Nauka To Lubię

Oficjalna strona Tomasza Rożka

Kategoria: Aktualności

Mikroroboty z oleju, wody i detergentu, które pobierają energię z różnic temperatury

Naukowcy z europejskich ośrodków naukowych, w tym z Polski, opracowali wspólnie pływające mikroroboty, które pobierają energię z różnic temperatury. Udało się to stworzyć po tym, jak zmieszano kropelki oleju z…

Naukowcy z europejskich ośrodków naukowych, w tym z Polski, opracowali wspólnie pływające mikroroboty, które pobierają energię z różnic temperatury. Udało się to stworzyć po tym, jak zmieszano kropelki oleju z wodą i detergentem. Odkrycie może znaleźć zastosowanie m.in. w badaniach nad bakteriami.

Nowa praca opublikowana na łamach „Nature Physics” pokazuje, że mikroskopijne nieskomplikowane roboty można stworzyć wyjątkowo prosto.

Niewielkie, pływające urządzenia, które powstały na skutek połączenia kropelek oleju, wody oraz substancji, która przypomina detergent pobierają energię po to, by następnie móc się nią naładować.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Jak działają mikroroboty?

Przebywając w niskiej temperaturze ten nietypowy robot emituje z siebie struktury przypominające wici. Dzięki tarciu między nimi i otoczeniem, powstaje ruch. Jednak po podgrzaniu, wici się chowają i kumulują energię cieplną, która z kolei pozwala im na działanie po ochłodzeniu.

Okazuje się, że proces ładowania przez roboty może odbywać się wielokrotnie i za jednym cyklem mikrorobot jest w stanie pływać przez 12 minut.

„Badania biologiczne pokazują, że aby stworzyć nawet najprostszą sztuczną komórkę, potrzeba ponad 470 genów. Jednak dzięki naszej międzynarodowej współpracy pokazaliśmy, że przy użyciu kilku niedrogich składników możemy uzyskać rodzaj materii, która zmienia kształt i porusza się, jak żywy organizm” – mówi Stoyan Smoukov z Queen Mary University of London.

Roboty pomogą w badaniach nad żywymi komórkami różnego typu.

„Przede wszystkim proponujemy bardzo prosty do wytworzenia i kontroli układ, który posiada wiele cech naturalnych mikroorganizmów, a więc kropelki zdolne do poruszania się bez udziału zewnętrznych sił. Mikroskopijne pływaki (takie jak bakterie, plemniki, orzęski etc.) są bardzo skomplikowane, bo ich ruch jest wynikiem procesów biochemicznych wewnątrz komórek, które trudno kontrolować. Dlatego dokładne zrozumienie fizycznych mechanizmów rządzących ich ruchem jest wyzwaniem – niełatwo ‚odfiltrować’ tę złożoność biologiczną” – mówi dr Maciej Lisicki z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, współtwórca wynalazku.

„Z drugiej strony, naukowcy na całym świecie pracują nad rozmaitymi sztucznymi pływakami wykorzystującymi różne strategie, żeby ’naśladować’ żywe organizmy. Idea ta polega na zaproponowaniu mikropływaka, który pobierać będzie energię ze swojego lokalnego otoczenia i przekształcać ją w energię kinetyczną swojego ruchu. W przypadku naszych kropelek jest to energia termiczna otoczenia” – tłumaczy.

Oszczędna produkcja

Do wyprodukowania mikrorobotów nie potrzeba dużych nakładów finansowych. okazuje się, że te roboty z powodzeniem można wykonać przy pomocy najtańszego sprzętu laboratoryjnego lub nawet we własnym domu. Co ważne, tłuszczowo-wodne twory pod kątrm toksykologicznym nie stanowią zagrożenia dla żywych organizmów.

„Nasze kropelki są biokompatybilne, więc potencjalnie mogą zostać wykorzystane do badania dynamiki wielu poruszających się pływaków w mieszaninie żywych organizmów i ‚sztucznych’ pływających kropelek. Byłoby to ważne narzędzie do zrozumienia, w jaki sposób pływaki zachowują się w zatłoczonym środowisku i jak w takiej sytuacji na siebie wpływają” – wyjaśnia dr Lisicki.

Więcej informacji na stronach:https://www.alphagalileo.org/en-gb/Item-Display/ItemId/210600 https://www.fuw.edu.pl/informacja-prasowa/news7080.html https://www.nature.com/articles/s41567-021-01291-3

Źródło: naukawpolsce.pap.pl

Możliwość komentowania Mikroroboty z oleju, wody i detergentu, które pobierają energię z różnic temperatury została wyłączona

Jak powstaje burza i co przyciąga pioruny?

Pioruny to dość tajemnicze zjawiska i wciąż wielu rzeczy o nich nie wiemy. Na przykład tego, jaka jest rola w ich powstawaniu promieniowania kosmicznego? W tym artykule opowiem o tym,…

Pioruny to dość tajemnicze zjawiska i wciąż wielu rzeczy o nich nie wiemy. Na przykład tego, jaka jest rola w ich powstawaniu promieniowania kosmicznego? W tym artykule opowiem o tym, co przyciąga pioruny oraz jak powstaje burza.

Wesprzyj Zrzutkę Nauka. To Lubię

Co to jest piorun? Czy wiemy o nim wszystko?

