wtedy to Dan Szechtman, izraelski naukowiec, zajmował się badaniem stopu glinu z manganem. Stop gwałtownie schłodzony wglądał, jakby skrystalizował. Pomiary pokazały jednak, że powstałe ciało miało pięciokrotną oś symetrii, co według ówczesnej wiedzy nie było możliwe. Z jednej strony atomy były uporządkowane, a z drugiej symetria tej materii była zupełnie nieprawdopodobna, niemożliwe jest występowanie okresowej struktury trójwymiarowej z taką symetrią.

Odkrycie to wywołało niemałe zamieszanie w świecie nauki i z początku wiele osób w nie wątpiło. Dziwny kryształ zaczęto określać mianem kwazikryształu (niby kryształu). Na szczęście naukowiec nie poddał się opinii publicznej i potwierdził swoje wyniki wytwarzając podobną strukturę w laboratorium. Koniec końców Szechtman otrzymał w 2011 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii.

Kwazikryształy – co o nich wiemy?

Kwazikryształy to ciało stałe, które w pewien sposób przypomina kryształ, ponieważ ma uporządkowaną strukturę. Problem w tym, że jest ona zupełnie nieperiodyczna i nie da się w niej wyróżnić komórki elementarnej. Cegiełki budujące strukturę kwazikryształu nie układają się w powtarzalny wzór. Zauważono w nich symetrię, którą kiedyś uważano za niemożliwą, na przykład pentagonalną, wyglądają tak samo po obrocie o jedną piątą kąta pełnego.

W kolejnych latach inżynierowie materiałowi syntezowali wiele rodzajów kwazikryształów, które miały inne rodzaje zabronionych symetrii. Ludzi ciekawiło również, czy zdarzają się naturalnie występujące ich okazy. Nie wiadomo było, czy taka struktura jest na tyle stabilna, by w przyrodzie przetrwać. Steinhardt odkrył później naturalnie występujący kwazikryształ o symetrii dekagonalnej we fragmentach meteorytu odnalezionego na Syberii. Miał on ponad 4,5 miliarda lat, a obecne na nim kwazikryształy prawdopodobnie również tyle samo. Być może powstały one podczas zderzenia dwóch asteroid we wczesnym Układzie Słonecznym. Jedną z metod otrzymywania kwazikryształów w laboratorium było zderzanie ze sobą materiałów z dużą prędkością, dlatego naukowcy wpadli na pomysł sprawdzenia, czy fale uderzeniowe pochodzące z eksplozji nuklearnych mogłyby również wytworzyć kwazikryształy.

Matematyczne rozważania

W mniej więcej tym samym czasie Paul Steinhardt, fizyk teoretyk, wraz ze współpracownikami rozpoczął rozważania teoretyczne nad możliwym istnieniem nie powtarzających się struktur 3D. Fizyk i matematyk Roger Penrose, obecnie z Uniwersytetu Oksfordzkiego i inni badacze poprzednio opracowali taki układ w dwóch wymiarach. Układ złożony z dwóch rodzajów rombów, które szczelnie wypełniały płaszczyznę, ale nie powtarzały się okresowo nazwano parkietażem Penrose`a. Odkrycie kwazikryształów rozwinęło badania struktur nieokresowych.

Kwazikryształy

Luca Bindi, Paul J. Steinhardt / Uniwersytet Florencki

Odkrycie kwazikryształów i test bombowy

Ekstremalne warunki potrzebne do stworzenia kwazikryształów skłoniły badaczy do poszukiwania ich tam, gdzie w przeszłości było naprawdę gorąco. I rzeczywiście, naukowcy odkryli kwazikryształy w pozostałościach po teście bombowym z 16 lipca 1945 roku. Wtedy to Stany Zjednoczone przeprowadziły pierwszą detonację bomby plutonowej. Ładunek zdetonowano na piaszczystym poligonie ze specjalnie w tym celu zbudowanej 30-metrowej wieży. Wybuch utworzył kilkudziesięciometrowy krater i spowodował całkowite stopienie piasku, który utworzył zielonkawy szklanopodobny materiał nazwany trynitytem. Powstałe w nim czerwonawe wtrącenia pochodziły od miedzi z przewodów łączących wieżę z aparaturą nagrywającą.

Miesiącami naukowcy kroili próbkę, aż udało im się znaleźć malutkie ziarenko kwazikryształu o symetrii jak w oryginalnym odkryciu Shetchmana. Poprzednio nieznana struktura złożona z żelaza, krzemu, miedzi i wapnia prawdopodobnie uformowała się reakcji odparowanego piasku i kabli miedzianych. Podobne materiały zostały wytworzone w laboratorium i odnalezione na meteorytach, ale ten konkretny jest pierwszym przykładem kwazikryształu łączącego w sobie tę kombinację pierwiastków.

Kwazikryształy – zastosowanie

Naukowcy spekulują, że kwazikryształy przydałyby się na przykład w kryminalistyce nuklearnej, ponieważ mogą ujawniać miejsca przeprowadzenia ukrytych prób jądrowych. Kwazikryształy mogą powstawać też w innych ekstremalnych sytuacjach, na przykład tam, gdzie piorun uderza w kamień, piasek.

 

Przeczytaj też: Czy w kosmosie można znaleźć czterolistne koniczynki?

Możliwość komentowania Kosmiczne kwazikryształy na Ziemi została wyłączona

Nanotechnologia na giga problem – nanorolki przeciw zanieczyszczeniom

Ze względu na działalność człowieka, a szczególnie przemysł, wciąż jako ludzkość mierzymy się z ogromnym problemem zanieczyszczenia zasobów naturalnych. Czy nanotechnologia stanie się odpowiedzią na współczesne wyzwanie walki z zanieczyszczeniami?…

Ze względu na działalność człowieka, a szczególnie przemysł, wciąż jako ludzkość mierzymy się z ogromnym problemem zanieczyszczenia zasobów naturalnych. Czy nanotechnologia stanie się odpowiedzią na współczesne wyzwanie walki z zanieczyszczeniami? Na to pytanie odpowiedzią są odkrycia naukowców z Instytutu Chemii Fizycznej PAN, którzy stworzyli nanorolki.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Powietrze i woda są nam niezbędne do życia, ale stają się coraz bardziej skażone. Dużą w tym rolę odgrywają szkodliwe substancje chemiczne, które są trudne do zneutralizowania. Dlatego też naukowcy z całego świata pracują nad wynalezieniem metod pozwalających odwrócić niszczące działania człowieka. Naukowcy z Instytutu Chemii Fizycznej PAN poinformowali na swojej stronie o wytworzeniu materiału zdolnego do unieszkodliwiania toksycznych związków.

Zespół badaczy pod kierunkiem prof. Juana Carlosa Colmenaresa postanowił wykorzystać w tym celu potencjał drzemiący w nanotechnologii. Materiały w skali nano charakteryzują się własnościami, które sprawiają, że są to wprost wymarzone związki do neutralizowania czy pochłaniania innych substancji. Naukowcy wyprodukowali kompozyt na bazie nanomateriałów do walki z szkodliwymi substancjami chemicznymi. Swoje odkrycie opisali na łamach czasopisma naukowego Chemical Engineering Journal (Elsevier).

Nanotechnologia - nanorollki

Źródło: IChF PAN, fot: Grzegorz Krzyżewski

Nanotechnologia – tania i dobra

To, co odróżnia nanomateriały od ich objętościowych odpowiedników, to duży stosunek powierzchni do objętości. To oznacza, że nanomateriały mają bardzo aktywną powierzchnię. Potencjalnie mogą znaleźć zastosowanie na przykład do diagnostyki albo leczenia w ludzkim ciele. Niestety, często nanomateriały są też szkodliwe dla organizmu, a ich niewielki rozmiar może powodować problemy z kontrolowaniem ich drogi w ciele. Patrząc jednak na wciąż rosnącą liczbę odmian takich materiałów, można się spodziewać, że coraz więcej z nich nie będzie sprawiała nam żadnego problemu.

Grupa badawcza zaproponowała połączenie dwutlenku tytanu (TiO2 P-25), który wykazuje dużą stabilność chemiczną, oraz zredukowanego tlenku grafitu (rGO). TiO2 jest bardzo dobrze znanym fotokatalizatorem. Absorbuje on padające promieniowanie, głównie z zakresu UV, które dociera do nas wraz z promieniami słońca. Następnie powstające elektrony i dziury łączą się z tlenem i wodorem z powietrza tworząc wysoce reaktywne cząsteczki, rodniki lub utleniacze. Rozkładają one wiele z drobnoustrojów, zanieczyszczeń organicznych i chemicznych. Dodatkową zaletą jest fakt, że TiO2 jest opłacalny w produkcji, nietoksyczny i nie ulega degradacji pod wpływem czynników atmosferycznych.

Nanomateriały w walce z zanieczyszczeniami

Nanocząstki TiO2 zostały zmodyfikowane przez badaczy. Za pomocą ultradźwięków zwinęli je w rulon i w ten sposób powstały nanorolki. Materiał dzięki temu zyskał lepsze właściwości fotokatalityczne i skuteczniejszy rozkład szkodliwych substancji chemicznych. Skuteczniej też wyłapuje szkodliwe cząsteczki. Wyjątkowe jest właśnie to podwójne działanie kompozytu. Najpierw rozkłada toksyczne związki na mniej szkodliwe cząsteczki, a potem pochłania produkty tej reakcji. Maksymalna ilość substancji, jaką może adsorbować wytworzony materiał przekroczyła 600 mg na każdy gram materiału.

Nanotechnologia – zastosowania nowego kompozytu

„Nasz kompozyt wykazuje wysoką skuteczność unieszkodliwiania toksycznych związków chemicznych, wliczając w to nawet środki bojowe tj. gaz musztardowy. Wykazaliśmy, że materiał ten jest wysoce skuteczny do usuwania zanieczyszczeń środowiskowych, w szczególności do neutralizacji związków organicznych, a także może być wykorzystany jako katalizator do zastosowania w przetwarzaniu biomasy.” – zauważa pierwszy autor pracy, dr Dimitrios A. Giannakoudakis w komunikacie prasowym.

 

Przeczytaj też: Czy szczepienie dzieci przeciw Covid-19 jest bezpieczne?

Źrdódło: www.naukawpolsce.pap.pl 

Możliwość komentowania Nanotechnologia na giga problem – nanorolki przeciw zanieczyszczeniom została wyłączona

Kolorowa jesień naukowo

Jest taki moment w roku, kiedy las – zwykle zielony – mieni się niemalże wszystkimi możliwymi kolorami. Dlaczego liście zmieniają kolor jesienią?

Liście są zielone, bo zawierają chlorofil. To związek chemiczny, barwnik, który potrafi „produkować” elektrony pod wpływem światła słonecznego. Po co roślinom elektrony? Potrzebują ich po to, by zaszła fotosynteza, czyli proces, w trakcie którego – w skrócie – z wody, dwutlenku węgla i światła powstają cukry i tlen. Ten ostatni jest usuwany do atmosfery, a cukry stanowią pożywienie dla roślin. W ciągu roku ilość wody i dwutlenku węgla jest mniej więcej stała. Co innego jednak ze światłem. Jego ilość w ciągu 12 miesięcy zmienia się diametralnie.

Zrzutka Nauka. To Lubię

Sekret tkwi w świetle

Chlorofil to niejedyny barwnik – choć najważniejszy – z wielu występujących w roślinach zielonych. Gdy jesienią temperatura obniża się i powoli spada ilość dochodzącego do powierzchni ziemi światła słonecznego, dla roślin to znak, że zbliża się zima. Czas odpoczynku, a właściwie snu. To także sygnał, by przestać produkować chlorofil. To dosyć racjonalna decyzja. Skoro światła i tak jest coraz mniej, a za chwilę przyjdzie w ogóle „przystopować”, po co tracić energię na produkcję chlorofilu?

A więc chlorofilu jest coraz mniej, ale tutaj niespodzianka. Można by się spodziewać, że wraz z zanikiem barwnika liści, powinny one stawać się coraz bardziej przezroczyste. Otóż nie! Chlorofil znika a wraz ze zbliżaniem się zimy „do głosu” dochodzą inne barwniki. Są w liściach przez cały czas, ale „hegemonia” chlorofilu powoduje, że tych innych po prostu nie widać. Pojawiają się dopiero wtedy, gdy zmniejsza się ilość zielonego barwnika. Liście stają się coraz bardziej żółte i pomarańczowe, ale nie dlatego, że przysychają, ale dlatego, że znajduje się w nich całkiem sporo barwników z grupy karotenoidów. To te, które nadają kolor marchewce czy pomarańczom.

Zielony barwnik w roślinach

Dzięki karotenoidom liście stają się żółte, pomarańczowe czy brązowe. Ale nie wszystkie liście są tak samo żółte. Sekret tkwi w ilości dochodzącego do powierzchni ziemi światła, a także temperaturze, gatunku drzewa, a nawet odczynie pH gruntu, na którym roślina się rozwija. Na jesień bardzo żółte są liście osiki, ale już liście klonu czy jesionu w ogóle nie żółkną. Te stają się intensywnie czerwone.

O co chodzi z czerwienią?

Barwniki, które odpowiadają za wiele odcieni czerwieni jesiennych liści, pochodzą z grupy antocyjanidyn. Te same związki występują zresztą w kwiatach. I tutaj ciekawostka. Dokładnie ten sam barwnik (cyjanidyna) nadaje róży kolor krwistej czerwieni i chabrom ciemnego błękitu. Wracając jednak do liści. Tak jak barwnik żółty czy pomarańczowy jest w liściach przez okrągły rok, tak barwniki czerwone produkowane są dopiero jesienią. Bez sensu? Po co tuż przed opadnięciem liść traci energię na produkcję czegokolwiek? To rzeczywiście swego rodzaju tajemnica. Dzisiaj naukowcy sądzą, że barwniki z grupy czerwonych chronią komórki liści przed zamarznięciem.

Jesienią nocne przymrozki są czymś zupełnie normalnym. Rośliny, w których liściach jest dużo czerwonych barwników, są odporniejsze na nie. To, co zastanawia badaczy, to fakt, że związki z grupy antocyjanidyn są produkowane także w innych okolicznościach. Na przykład wtedy, gdy roślinę zaatakują jednokomórkowe grzyby, gdy natężenie światła UV jest zbyt wielkie albo gdy zanieczyszczenie środowiska staje się dla nich uciążliwe. Czerwone liście mogą świadczyć o chorobie roślin. I znowu pojawia się pytanie. Dlaczego wyczerpana, chora roślina marnuje swoją energię na produkcję czerwonych barwników? Czy nie lepiej, by w tej sytuacji ją oszczędzała?

Czerwone liście jesienne

Eksperci przypuszczają, że jeżeli antocyjanidyny są produkowane po to, by liść wisiał na drzewie tylko troszkę dłużej, może oznaczać, że tuż przed zimą drzewo chce pobrać ze środowiska coś, co pomoże mu we wzroście w kolejnym sezonie. Być może tak jest rzeczywiście. W końcu liść zawiera wiele soli mineralnych czy pierwiastków, które roślinie mogą się jeszcze przydać. Część z nich drzewo odzyska, gdy liść zgnije na powierzchni gruntu, ale być może substancje najbardziej potrzebne roślina chce odzyskać bezpośrednio z liścia? Jeżeli tak, czerwone barwniki przypominałyby nieco komandosów czy BORowców, którzy w sytuacji zagrożenia pilnują ewakuacji ważnych osób. Dbają by liść wisiał jak najdłużej, po to by zanim spadnie, udało się z niego nak najwięcej wyciągnąć.

Jesienne liście

Przepis na kolorową jesień

Niektóre barwniki są charakterystyczne dla konkretnego gatunku roślin. Inne występują we wszystkich, ale pojawiają się w zależności od warunków zewnętrznych. To dlatego liście nawet dwóch stojących obok siebie drzew mogą mieć nieco inny odcień. Czy można sformułować przepis na kolorową jesień? Listę warunków, jakie muszą zostać spełnione, by spacer po jesiennym lesie był przeżyciem wręcz metafizycznym? Można się o to pokusić.