Zwykle widzimy, jak lecą z nieba ku ziemi, ale zdarza się, że błyskają pomiędzy chmurami, a nawet z chmur ku górze w kierunku jonosfery. Burze najczęściej pojawiają się latem i na ogół częściej występują w górach. Choć może się to wydawać dziwne, nie do końca wiadomo, jak powstaje piorun. Bez wchodzenia w szczegóły generalnie wszystko wiemy, ale jak wchodzimy w szczegóły, to pojawiają się takie detale, o których nie mamy specjalnie pojęcia. A więc co to jest piorun? W skrócie mówiąc, piorun to wyładowania elektryczne. Ładunek elektryczny zgromadzony w jednym miejscu przeskakuje w inne, gdzie jest go mniej.

Ale od początku, najpierw fizyka!

Jak na fizyka cząstek przystało każdą opowieść lubię zacząć od początku, więc zaczynam. Materia wokół nas zbudowana jest z atomów. Atomy węgla, tlenu, żelaza, czegokolwiek. One wszystkie są skonstruowane według tego samego przepisu. Wokół naładowanego dodatnio jądra atomowego posklejanego z dodatnich protonów i neutralnych elektrycznie neutronów krążą elektrony o ładunku ujemnym. Atom elektrycznie jest obojętny. To znaczy, że liczba dodatnich protonów w jądrze jest taka sama jak liczba krążących wokół niego ujemnych elektronów.

Rozdzielenie ładunków i mini pioruny

W niektórych sytuacjach zdarza się jednak, że ta równowaga zostaje zaburzona. Zdarza się tak na przykład, gdy pocieramy o siebie przedmioty wykonane z różnych materiałów albo materiałów o różnej temperaturze. Każdy to obserwuje, np. przy zakładaniu swetra wykonanego z włókien syntetycznych. Gdy przeciska się przez głowę, włosy ocierają się o włókna materiału i następuje właśnie takie rozdzielenie ładunków.

W sumie liczba plusów i minusów nie zmienia się. Zmienia się za to ich położenie. Jeden materiał ma nadmiar plusów, a drugi minusów. Przy zakładaniu swetra słychać czasami takie trzaski. I to właśnie są takie niewielkie wyładowania elektryczne. Takie mini pioruny. Ładunki ujemne przeskakują z ciała z nadmiarem minusów na obiekt z nadmiarem plusów. Co to wszystko ma wspólnego z chmurą i z piorunami?

Pionowy wiatr i szybki ruch kropel

We wnętrzu chmury burzowej wieje bardzo silny wiatr. Szczególnie często, jak się wydaje, pionowo. W efekcie w chmurze panuje ciągły i bardzo szybki ruch zamarzniętych kropel wody i kryształów lodu. Jedne przemieszczają się ku górze, bardzo szybko się ochładzając, inne z kolei spadają. Zderzają się ze sobą, ocierając się o siebie, a przy okazji elektryzują. Kryształki lodu elektryzują się dodatnio. Podczas gdy zamarznięte krople wody, tzw. krupy, ujemnie. Krupy są cięższe od kryształów lodu i opadają na dno chmury. W efekcie spód chmury ma nadmiar ładunków ujemnych, a sam jej szczyt dodatnich. Ładunki jednoimienne odpychają się, więc w dole chmury jest nadmiar ładunków ujemnych. Z powierzchni ziemi pod chmurą ładunki ujemne uciekają.

Im bardziej dół chmury jest naładowany ujemnie, tym bardziej powierzchnia ziemi pod chmurą jest naładowana dodatnio. Ładunki o przeciwnych znakach jednak się przyciągają, więc te minusy z dołu chmury chętnie przeskoczyłyby na plusy na powierzchni ziemi.

Czy wyładowanie przeskoczy między dwoma ciałami?

To zależy od wielu czynników.

  1. Jednym z nich jest tzw. różnica potencjałów, mówiąca o różnicy w liczbie ładunków zgromadzonych pomiędzy obiektami. Im więcej minusów na dnie chmury, tym łatwiej przeskoczą one na powierzchnię ziemi.
  2. Drugim czynnikiem jest odległość, na jaką miałyby przeskoczyć. Im ta odległość jest mniejsza, tym łatwiej o wyładowania. To m.in. dlatego pioruny częściej uderzają w wieże kościołów czy w obiekty znajdujące się na szczytach wzniesień. Mają po prostu mniejszą drogę do przebycia.
  3. Ważna jest także wilgotność powietrza. To jest kolejny czynnik. Im większa, tym łatwiej dochodzi do wyładowania.
  4. Liczy się także kształt przedmiotu – to też jest bardzo istotne. Pioruny chętnie uderzają w obiekty o ostro zakończonych kątach.

Co to jest piorun

Jak powstaje piorun i jaką wybiera drogę?

Pomiędzy chmurą burzową a ziemią powstaje właśnie ta różnica potencjałów. Jest to różnica rzędu dziesiątek, a czasami nawet setek milionów woltów. To wystarczy, by doszło do tzw. wyładowania. Nie do końca wiadomo, co zapoczątkowuje i dlaczego piorun leci taką, a nie inną drogą, by dotrzeć na Ziemię. Ładunek elektryczny wybiera zawsze drogę o najmniejszym oporze. Takie drogi wytyczane mogą być przez cząstki kosmiczne, cząstki promieniowania kosmicznego o bardzo wysokich energiach. Wlatują one w atmosferę, zderzają się z atomami atmosfery i jonizują je, czyli wybijają nadmiar elektronów. W efekcie swojego przejścia zostawiają w atmosferze taki tunel, w którym panuje znacznie mniejszy opór elektryczny. Tunel ten to swego rodzaju autostrada dla ładunków z chmury.