Temperatura powietrza powinna spadać powoli, nie gwałtownie. To samo dotyczy ilości dochodzącego do liści światła. Pogoda powinna być słoneczna, a niebo niezasnute chmurami. Tylko wtedy chlorofil będzie ustępował innym barwnikom w sposób ciągły. Jakiekolwiek nagłe zmiany mogą spowodować, że liście znajdą się na ziemi, zanim zdążą zapłonąć feerią kolorów. Jeżeli jest zbyt mokro, liście wcześniej spadną, a jeżeli zbyt często chmury będą przysłaniały słońce, liście nie wyprodukują czerwonego barwnika. W skrócie: jesień musi być ciepła, sucha i słoneczna. Wtedy będzie złota, czerwona, brązowa, żółta, pomarańczowa…

 

Polecam wideo  „Tajemnica czerwonego drzewa – Nauka. To lubię.”

 

Polecam wideo „Liście jesienią (okiem fizyka) – Nauka. To lubię.”

Możliwość komentowania Kolorowa jesień naukowo została wyłączona

Czy szczepienie dzieci przeciw COVID-19 jest bezpieczne i skuteczne? Sprawdzam to w najnowszym raporcie Nauka. To lubię

W miarę postępu kolejnych badań klinicznych oraz coraz wyższego poziomu wyszczepienia dorosłych, przedmiotem ostatniej medialnej debaty stała się możliwość i konieczność szczepienia osób niepełnoletnich przeciw COVID-19. Polscy nastolatkowie pierwszą dawkę…

W miarę postępu kolejnych badań klinicznych oraz coraz wyższego poziomu wyszczepienia dorosłych, przedmiotem ostatniej medialnej debaty stała się możliwość i konieczność szczepienia osób niepełnoletnich przeciw COVID-19. Polscy nastolatkowie pierwszą dawkę preparatu mogą przyjmować od czerwca 2021 roku. Czy szczepienie dzieci jest bezpieczne i skuteczne? W ramach cyklu „Nauka. Sprawdzam to” podsumowałem raport o aktualnym stanie wiedzy na ten temat.

Od początku akcji szczepień przeciw COVID-19 w sieci pojawia się wiele fałszywych informacji i półprawd. Zdecydowanie nie ułatwiają one rodzicom nastolatków podjęcia decyzji o podaniu preparatu swoim dzieciom. Czy jest się czego obawiać? Czy szczepienie dzieci jest ryzykowne? Aktualny stan wiedzy na ten temat postanowiłem skontrolować w ramach cyklu „Nauka. Sprawdzam to”. Naukowy raport fact-checkingowy Nauka. To Lubię powstał dzięki Czytelnikom, którzy wspierają moją działalność w ramach zbiórki w serwisie zrzutka.pl.

Temat jest o tyle istotny, że rola dzieci i młodzieży w kształtowaniu sytuacji epidemiologicznej nie była do tej pory dominująca. Bez wątpienia jednak ta grupa wiekowa będzie kształtować obraz epidemii w coraz większym stopniu w miarę postępów w szczepieniach dorosłych. Od kilku miesięcy polska młodzież, za zgodą rodziców, może odwiedzać punkty szczepień. Czy preparaty są dla nich bezpieczne? W poniższym linku znajdziesz szczegółowy raport na ten temat. Jest to przegląd najnowszych badań naukowych dotyczących szczepionek dla dzieci.

POBIERZ RAPORT NAUKA. TO LUBIĘ

Dokument zawiera analizę kilkudziesięciu artykułów naukowych, przegląd badań klinicznych z udziałem dzieci i młodzieży oraz wytyczne i stanowiska różnych organizacji eksperckich. Został opracowany na bazie raportu przygotowanego przez Arkadiusza Dobosza – absolwenta biotechnologii molekularnej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie i analityka rynku life science w Jagiellońskim Centrum Innowacji.

Naukowy raport fact-checkingowy Nauka. To Lubię na temat szczepienia dzieci przeciwko COVID-19 jest drugą odsłoną cyklu „Nauka. Sprawdzam to”. Kilka miesięcy temu przyglądałem się skuteczności maseczek, o czym możesz przeczytać TUTAJ. Oba raporty powstały dzięki wsparciu Czytelników portalu. Jeśli masz ochotę, również możesz wesprzeć działania fundacji Nauka. To Lubię, co pozwoli nam na tworzenie kolejnych, wartościowych treści popularnonaukowych.

Wesprzyj zrzutkę fundacji Nauka. To Lubię

Raport przeanalizowałem także w filmie. Zachęcam Cię, do zobaczenia go:

POBIERZ RAPORT NAUKA. TO LUBIĘ

Możliwość komentowania Czy szczepienie dzieci przeciw COVID-19 jest bezpieczne i skuteczne? Sprawdzam to w najnowszym raporcie Nauka. To lubię została wyłączona

10-lecie NCN: tysiące grantów dla naukowców z całej Polski

9-10 września Narodowe Centrum Nauki świętuje 10-lecie swojej działalności. W ciągu ponad dekady ogłosiła 200 konkursów i przyznali ponad 23 tys. grantów. Jubileusz NCN jest więc świętem nauki oraz badaczek…

9-10 września Narodowe Centrum Nauki świętuje 10-lecie swojej działalności. W ciągu ponad dekady ogłosiła 200 konkursów i przyznali ponad 23 tys. grantów. Jubileusz NCN jest więc świętem nauki oraz badaczek i badaczy z całego kraju.

Narodowe Centrum Nauki zostało powołane do wspierania działalności naukowej w zakresie badań podstawowych, czyli takich, których celem jest zdobywanie nowej wiedzy o podstawach zjawisk i obserwowalnych faktów, bez nastawienia na bezpośrednie zastosowanie komercyjne. Misją NCN jest podniesienie jakości i efektywności badań oraz działanie na rzecz wzrostu znaczenia polskiej nauki na arenie międzynarodowej.

Uroczysta inauguracja działalności Centrum odbyła się 4 marca 2011 r. Kilkanaście dni później ogłosiło swoje pierwsze cztery konkursy.

NCN regularnie ogłasza konkursy na projekty badawcze, stypendia doktorskie i staże podoktorskie. Wraz z niemieckim Towarzystwem Maxa Plancka (MPG) prowadzi program DIOSCURI, który ma na celu tworzenie Centrów Doskonałości Naukowej w Polsce. NCN jest również koordynatorem programów CHANSE i QuantERA, realizowanych we współpracy z innymi europejskimi instytucjami finansującymi badania naukowe dzięki wykorzystaniu środków Unii Europejskiej z programu Horyzont 2020, a także operatorem obszaru „Badania” w zakresie badań podstawowych finansowanego z funduszy EOG i funduszy norweskich.

W konkursach NCN mogą brać udział badacze i badaczki niezależnie od wieku i stażu oraz ośrodka, w którym pracują. W ciągu ponad dekady NCN ogłosiło 200 konkursów, przyznali ponad 23 tys. grantów i przekazali w ręce naukowców prawie 11 mld zł. Przyznane przez NCN granty umożliwiły im zrealizowanie ambitnych projektów i pojedynczych działań naukowych. Przykłady projektów zrealizowanych dzięki grantom NCN prezentujemy w naszej publikacji jubileuszowej.

10 lat NCN

Obchody jubileuszu

Jubileusz NCN będzie trwał dwa dni. 9 września o godz. 18:00 w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie odbędzie się uroczysta gala. W programie wydarzenia zaplanowane są m.in.:

  • wykład prof. Åsy Wikforss Science Denial in the Post-Truth Era. Wikforss jest filozofką z Uniwersytetu Sztokholmskiego, członkinią Królewskiej Szwedzkiej Akademii Nauk, Akademii Szwedzkiej, a także Academia Europaea oraz autorką m.in. bestsellera „Alternative Facts on Knowledge and Its Enemies”.
  • koncert Orkiestry Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa Sinfonietta Cracovia pod batutą Edmona Levona.

10 września w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie obędzie się konferencja, której uczestnicy rozmawiać będą o nauce w czasie pandemii oraz polityce otwartego dostępu – Open Access. Osobną część wydarzenia stanowić będą prezentacje laureatów konkursów NCN, którzy opowiedzą o zrealizowanych projektach i możliwościach jakie dały im otrzymane granty. Szczegółowy program obchodów znajduje się na naszej stronie: 10 lat NCN.

Świętujmy wspólnie on-line

Obchody 10-lecia NCN będą transmitowane na żywo na naszej stronie internetowej, na profilu na Facebooku oraz kanale YouTube. Podczas konferencji uruchomiona zostanie także specjalna aplikacja, która umożliwi komentowanie i zadawanie pytań. O szczegółach wydarzenia na bieżąco organizatorzy informują na stronie 10 lat NCN, a także w mediach społecznościowych na Twitterze, Facebooku, Linkedinie, Instagramie, z hashtagiem #10latNCN.

Organizatorzy zachęcają do zdalnego uczestnictwa w wydarzeniach oraz publikacji materiałów i postów o sukcesach naukowców będących laureatami konkursów NCN z hashtagiem #10latNCN, #10yearsNCN.

Możliwość komentowania 10-lecie NCN: tysiące grantów dla naukowców z całej Polski została wyłączona

Jak będzie wyglądać Internet przyszłości? Szczyt Cyfrowy ONZ w Polsce

Jak w przyszłości będzie wyglądać nasza wolność w Internecie i czy ta rzeczywistość będzie miejscem, w którym będziemy mogli sobie ufać? Czy przestrzeń wirtualna będzie dla nas bezpieczna i jak…

Jak w przyszłości będzie wyglądać nasza wolność w Internecie i czy ta rzeczywistość będzie miejscem, w którym będziemy mogli sobie ufać? Czy przestrzeń wirtualna będzie dla nas bezpieczna i jak nią mądrze zarządzać, by właśnie taka była? Na te pytania odpowiadać będą eksperci w dniach 6-10 grudnia 2021 r. podczas 16. edycji Szczytu Cyfrowego ONZ (IGF2021). Na to pytanie odpowiedzą też młode osoby, dla których zorganizowano konkurs pt. „Mój Internet Przyszłości”.

Szczyt Cyfrowy w Katowicach

Internet Governance Forum/Światowe Forum Zarządzania Internetem (IGF) to wydarzenie nieprzerwanie organizowane od 2006 roku, w którym udział biorą przedstawiciele wszystkich krajów ONZ. Przedmiotem rozmów ekspertów – ustawodawców, przedsiębiorców, przedstawicieli świata nauki i organizacji pozarządowych – jest dyskusja na temat kierunku, w którym zmierza i rozwija się Internet.

Temat ważny, bo przecież Internet wcale nie jest abstrakcyjną i odrealnioną przestrzenią, ale środowiskiem, w którym żyjemy w pewnego rodzaju symbiozie. To miejsce, w którym przebywamy codziennie w pracy, to tutaj toczy się po prostu nasze życie – uczymy się, bawimy i rozwijamy. Rozwój to oczywiście coraz większe możliwości, ale i zagrożenia, dlatego kilka tysięcy osób z całego świata będzie dyskutować o możliwościach i wyzwaniach stawianych przez Internet oraz o tym, jak w pełni wykorzystać jego potencjał.

IGF2021 to najważniejsza konferencja ostatnich lat, podczas której zapadną kluczowe decyzje dotyczące zarządzania Internetem, ale także tego, w jakim kierunku Internet powinien się rozwijać.

Hasło 16. edycji to Internet United – „Zjednoczony Internet”, a tegoroczne wydarzenie jest szczególne, ponieważ po raz pierwszy odbędzie się w Polsce, a konkretnie w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.

5-dniowe spotkanie w Katowicach będzie okazją do dyskusji między przedstawicielami świata biznesu i nauki, działaczami organizacji pozarządowych oraz przywódcami największych międzynarodowych instytucji. Atutem przedsięwzięcia jest to, że wydarzenie nie jest zamknięte. Wypowiedzieć będą mogli się także zwykli ludzie, dla których ważne jest kształtowanie cyfrowej rzeczywistości, w której wszyscy żyjemy. Co więcej, wstęp jest całkowicie darmowy i dostępny dla każdego.

Młodzieżowy Szczyt IGF

Podczas tegorocznej edycji Szczytu Cyfrowego ONZ odbędzie się także Młodzieżowy Szczyt IGF. To tutaj głos należał będzie do młodych ludzi z całego świata, którzy zaprezentują swój punkt widzenia w kontekście zarządzania Internetem. To oni będą mogli opowiedzieć o najbardziej aktualnych tematach, które dotyczą ich bezpośrednio i problemach, z którymi zmaga się młodzież. Patronem Młodzieżowego Szczytu IGF jest NASK.

Tuż po zakończeniu głównego wydarzenia, w dniach 10-12 grudnia, będzie miało miejsce IGF After Party, czyli przestrzeń do dyskusji i twórczego działania dla młodych programistów z całego świata.

Wejdź na stronę IGF2021

Przyszłość Internetu w rękach młodych – konkurs „Mój Internet Przyszłości”

Nie ma wątpliwości, że kształtowanie przyszłości Internetu należy do młodych ludzi. Internet to naturalna przestrzeń do działania, doświadczania, pracy, nauki i rozrywki dla młodych. To ich doświadczenia, ich obserwacje i potrzeby są kluczowe w rozwoju przestrzeni internetowej i to z myślą o tych osobach powstał wyjątkowy konkurs pt. „Mój Internet Przyszłości”, który wystartował 1 września.

Mój Internet Przyszłości

Założenia konkursu

Zastanówmy się przez chwilę, jak będzie wyglądał Internet przyszłości? Jaką przestrzenią stanie się w dłuższej perspektywie? Czy Internet będzie bezpieczną przestrzenią, gdzie każdy będzie mógł wyrażać swoje poglądy, budować bezpieczne i wartościowe relacje? A może przeciwnie, rozwój Internetu przyczyni się do kolejnych podziałów i powstania pytań, na które nie będziemy znali odpowiedzi?

Organizatorzy wychodzą naprzeciw młodym osobom, a chcąc poznać ich wizję rozwoju Internetu zapraszają osoby w wieku 18-28 lat do udziału w konkursie, którego tematem będzie podjęcie próby odpowiedzi na pytanie, jak będzie wyglądał „Mój Internet Przyszłości” w wybranej przez siebie formie plakatu, filmu lub eseju.

Stawka jest wysoka, bo pula wszystkich nagród to aż 78 000 złotych, a za zajęcie pierwszego miejsca w jednej z kategorii można zdobyć aż 8 000 zł.

Jak wziąć udział w konkursie – kluczowe informacje

TERMINY: Prace można zgłaszać do 8 października 2021 r. a wyniki zostaną ogłoszone 27.10.2021

PRACE: Można zgłosić więcej niż jedną pracę.

FORMA: Do wyboru są trzy formy prac: plakat, film lub esej

ZASADY: Aby wziąć udział w konkursie należy:

  1. Wejść na stronę internetową konkursu i wybrać kategorię pracy, którą uczestnik chce zgłosić.
  2. Zarejestrować się i potwierdzić swój adres e-mail linkiem aktywacyjnym, który przyjdzie na skrzynkę e-mail.
  3. Załączyć swoją pracę do systemu i oczekiwać na werdykt.

NAGRODY: Pula nagród to 78 000 zł, a wartość nagrody za zajęcie pierwszego miejsca w jednej z kategorii to 8 000 zł.

 

Organizatorem tegorocznego Szczytu Cyfrowego ONZ oraz konkursu jest Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

Możliwość komentowania Jak będzie wyglądać Internet przyszłości? Szczyt Cyfrowy ONZ w Polsce została wyłączona

Sympozjum Młodych Naukowców

Trwa 7 edycja Sympozjum Młodych Naukowców, organizowanego przez Wydział Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Wydarzenie w formule online odbywa się w dniach 31.08-03.09.2021. Popularyzowanie wyników badań, doświadczeń naukowych to ten element pracy…

Trwa 7 edycja Sympozjum Młodych Naukowców, organizowanego przez Wydział Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Wydarzenie w formule online odbywa się w dniach 31.08-03.09.2021.

Popularyzowanie wyników badań, doświadczeń naukowych to ten element pracy naukowej, który jest mi szczególnie bliski. Sam wiele lat temu zdecydowałem się zrezygnować z pracy czynnego naukowca na rzecz popularyzowania nauki i tłumaczenia jej w prosty i zrozumiały sposób. Wiem też, jak bardzo jest ważny jest dialog między naukowcami a młodymi ludźmi, którzy dopiero będą dokonywać swoich wyborów drogi życiowej. Zdaję sobie również sprawę, jak istotną rolę pełnią dyskusje o nauce, w których wymieniane są doświadczenia i spostrzeżenia dotyczące badań naukowych, dlatego zawsze wspieram inicjatywy, które umożliwiają ten dialog.