Nigdy on nie jest linią prostą, właśnie dlatego, że cząsteczki promieniowania kosmicznego zderzają się z atomami atmosfery i o trochę wygląda jak kula bilardowa.

Jak powstaje wyładowanie?

Bardzo ciekawy jest sam moment powstawania wyładowania.

  1. Przed piorunem chmurę burzową opuszcza tzw. prekursor. To jest niewielka ilość ładunku, który skokowo porusza się od chmury ku powierzchni Ziemi z prędkością kilkudziesięciu tysięcy kilometrów na sekundę. Całe zjawisko trwa nie więcej niż kilka tysięcznych części sekundy i w zasadzie jest nie do zauważenia nieuzbrojonym okiem.
  2. Tuż za prekursorem chmury opuszcza ten piorun właściwy. Ten porusza się wolniej, bo „zaledwie” z prędkością kilku tysięcy kilometrów na sekundę, ale za to niesie nieporównywalnie większą energię.
  3. Pioruny mają długość kilku kilometrów i szerokość wspomnianego już tego takiego tunelu pozostawionego przez cząstki kosmiczne, kilkadziesiąt centymetrów, choć główny ładunek porusza się w kanale o grubości zaledwie kilku centymetrów.

Jak powstaje burza

Natężenie wyładowania głównego może wynosić ponad 100 tysięcy amperów, a napięcie dziesiątki milionów woltów. Całkowita energia setki kilowatogodzin. Niestety nie potrafimy wykorzystać energii piorunów, a badacze, którzy tego próbowali, często przypłacali to życiem. A bardzo szkoda, bo byłoby o co walczyć. Na całej Ziemi w ciągu jednej doby pioruny przenoszą energię rzędu bilionów, bilionów kilowatogodzin.

Przeczytaj także:

Sezon na kleszcze – jak się chronić przed kąsającymi pajęczakami? Kompleksowy poradnik

7 skutecznych rad, jak przetrwać upały?

Możliwość komentowania Jak powstaje burza i co przyciąga pioruny? została wyłączona

Czy niska ekspozycja na promienie UVB może zwiększyć ryzyko raka jelita grubego?

Naukowcy z Kalifornii na podstawie analizy danych pochodzących ze 186 krajów udowodnili, że zbyt niski poziom ekspozycji na słoneczne promieniowanie UVB zmoże skutkować zwiększeniem ryzyka rozwoju raka jelita grubego. Narażone…

Naukowcy z Kalifornii na podstawie analizy danych pochodzących ze 186 krajów udowodnili, że zbyt niski poziom ekspozycji na słoneczne promieniowanie UVB zmoże skutkować zwiększeniem ryzyka rozwoju raka jelita grubego. Narażone są szczególnie osoby starsze.

Działanie promieni UVB – czy może być potrzebne?

Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego (USA) zbadali możliwy związek między globalnym poziomem promieniowania UVB w 2017 roku a częstością występowania raka jelita grubego w różnych krajach i grupach wiekowych w roku 2018.

Okazało się, że niższa ekspozycja na promienie UVB była istotnie skorelowana z wyższymi wskaźnikami raka jelita grubego we wszystkich grupach wiekowych (do ponad 75 lat) u osób zamieszkałych w 186 krajach objętych badaniem. Uwzględniono także inne czynniki, takie jak pigmentacja skóry, oczekiwana długość życia i palenie papierosów. Wyniki pokazały, że związek jest istotny dla osób w wieku powyżej 45 lat.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Znaczenie witaminy D

Autorzy sugerują, że mniejsza ekspozycja na promieniowanie UVB może obniżać poziom witaminy D w organizmie. Tymczasem już wcześniej udowodniono, że niedobór witaminy D jest związany z większym ryzykiem rozwoju raka jelita grubego. Naukowcy zwracają uwagę, że kolejne badania powinny skupić się bezpośrednio na potencjalnych korzyściach korygowania stężenia witaminy D3 w celu profilaktyki wspomnianego powyżej rodzaju nowotworu, zwłaszcza w starszych grupach wiekowych.

„Różnice w ekspozycji na światło UVB odpowiadały za dużą zmienność, jaką zaobserwowaliśmy w częstości występowania raka jelita grubego, szczególnie u osób powyżej 45 roku życia – mówi współautor badania dr Raphael Cuomo – dlatego, choć są to na razie przypuszczenia oparte na wstępnych dowodach, może się zdarzyć, że suplementacja witaminy D u osób starszych pomoże zmniejszyć ryzyko raka jelita grubego”.

Przeczytaj także: Pionierski projekt polskich naukowców – kompleksowy atlas pomoże rozumieć mechanizmy rozwoju guzów mózgu

Na potrzeby badania autorzy wykorzystali szacunki UVB pozyskiwane z sondy kosmicznej NASA EOS Aura oraz dane dotyczące zachorowalności na raka jelita grubego z bazy Global Cancer (GLOBOCAN). Zebrali również informacje dotyczące pigmentacji skóry uczestników, oczekiwanej długości życia, palenia tytoniu, ozonu stratosferycznego (naturalnie występującego gazu, który filtruje promieniowanie słoneczne) i innych czynników, które mogą wpływać na zdrowie z wcześniejszej literatury i baz danych. Krajami o najniższym wskaźniku UVB w badaniu były Norwegia, Dania i Kanada, a o najwyższym: Zjednoczone Emiraty Arabskie, Sudan, Nigeria i Indie.

Wyniki badań zostały opublikowane na łamach „BMC Public Health” (DOI: 10.1186/s12889-021-11089-w).

Źródło: naukawpolsce.pap.pl

Możliwość komentowania Czy niska ekspozycja na promienie UVB może zwiększyć ryzyko raka jelita grubego? została wyłączona

Pies rozmiarze S i XXL. Skąd te różnice w proporcjach?

Dlaczego psy tak drastycznie różnią się od siebie rozmiarami, choć należą do jednego gatunku? Amerykańscy naukowcy znaleźli rozwiązanie psiej zagadki. Wyobraź sobie autobus pełen ludzi. Pasażer siedzący tuż za kierowcą…

Dlaczego psy tak drastycznie różnią się od siebie rozmiarami, choć należą do jednego gatunku? Amerykańscy naukowcy znaleźli rozwiązanie psiej zagadki.

Wyobraź sobie autobus pełen ludzi. Pasażer siedzący tuż za kierowcą waży 500 kg, a ten siedzący przy oknie po przeciwnej stronie tylko 10 kg. Nie, nie, to nie dziecko. To dorosły mężczyzna, tyle że mały. Ma żonę, dzieci i pracuje na kopalni. Ten pierwszy nie jest chory, nie ma problemów z nadwagą. Jest za to… duży.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Coś takiego nie mieści nam się w głowach. Ale niby dlaczego nie? – zapytali amerykańscy naukowcy pracujący w National Human Genome Research Institute. Dlaczego wśród ludzi zróżnicowanie wewnątrzgatunkowe jest tak małe w porównaniu z… psami? Dorosły człowiek, niezależnie od rasy, ma mniej więcej ten sam wzrost i tę samą wagę. U psów jest zupełnie inaczej.

Od 0,5 kg do 100 kg żywej wagi

Naukowców nie interesowała względna jednorodność wśród ludzi, ale raczej totalna różnorodność u psów. Z niezrozumiałych dotychczas powodów, osobniki należące do jednego gatunku psa domowego (Canis Lapus Familiaris) tak drastycznie różnią się od siebie. Nie chodzi przy tym o kolor ani rodzaj sierści, ale głównie o wielkość, a przez to o kształt i proporcje ciała.

Może niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale, spłycając problem, dorosły mieszkaniec Kongo, o ciemnej skórze i blady na twarzy Norweg są podobnie z sobą spokrewnieni jak dorosły osobnik doga niemieckiego i małego, pochodzącego z Ameryki Południowej, chihuahua. Ten pierwszy może ważyć nawet 100 kg, podczas gdy ten drugi mniej niż kilogram. Człowiek biały i czarny różnią się na pierwszy rzut oka jedynie kolorem skóry, włosów i oczu.

W przypadku wspomnianego już doga i chihuahua różni je wszystko. No, może poza faktem posiadania czterech łap, ogona i głowy.

Różna wielkość psów

Genetyczne badania laboratoryjne

Badania amerykańskich uczonych opisał jeden z numerów prestiżowego czasopisma naukowego „Science”. Placówka naukowa, która je prowadziła, specjalizuje się w analizach genetycznych. Przebadano materiał genetyczny kilku tysięcy psów. Pod lupę wzięto 143 rasy spośród 330 wszystkich, oficjalnie zarejestrowanych na świecie. Naukowcy zaangażowani w projekt byli częstymi gośćmi wystaw psów rasowych czy klinik i schronisk dla zwierząt.

Korzystali także z komercyjnych banków psich genów. A wszystko po to, by pobrać materiał genetyczny od jak największej liczby psów. Szczególnie istotne były geny psów rasowych, czyli takich, których koneksje rodowe od wielu pokoleń są znane, a mezalianse z kundlami podwórkowymi nie zanieczyściły genetycznego dziedzictwa. Uczeni twierdzą, że psy są gatunkiem, który wśród ssaków wykazuje największą różnorodność.

Przeczytaj też: Czy psy kiedyś będą takie jak koty?

Już w pierwszym podejściu (wtedy przeanalizowano materiał genetyczny prawie 500 psów) badacze zlokalizowali fragment DNA, który ma wpływ na wielkość zwierzęcia. Winny jest kawałek znajdujący się w 15. chromosomie. Psy mają 39 par chromosomów i 19 tysięcy genów. W kolejnej turze badań uczonym udało się znaleźć konkretny gen, który odpowiada za wielkość ciała psów różnych ras. To odpowiedzialny za produkcję białkowego czynnika wzrostu gen IGF.

Rasy psów

Ale sam gen to nie wszystko. Okazało się, że czasami IGF jest hamowany przez tzw. sekwencję regulatorową. To kawałek DNA, który umieszczony przed genem odpowiada za jego aktywność. Ta właśnie sekwencja regulatorowa występowała u małych psów, ale na próżno jej było szukać u psich gigantów. Co to może oznaczać? Tam, gdzie sekwencja regulatorowa nie występowała, nic nie ograniczało aktywności genu IGF, a w efekcie osobniki były większe. W pozostałych przypadkach działalność genu była ograniczona. Co za tym idzie, ograniczona była także produkcja białek – czynników wzrostu – na które przepis zapisany był w genie IGF. Psy, u których występowała sekwencja regulatorowa, były małe.

Małe słonie, wielkie myszy

Po dokładnych analizach okazało się, że od opisanej wyżej reguły jest wyjątek. Wyłamują się rottweilery. Mimo że są psami dużymi, mają i gen, i regulator. Dlaczego? Nie wiadomo.