W dniach 31.08-03.09,2021 odbywa się siódma edycja ogólnopolskiej konferencji naukowej, organizowanej przez Koło Naukowe „Nanorurki” i Wydział Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego pod nazwą „Sympozjum Młodych Naukowców”. Po raz siódmy naukowcy, którzy prowadzą badania w zakresie nauk fizycznych i pokrewnych, mogą zaprezentować swoje wyniki studentom i doktorantom, którzy rozpoczynają dopiero karierę naukową. W sympozjum biorą również udział prelegenci z Polski i zagranicy.

Program konferencji

W programie tegorocznej edycji organizatorzy przewidzieli dla uczestników wydarzenia dodatkowo warsztaty z umiejętności miękkich oraz panele dyskusyjne poświęcone zagadnieniu edukacji w Polsce i zagranicą, które odbędą się z udziałem zaproszonych gości z University of Texas Rio Grande Valley. Drugim filarem tegorocznej konferencji będą dyskusje na temat połączenia nauki z biznesem. Tę część spotkań współorganizuje Fundacja Candela.

Szczegóły na stronie internetowej organizatorów: http://smn.fuw.edu.pl/ 

oraz na profilu na Facebooku: https://www.facebook.com/SMNFUW

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Możliwość komentowania Sympozjum Młodych Naukowców została wyłączona

Najwybitniejsi Naukowcy w wydaniu komiksowym – kolejne wydanie

Wydawnictwo Egmont Polska przygotowało dla tych, których interesują życiorysy i odkrycia najwybitniejszych naukowców kolejne odcinki ze swojej serii komiksów. Po Darwinie i Skłodowskiej czas na Arystotelesa i Einsteina. Czy można…

Wydawnictwo Egmont Polska przygotowało dla tych, których interesują życiorysy i odkrycia najwybitniejszych naukowców kolejne odcinki ze swojej serii komiksów. Po Darwinie i Skłodowskiej czas na Arystotelesa i Einsteina.

Czy można opisywać życiorysy i odkrycia wybitnych uczonych w prosty i przyjemny sposób? Owszem, a do tego w lekkiej i przyjemnej oku szacie graficznej, co udało się Wydawnictwu Egmont Polska. W swojej serii komiksowej pt. „Najwybitniejsi Naukowcy” prezentowane są sylwetki uczonych, którzy na przestrzeni dziejów ludzkości zmienili postrzeganie na wiele istotnych kwestii związanych z postrzeganiem i rozumieniem otaczającego nas świata.

Twórcą serii jest hiszpański scenarzysta i rysownik Jordi Bayarri, a za przekład odpowiedzialna jest Agata Ostrowska.

W kolejnych wydaniach zaprezentowane zostały postaci, które żyły w odległych sobie czasach, a mimo to łączy je jedno: ciekawość w odkrywaniu świata.

Arystoteles

Arystoteles - komiks Egmont Polska - Nauka. To Lubię

Pierwszy z nich to grecki filozof z czasów starożytnych, Arystoteles, który już od najmłodszych lat poszerzał swoją wiedzę o tym, co go otacza. Interesował się przyrodą, działalnością człowieka, zagadnieniami politycznymi i etyką. To Arystoteles położył podwaliny pod rozwój logiki i nauk przyrodniczych, szczególnie z zakresu astronomii, fizyki i biologii.

Arystoteles - Nauka. To Lubię

Albert Einstein

Druga postać, zaprezentowana w czwartym numerze komiksów o wybitnych naukowcach to fizyk wszechczasów, laureat Nagrody Nobla, wielki teoretyk, filozof nauki, pedagog, którego nazwisko znają chyba wszyscy. Mowa oczywiście o Albercie Einsteinie.

Einstein - komiks - Egmont Polska

W komiksie poznacie historię jego życia, czasy młodości, fascynację matematyką, filozofią, muzyką. To opowieść o jego przełomowym odkryciu, które zrewolucjonizowało ówczesną fizykę i sprawiło, że fizyka była na ustach wszystkich. A to wszystko napisane w taki sposób, że lektura przystępna jest nawet dla najmłodszych czytelników.

Einstein - Nauka. To Lubię

Wszystkie tomy są dostępne POD TYM LINKIEM.

Gorąco zachęcam do zapoznania się z tymi tytułami. To nie tylko historie wielkich odkryć, ale przede wszystkim historie wielkich ludzi, którzy dokonywali tych przełomów.

Nauka. To Lubię Junior objęła patronatem całą serię, a ja miałem okazję napisać posłowie, które znajduje się w materiałach dodatkowych.

Źródło zdjęć: Księgarnia Egmont

Możliwość komentowania Najwybitniejsi Naukowcy w wydaniu komiksowym – kolejne wydanie została wyłączona

4 teorie na temat tego, czym są pioruny kuliste

Jeżeli zwykłe pioruny są tajemnicze, to o piorunach kulistych nie wiemy prawie nic. Czym są i co wiemy na ich temat? W tym materiale przedstawiam cztery hipotezy na temat tego,…

Jeżeli zwykłe pioruny są tajemnicze, to o piorunach kulistych nie wiemy prawie nic. Czym są i co wiemy na ich temat? W tym materiale przedstawiam cztery hipotezy na temat tego, czym są pioruny kuliste.

Wesprzyj Zrzutkę Nauka. To Lubię

Co to jest piorun?

Budzą niepokój, innych fascynują, a dla innych są po prostu przedmiotem badań. Pioruny. Fascynują ludzkość od wieków, wiele wiemy na ich temat, wiele jeszcze jest do zbadania. W tym artykule opowiem nieco na temat piorunów kulistych, ale zanim o tym, tytułem uporządkowania – co to jest piorun? Piorun to nic innego niż wyładowanie elektryczne i sytuacja, w której w jednym miejscu zgromadzony ładunek przeskakuje w miejsce, gdzie jest go mniej.

Na temat tego, jak powstaje burza i co przyciąga pioruny przeczytasz w tym artykule.

Jak wygląda piorun kulisty?

Występuje bardzo rzadko i wygląda jak świecąca, szybko poruszająca się sfera. Świadkowie twierdzą, że ma on wielkość od kilku do kilkudziesięciu centymetrów i wydaje dźwięki. Najczęściej coś w rodzaju świstów. Może mieć różne kolory, od jasnych, niemal białych, przez żółte i bladoniebieskie.

Właściwie, co to jest piorun kulisty? – 4 teorie

Naukowcy nie są pewni, co to jest piorun kulisty. Pewni są jednak, że istnieje. Pioruny kuliste pojawiają się w trakcie burz i „istnieją” do kilkudziesięciu sekund.

A. Opary krzemu

Istnieje grupa naukowców (University of Cattenbury), którzy twierdzą, że świecąca kula to opary odparowanego z gleby krzemu. To odparowanie ma występować w chwili, w której piorun (ten zwykły) uderzy w glebę.

B. Kałuża

Inni (Uniwersytet w Tel Awiwie) uważają, że piorun kulisty powstaje, gdy piorun uderzy w kałużę (to udało się zrekonstruować w laboratorium).

C. Złudzenie

W końcu są tacy (Uniwersytet w Innsbrucku), który twierdzą, że pioruny kuliste to złudzenie, które powstaje w mózgu osoby, która znajduje się blisko rzeczywistego wyładowania atmosferycznego.

D. Wiązka elektronów

Jest i hipoteza, która mówi, że piorun kulisty powstaje, gdy w wyniku wyładowania tradycyjnego pojawia się relatywistyczna wiązka elektronów. Nie wchodząc w detale, może wtedy powstać „pęcherzyk plazmy”, który jest „pułapką dla promieniowania mikrofalowego”.

Jak powstaje piorun kulisty?

Jaka jest prawda?

A jak jest naprawdę? Nauka zna tylko jeden przypadek zarejestrowania pioruna kulistego przez specjalistyczną aparaturę. Doszło do tego w 2014 roku w Chinach. Na podstawie jednej obserwacji, nie da się odpowiedzieć na pytanie czym są tego rodzaju pioruny. Jeśli coś na ten temat się pojawi, natychmiast Was poinformuję.

Możliwość komentowania 4 teorie na temat tego, czym są pioruny kuliste została wyłączona

Program Kosmiczny w prekonsultacjach społecznych – Polska

Do Krajowego Programu Kosmicznego na lata 2021-2026 można zgłaszać uwagi tylko do 16 sierpnia, opublikowanego przez Ministerstwo Rozwoju Pracy i Technologii – poinformowała Polska Agencja Kosmiczna (POLSA). Agencja przypomina że,…

Do Krajowego Programu Kosmicznego na lata 2021-2026 można zgłaszać uwagi tylko do 16 sierpnia, opublikowanego przez Ministerstwo Rozwoju Pracy i Technologii – poinformowała Polska Agencja Kosmiczna (POLSA).

Agencja przypomina że, obowiązek przygotowania Krajowego Programu Kosmicznego wynika z Polskiej Strategii Kosmicznej (PSK) przyjętej przez rząd w 2017 r. Cel Programu określa zbudowanie systemu narzędzi wsparcia doradczego, finansowego i edukacyjnego dla sektora kosmicznego i instytucji realizujących oraz wspierających polską politykę kosmiczną. W projekcie wyróżnia się cztery priorytety.

Pierwszy, to zbudowanie zdolności konstruowania i wynoszenia obiektów kosmicznych. Dotyczy to samodzielnej budowy niewielkich satelitów, jak i wytwarzania komponentów do dużych misji międzynarodowych.

Priorytet drugi to budowa Systemu Satelitarnej Obserwacji Ziemi MikroGlob. System będzie składać się z satelitów i naziemnej stacji kontroli misji. Zapewnienie autonomicznej zdolności do dostarczania zobrazowań satelitarnych dla sektora bezpieczeństwa i obronności, oraz na potrzeby administracji publicznej jest celem projektu.

Trzeci priorytet to budowa Narodowego Systemu Informacji Satelitarnej, NSIS. Jak podkreśla POLSA, obecnie Polska ma dostęp do danych z unijnego systemu satelitarnego Copernicus, niezbędne jednak staje się zapewnienie możliwości wykorzystania danych również z MikroGlob i z satelitów komercyjnych.

Czwarty, ostatni priorytet to rozbudowa Narodowego Systemu Bezpieczeństwa Kosmicznego. Będzie on wykorzystywany do ostrzegania przed zagrożeniami związanymi z możliwymi zderzeniami obiektów kosmicznych, spadku na Ziemię szczątków statków kosmicznych lub ciał niebieskich oraz  przed gwałtownym wzrostem aktywności Słońca.

źródło:

https://naukawpolsce.pap.pl/

Możliwość komentowania Program Kosmiczny w prekonsultacjach społecznych – Polska została wyłączona

Czy laserem i barwnikiem da się wykryć szkodliwe zmiany DNA?

Czy da się wykryć zmiany w strukturze DNA, które mogą być przyczyną chorób genetycznych? Fizycy z UW wykorzystali do tego barwnik organiczny, laser oraz efekty oddziaływania światła z materią. Wyniki…

Czy da się wykryć zmiany w strukturze DNA, które mogą być przyczyną chorób genetycznych?

Fizycy z UW wykorzystali do tego barwnik organiczny, laser oraz efekty oddziaływania światła z materią. Wyniki ich prac mogą znaleźć zastosowanie w diagnostyce genetycznej lub diagnostyce chorób otępiennych.

 Badania z zakresu optyki laserowej prowadzone są w Laboratorium Procesów Ultraszybkich (LPU), które działa na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Naukowcy głównie skupiają się na  m.in. na rozwijaniu czułych metod wykorzystujących barwniki organiczne i lasery.

Barwniki pobudzane światłem laserowym pozwalają badać różne struktury materiałów biologicznych, takich jak DNA lub białka. Wyniki tych prac mogą znaleźć zastosowanie w diagnostyce genetycznej lub diagnostyce chorób otępiennych. W przyszłości mogą służyć do wczesnego wykrywania tych chorób – wyjaśnia Uniwersytet Warszawski na stronie internetowej.

Doświadczenie przeprowadzone i opisane w „The Journal of Physical Chemistry Letters” polegało na wykorzystaniu metody zwanej laserowaniem. Technika optyczna polega na optycznej  zmianie w strukturze DNA już na poziomie molekularnym.

„Próbki DNA o określonej strukturze można zsyntezować w warunkach laboratoryjnych. Następnie można je rozpuścić w wodzie i w wyniku zmieszania DNA z barwnikiem organicznym Tioflawiną T badać strukturę DNA. Barwnik Tioflawina T ma szczególne znaczenie, ponieważ jest akceptowalnym przez środowisko medyczne znacznikiem wchodzącym w reakcję z chorobotwórczymi białkami i DNA. (…) Nici DNA oplatają Tioflawinę T i poprzez zmianę konfiguracji geometrycznej barwnika intensywność świecenia daje nam odpowiedź, czy łączy się z helisą DNA, czy też z fragmentem, który może brać udział w generowaniu chorób. Ta intensywność świecenia wywodzi się ze wzmocnionej emisji spontanicznej, która jest podstawą do zjawiska zwanego laserowaniem”

─ tłumaczy dr inż. Piotr Hańczyc z Wydziału Fizyki UW.

Naukowiec dodaje, że różnica między zwykłą fluorescencją a zjawiskiem wzmocnionej emisji spontanicznej polega na dużej zmienności intensywności światła emitowanego przez Tioflawinę T związaną z DNA.

„W eksperymencie najbardziej interesujący jest moment, w którym intensywność świecenia próbki rośnie skokowo. Kontrolując moc lasera świecącego na próbkę sprawdzamy, w którym momencie nastąpi skok intensywności świecenia pochodzący od Tioflawiny T, która oddziałuje z DNA. Nadchodzi wtedy moment tzw. progu generacji wzmocnienia emisji, w którym pojawia się bardzo intensywne świecenie. To właśnie ten próg generacji wzmocnienia emisji w Tioflawinie T jest mocno sprzęgnięty z konkretną strukturą DNA. Próg jest dla nas informacją na temat struktury, z którą barwnik oddziałuje. Dowiadujemy się, czy barwnik łączy się z nicią DNA o prawidłowej budowie, czy też z miejscem potencjalnie chorobotwórczym”

─ tłumaczy dr inż. Piotr Hańczyc.

Naukowcy z UW są również zaangażowani w prace w międzynarodowym konsorcjum pod kierunkiem University of Oxford. Zadaniem naukowców z UW jest opracowanie wczesnych metod wykrywania białek związanych z chorobą Parkinsona. Natomiast konsorcjum pracuje nad szczepionką, która mogłaby zablokować rozwój choroby Parkinsona zanim pojawią się efekty symptomatyczne.

źródło:

PAP – Nauka w Polsce

Możliwość komentowania Czy laserem i barwnikiem da się wykryć szkodliwe zmiany DNA? została wyłączona

Co to są Bitcoiny i o co w nich chodzi? [Materiał dla zielonych]

Bitcoiny dla większości osób kojarzą się z pewną formą nowoczesnego pieniądza, na której można dużo zarobić. Na tym kończy się jednak najczęściej nasza wiedza. Z tego artykułu dowiesz się co…

Bitcoiny dla większości osób kojarzą się z pewną formą nowoczesnego pieniądza, na której można dużo zarobić. Na tym kończy się jednak najczęściej nasza wiedza. Z tego artykułu dowiesz się co to są Bitcoiny i jak one w ogóle działają, a temat przybliża Piotr Rysztak.

AUTOREM MATERIAŁU JEST PIOTR RYSZTAK, AUTOR KANAŁU: Piotr Rysztak – Wszystko to Ekonomia

Jak to się zaczęło – geneza Bitcoina i pierwotne założenia

Zrozumienie Bitcoina rozpoczynam od jego genezy i przyjrzenia się jego pierwotnym założeniom oraz celom. Bitcoin powstał po kryzysie finansowym w 2008 roku. Wymyślił je anonimowy twórca, który kryje się pod pseudonimem Satosi Nakamoto. Do dzisiaj nie wiadomo czy jest to jedna osoba, grupa, czy jakaś organizacja. W 2008 roku Satoshi Nakamoto opublikował w Internecie manifest zatytułowany „Bitcoin: A Peer-to-Peer Electronic Cash System”, w którym przedstawił koncepcyjne i techniczne szczegóły systemu płatności, który pozwoliłby osobom fizycznym na wysyłanie i otrzymywanie płatności bez angażowania jakichkolwiek pośredniczących instytucji finansowych.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

We wstępie tego manifestu czytamy wyraźnie, że głównym problemem, jaki dostrzega Nakamoto jest odwracalność transakcji i idący za tym koszt mediacyjny, który trzeba ponieść opłacając zaufaną osobę trzecią (np. bank). Nieodwracalne transakcje oznaczają brak sporu do rozstrzygnięcia, a skoro nie ma sporu, to nie ma związanego z nimi kosztu. To powinno według jego teorii umożliwić tanie przeprowadzanie wielu małych transakcji.