Naukowcom udało się bezspornie udowodnić związek pomiędzy genem IGF i jego aktywnością a rozmiarem ciała psów. Uczeni już zapowiedzieli, że w ramach kontynuacji badań mają zamiar wyhodować myszy z sześcioma różnymi mutacjami tego fragmentu DNA. Chcą w ten sposób sprawdzić, jak dokładnie działa opisany przez nich mechanizm. Należy się spodziewać, że wyhodują w ten sposób osobniki o różnych rozmiarach. Dobrze, że do dalszych badań wybrali małe gryzonie, a nie np. słonie.

 

Możliwość komentowania Pies rozmiarze S i XXL. Skąd te różnice w proporcjach? została wyłączona

Co to jest fake news i skąd się bierze? Krótki przewodnik

Fake newsy to dzisiaj plaga. Kreowane są z premedytacją – dla zwiększania własnych zasięgów – lub powstają w wyniku zaniedbania. Ich wspólnym mianownikiem jest jednak szerzenie niebezpiecznej dezinformacji. W dzisiejszym…

Fake newsy to dzisiaj plaga. Kreowane są z premedytacją – dla zwiększania własnych zasięgów – lub powstają w wyniku zaniedbania. Ich wspólnym mianownikiem jest jednak szerzenie niebezpiecznej dezinformacji. W dzisiejszym materiale biorę na warsztat fake newsy – co to jest, dlaczego powstają oraz przykłady fake newsów z naszego podwórka – o tym przeczytasz w tym materiale.

Niniejszy tekst to część cyklu „Nauka. Sprawdzam TO”, który powstał dzięki Mecenasom Fundacji Nauka. To Lubię.

Nauka. To Lubię - Nauka. Sprawdzam To

 

Fake news – definicja

W dzisiejszym artykule chcę opowiedzieć o anatomii fejk niusa. Kontekstem tego artykułu jest epidemia, choć w zasadzie te mechanizmy mógłbym przekazać na każdym innym przykładzie, bo przecież to nie jest tak, że fejki pojawiły się wraz z wirusem SARS COV-2.

Co to jest fake news? Trudno mówić o formalnej definicji, ale w wolnym tłumaczeniu fake news to wiadomość, informacja, która ma za zadanie wprowadzić odbiorcę w błąd. Intencją twórcy fejk newsa jest żart, oszustwo, szerzenie propagandy, wywołanie sensacji i zapewne znacznie więcej motywów.

Kontekst pandemii koronawirusa wybrałem nieprzypadkowo i nie tylko dlatego, że jest on aktualny, ale także dlatego, a może przede wszystkim dlatego, że analizując go, wyraźniej widać, jak bardzo na nasze zachowanie i decyzje mają wpływ fałszywe informacje, które do nas docierają. I gdyby historia kończyła się na tym, że to my, odbiorcy fałszywych informacji, jesteśmy jedynymi, którzy na tym tracą, być może część osób by powiedziała, że trudno, nie wolno zabronić robienia ludziom głupich rzeczy. Żeby było jasne – ja nie podpisuję się w pełni pod tym twierdzeniem.Wesprzyj Zrzutkę Nauka. To Lubię

Niebezpieczne fejk niusy

Ale tu nie chodzi o błędne decyzje jednostek. W świecie zglobalizowanym jest wiele procesów, które są budowane przez decyzje jednostek. Takim typowym przykładem jest problem np. niskiej emisji smogu. Czyli że osoba, która pali śmieci, w tym np. plastiki, szkodzi nie tylko sobie, ale także swoim sąsiadom. Osoba, która postanawia wyciąć np. filtr cząstek stałych ze swojego samochodu po to, by mogła oszczędzić na serwisie, szkodzi nawet bardziej innym niż sobie.

Podobnie jest ze zmianami klimatu czy racjonalnym wykorzystywaniem zasobów wody, czy energii, czy czegokolwiek innego. Takim przykładem jest także epidemia i to, że decyzje dotyczące np. szczepień, noszenia miasteczek, higieny czy odpowiedniego dystansu wpływają na zdrowie i życie. W skrócie – na bezpieczeństwo. Nie tylko osoby, które je podejmuje, ale także, a czasami przede wszystkim, na zdrowie i bezpieczeństwo innych.

Fejk goni fejk – wysyp manipulacji

Od początku pandemii obserwuję ogromną liczbę fejków, kłamstw i manipulacji. Najpierw koncentrowały się one wokół hasła, że wirusa nie ma w ogóle. Potem, że jest, ale jest on równie groźny jak grypa, czyli niegroźny. Potem, że może i jest groźniejszy, ale znaczny wzrost śmiertelności nie jest wynikiem działania tego wirusa, tylko wynikiem lockdownów. W międzyczasie szeroko informowano, że to sieć 5G daje te efekty zdrowotne, które przypisuje się wirusowi oraz to, że np. w składzie szczepionek są elektroniczne chipy. Ten ostatni fake news, choć dla wielu może się wydawać tak absurdalny, że szkoda na niego czasu, w rzeczywistości w pewnym momencie rozwoju epidemii zyskał taką popularność, takie zasięgi, że nawet nasze Ministerstwo Zdrowia musiało się do niego odnieść.

Skąd ta siła fake newsów?

Gdy pojawiły się szczepionki, nastąpił wysyp różnego rodzaju manipulacji, pół prawd czy fejków – jakkolwiek to nazwiemy. Jak to się dzieje, że tego typu informacje zyskują tak astronomiczne zasięgi? Zasięgi, o których na przykład ja, twórca internetowy, osoba, która od wielu lat prowadzi kanały popularnonaukowe może tylko pomarzyć.