Jeśli wiesz co nieco na temat BITCOINów, to na pewno dostrzegasz, że z pierwotnych założeń i celów nie zostało już wiele, a ten projekt od dawna zaczął żyć własnym życiem. Jest to projekt open source, w którym każdy ma dostęp do jego kodu i społeczność programistów może go (teoretycznie) zmienić w przyszłości. Ewolucja jest czymś dobrym, a zostawienie tego projektu w rękach społeczności być może przekształci go w coś, o czym Nakamoto nawet nie śnił.

Jak działają Bitcoiny – podstawowe informacje

Wiemy już, jakie założenia i cele miał Nakamoto, teraz czas na kilka słów na temat tego, jak Bitcoin właściwie działa? Wbrew pozorom nie jest to żadna wysoce wyrafinowana technologia, lecz raczej sprytne i kreatywne wykorzystanie istniejących rozwiązań, które przełożyło się na rewolucyjny wynalazek.

Sieć Bitcoina można porównać do księgi z wyciągiem wszystkich historycznych transakcji, które się dotychczas odbyły. Każda transakcja pomiędzy portfelami, na których znajdują się Bitcoiny jest publiczna i zapisana w tej księdze. Taka księga jest przechowywana na wielu komputerach i każdy z nich przechowuje wszystkie historyczne informacje. Nie ma głównego serwera, który mógłby stać się celem fizycznego ataku w celu zniszczenia sieci i jest to główna zaleta Bitcoina.

Ale takie rozwiązanie ma też swoją cenę. Jest nią ograniczenie rozmiaru tej księgi, żeby nie rozrosła się za bardzo, a jej przechowywanie nie wymagało ogromnych ilości danych, co jednak ogranicza liczbę możliwych do zapisania na każdej pojedynczej „stronie” transakcji.

Bitcoiny co to jest

Wspomniana księga nazywana jest łańcuchem bloków, ponieważ Bitcoin zapisując kolejne strony swojej księgi nie tworzy ich w oderwaniu od tego, co zostało zapisane wcześniej. Aby dodać nowy fragment, musi on pozostawać w zgodzie ze wszystkim poprzednimi. Tak powstaje łańcuch powiązanych ze sobą wcześniej stron (z angielskiego block chain).

Z kolei, żeby uniknąć oszustw podczas dokonywania transakcji, powstał mechanizm zwany dowodem pracy (proof of work).

Żeby dodać nowy blok do sieci Bitcoin wymagane jest wykonanie pracy, która polega na rozwiązaniu łamigłówki matematycznej. Tysiące komputerów na świecie w każdej chwili pracuje nad jej rozwiązaniem, osoby nadzorujące ten proces nazywane są potocznie Górnikami Bitcoina. Pierwszy Górnik, któremu uda się rozwiązać to zadanie dostaje nagrodę w postaci nowych Bitcoinów i opłaty zaproponowanej przez użytkowników, aby to ich transakcja była zapisana w nowym bloku.

Duża trudność w rozwiązaniu tego zadania matematycznego sprawia, że nie opłaca się próbować oszukać, ponieważ sprawdzenie poprawności danych jest bardzo proste, a jak oszukamy to nasza praca włożona w rozwiązanie łamigłówki pójdzie na marne.

Tak oto z grubsza wyglądają zasady działania sieci Bitcoin i wykonywania w nich transakcji.

Kopanie Bitcoinów

Sercem całego systemu jest proces potwierdzania transakcji pomiędzy portfelami, wspomniany już wcześniej proof of work (dowód pracy). To na nim opiera się funkcjonowanie sieci Bitcoina. Nakamoto przy tworzeniu tego mechanizmu wykazał się sporą kreatywnością i jest to naprawdę ciekawe i innowacyjne rozwiązanie.

Tak jak wcześniej było wspomniane, Górnicy w zamian za zatwierdzanie transakcji dostają w nagrodę nowe Bitcoiny. Tutaj warto zaznaczyć, że ostateczna podaż Bitcoina jest ograniczona do około 21 mln sztuk. Liczba Bitcoinów, jakie dostają w nagrodę górnicy maleje o połowę, co 210 tys. wykopanych bloków.

Aktualnie jest to 6,25 BTC za blok – to zjawisko nazywane jest Halvingiem i występuje co około 4 lata.

Jest to przybliżony czas, ponieważ jest on powiązany z trudnością wykopywania kolejnych bloków. Algorytm jest zaprojektowany tak, aby co 10 minut udało się znaleźć rozwiązanie dla wspomnianej zagadki matematycznej. Jeżeli moc obliczeniowa się zwiększa, to czas się skraca, więc trudność zagadki będzie rosła, żeby osiągnąć 10 minut i odwrotnie. Jeżeli moc obliczeniowa spada, to trudność też spada, aby ostatecznie nowy blok powstał po 10 minutach. Zatem średnio co 10 minut zostaje zatwierdzony nowy blok, czyli do naszej księgi dopisywana jest kolejna kartka z historią nowych transakcji.

Co to jest zagadka matematyczna?

Dobrze jest wyjaśnić, czym jest ta zagadka matematyczna, bo na niej opiera się cała magia.

Zagadka matematyczna to wykorzystanie zestawu funkcji kryptograficznych znanych jako SHA-256. To bardzo popularna funkcja, która pomaga zabezpieczać wiele cennych informacji przesyłanych w sieci. Zamienia ona dowolny tekst na losowy ciąg znaków poprzez nieodwracalne działania, a powstały hash, bo tak się nazywa wynik tej operacji, jest zawsze o tej samej długości.

Generalnie minimalna zmiana w szyfrowanej wiadomości skutkuje diametralnie różnym wynikiem. Ta właściwość została wykorzystana w kopaniu Bitcoina. Zagadka polega na znalezieniu takiej zmiennej, aby po dodaniu jej do informacji o transakcjach, jakie chcemy w nowym bloku zamieścić i dodaniu hasha poprzedniego bloku powstał nowy hash, którego początkowe znaki zaczynają się od konkretnej liczby zer. Z racji tego, że funkcja hashująca daje losowe wyniki, nie można przewidzieć jaką zmienną dać, aby osiągnąć zamierzoną ilość zer w wyniku, a więc jedyna metoda, to metoda prób i błędów.

Bitcoiny co to

Właśnie stąd bierze się trudność kopania Bitcoinów – im więcej zer chcemy, aby pojawiło się na początku naszego hasha, tym więcej kombinacji musimy przeliczyć, aby odnaleźć satysfakcjonujący nas wynik. Aktualnie są to naprawdę gigantyczne ilości obliczeń. Pierwszy górnik, który znajdzie odpowiedni hash wygrywa nagrodę za dopisanie kolejnego bloku. Tak powstały nowy hash plus kolejne transakcje oczekujące na zatwierdzenie służą jako podstawa do tworzenia kolejnego bloku.

Tak powstaje nasz łańcuch połączonych bloków z zapisanymi transakcjami.  Górnik za to, że to on pierwszy dodał poprawny nowy blok dostaje nagrodę w postaci nowo wyemitowanych Bitcoinów, a także opłat jakie zaproponowali użytkownicy, aby to ich transakcje zapisał w nowo kopanym bloku. Oczywiście górnicy w pierwszej kolejności wybierają te z najwyższymi opłatami.

Dwie pizze za miliard złotych – co dalej z Bitcoinem?

Takie rewolucyjne podejście do finansów na samym początku było ciekawostką informatyczną, a pierwsze transakcje traktowano jako testy. Niech świadczy o tym transakcja, w której w 2010 roku za dwie pizze zapłacono 10 tysięcy BTC, które dzisiaj warte są ponad 1 mld złotych. Dopiero z czasem i po serii rzeczywistych potwierdzień o pozytywnym funkcjonowaniu tego mechanizmu, Bitcoiny zbierały rzeszę zwolenników, którzy uwierzyli, że Bitcoin ma realne szanse zmienić układ sił w światowych finansach. Bitcoin od momentu swojego powstania przeszedł bardzo daleką drogę i nikt nie jest w stanie stwierdzić, dokąd ona dokładnie prowadzi.

Jest to rozwiązanie rewolucyjne, ale z uwagi na to, że Bitcoin to młode rozwiązanie oraz Nakamoto nie przewidział wielu wąskich gardeł swojego rozwiązania, które dopiero po czasie i odpowiedniej skali dają o sobie znać, nie wiadomo, co w przyszłości stanie się z Bitcoinem. Choć Bitcoin ma wiele zalet, jednak w praktyce okazuje się, że nie jest wolny od wad.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o zagrożeniach z jakimi musi się zmierzyć ta techonoliga, obejrzyj film „BITCOIN vs reguła dziesiątego”, w którym Piotr Rysztak postarał się zgłębić temat fundamentów Bitcoina.

Możliwość komentowania Co to są Bitcoiny i o co w nich chodzi? [Materiał dla zielonych] została wyłączona

Sinice – co to jest i czy wiesz, dlaczego są groźne?

Sinice pojawiają się każdego roku latem, a komunikaty o nich w mediach czasami brzmią tak, jak gdyby atakowali nas Marsjanie. A tymczasem to tylko sinice. Tylko albo aż, bo mogą…

Sinice pojawiają się każdego roku latem, a komunikaty o nich w mediach czasami brzmią tak, jak gdyby atakowali nas Marsjanie. A tymczasem to tylko sinice. Tylko albo aż, bo mogą być naprawdę groźne. Mimo tego, że kwitną. 

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Poznajmy wroga – co to są sinice?

Zacznijmy od początku. Sinice to cyjanobakterie, które choć identyfikujemy z morzem i nieudanym urlopem, żyją w zasadzie w każdym środowisku. Kiedyś uznawano je za części świata roślin, bo przeprowadzają fotosyntezy i mają chlorofil, czyli zielony barwnik, który tę fotosyntezę umożliwia. To wszystko oznacza, że sinice są organizmami samożywnymi i z otoczenia pozyskują bardzo proste związki i same produkują z nich bardziej złożone.

Przez to, że potrafią asymilować z atmosfery azot, są organizmami, które nazwalibyśmy kolonistami. Potrafią kolonizować, czyli wchodzić w nisze, które dotychczas nie były zasiedlane przez jakiekolwiek inne organizmy żywe. Zdobywanie nowych dla życia przyczółków umożliwia im gruba ściana komórkowa oraz bardzo duża odporność na silne wahania temperatur, kwasowe środowiska, zasolenie i wilgotność. Sinice są bardzo odporne na susze i potrafią współpracować zarówno z roślinami, zwierzętami jak i grzybami.

Jak wyglądają sinice?

Nazwa sinic nawiązuje do ich sinego koloru, a ten z kolei jest wynikiem tego, że organizmy te produkują nie tylko zielony barwnik np. chlorofil, ale także inne barwniki, w tym niebieską fikocyjaninę. Z powodu nawozów spływających do zbiorników wodnych asymilujący azot sinice dostają ogromny zastrzyk substancji odżywczych, dzięki których mogą się rozmnażać. Ten szybki wzrost nazywa się zakwitem i to przez sinice Bałtyk traci kolejne kąpieliska, które należy zamknąć.

Co to są sinice

Fot. Getty Images

Zakwit sinic widoczny z orbity!

Sinice nie są zresztą jedynymi organizmami które zakwitają w Bałtyku. Naukowcy policzyli aż 30 gatunków glonów, które robią w zasadzie to samo. Spora część albo część z nich jest toksyczna albo dla ludzi, albo dla zwierząt. Najbardziej spektakularnie zakwitają jednak sinice. Jest to proces tak szybki i masowy, że te zakwity sinic na Bałtyku widać nawet z orbity. Wtedy zwykle ciemny Bałtyk wygląda, jak gdyby ktoś mieszał w nim jakimś zielonym pigmentem.

Co powodują sinice? Czy są niebezpieczne?

Na początku wakacji, czasami już w czerwcu, zakwit sinic jest nietoksyczny. To znaczy, po prostu zakwitają gatunki, które nie są toksyczne. W lipcu i sierpniu za to zakwita gatunek toksyczny, który może powodować poparzenia łącznie ze śmiertelnymi, nie tylko u ludzi, ale także u zwierząt. To właśnie z powodu zakwitu toksycznych sinic zamykane są kąpieliska. Sytuację może uratować wiatr spychając sinicowy kożuch w głąb morza. Ale gdy nie wieje, albo gdy wieje bardzo słabo, wtedy sinic przy brzegu jest bardzo dużo.

Na kąpieliskach tych oficjalnych, które są kontrolowane np. przez sanepid, pojawiają się wtedy komunikaty i ostrzeżenia o tym, że kąpiel jest niebezpieczna albo zakazana. Na kąpieliskach dzikich niestety nikt sytuacji nie kontroluje. A to o tyle ważne, że sytuacja w danym miejscu może się zmienić z godziny na godzinę. Czasami wystarczy zmiana kierunku wiatru. Z kolei zignorowanie ostrzeżeń albo kąpiel w wodzie pokrytej warstwą sinic może być bardzo niebezpieczna.

Czy sinice są groźne

Fot. Getty Images

Czy sinice są groźne?

Zdecydowanie! To, co powodują sinice, może być bardzo niebezpieczne. Toksyny produkowane przez sinice mogą powodować silne podrażnienia skóry i oczu, a także bóle i zawroty głowy, biegunki i wymioty np. gdy połkniemy wodę z sinicami. Mogą wystąpić bóle mięśni i mogą być tak silne, że mogą spowodować, że w wodzie z sinicami po prostu ktoś się utopi. Bezwietrzna pogoda i wysoka temperatura powodują, że sam zapach tak dużej ilości sinic może powodować mdłości. Zwykle nieprzyjemne i kłopotliwe skutki kontaktu z sinicami ustępują dosyć szybko. Gdy jedna k trwają długo, trzeba wybrać się  do lekarza.

Zakwit sinic jest niekorzystny nie tylko ze względów estetycznych czy zdrowotnych. Martwe bakterie opadają na dno akwenu np. dno Bałtyku i tam zaczynają się rozkładać. Ten proces oczywiście zużywa tlen, którego następnie brakuje w środowisku wodnym innym organizmom żywym, na przykład rybom. Tym bardziej, że do zakwitu sinic dochodzi latem, wtedy kiedy temperatura jest wysoka i często bezwietrzna pogoda, a te dwa czynniki powodują, że ilość tlenu w wodzie i tak jest mniejsza. Proces ten może przybierać skalę wręcz klęski, a powstanie przydennych stref beztlenowych może powodować zanik jakiegokolwiek życia. Problem narasta, bo z powodu zmian klimatu rejestrujemy w Polsce coraz wyższe temperatury, a w cieplejszej wodzie sinic jest więcej

 

Możliwość komentowania Sinice – co to jest i czy wiesz, dlaczego są groźne? została wyłączona

Politechnika Gdańska będzie mierzyć zanieczyszczenie światłem

Sukces gdańskiej uczelni technicznej, która jako pierwsza w Polsce dołączyła do międzynarodowej sieci pomiaru jasności nieba Globe at Night – Sky Brightness Monitoring Network. Sieć składa się z 64 czujników…

Sukces gdańskiej uczelni technicznej, która jako pierwsza w Polsce dołączyła do międzynarodowej sieci pomiaru jasności nieba Globe at Night – Sky Brightness Monitoring Network. Sieć składa się z 64 czujników do długoterminowego monitoringu, które umieszczone zostały w 19 krajach.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Globe at Night to międzynarodowa kampania, która opiera się na nauce obywatelskiej (citizen science). Celem przedsięwzięcia jest uświadamianie ludzi, czym jest jest zanieczyszczenie światłem oraz jaki ma ono wpływ na człowieka i środowisko naturalne.

W akcji mogą brać udział amatorzy, którzy prowadzą badania jasności otoczenia nocą z pomocą smartfonów. W efekcie od 2006 roku ochotnicy wykonali 185 tys. pomiarów na terenie 180 krajów.

Elementem kampanii informacyjnej jest sieć Globe at Night – Sky Brightness Monitoring Network (GaN-MN), która opiera się na pomiarach dokonywanych z pomocą profesjonalnych czujników.