Czyli innymi słowy, jaka jest anatomia fejków i skąd się biorą fejk niusy?

Krok pierwszy – kreacja fake newsa

Na początku tego łańcucha jest ktoś, kto wymyśla fejk. Raporty, nie tylko zresztą polskie, ale także także np. europejskich instytucji, nie pozostawiają wątpliwości, że przynajmniej część z tych najgłośniejszych fejków jest wymyślona po to, by specjalnie wprowadzić zamęt, chaos czy podważyć autorytet instytucji, które zarządzają kryzysem. Część jest inspirowana z zagranicy, inne są inspirowane z wewnątrz.

Krok drugi – fake news trafia podatny grunt

Pomijając ten punkt, bo to jest temat na trochę inny raz, fake news musi trafić do lidera opinii. Bardzo często to celebryta, polityk, czyli ktoś, kto ma duże zasięgi. W Stanach Zjednoczonych niedawno został wydany raport napisany przez taką organizację The Center for Countering Digital Hate i z tego raportu wynika, że aż 65 proc. wszystkich fejk newsów dotyczących szczepień na COVID-19 pochodzi od zaledwie 12 influencerów!

Krok trzeci – to się po prostu opłaca, czyli rozprzestrzenienie się fejków

System jest prosty. Znani z tego, że są znani, zarabiają krocie dzięki temu, że mają zasięgi. 12 kont influencerskich było odpowiedzialnych za 65 proc. wszystkich fake newsów dotyczących szczepień. Setki tysięcy, a często nawet miliony ludzi, którzy regularnie śledzą konta influencerskie na Instagramie, Facebooku, Tik-Toku, na Twitterze – można by wymieniać długo. To daje nieograniczone w zasadzie możliwości zarabiania pieniędzy przez właścicieli tych kont. Dużych pieniędzy. Na popularnym profilu Instagramowym można zarobić kilkadziesiąt tysięcy złotych za jedno zdjęcie z lokowaniem produktu albo z usługą i odpowiednio zrobionym opisem.Fake news co to

Wszystkiemu „winne” są algorytmy i nasze emocje

W Internecie działają inne mechanizmy niż w tzw. mediach tradycyjnych. W Internecie pomiędzy twórcą a odbiorcą są jeszcze algorytmy. To one wiedzą, co nas interesuje, zanim my zdążymy o tym pomyśleć. To one filtrują i podpowiadają, a ich kryterium są emocje.

Można się na to oburzać, ale zanim zaczniemy to robić, może warto sobie uświadomić, że podobnie działa nasz mózg. Nie zapamiętuje on wszystkiego, nie podpowiada nam, gdy szukamy w pamięci tych rzeczy, które są najważniejsze, ale tych, z którymi wiążą się najsilniejsze emocje. Dlatego możemy pamiętać na przykład zapach i smak pierwszego pocałunku we wczesnej podstawówce, ale niekoniecznie ważny numer telefonu, który usłyszeliśmy wczoraj. Algorytmy uwielbiają emocje. Nieważne jakie. Wiedzą, co nas emocjonuje, bo mierzą ilość interakcji i poziom naszego zaangażowania. Lajki, dislajki, szery i komentarze. No i oczywiście to, w co klikamy i co czytamy.

W świecie Internetu najprostszym sposobem na zwiększenie zasięgu jest wywołanie emocji. Żniwa przychodzą wtedy, gdy ludzie się boją. Paradoksalnie wtedy, gdy się boimy, szukamy informacji najchętniej. Algorytmy nie podpowiadają nam wtedy tego, co jest wiarygodne, tylko to, co wywołuje emocje. Emocje to zasięgi, a zasięgi to pieniądze. A co robić, żeby zarabiać jeszcze więcej? Trzeba wywołać jeszcze większe emocje.

Gdzie w tym wszystkim odpowiedzialność?

W tym wszystkim brakuje jednego zasadniczego słowa. Jest nim odpowiedzialność. Zasięgi nie idą w parze z odpowiedzialnością, a ja zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że często wysokie zasięgi wynikają z braku odpowiedzialności albo jeszcze inaczej, łatwiej wybudować duże zasięgi, gdy ma się swobodny stosunek do faktów. Sprawdzanie, weryfikowanie czy konsultowanie niestety zajmuje czas, a każde opóźnienie zwiększa ryzyko, że fala trendu minie. O tym czy nadciąga, czy przemija mówią odpowiednie narzędzia, np. Google Trends.

Fala, ruch, emocje i… zasięgi – przykłady fake newsów

Przypadek nr 1

Konkretny przypadek. Człowiek, który jest, powiedzmy, zapomnianą gwiazdą jednej piosenki zaczyna w odpowiednim momencie publikować antyszczepionkowe wpisy i grafiki. Zaczyna występować na antyszczepionkowych demonstracjach. Występuje nie tylko jako ekspert od szczepień, ale także jako piosenkarz. To dla niego dobry czas, bo o szczepionkach dużo w Internecie się mówi. Sporo osób szuka o nich informacji, więc narzędzia internetowe widzą to zainteresowanie. Dodatkowo algorytmy podbijają temat, bo widzą to zainteresowanie. Co jest skutkiem co przyczyną? (To jest temat na zupełnie inny artykuł). Wpisy piosenkarza publikują więc portale czy przeklejają zarówno portale, które są zachwycone tymi wpisami, jak i te, które są oburzone. Ale to w sumie nie ma znaczenia. Jest fala – jest ruch – jest zasięg.