Politechnika Gdańska dołącza do projektu

Teraz, w dużej mierze dzięki zaangażowaniu grupy badawczej ILLUME działającej w ramach Centrum EkoTech, do przedsięwzięcia, jako pierwsza placówka naukowa w Polsce, dołączyła Politechnika Gdańska. Czujnik, który będzie dokonywał pomiarów zamontowano na dachu jednego z wysokich budynków uczelni. Pomiar jasności nieba będzie wykonywany non stop na terenie kampusu uczelni, a dzięki połączeniu z siecią dostęp do danych będzie możliwy ze wszystkich czujników umieszczonych w różnych krajach.

Pomysł po stronie PG zainicjowała i wczesne rozmowy prowadziła dr inż. arch. Karolina Zielińska-Dąbkowska z Wydziału Architektury, natomiast dr inż. Katarzyna Bobkowska z Wydziału Inżynierii Lądowej i Środowiska nadzorowała dalsze prace związane m.in. z uruchomieniem czujnika i dołączeniem do sieci.

Politechnika Gdańska prowadzi także badania zmian jasności nieba w ramach grantu: „Innowacyjna metoda monitorowania zanieczyszczenia światłem sztucznym w środowisku naturalnym i zurbanizowanym z wykorzystaniem bezzałogowych platform latających (dronów)” finansowanego w ramach programu Argentum Triggering Research Grants, pod kierownictwem dr inż. Katarzyny Bobkowskiej.

Więcej informacji na stronie:

https://pg.edu.pl/aktualnosci/2021-07/politechnika-gdanska-dolaczyla-do-miedzynarodowej-sieci-pomiaru-jasnosci-nieba

http://globeatnight-network.org/index.html

Źródło: naukawpolsce.pap.pl

Możliwość komentowania Politechnika Gdańska będzie mierzyć zanieczyszczenie światłem została wyłączona

Mikroroboty z oleju, wody i detergentu, które pobierają energię z różnic temperatury

Naukowcy z europejskich ośrodków naukowych, w tym z Polski, opracowali wspólnie pływające mikroroboty, które pobierają energię z różnic temperatury. Udało się to stworzyć po tym, jak zmieszano kropelki oleju z…

Naukowcy z europejskich ośrodków naukowych, w tym z Polski, opracowali wspólnie pływające mikroroboty, które pobierają energię z różnic temperatury. Udało się to stworzyć po tym, jak zmieszano kropelki oleju z wodą i detergentem. Odkrycie może znaleźć zastosowanie m.in. w badaniach nad bakteriami.

Nowa praca opublikowana na łamach „Nature Physics” pokazuje, że mikroskopijne nieskomplikowane roboty można stworzyć wyjątkowo prosto.

Niewielkie, pływające urządzenia, które powstały na skutek połączenia kropelek oleju, wody oraz substancji, która przypomina detergent pobierają energię po to, by następnie móc się nią naładować.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Jak działają mikroroboty?

Przebywając w niskiej temperaturze ten nietypowy robot emituje z siebie struktury przypominające wici. Dzięki tarciu między nimi i otoczeniem, powstaje ruch. Jednak po podgrzaniu, wici się chowają i kumulują energię cieplną, która z kolei pozwala im na działanie po ochłodzeniu.

Okazuje się, że proces ładowania przez roboty może odbywać się wielokrotnie i za jednym cyklem mikrorobot jest w stanie pływać przez 12 minut.

„Badania biologiczne pokazują, że aby stworzyć nawet najprostszą sztuczną komórkę, potrzeba ponad 470 genów. Jednak dzięki naszej międzynarodowej współpracy pokazaliśmy, że przy użyciu kilku niedrogich składników możemy uzyskać rodzaj materii, która zmienia kształt i porusza się, jak żywy organizm” – mówi Stoyan Smoukov z Queen Mary University of London.

Roboty pomogą w badaniach nad żywymi komórkami różnego typu.

„Przede wszystkim proponujemy bardzo prosty do wytworzenia i kontroli układ, który posiada wiele cech naturalnych mikroorganizmów, a więc kropelki zdolne do poruszania się bez udziału zewnętrznych sił. Mikroskopijne pływaki (takie jak bakterie, plemniki, orzęski etc.) są bardzo skomplikowane, bo ich ruch jest wynikiem procesów biochemicznych wewnątrz komórek, które trudno kontrolować. Dlatego dokładne zrozumienie fizycznych mechanizmów rządzących ich ruchem jest wyzwaniem – niełatwo 'odfiltrować’ tę złożoność biologiczną” – mówi dr Maciej Lisicki z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, współtwórca wynalazku.

„Z drugiej strony, naukowcy na całym świecie pracują nad rozmaitymi sztucznymi pływakami wykorzystującymi różne strategie, żeby ’naśladować’ żywe organizmy. Idea ta polega na zaproponowaniu mikropływaka, który pobierać będzie energię ze swojego lokalnego otoczenia i przekształcać ją w energię kinetyczną swojego ruchu. W przypadku naszych kropelek jest to energia termiczna otoczenia” – tłumaczy.

Oszczędna produkcja

Do wyprodukowania mikrorobotów nie potrzeba dużych nakładów finansowych. okazuje się, że te roboty z powodzeniem można wykonać przy pomocy najtańszego sprzętu laboratoryjnego lub nawet we własnym domu. Co ważne, tłuszczowo-wodne twory pod kątrm toksykologicznym nie stanowią zagrożenia dla żywych organizmów.

„Nasze kropelki są biokompatybilne, więc potencjalnie mogą zostać wykorzystane do badania dynamiki wielu poruszających się pływaków w mieszaninie żywych organizmów i 'sztucznych’ pływających kropelek. Byłoby to ważne narzędzie do zrozumienia, w jaki sposób pływaki zachowują się w zatłoczonym środowisku i jak w takiej sytuacji na siebie wpływają” – wyjaśnia dr Lisicki.

Więcej informacji na stronach:https://www.alphagalileo.org/en-gb/Item-Display/ItemId/210600 https://www.fuw.edu.pl/informacja-prasowa/news7080.html https://www.nature.com/articles/s41567-021-01291-3

Źródło: naukawpolsce.pap.pl

Możliwość komentowania Mikroroboty z oleju, wody i detergentu, które pobierają energię z różnic temperatury została wyłączona

Jak powstaje burza i co przyciąga pioruny?

Pioruny to dość tajemnicze zjawiska i wciąż wielu rzeczy o nich nie wiemy. Na przykład tego, jaka jest rola w ich powstawaniu promieniowania kosmicznego? W tym artykule opowiem o tym,…

Pioruny to dość tajemnicze zjawiska i wciąż wielu rzeczy o nich nie wiemy. Na przykład tego, jaka jest rola w ich powstawaniu promieniowania kosmicznego? W tym artykule opowiem o tym, co przyciąga pioruny oraz jak powstaje burza.

Wesprzyj Zrzutkę Nauka. To Lubię

Co to jest piorun? Czy wiemy o nim wszystko?

Zwykle widzimy, jak lecą z nieba ku ziemi, ale zdarza się, że błyskają pomiędzy chmurami, a nawet z chmur ku górze w kierunku jonosfery. Burze najczęściej pojawiają się latem i na ogół częściej występują w górach. Choć może się to wydawać dziwne, nie do końca wiadomo, jak powstaje piorun. Bez wchodzenia w szczegóły generalnie wszystko wiemy, ale jak wchodzimy w szczegóły, to pojawiają się takie detale, o których nie mamy specjalnie pojęcia. A więc co to jest piorun? W skrócie mówiąc, piorun to wyładowania elektryczne. Ładunek elektryczny zgromadzony w jednym miejscu przeskakuje w inne, gdzie jest go mniej.

Ale od początku, najpierw fizyka!

Jak na fizyka cząstek przystało każdą opowieść lubię zacząć od początku, więc zaczynam. Materia wokół nas zbudowana jest z atomów. Atomy węgla, tlenu, żelaza, czegokolwiek. One wszystkie są skonstruowane według tego samego przepisu. Wokół naładowanego dodatnio jądra atomowego posklejanego z dodatnich protonów i neutralnych elektrycznie neutronów krążą elektrony o ładunku ujemnym. Atom elektrycznie jest obojętny. To znaczy, że liczba dodatnich protonów w jądrze jest taka sama jak liczba krążących wokół niego ujemnych elektronów.

Rozdzielenie ładunków i mini pioruny

W niektórych sytuacjach zdarza się jednak, że ta równowaga zostaje zaburzona. Zdarza się tak na przykład, gdy pocieramy o siebie przedmioty wykonane z różnych materiałów albo materiałów o różnej temperaturze. Każdy to obserwuje, np. przy zakładaniu swetra wykonanego z włókien syntetycznych. Gdy przeciska się przez głowę, włosy ocierają się o włókna materiału i następuje właśnie takie rozdzielenie ładunków.

W sumie liczba plusów i minusów nie zmienia się. Zmienia się za to ich położenie. Jeden materiał ma nadmiar plusów, a drugi minusów. Przy zakładaniu swetra słychać czasami takie trzaski. I to właśnie są takie niewielkie wyładowania elektryczne. Takie mini pioruny. Ładunki ujemne przeskakują z ciała z nadmiarem minusów na obiekt z nadmiarem plusów. Co to wszystko ma wspólnego z chmurą i z piorunami?

Pionowy wiatr i szybki ruch kropel

We wnętrzu chmury burzowej wieje bardzo silny wiatr. Szczególnie często, jak się wydaje, pionowo. W efekcie w chmurze panuje ciągły i bardzo szybki ruch zamarzniętych kropel wody i kryształów lodu. Jedne przemieszczają się ku górze, bardzo szybko się ochładzając, inne z kolei spadają. Zderzają się ze sobą, ocierając się o siebie, a przy okazji elektryzują. Kryształki lodu elektryzują się dodatnio. Podczas gdy zamarznięte krople wody, tzw. krupy, ujemnie. Krupy są cięższe od kryształów lodu i opadają na dno chmury. W efekcie spód chmury ma nadmiar ładunków ujemnych, a sam jej szczyt dodatnich. Ładunki jednoimienne odpychają się, więc w dole chmury jest nadmiar ładunków ujemnych. Z powierzchni ziemi pod chmurą ładunki ujemne uciekają.

Im bardziej dół chmury jest naładowany ujemnie, tym bardziej powierzchnia ziemi pod chmurą jest naładowana dodatnio. Ładunki o przeciwnych znakach jednak się przyciągają, więc te minusy z dołu chmury chętnie przeskoczyłyby na plusy na powierzchni ziemi.

Czy wyładowanie przeskoczy między dwoma ciałami?

To zależy od wielu czynników.

  1. Jednym z nich jest tzw. różnica potencjałów, mówiąca o różnicy w liczbie ładunków zgromadzonych pomiędzy obiektami. Im więcej minusów na dnie chmury, tym łatwiej przeskoczą one na powierzchnię ziemi.
  2. Drugim czynnikiem jest odległość, na jaką miałyby przeskoczyć. Im ta odległość jest mniejsza, tym łatwiej o wyładowania. To m.in. dlatego pioruny częściej uderzają w wieże kościołów czy w obiekty znajdujące się na szczytach wzniesień. Mają po prostu mniejszą drogę do przebycia.
  3. Ważna jest także wilgotność powietrza. To jest kolejny czynnik. Im większa, tym łatwiej dochodzi do wyładowania.
  4. Liczy się także kształt przedmiotu – to też jest bardzo istotne. Pioruny chętnie uderzają w obiekty o ostro zakończonych kątach.

Co to jest piorun

Jak powstaje piorun i jaką wybiera drogę?

Pomiędzy chmurą burzową a ziemią powstaje właśnie ta różnica potencjałów. Jest to różnica rzędu dziesiątek, a czasami nawet setek milionów woltów. To wystarczy, by doszło do tzw. wyładowania. Nie do końca wiadomo, co zapoczątkowuje i dlaczego piorun leci taką, a nie inną drogą, by dotrzeć na Ziemię. Ładunek elektryczny wybiera zawsze drogę o najmniejszym oporze. Takie drogi wytyczane mogą być przez cząstki kosmiczne, cząstki promieniowania kosmicznego o bardzo wysokich energiach. Wlatują one w atmosferę, zderzają się z atomami atmosfery i jonizują je, czyli wybijają nadmiar elektronów. W efekcie swojego przejścia zostawiają w atmosferze taki tunel, w którym panuje znacznie mniejszy opór elektryczny. Tunel ten to swego rodzaju autostrada dla ładunków z chmury.

Nigdy on nie jest linią prostą, właśnie dlatego, że cząsteczki promieniowania kosmicznego zderzają się z atomami atmosfery i o trochę wygląda jak kula bilardowa.

Jak powstaje wyładowanie?

Bardzo ciekawy jest sam moment powstawania wyładowania.

  1. Przed piorunem chmurę burzową opuszcza tzw. prekursor. To jest niewielka ilość ładunku, który skokowo porusza się od chmury ku powierzchni Ziemi z prędkością kilkudziesięciu tysięcy kilometrów na sekundę. Całe zjawisko trwa nie więcej niż kilka tysięcznych części sekundy i w zasadzie jest nie do zauważenia nieuzbrojonym okiem.
  2. Tuż za prekursorem chmury opuszcza ten piorun właściwy. Ten porusza się wolniej, bo „zaledwie” z prędkością kilku tysięcy kilometrów na sekundę, ale za to niesie nieporównywalnie większą energię.
  3. Pioruny mają długość kilku kilometrów i szerokość wspomnianego już tego takiego tunelu pozostawionego przez cząstki kosmiczne, kilkadziesiąt centymetrów, choć główny ładunek porusza się w kanale o grubości zaledwie kilku centymetrów.

Jak powstaje burza

Natężenie wyładowania głównego może wynosić ponad 100 tysięcy amperów, a napięcie dziesiątki milionów woltów. Całkowita energia setki kilowatogodzin. Niestety nie potrafimy wykorzystać energii piorunów, a badacze, którzy tego próbowali, często przypłacali to życiem. A bardzo szkoda, bo byłoby o co walczyć. Na całej Ziemi w ciągu jednej doby pioruny przenoszą energię rzędu bilionów, bilionów kilowatogodzin.

Przeczytaj także:

Sezon na kleszcze – jak się chronić przed kąsającymi pajęczakami? Kompleksowy poradnik

7 skutecznych rad, jak przetrwać upały?

Możliwość komentowania Jak powstaje burza i co przyciąga pioruny? została wyłączona

Czy niska ekspozycja na promienie UVB może zwiększyć ryzyko raka jelita grubego?

Naukowcy z Kalifornii na podstawie analizy danych pochodzących ze 186 krajów udowodnili, że zbyt niski poziom ekspozycji na słoneczne promieniowanie UVB zmoże skutkować zwiększeniem ryzyka rozwoju raka jelita grubego. Narażone…

Naukowcy z Kalifornii na podstawie analizy danych pochodzących ze 186 krajów udowodnili, że zbyt niski poziom ekspozycji na słoneczne promieniowanie UVB zmoże skutkować zwiększeniem ryzyka rozwoju raka jelita grubego. Narażone są szczególnie osoby starsze.

Działanie promieni UVB – czy może być potrzebne?

Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego (USA) zbadali możliwy związek między globalnym poziomem promieniowania UVB w 2017 roku a częstością występowania raka jelita grubego w różnych krajach i grupach wiekowych w roku 2018.

Okazało się, że niższa ekspozycja na promienie UVB była istotnie skorelowana z wyższymi wskaźnikami raka jelita grubego we wszystkich grupach wiekowych (do ponad 75 lat) u osób zamieszkałych w 186 krajach objętych badaniem. Uwzględniono także inne czynniki, takie jak pigmentacja skóry, oczekiwana długość życia i palenie papierosów. Wyniki pokazały, że związek jest istotny dla osób w wieku powyżej 45 lat.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Znaczenie witaminy D

Autorzy sugerują, że mniejsza ekspozycja na promieniowanie UVB może obniżać poziom witaminy D w organizmie. Tymczasem już wcześniej udowodniono, że niedobór witaminy D jest związany z większym ryzykiem rozwoju raka jelita grubego. Naukowcy zwracają uwagę, że kolejne badania powinny skupić się bezpośrednio na potencjalnych korzyściach korygowania stężenia witaminy D3 w celu profilaktyki wspomnianego powyżej rodzaju nowotworu, zwłaszcza w starszych grupach wiekowych.

„Różnice w ekspozycji na światło UVB odpowiadały za dużą zmienność, jaką zaobserwowaliśmy w częstości występowania raka jelita grubego, szczególnie u osób powyżej 45 roku życia – mówi współautor badania dr Raphael Cuomo – dlatego, choć są to na razie przypuszczenia oparte na wstępnych dowodach, może się zdarzyć, że suplementacja witaminy D u osób starszych pomoże zmniejszyć ryzyko raka jelita grubego”.