Przypadek nr 2

Jakiś czas temu liderka ruchu antyszczepionkowego zamieściła zdjęcie młodego chłopaka. W opisie napisała, że zmarł, bo się zaszczepił. Wzywa przy okazji do poparcia ruchu antyszczepionkowego i podaje link do zbiórki pieniędzy na ten cel. W treści postu pada pytanie – „Czy chcesz, by i Twoje dziecko to spotkało? Tak skończyło?” Emocje, emocje, emocje! To, że chłopak zmarł z innego powodu, a przynajmniej wszystko na to wskazuje, nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Takich przykładów można mnożyć. Gdy wiele miesięcy temu paliły się lasy np. Amazonii albo w Australii, to te mechanizmy działały dokładnie tak samo. Najwięksi celebryci prześcigali się w byciu obrońcami środowiska. Przy okazji wrzucali stare zdjęcia, zdjęcia z innych części świata czy fałszywe informacje, które z łatwością mógł zweryfikować każdy, kto skończył kurs biologii na poziomie, powiedzmy, szkoły podstawowej. Ale nieważne. Była fala trendu. Grzechem byłoby jej nie wykorzystać.

Przypadek nr 3

Jeden z polskich celebrytów – pewien podróżnik – kilka miesięcy temu twierdził, że w Indiach jest dużo przypadków zachorowań na COVID-19, bo tam testowana jest sieć 5G. Twierdził, że fale elektromagnetyczne zasięgu, który wykorzystuje telefonia piątej generacji gotują wodę w płucach i to to jest źródłem epidemii a nie wirus. Gdy dziennikarz zaczął go dopytywać, celebryta stwierdził, że czasami jest trochę naukowcem, który czyta różne rzeczy.

Dla wyjaśnienia – 5G nie gotuje wody 😉 Ma tak małą moc, że nie jest w stanie tego zrobić. Poza tym częstotliwość rezonansowa cząsteczki wody wynosi 2,45 GHz, a sieć 5G nie będzie w ogóle tej częstotliwości wykorzystywała. W końcu last but not least, w Indiach nie ma sieci 5G. Nic się tu nie zgadza, ale znowu to nie ma większego znaczenia.

Fake newsy nie tylko dla pieniędzy

Fake news definicja

Tutaj muszę dodać, że nie zawsze i nie wszystkim chodzi o to, by wykręcić duże zasięgi, dzięki którym potem za lokowanie kremu, zegarka czy samochodu można zarobić kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy za jeden post. Madonna czy Leonardo DiCaprio nie muszą tego robić. Natomiast wysokie zasięgi można przeliczyć na pozycję w środowisku. Wysokie zasięgi są walutą, za którą można kupić pozycję np. największego obrońcy przyrody wśród aktorów. Ta chęć budowania swojego wizerunku jako specjalisty od ochrony środowiska czy medycyny, gwarantuje ekspozycję w mediach – już w tych tradycyjnych.

Takie osoby są tam wtedy chętniej zapraszane, bo ciągną za sobą swoich fanów. I tak tradycyjne media tylko dosypują paliwo do kotła. Paradoksalnie to właśnie ludzie bogaci najwięcej konsumują w szerokim tego słowa znaczeniu, a więc rozpychają się łokciami znacznie bardziej niż ktoś, kto nie ma willi na każdym kontynencie, prywatnego samolotu czy kilku samochodów albo jachtów. Zasięgi, o których mówię wykręcamy my, odbiorcy, którzy dajemy się ponieść emocjom. To my komentujemy, szerujemy czy lajkujemy.

Przeczytaj także: „Sieć 5G – czy jest się czego bać?”

Wpływ celebrytów, influencerów na to, jak postrzegamy świat jest ogromny. O ile dezinformacja nie przechodzi przez konto jakiegoś celebryty, polityka, influencera, w skrócie kogoś, kto dla swojej bańki jest osobą godną zaufania, taka informacja ginie w gąszczu Internetu. Dezinformacja musi zostać wykopana. Taką trampoliną są wysoko zasięgowe konta. Same na tym zyskują, bo osiągają większe zasięgi, a to przelicza się na pieniądze albo na pozycję w swojej bańce.

Czy umiemy się bronić przed fake newsami?

Jak się przed tym bronić? Czy np. wsiadłbyś do samolotu gdybyś wiedział, że ktoś, kto siada za sterami, nie jest wyszkolony w pilotażu? A skoro nie, dlaczego poważnie traktujemy wpisy dotyczące medycyny, gdy ich autorem jest piosenkarz albo aktorka? Dlaczego tak często przesyłamy te informacje dalej? Czy gdyby jadąc autobusem, czy gdy słyszymy na przykład publicznie kogoś, kto opowiada różne bzdury, czy wówczas odwracamy się i wchodzimy z nim w polemikę?

Jeżeli nie, to dlaczego komentujemy i z oburzeniem przesuwamy dalej wierutne bzdury widziane w sieci. I w końcu, czy jeżeli kupujemy coś dla siebie, czy wcześniej przypadkiem nie sprawdzamy opinii na temat tego produktu? Czy nie czytamy recenzji tych, którzy się na tym znają? Czy nie rozpytujemy innych, którzy mają już z tym produktem albo z tą usługą jakieś doświadczenia? A jeżeli tak robimy, to dlaczego tych samych mechanizmów weryfikacji sprawdzania i konfrontowania nie stosujemy do informacji?