Przeczytaj także: Pionierski projekt polskich naukowców – kompleksowy atlas pomoże rozumieć mechanizmy rozwoju guzów mózgu

Na potrzeby badania autorzy wykorzystali szacunki UVB pozyskiwane z sondy kosmicznej NASA EOS Aura oraz dane dotyczące zachorowalności na raka jelita grubego z bazy Global Cancer (GLOBOCAN). Zebrali również informacje dotyczące pigmentacji skóry uczestników, oczekiwanej długości życia, palenia tytoniu, ozonu stratosferycznego (naturalnie występującego gazu, który filtruje promieniowanie słoneczne) i innych czynników, które mogą wpływać na zdrowie z wcześniejszej literatury i baz danych. Krajami o najniższym wskaźniku UVB w badaniu były Norwegia, Dania i Kanada, a o najwyższym: Zjednoczone Emiraty Arabskie, Sudan, Nigeria i Indie.

Wyniki badań zostały opublikowane na łamach „BMC Public Health” (DOI: 10.1186/s12889-021-11089-w).

Źródło: naukawpolsce.pap.pl

Możliwość komentowania Czy niska ekspozycja na promienie UVB może zwiększyć ryzyko raka jelita grubego? została wyłączona

Pies rozmiarze S i XXL. Skąd te różnice w proporcjach?

Dlaczego psy tak drastycznie różnią się od siebie rozmiarami, choć należą do jednego gatunku? Amerykańscy naukowcy znaleźli rozwiązanie psiej zagadki. Wyobraź sobie autobus pełen ludzi. Pasażer siedzący tuż za kierowcą…

Dlaczego psy tak drastycznie różnią się od siebie rozmiarami, choć należą do jednego gatunku? Amerykańscy naukowcy znaleźli rozwiązanie psiej zagadki.

Wyobraź sobie autobus pełen ludzi. Pasażer siedzący tuż za kierowcą waży 500 kg, a ten siedzący przy oknie po przeciwnej stronie tylko 10 kg. Nie, nie, to nie dziecko. To dorosły mężczyzna, tyle że mały. Ma żonę, dzieci i pracuje na kopalni. Ten pierwszy nie jest chory, nie ma problemów z nadwagą. Jest za to… duży.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Coś takiego nie mieści nam się w głowach. Ale niby dlaczego nie? – zapytali amerykańscy naukowcy pracujący w National Human Genome Research Institute. Dlaczego wśród ludzi zróżnicowanie wewnątrzgatunkowe jest tak małe w porównaniu z… psami? Dorosły człowiek, niezależnie od rasy, ma mniej więcej ten sam wzrost i tę samą wagę. U psów jest zupełnie inaczej.

Od 0,5 kg do 100 kg żywej wagi

Naukowców nie interesowała względna jednorodność wśród ludzi, ale raczej totalna różnorodność u psów. Z niezrozumiałych dotychczas powodów, osobniki należące do jednego gatunku psa domowego (Canis Lapus Familiaris) tak drastycznie różnią się od siebie. Nie chodzi przy tym o kolor ani rodzaj sierści, ale głównie o wielkość, a przez to o kształt i proporcje ciała.

Może niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale, spłycając problem, dorosły mieszkaniec Kongo, o ciemnej skórze i blady na twarzy Norweg są podobnie z sobą spokrewnieni jak dorosły osobnik doga niemieckiego i małego, pochodzącego z Ameryki Południowej, chihuahua. Ten pierwszy może ważyć nawet 100 kg, podczas gdy ten drugi mniej niż kilogram. Człowiek biały i czarny różnią się na pierwszy rzut oka jedynie kolorem skóry, włosów i oczu.

W przypadku wspomnianego już doga i chihuahua różni je wszystko. No, może poza faktem posiadania czterech łap, ogona i głowy.

Różna wielkość psów

Genetyczne badania laboratoryjne

Badania amerykańskich uczonych opisał jeden z numerów prestiżowego czasopisma naukowego „Science”. Placówka naukowa, która je prowadziła, specjalizuje się w analizach genetycznych. Przebadano materiał genetyczny kilku tysięcy psów. Pod lupę wzięto 143 rasy spośród 330 wszystkich, oficjalnie zarejestrowanych na świecie. Naukowcy zaangażowani w projekt byli częstymi gośćmi wystaw psów rasowych czy klinik i schronisk dla zwierząt.

Korzystali także z komercyjnych banków psich genów. A wszystko po to, by pobrać materiał genetyczny od jak największej liczby psów. Szczególnie istotne były geny psów rasowych, czyli takich, których koneksje rodowe od wielu pokoleń są znane, a mezalianse z kundlami podwórkowymi nie zanieczyściły genetycznego dziedzictwa. Uczeni twierdzą, że psy są gatunkiem, który wśród ssaków wykazuje największą różnorodność.

Przeczytaj też: Czy psy kiedyś będą takie jak koty?

Już w pierwszym podejściu (wtedy przeanalizowano materiał genetyczny prawie 500 psów) badacze zlokalizowali fragment DNA, który ma wpływ na wielkość zwierzęcia. Winny jest kawałek znajdujący się w 15. chromosomie. Psy mają 39 par chromosomów i 19 tysięcy genów. W kolejnej turze badań uczonym udało się znaleźć konkretny gen, który odpowiada za wielkość ciała psów różnych ras. To odpowiedzialny za produkcję białkowego czynnika wzrostu gen IGF.

Rasy psów

Ale sam gen to nie wszystko. Okazało się, że czasami IGF jest hamowany przez tzw. sekwencję regulatorową. To kawałek DNA, który umieszczony przed genem odpowiada za jego aktywność. Ta właśnie sekwencja regulatorowa występowała u małych psów, ale na próżno jej było szukać u psich gigantów. Co to może oznaczać? Tam, gdzie sekwencja regulatorowa nie występowała, nic nie ograniczało aktywności genu IGF, a w efekcie osobniki były większe. W pozostałych przypadkach działalność genu była ograniczona. Co za tym idzie, ograniczona była także produkcja białek – czynników wzrostu – na które przepis zapisany był w genie IGF. Psy, u których występowała sekwencja regulatorowa, były małe.

Małe słonie, wielkie myszy

Po dokładnych analizach okazało się, że od opisanej wyżej reguły jest wyjątek. Wyłamują się rottweilery. Mimo że są psami dużymi, mają i gen, i regulator. Dlaczego? Nie wiadomo.

Naukowcom udało się bezspornie udowodnić związek pomiędzy genem IGF i jego aktywnością a rozmiarem ciała psów. Uczeni już zapowiedzieli, że w ramach kontynuacji badań mają zamiar wyhodować myszy z sześcioma różnymi mutacjami tego fragmentu DNA. Chcą w ten sposób sprawdzić, jak dokładnie działa opisany przez nich mechanizm. Należy się spodziewać, że wyhodują w ten sposób osobniki o różnych rozmiarach. Dobrze, że do dalszych badań wybrali małe gryzonie, a nie np. słonie.

 

Możliwość komentowania Pies rozmiarze S i XXL. Skąd te różnice w proporcjach? została wyłączona

Co to jest fake news i skąd się bierze? Krótki przewodnik

Fake newsy to dzisiaj plaga. Kreowane są z premedytacją – dla zwiększania własnych zasięgów – lub powstają w wyniku zaniedbania. Ich wspólnym mianownikiem jest jednak szerzenie niebezpiecznej dezinformacji. W dzisiejszym…

Fake newsy to dzisiaj plaga. Kreowane są z premedytacją – dla zwiększania własnych zasięgów – lub powstają w wyniku zaniedbania. Ich wspólnym mianownikiem jest jednak szerzenie niebezpiecznej dezinformacji. W dzisiejszym materiale biorę na warsztat fake newsy – co to jest, dlaczego powstają oraz przykłady fake newsów z naszego podwórka – o tym przeczytasz w tym materiale.

Niniejszy tekst to część cyklu „Nauka. Sprawdzam TO”, który powstał dzięki Mecenasom Fundacji Nauka. To Lubię.

Nauka. To Lubię - Nauka. Sprawdzam To

 

Fake news – definicja

W dzisiejszym artykule chcę opowiedzieć o anatomii fejk niusa. Kontekstem tego artykułu jest epidemia, choć w zasadzie te mechanizmy mógłbym przekazać na każdym innym przykładzie, bo przecież to nie jest tak, że fejki pojawiły się wraz z wirusem SARS COV-2.

Co to jest fake news? Trudno mówić o formalnej definicji, ale w wolnym tłumaczeniu fake news to wiadomość, informacja, która ma za zadanie wprowadzić odbiorcę w błąd. Intencją twórcy fejk newsa jest żart, oszustwo, szerzenie propagandy, wywołanie sensacji i zapewne znacznie więcej motywów.

Kontekst pandemii koronawirusa wybrałem nieprzypadkowo i nie tylko dlatego, że jest on aktualny, ale także dlatego, a może przede wszystkim dlatego, że analizując go, wyraźniej widać, jak bardzo na nasze zachowanie i decyzje mają wpływ fałszywe informacje, które do nas docierają. I gdyby historia kończyła się na tym, że to my, odbiorcy fałszywych informacji, jesteśmy jedynymi, którzy na tym tracą, być może część osób by powiedziała, że trudno, nie wolno zabronić robienia ludziom głupich rzeczy. Żeby było jasne – ja nie podpisuję się w pełni pod tym twierdzeniem.Wesprzyj Zrzutkę Nauka. To Lubię

Niebezpieczne fejk niusy

Ale tu nie chodzi o błędne decyzje jednostek. W świecie zglobalizowanym jest wiele procesów, które są budowane przez decyzje jednostek. Takim typowym przykładem jest problem np. niskiej emisji smogu. Czyli że osoba, która pali śmieci, w tym np. plastiki, szkodzi nie tylko sobie, ale także swoim sąsiadom. Osoba, która postanawia wyciąć np. filtr cząstek stałych ze swojego samochodu po to, by mogła oszczędzić na serwisie, szkodzi nawet bardziej innym niż sobie.

Podobnie jest ze zmianami klimatu czy racjonalnym wykorzystywaniem zasobów wody, czy energii, czy czegokolwiek innego. Takim przykładem jest także epidemia i to, że decyzje dotyczące np. szczepień, noszenia miasteczek, higieny czy odpowiedniego dystansu wpływają na zdrowie i życie. W skrócie – na bezpieczeństwo. Nie tylko osoby, które je podejmuje, ale także, a czasami przede wszystkim, na zdrowie i bezpieczeństwo innych.

Fejk goni fejk – wysyp manipulacji

Od początku pandemii obserwuję ogromną liczbę fejków, kłamstw i manipulacji. Najpierw koncentrowały się one wokół hasła, że wirusa nie ma w ogóle. Potem, że jest, ale jest on równie groźny jak grypa, czyli niegroźny. Potem, że może i jest groźniejszy, ale znaczny wzrost śmiertelności nie jest wynikiem działania tego wirusa, tylko wynikiem lockdownów. W międzyczasie szeroko informowano, że to sieć 5G daje te efekty zdrowotne, które przypisuje się wirusowi oraz to, że np. w składzie szczepionek są elektroniczne chipy. Ten ostatni fake news, choć dla wielu może się wydawać tak absurdalny, że szkoda na niego czasu, w rzeczywistości w pewnym momencie rozwoju epidemii zyskał taką popularność, takie zasięgi, że nawet nasze Ministerstwo Zdrowia musiało się do niego odnieść.

Skąd ta siła fake newsów?

Gdy pojawiły się szczepionki, nastąpił wysyp różnego rodzaju manipulacji, pół prawd czy fejków – jakkolwiek to nazwiemy. Jak to się dzieje, że tego typu informacje zyskują tak astronomiczne zasięgi? Zasięgi, o których na przykład ja, twórca internetowy, osoba, która od wielu lat prowadzi kanały popularnonaukowe może tylko pomarzyć.

Czyli innymi słowy, jaka jest anatomia fejków i skąd się biorą fejk niusy?

Krok pierwszy – kreacja fake newsa

Na początku tego łańcucha jest ktoś, kto wymyśla fejk. Raporty, nie tylko zresztą polskie, ale także także np. europejskich instytucji, nie pozostawiają wątpliwości, że przynajmniej część z tych najgłośniejszych fejków jest wymyślona po to, by specjalnie wprowadzić zamęt, chaos czy podważyć autorytet instytucji, które zarządzają kryzysem. Część jest inspirowana z zagranicy, inne są inspirowane z wewnątrz.

Krok drugi – fake news trafia podatny grunt

Pomijając ten punkt, bo to jest temat na trochę inny raz, fake news musi trafić do lidera opinii. Bardzo często to celebryta, polityk, czyli ktoś, kto ma duże zasięgi. W Stanach Zjednoczonych niedawno został wydany raport napisany przez taką organizację The Center for Countering Digital Hate i z tego raportu wynika, że aż 65 proc. wszystkich fejk newsów dotyczących szczepień na COVID-19 pochodzi od zaledwie 12 influencerów!

Krok trzeci – to się po prostu opłaca, czyli rozprzestrzenienie się fejków

System jest prosty. Znani z tego, że są znani, zarabiają krocie dzięki temu, że mają zasięgi. 12 kont influencerskich było odpowiedzialnych za 65 proc. wszystkich fake newsów dotyczących szczepień. Setki tysięcy, a często nawet miliony ludzi, którzy regularnie śledzą konta influencerskie na Instagramie, Facebooku, Tik-Toku, na Twitterze – można by wymieniać długo. To daje nieograniczone w zasadzie możliwości zarabiania pieniędzy przez właścicieli tych kont. Dużych pieniędzy. Na popularnym profilu Instagramowym można zarobić kilkadziesiąt tysięcy złotych za jedno zdjęcie z lokowaniem produktu albo z usługą i odpowiednio zrobionym opisem.Fake news co to

Wszystkiemu „winne” są algorytmy i nasze emocje

W Internecie działają inne mechanizmy niż w tzw. mediach tradycyjnych. W Internecie pomiędzy twórcą a odbiorcą są jeszcze algorytmy. To one wiedzą, co nas interesuje, zanim my zdążymy o tym pomyśleć. To one filtrują i podpowiadają, a ich kryterium są emocje.

Można się na to oburzać, ale zanim zaczniemy to robić, może warto sobie uświadomić, że podobnie działa nasz mózg. Nie zapamiętuje on wszystkiego, nie podpowiada nam, gdy szukamy w pamięci tych rzeczy, które są najważniejsze, ale tych, z którymi wiążą się najsilniejsze emocje. Dlatego możemy pamiętać na przykład zapach i smak pierwszego pocałunku we wczesnej podstawówce, ale niekoniecznie ważny numer telefonu, który usłyszeliśmy wczoraj. Algorytmy uwielbiają emocje. Nieważne jakie. Wiedzą, co nas emocjonuje, bo mierzą ilość interakcji i poziom naszego zaangażowania. Lajki, dislajki, szery i komentarze. No i oczywiście to, w co klikamy i co czytamy.

W świecie Internetu najprostszym sposobem na zwiększenie zasięgu jest wywołanie emocji. Żniwa przychodzą wtedy, gdy ludzie się boją. Paradoksalnie wtedy, gdy się boimy, szukamy informacji najchętniej. Algorytmy nie podpowiadają nam wtedy tego, co jest wiarygodne, tylko to, co wywołuje emocje. Emocje to zasięgi, a zasięgi to pieniądze. A co robić, żeby zarabiać jeszcze więcej? Trzeba wywołać jeszcze większe emocje.

Gdzie w tym wszystkim odpowiedzialność?

W tym wszystkim brakuje jednego zasadniczego słowa. Jest nim odpowiedzialność. Zasięgi nie idą w parze z odpowiedzialnością, a ja zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że często wysokie zasięgi wynikają z braku odpowiedzialności albo jeszcze inaczej, łatwiej wybudować duże zasięgi, gdy ma się swobodny stosunek do faktów. Sprawdzanie, weryfikowanie czy konsultowanie niestety zajmuje czas, a każde opóźnienie zwiększa ryzyko, że fala trendu minie. O tym czy nadciąga, czy przemija mówią odpowiednie narzędzia, np. Google Trends.

Fala, ruch, emocje i… zasięgi – przykłady fake newsów

Przypadek nr 1

Konkretny przypadek. Człowiek, który jest, powiedzmy, zapomnianą gwiazdą jednej piosenki zaczyna w odpowiednim momencie publikować antyszczepionkowe wpisy i grafiki. Zaczyna występować na antyszczepionkowych demonstracjach. Występuje nie tylko jako ekspert od szczepień, ale także jako piosenkarz. To dla niego dobry czas, bo o szczepionkach dużo w Internecie się mówi. Sporo osób szuka o nich informacji, więc narzędzia internetowe widzą to zainteresowanie. Dodatkowo algorytmy podbijają temat, bo widzą to zainteresowanie. Co jest skutkiem co przyczyną? (To jest temat na zupełnie inny artykuł). Wpisy piosenkarza publikują więc portale czy przeklejają zarówno portale, które są zachwycone tymi wpisami, jak i te, które są oburzone. Ale to w sumie nie ma znaczenia. Jest fala – jest ruch – jest zasięg.

Przypadek nr 2

Jakiś czas temu liderka ruchu antyszczepionkowego zamieściła zdjęcie młodego chłopaka. W opisie napisała, że zmarł, bo się zaszczepił. Wzywa przy okazji do poparcia ruchu antyszczepionkowego i podaje link do zbiórki pieniędzy na ten cel. W treści postu pada pytanie – „Czy chcesz, by i Twoje dziecko to spotkało? Tak skończyło?” Emocje, emocje, emocje! To, że chłopak zmarł z innego powodu, a przynajmniej wszystko na to wskazuje, nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Takich przykładów można mnożyć. Gdy wiele miesięcy temu paliły się lasy np. Amazonii albo w Australii, to te mechanizmy działały dokładnie tak samo. Najwięksi celebryci prześcigali się w byciu obrońcami środowiska. Przy okazji wrzucali stare zdjęcia, zdjęcia z innych części świata czy fałszywe informacje, które z łatwością mógł zweryfikować każdy, kto skończył kurs biologii na poziomie, powiedzmy, szkoły podstawowej. Ale nieważne. Była fala trendu. Grzechem byłoby jej nie wykorzystać.

Przypadek nr 3

Jeden z polskich celebrytów – pewien podróżnik – kilka miesięcy temu twierdził, że w Indiach jest dużo przypadków zachorowań na COVID-19, bo tam testowana jest sieć 5G. Twierdził, że fale elektromagnetyczne zasięgu, który wykorzystuje telefonia piątej generacji gotują wodę w płucach i to to jest źródłem epidemii a nie wirus. Gdy dziennikarz zaczął go dopytywać, celebryta stwierdził, że czasami jest trochę naukowcem, który czyta różne rzeczy.

Dla wyjaśnienia – 5G nie gotuje wody 😉 Ma tak małą moc, że nie jest w stanie tego zrobić. Poza tym częstotliwość rezonansowa cząsteczki wody wynosi 2,45 GHz, a sieć 5G nie będzie w ogóle tej częstotliwości wykorzystywała. W końcu last but not least, w Indiach nie ma sieci 5G. Nic się tu nie zgadza, ale znowu to nie ma większego znaczenia.

Fake newsy nie tylko dla pieniędzy

Fake news definicja

Tutaj muszę dodać, że nie zawsze i nie wszystkim chodzi o to, by wykręcić duże zasięgi, dzięki którym potem za lokowanie kremu, zegarka czy samochodu można zarobić kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy za jeden post. Madonna czy Leonardo DiCaprio nie muszą tego robić. Natomiast wysokie zasięgi można przeliczyć na pozycję w środowisku. Wysokie zasięgi są walutą, za którą można kupić pozycję np. największego obrońcy przyrody wśród aktorów. Ta chęć budowania swojego wizerunku jako specjalisty od ochrony środowiska czy medycyny, gwarantuje ekspozycję w mediach – już w tych tradycyjnych.

Takie osoby są tam wtedy chętniej zapraszane, bo ciągną za sobą swoich fanów. I tak tradycyjne media tylko dosypują paliwo do kotła. Paradoksalnie to właśnie ludzie bogaci najwięcej konsumują w szerokim tego słowa znaczeniu, a więc rozpychają się łokciami znacznie bardziej niż ktoś, kto nie ma willi na każdym kontynencie, prywatnego samolotu czy kilku samochodów albo jachtów. Zasięgi, o których mówię wykręcamy my, odbiorcy, którzy dajemy się ponieść emocjom. To my komentujemy, szerujemy czy lajkujemy.

Przeczytaj także: „Sieć 5G – czy jest się czego bać?”

Wpływ celebrytów, influencerów na to, jak postrzegamy świat jest ogromny. O ile dezinformacja nie przechodzi przez konto jakiegoś celebryty, polityka, influencera, w skrócie kogoś, kto dla swojej bańki jest osobą godną zaufania, taka informacja ginie w gąszczu Internetu. Dezinformacja musi zostać wykopana. Taką trampoliną są wysoko zasięgowe konta. Same na tym zyskują, bo osiągają większe zasięgi, a to przelicza się na pieniądze albo na pozycję w swojej bańce.

Czy umiemy się bronić przed fake newsami?

Jak się przed tym bronić? Czy np. wsiadłbyś do samolotu gdybyś wiedział, że ktoś, kto siada za sterami, nie jest wyszkolony w pilotażu? A skoro nie, dlaczego poważnie traktujemy wpisy dotyczące medycyny, gdy ich autorem jest piosenkarz albo aktorka? Dlaczego tak często przesyłamy te informacje dalej? Czy gdyby jadąc autobusem, czy gdy słyszymy na przykład publicznie kogoś, kto opowiada różne bzdury, czy wówczas odwracamy się i wchodzimy z nim w polemikę?

Jeżeli nie, to dlaczego komentujemy i z oburzeniem przesuwamy dalej wierutne bzdury widziane w sieci. I w końcu, czy jeżeli kupujemy coś dla siebie, czy wcześniej przypadkiem nie sprawdzamy opinii na temat tego produktu? Czy nie czytamy recenzji tych, którzy się na tym znają? Czy nie rozpytujemy innych, którzy mają już z tym produktem albo z tą usługą jakieś doświadczenia? A jeżeli tak robimy, to dlaczego tych samych mechanizmów weryfikacji sprawdzania i konfrontowania nie stosujemy do informacji?

Te pytania powinniśmy zadawać sobie wszyscy, bo to nasze zachowania nakręcają spiralę, w której mając duży zasięgi, dużo bardziej opłaca się napisać nawet największą bzdurę, bo to zwiększa zasięg. Wpisy celebrytów, influencerow, nazwijmy ich liderami opinii, a więc ich wpisy i wypowiedzi mają większe zasięgi niż zasięgi Science, Natural czy New Scientist razem wzięte. I to właśnie oczami influencerów my i nasze dzieci widzimy świat. Im większy kryzys tym większy wpływ na nasze postrzeganie będą mieli ludzie z zasięgami, ale bez odpowiedzialności.

Bezkrytyczne przyjmowanie informacji jest jednym wielkim oskarżeniem naszego systemu edukacji, ale także wychowania. Nie pokazujemy młodym ludziom, jak ogromną wartość mają fakty, ale też sami nie często o tym myślimy i tego pilnujemy u siebie. Nie uczymy odpowiedzialności za słowo, ale też sami często tej odpowiedzialności na siebie nie bierzemy. Co prawda mówimy „słowa mogą zabić”, ale potem lajkujemy czy szerujemy niesprawdzone informacje, które mogą zabić. No ale to już jest chyba temat zupełnie inny materiał.

 

Zobacz także film:

Możliwość komentowania Co to jest fake news i skąd się bierze? Krótki przewodnik została wyłączona

Pionierski projekt polskich naukowców – kompleksowy atlas pomoże rozumieć mechanizmy rozwoju guzów mózgu

Naukowcy z PAN i UW opracowali pierwszy kompleksowy „Atlas obszarów regulatorowych aktywnych w glejakach o różnym stopniu złośliwości”. Atlas ujawnił zaburzenia ekspresji genów i pokazał nowy mechanizm regulujący inwazyjność złośliwych…

Naukowcy z PAN i UW opracowali pierwszy kompleksowy „Atlas obszarów regulatorowych aktywnych w glejakach o różnym stopniu złośliwości”. Atlas ujawnił zaburzenia ekspresji genów i pokazał nowy mechanizm regulujący inwazyjność złośliwych guzów mózgu. Wyniki badań polskich naukowców zostały opublikowane w czerwcowym wydaniu „Nature Communications”.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Co to jest glejak?

Glejaki są guzami mózgu, w których często dochodzi do zaburzenia kontroli ekspresji genów, co powoduje niekontrolowany rozrost guza i zaburzenia funkcji mózgu. Złośliwe glejaki najczęściej występują u osób starszych, są odporne na standardową terapię i dlatego mają bardzo złe rokowania. Łagodne glejaki występują głównie u dzieci i mają lepsze rokowania, choć nieleczone, mogą przekształcić się w złośliwe nowotwory.

„Rozregulowanie ekspresji genów wynikające z nieprawidłowego przebiegu procesów epigenetycznych często towarzyszy rozwojowi nowotworów. Dodatkowo ze względu na ich odwracalność oraz możliwość stymulacji czynnikami zewnętrznymi, procesy epigenetyczne mają duży potencjał kliniczny” – podkreśla dr Magdalena Machnicka z Instytutu Informatyki UW, jedna z trzech pierwszych autorów artykułu w „Nature Communications”, cytowana w komunikacie na stronie internetowej UW.

Glejak mózgu – najnowsze badania

Naukowcy we współpracy z neurochirurgami z warszawskich ośrodków klinicznych zebrali unikalną kolekcję próbek i przeprowadzili kompleksową, całogenomową analizę wzorców epigenetycznych w próbkach guzów łagodnych i złośliwych.

„Porównanie wzorców pozwoliło wskazać konkretne procesy powiązane ze złośliwością glejaków. W projekcie po raz pierwszy zbadano jednocześnie wzorce otwartości chromatyny, stanu histonów, metylacji DNA i ekspresji genów w ponad 30 próbkach guzów mózgu. Wykorzystano wszystkie wskazówki molekularne, aby zidentyfikować elementy regulatorowe, takie jak promotory, które kontrolują ekspresję sąsiednich genów i wzmacniacze, które sterują ekspresją odległych genów” – czytamy w informacji prasowej przekazanej przez Instytut Biologii Doświadczalnej im M. Nenckiego PAN.

Większe szanse na leczenie glejaka? Pionierski atlas

Naukowcy stworzyli wyjątkowy atlas. Za pośrednictwem serwera internetowego można uzyskać do niego dostęp. Pozwala on lepiej zrozumieć znaczenie niekodujących regionów genomu, które są aktywne w mózgu. Atlas ujawnił też nowe mechanizmy sterujące nowotworzeniem w guzach mózgu.

„Nasze badania doprowadziły do powstania pierwszego, kompleksowego atlasu aktywnych elementów regulatorowych w glejakach, który umożliwił identyfikację funkcjonalnych wzmacniaczy ekspresji i promotorów w próbkach pacjentów. To kompleksowe podejście ujawniło wzorce epigenetyczne, wpływające na ekspresję genów w łagodnych glejakach oraz nowy mechanizm powiązany ze złośliwością guzów, obejmujący ścieżkę sygnałową kierowaną przez czynnik FOXM1 i kontrolująca inwazyjność i migracje komórek glejaka” – podkreślają dr Karolina Stępniak i dr Jakub Mieczkowski, główni autorzy publikacji, cytowani w informacji prasowej Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN.

„Atlas dostarcza ogromnego zbioru danych, które można wykorzystać do kolejnych analiz i porównań z istniejącymi i nowymi zbiorami danych. Pozwoli to na nowe odkrycia i lepsze zrozumienie mechanizmów rozwoju glejaków” – uważają badacze.

Interdyscyplinarny projekt Symfonia 3 pt. „Atlas obszarów regulatorowych specyficznych dla mózgu ludzkiego – nowe narzędzie odkrywania ścieżek powodujących wybrane choroby mózgu” jest realizowany przez zespoły prof. Bożeny Kamińskiej z IBD im. M. Nenckiego PAN, dr. hab. Bartosza Wilczyńskiego z Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki UW oraz dr. Michała J Dąbrowskiego z Instytutu Podstaw Informatyki PAN.

W badania zaangażowani są naukowcy z Instytutu Nenckiego PAN, Uniwersytetu Warszawskiego oraz Instytutu Podstaw Informatyki PAN.

Źródło: naukawpolsce.pap.pl

Możliwość komentowania Pionierski projekt polskich naukowców – kompleksowy atlas pomoże rozumieć mechanizmy rozwoju guzów mózgu została wyłączona

Czy psy kiedyś będą takie jak koty?

Naukowcy na jednym z austriackich uniwersytetów postanowili sprawdzić, które zwierzę jest bardziej przyjazne, wilk czy pies. No i wyszło szydło z worka.  Dziś (1.07) obchodzimy Dzień Psa. Z tej okazji…

Naukowcy na jednym z austriackich uniwersytetów postanowili sprawdzić, które zwierzę jest bardziej przyjazne, wilk czy pies. No i wyszło szydło z worka. 

Dziś (1.07) obchodzimy Dzień Psa. Z tej okazji przygotowałem dla Was artykuł na temat ewolucji tego gatunku. Sam od niedawna jestem szczęśliwym posiadaczem własnego czworonoga, więc dziś to także nasze święto. Na poniższych zdjęciach Rumpel, czyli moje 10 kg szczęścia:

Tomasz Rożek i pies Rumpel

O tym, że psy bywają (mogą być) pomocne i wykazują prospołeczne zachowania wie niemal każdy, nie tylko właściciel tych czworonogów. To odróżnia je od innych domowych zwierząt, np. kotów. Mówi się, że koty to samotnicy, że chodzą własnymi drogami, podczas gdy psy są towarzyskie i lubią być w grupie. Tylko skąd się te cechy biorą i dlaczego psy je mają, a koty nie? 

Skąd my go znamy?

Czy psy zawsze takie były i dlatego – poprzez swoje prospołeczne podobieństwo do nas – nasi wcześni przodkowie łatwo znaleźli z nimi „wspólny język”? Czy może psy stały się prospołeczne dzięki człowiekowi. Jeżeli prawdziwa jest ta druga hipoteza, ludzie szczególnie dbali (np. karmiąc czy dając schronienie) o te osobniki, które były przyjazne i pomocne. Równocześnie odrzucali, a pewnie i zabijali osobniki agresywne i te, które miały silną chęć dominacji nie tylko nad innymi psami, ale i nad człowiekiem. 

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

W ten sposób przez setki pokoleń wzmocnieniu ulegały cechy, które dzisiaj obserwujemy. Jeżeli to drugie, dlaczego ten mechanizm nie zadziałał z kotami? Może dlatego, że koty nie nadawały się do pracy i mieliśmy wobec nich inne wymagania? Co ciekawe, choć udomowienie psa nastąpiło o kilka tysięcy lat przed udomowieniem kota, najprawdopodobniej miało miejsce na tych samych terenach, czyli na obszarach Żyznego Półksiężyca (Egipt, Palestyna, Izrael, Syria, Iran i Irak). 

To tam wyjątkowo korzystne warunki klimatyczne i geologiczne spowodowały, że powstawały największe cywilizacje Bliskiego Wschodu. To tutaj (około 10 tys lat przed naszą erą) powstało rolnictwo i to właśnie tutaj człowiek zaczął hodować różne zwierzęta, w tym psy. Miało to miejsce może nawet 15 – 17 tysięcy lat temu. Do niedawna obowiązywała hipoteza, że psy były udomawiane, niezależnie od siebie, więcej niż raz. Bardzo wczesne ślady współpracy psa i człowieka znaleziono np. na Syberii, gdzie psy pomagały w polowaniach. A wracając do ich cech, pytanie brzmi, czy zaprzyjaźniliśmy się z psami, bo były takie jak my, czy kolejność była odwrotna, stały się takie jak my i dlatego je polubiliśmy? Odpowiedź postanowiła zaleźć grupa badaczy z Wolf Science Center we Wiedniu, w Austrii. 

Pochodzenie psów – czy rozwiązaliśmy zagadkę?

Choć istniało wiele hipotez tłumaczących pochodzenie psów, wydaje się, że badania genetyczne jakie dwa lata temu zostały opublikowane przez uczonych z Uniwersytetu Stony Brook w stanie Nowy Jork w USA rozstrzygają spór. Ich zdaniem psy pochodzą od jednej grupy wilków, która odłączyła się od pozostałych około 40 tys. lat temu. Z kolei 20 tys. lat temu z tej grupy oddzieliła się kolejna i powędrowała na wschód. Może to był początek psów syberyjskich? Do udomowienia miało dojść zanim grupy rozdzieliły się. 

pies vs wilk

W skrócie mówiąc, nie ma wątpliwości, że współczesne psy pochodzą od wilków. A jeżeli tak, trzeba było zaprojektować eksperyment, który w identyczny sposób sprawdzi prospołeczne zachowania psów i wilków. Porównanie wyników da odpowiedź, czy cechy, o których mowa psy dostały w genach (wtedy będą one wyraźnie widoczne również u wilków), czy też psy nabyły ją z czasem dzięki współistnieniu z człowiekiem (wtedy wilki będą ich pozbawione, albo będą je miały w znacznie mniejszym stopniu). 

Pies i wilk – eksperyment porównawczy

Eksperyment był dość prosty. W pomieszczeniu laboratoryjnym wybudowano dwie klatki w taki sposób, że z jednej było widać zawartość drugiej. W pierwszej klatce zainstalowano dotykowy panel, a w drugiej klatce pojemnik z jedzeniem. Gdy panel był uruchamiany, pojemnik z jedzeniem otwierał się. Panel zainstalowano na takiej wysokości, że wilk lub pies miał go na wysokości nosa. Następnie do klatki z panelem wprowadzano zwierzęta i obserwowano ich zachowanie. 

Wcześniej zwierzęta nauczono, że dotknięcie panelu otwiera karmnik. W wielu próbach okazało się, że wilki znacznie częściej „otwierały” pojemnik z jedzeniem, gdy zauważyły, że w drugiej klatce jest inne zwierzę. Psy nie robiły tego tak często. Co ciekawe, i wilki nie były chętne do „karmienia” innych wilków jeżeli te należały do innej watahy. O ile zwierzę było „swoje” każdy z wilków był chętny do pomocy. W przypadku innych zwierząt, niespecjalnie. U psów chęć pomocy innym była niższa niż u wilków. Psy równie niechętnie otwierały pojemnik z jedzeniem, gdy w drugiej klatce były inne psy, jak i wtedy gdy były wilki albo klatka była pusta. 

pies podobny do wilka

Właściciel w klatce

Wyniki wszystkich tego typu eksperymentów zawsze można podważyć mówiąc, że eksperyment zaprojektowany przez ludzi nie musi działać na zwierzętach, że nie ma pewności czy wnioski, jakie wyciągamy z ich obserwacji są prawidłowe. Zwierzęta inaczej rejestrują bodźce, inaczej u nich może też przebiegać proces podejmowania decyzji. Tyle tylko, że z zasady wszystkie nasze eksperymenty są zaprojektowane przez ludzi i nie bardzo jest jak to ograniczenie przeskoczyć. 

Z wiedeńskiego eksperymentu wyciągnięto wniosek, że wilki są zwierzętami bardziej społecznymi niż psy. A jeżeli tak, oznacza to, że to nie ludzie nauczyli psy zachowań, które w nich cenimy. Psy dostały je w genach. Pozostaje wyjaśnić, dlaczego ten eksperyment wykazał, że psy są mniej przyjacielskie niż wilki. Czyżby współpraca z człowiekiem spowodowała, że psy stają się mniej społeczne? A może przestają rozpoznawać swoich? 

Przeczytaj też: Pies w rozmiarze S i XXL. Skąd te różnice w proporcjach?

Może gdyby do klatek zamykano właścicieli psów, wtedy te chętniej otwierałyby pojemnik z pożywieniem? 

Dwa lata temu, ta sama grupa badaczy przeprowadziła inną serię eksperymentów z których wynikało, że psy po wilkach odziedziczyły także inną cechę. Mianowicie pewien rodzaj poczucia sprawiedliwości. I wilki i psy czuły (wiedziały?), jakie zachowanie w stosunku do nich jest sprawiedliwe, a jakie nie. Ale znowu znaleziono różnicę. 

wilk i pies

Wilk vs pies i poczucie niesprawiedliwości

Psy nad niesprawiedliwością przechodziły do porządku dziennego, podczas gdy wilki zrażały się i nie chciały mieć z niesprawiedliwymi sytuacjami do czynienia. Jeszcze wcześniejsze badania przeprowadzone w tym samym ośrodku pokazywały, że wataha wilków jest grupą zarządzaną bardziej demokratycznie niż sfora psów. Że psy, w swojej grupie walczą o swoją pozycję dużo zacieklej niż wilki w swojej. Tak jak gdyby te drugie nie musiały tego robić, bo nawet gdy nie przewodzą grupie i tak mają coś „do powiedzenia”. 

W przypadku psów działa to z jakiegoś powodu inaczej. Albo jesteś szefem albo jesteś nikim. Czy takie podejście to wynik ewolucji setek pokoleń psów żyjących blisko człowieka? Czy psy mogły utracić jakiś zestaw cech w wyniku życia od tysięcy lat pod jednym dachem z człowiekiem? Może wspólne wychowanie i wymagane przez człowieka bezwzględne posłuszeństwo pozbawia psy ich naturalnych cech? Może te psy które pomagały naszym przodkom były lepszymi towarzyszami niż te które mamy dzisiaj? Może mocno przerasowione osobniki są już genetycznie (i psychicznie) tak daleko od wilków, że ich porównywanie to pułapka, w jaką wpadają badacze? 

psy jak koty

Sporo pytań…

… a odpowiedzi? Jedno jest pewne. Pies (o ile nie jest dzikim psem) jest całkowicie uzależniony od człowieka. To człowiek definiuje jego terytorium i jego aktywności. To człowiek decyduje ile zwierzę zje i co zje. Wilk jest uzależniony od innych wilków, pies jest uzależniony od człowieka. Psy od bardzo dawna mogły sobie pozwolić na „wyłączenie” tego zestawu cech, które pomagały im przetrwać w naturalnych warunkach. Nie ma wątpliwości, że zachowania społeczne i pomoc w stosunku do przedstawicieli swojej grupy (watahy), pomagają przetrwać. A skoro psy o przetrwanie już się martwić nie muszą, może tracą cechy, które to przetrwanie ułatwiały? A jeżeli tak… jakie będą psy przyszłości? Takie jak koty? Będą samotnikami lojalnymi tylko wobec swoich panów? Samotnikami groźniejszymi od kotów, bo większymi i silniejszymi? 

Możliwość komentowania Czy psy kiedyś będą takie jak koty? została wyłączona

Czy kibicowanie może być niezdrowe?

Emocje sięgające zenitu, stres, jedzenie nie do końca zdrowych rzeczy… W dzisiejszym artykule opowiem o tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy ogląda mecz w telewizji oraz czy to w…

Emocje sięgające zenitu, stres, jedzenie nie do końca zdrowych rzeczy… W dzisiejszym artykule opowiem o tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy ogląda mecz w telewizji oraz czy to w ogóle jest zdrowe?

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

No właśnie, czy oglądanie meczów jest zdrowe? Przyznaję, że pytanie jest totalnie nie na miejscu. Który kibic interesuje się własnym zdrowiem, gdy w grę wchodzą tak istotne rzeczy, jak mecze reprezentacji narodowej? Kibic może i by zjadł mizerię albo kiełki melona, ale oglądając mecze w telewizji i siedząc na kanapie, wygodnie jest jeść chipsy i popijać piwem niż sokiem pomidorowym.

Czy kibicowanie może być niebezpieczne?

Niebezpieczeństwa siedzenia na kanapie kilka godzin dziennie żadną miarą nie można porównać z niebezpieczeństwem wspinania się w Himalajach albo ścigania na torze formuły 1. Ale ziarnko do ziarnka… Zbyt długie siedzenie szczególnie osób z nadwagą znacząco zwiększa ryzyko chorób układu krążenia. Jeżeli dodamy do tego picie dużych ilości alkoholu, jedzenie tłustych, słonych albo przeciwnie, bardzo bogatych w cukier potraw, na dłuższą metę oglądanie meczów jest po prostu niebezpieczne.

Przeczytaj także: Kopać mocno czy słabo? Fizyka w piłce nożnej cz. I

Kibic może nie uczestniczy w rozgrywkach fizycznie, ale emocje podkręca do czerwoności. Emocje powodują wzrost ciśnienia, a to u wielu osób, które mają siedzący tryb życia może prowadzić do złego samopoczucia, a w skrajnych wypadkach do problemów z układem krążenia. Z danych, jakie zebrano w Wielkiej Brytanii wynika, że prawdopodobieństwo zawału serca w czasie dużych imprez sportowych, wzrasta o kilkadziesiąt procent.

W czasie ważnych rozgrywek wierni kibice są bardzo rozkojarzeni. To zrozumiałe. Przez tych kilka tygodni żyją w zasadzie w pewnym sensie w innym świecie. To rozkojarzenie przekłada się na podejmowanie ryzykownych decyzji w życiu pozasportowym. Pół biedy, gdy do pracy idzie się w dwóch różnych butach albo z powodu zamyślenia wsiądzie się do złego autobusu. Problem zaczyna się wtedy, gdy przejeżdża się na czerwonym świetle albo zapomni się ustąpić pierwszeństwa przejścia na pasach.

Ze sportem nie ma żartów…

Z danych policyjnych wynika, że kibic prowadzący samochód i równocześnie słuchając relacji z meczów w radio jest zagrożeniem na drodze. Kiedyś czytałem wywiad z autorem tekstów kabaretowych, który tłumaczył, dlaczego tak rzadko żartuje się z piłki nożnej. Piłka nożna to nie polityka – mówił – to naprawdę śmiertelnie poważna sprawa. No właśnie, sport angażuje emocje tak mocno, że kibicowanie może doprowadzić do nadszarpniętych relacji, konfliktów, a nawet przemocy fizycznej. Co ciekawe, choć w sumie dość logiczne, największe ryzyko tych konfliktów pojawia się w trakcie meczów międzynarodowych, ale w trakcie meczów klubowych.

Kibicowanie

Przeczytaj także: Jak skręcać piłką? Fizyka w piłce nożnej cz. II

Te wszystkie negatywne skutki kibicowania przed telewizorem rosną wraz z ilością spożytego alkoholu. Ten sam w sobie nie jest zdrowy. Podobnie jak jedzenie, które zwykle spożywa się w trakcie kibicowania. Co więcej, kibicowanie tak bardzo angażuje naszą uwagę, że tracimy kontrolę nad tym, ile jemy. Kibicując możemy więc przybrać na wadze, a to paradoks, bo ci, których oglądamy i do których podświadomie chcielibyśmy dorównać, uprawiając sport rzeźbią i tak pięknie ukształtowane ciała.

Istnieje nawet hipoteza psychologiczna, która mówi, że jednym z powodów picia alkoholu w trakcie kibicowania, jest próba stłumienia pokaleczonego męskiego ego. Pokaleczonego z powodu kompleksów.

Jak przetrwać kibicowanie?

Co zrobić, by w zdrowiu i w szczęściu przetrwać oglądanie meczów?

  • Jeżeli kibicować, to tylko w grupie. Wtedy ryzyko wystąpienia negatywnych emocji jest w sumie znacznie mniejsze.
  • Przed oglądanym w telewizji meczem zjedz coś lekkiego tak, by w trakcie rozgrywki głód nie pchał Cię do jedzenia niezdrowych, bo wysoko przetworzonych produktów, takich jak np. chipsy.
  • W czasie przerw możesz się trochę poruszać. Chodzi o to, żeby spowodować, by krew w żyłach szczególnie w nogach zaczęła krążyć szybciej, a to zmniejsza ryzyko zatoru.

Kibicowanie dobre dla zdrowia

Emocje, nawet spore, są dla organizmu czasami czymś pozytywnym. Szybsze bicie serca od czasu do czasu także. Sport jest też jednym z najważniejszych sposobów na budowanie relacji społecznych. Sport międzynarodowy jak mało co w dzisiejszych czasach integruje ludzi wokół symboli narodowych. Sport jest bodaj najlepszym, a już na pewno u mężczyzn, sposobem by nawiązać relacje, by poczuć wspólnotę. To ogromna jego wartość, która wybiega daleko poza kwestie zdrowia fizycznego. Sport daje powód do świętowania. Świętowanie, żartowanie i śmiech, relacje z drugą osobą mają bardzo pozytywny wpływ na nasze zdrowie.

Podeślijcie ten materiał tym osobom, o których zdrowie i życie w czasie mundialu się zamartwiacie.

Możliwość komentowania Czy kibicowanie może być niezdrowe? została wyłączona

Woda – skuteczny sposób na upały. Dlaczego nas chłodzi?

Jak radzić sobie z upałem? W bardzo gorące dni chłodzimy się wodą. Tylko dlaczego woda chłodzi? Nie dlatego, że jest zimna. Albo raczej nie tylko dlatego. Nawet wtedy, gdy woda…

Jak radzić sobie z upałem? W bardzo gorące dni chłodzimy się wodą. Tylko dlaczego woda chłodzi? Nie dlatego, że jest zimna. Albo raczej nie tylko dlatego. Nawet wtedy, gdy woda jest ciepła i tak może chłodzić. Nie wierzysz?

Mówiąc o chłodzeniu się wodą mamy na myśli fontanny w mieście, prysznic, kąpiel w morzu albo w rzece. Tylko mówiąc o tym wszystkim mamy w zasadzie do czynienia z dwoma różnymi sytuacjami. Pierwsza to jest przewodzenie ciepła, a druga to jest parowanie.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Woda skuteczny przewodnik ciepła

Rzeczywiście, wchodząc do morza, wchodząc do rzeki, zwykle wchodzimy do wody dużo chłodniejszej niż otoczenie. Woda, tak jak wszystkie ciecze, jest dosyć dobrym przewodnikiem ciepła. W efekcie, jeżeli dotykamy naszej rozgrzanej skóry, bardzo szybko odprowadzamy od niej temperaturę. Zupełnie inaczej jest w przypadku gazu. Gazy są raczej izolatorami, więc będąc w otoczeniu wodnym albo gazowym i nawet jeżeli te ośrodki są w tej samej temperaturze, to woda ochłodzi, a powietrze niespecjalnie. Natomiast to jest tylko jedno wytłumaczenie.

Termoregulacja – skuteczny sposób na upały

Druga sprawa to kwestia parowania. Woda, po to, żeby wyparować, potrzebuje energii, która zamieni wodę płynną w wodę w stanie gazowym. Tę energię woda pobiera z miejsca, w którym jest. W największym skrócie, oblewając się wodą czy spryskując powodujemy, że woda paruje, a w zamian za to nasza skóra obniża temperaturę. Na tym polega zresztą działanie naszego systemu termoregulacji, czyli systemu pocenia.

Przeczytaj też: 7 skutecznych rad, jak przetrwać upały?

Ciało poci się wtedy, kiedy jest za gorąco. Poci się po to, żeby na powierzchni skóry była warstwa wody. Ona parując obniża temperaturę skóry. Proste. Bardzo proste, w sumie dosyć genialne, ale działa tylko pod jednym warunkiem. Ciało musi mieć oczywiście wystarczająco dużą ilość wody, żeby móc się pocić. I właśnie dlatego, kiedy jest bardzo gorąco, musimy bardzo dużo pić.

Jest jednak jeden wyjątek…

Istnieje jedna sytuacja, w której rzeczywiście nawet jeżeli mamy w organizmie dużo wody, jeżeli dużo pijemy, system chłodzenia nie działa zbyt dobrze. Tą sytuacją jest bardzo wilgotne otoczenie. W największym skrócie, jeżeli temperatura jest wysoka, ale powietrze jest suche, a najlepiej jeszcze, jak wieje wiatr, wtedy system termoregulacji działa idealnie, bo woda bardzo szybko odparowuje obniżając temperaturę. W takiej sytuacji jesteśmy w stanie wytrzymać i całkiem dobrze funkcjonować nawet w temperaturze kilkudziesięciu stopni Celsjusza powyżej zera.

Jak radzić sobie z upałami?

Natomiast gdy powietrze jest wilgotne, powietrze stoi w miejscu, nie rusza się, wtedy mimo tego, że się pocimy, woda nie ma gdzie odparować. Powietrze jest już parą wodną wysycone. W takiej sytuacji, w takich warunkach, czasami trudno nam nawet wytrzymać przy 25 stopniach Celsjusza, nie mówiąc o temperaturach 40 stopni i powyżej. Wtedy jakie jest wyjście? Wskoczyć do zimnej wody, jeżeli jest w pobliżu.

Możliwość komentowania Woda – skuteczny sposób na upały. Dlaczego nas chłodzi? została wyłączona

Type on the field below and hit Enter/Return to search

Skip to content