Te pytania powinniśmy zadawać sobie wszyscy, bo to nasze zachowania nakręcają spiralę, w której mając duży zasięgi, dużo bardziej opłaca się napisać nawet największą bzdurę, bo to zwiększa zasięg. Wpisy celebrytów, influencerow, nazwijmy ich liderami opinii, a więc ich wpisy i wypowiedzi mają większe zasięgi niż zasięgi Science, Natural czy New Scientist razem wzięte. I to właśnie oczami influencerów my i nasze dzieci widzimy świat. Im większy kryzys tym większy wpływ na nasze postrzeganie będą mieli ludzie z zasięgami, ale bez odpowiedzialności.

Bezkrytyczne przyjmowanie informacji jest jednym wielkim oskarżeniem naszego systemu edukacji, ale także wychowania. Nie pokazujemy młodym ludziom, jak ogromną wartość mają fakty, ale też sami nie często o tym myślimy i tego pilnujemy u siebie. Nie uczymy odpowiedzialności za słowo, ale też sami często tej odpowiedzialności na siebie nie bierzemy. Co prawda mówimy „słowa mogą zabić”, ale potem lajkujemy czy szerujemy niesprawdzone informacje, które mogą zabić. No ale to już jest chyba temat zupełnie inny materiał.

 

Zobacz także film:

Możliwość komentowania Co to jest fake news i skąd się bierze? Krótki przewodnik została wyłączona

Pionierski projekt polskich naukowców – kompleksowy atlas pomoże rozumieć mechanizmy rozwoju guzów mózgu

Naukowcy z PAN i UW opracowali pierwszy kompleksowy „Atlas obszarów regulatorowych aktywnych w glejakach o różnym stopniu złośliwości”. Atlas ujawnił zaburzenia ekspresji genów i pokazał nowy mechanizm regulujący inwazyjność złośliwych…

Naukowcy z PAN i UW opracowali pierwszy kompleksowy „Atlas obszarów regulatorowych aktywnych w glejakach o różnym stopniu złośliwości”. Atlas ujawnił zaburzenia ekspresji genów i pokazał nowy mechanizm regulujący inwazyjność złośliwych guzów mózgu. Wyniki badań polskich naukowców zostały opublikowane w czerwcowym wydaniu „Nature Communications”.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Co to jest glejak?

Glejaki są guzami mózgu, w których często dochodzi do zaburzenia kontroli ekspresji genów, co powoduje niekontrolowany rozrost guza i zaburzenia funkcji mózgu. Złośliwe glejaki najczęściej występują u osób starszych, są odporne na standardową terapię i dlatego mają bardzo złe rokowania. Łagodne glejaki występują głównie u dzieci i mają lepsze rokowania, choć nieleczone, mogą przekształcić się w złośliwe nowotwory.

„Rozregulowanie ekspresji genów wynikające z nieprawidłowego przebiegu procesów epigenetycznych często towarzyszy rozwojowi nowotworów. Dodatkowo ze względu na ich odwracalność oraz możliwość stymulacji czynnikami zewnętrznymi, procesy epigenetyczne mają duży potencjał kliniczny” – podkreśla dr Magdalena Machnicka z Instytutu Informatyki UW, jedna z trzech pierwszych autorów artykułu w „Nature Communications”, cytowana w komunikacie na stronie internetowej UW.

Glejak mózgu – najnowsze badania

Naukowcy we współpracy z neurochirurgami z warszawskich ośrodków klinicznych zebrali unikalną kolekcję próbek i przeprowadzili kompleksową, całogenomową analizę wzorców epigenetycznych w próbkach guzów łagodnych i złośliwych.

„Porównanie wzorców pozwoliło wskazać konkretne procesy powiązane ze złośliwością glejaków. W projekcie po raz pierwszy zbadano jednocześnie wzorce otwartości chromatyny, stanu histonów, metylacji DNA i ekspresji genów w ponad 30 próbkach guzów mózgu. Wykorzystano wszystkie wskazówki molekularne, aby zidentyfikować elementy regulatorowe, takie jak promotory, które kontrolują ekspresję sąsiednich genów i wzmacniacze, które sterują ekspresją odległych genów” – czytamy w informacji prasowej przekazanej przez Instytut Biologii Doświadczalnej im M. Nenckiego PAN.

Większe szanse na leczenie glejaka? Pionierski atlas

Naukowcy stworzyli wyjątkowy atlas. Za pośrednictwem serwera internetowego można uzyskać do niego dostęp. Pozwala on lepiej zrozumieć znaczenie niekodujących regionów genomu, które są aktywne w mózgu. Atlas ujawnił też nowe mechanizmy sterujące nowotworzeniem w guzach mózgu.

„Nasze badania doprowadziły do powstania pierwszego, kompleksowego atlasu aktywnych elementów regulatorowych w glejakach, który umożliwił identyfikację funkcjonalnych wzmacniaczy ekspresji i promotorów w próbkach pacjentów. To kompleksowe podejście ujawniło wzorce epigenetyczne, wpływające na ekspresję genów w łagodnych glejakach oraz nowy mechanizm powiązany ze złośliwością guzów, obejmujący ścieżkę sygnałową kierowaną przez czynnik FOXM1 i kontrolująca inwazyjność i migracje komórek glejaka” – podkreślają dr Karolina Stępniak i dr Jakub Mieczkowski, główni autorzy publikacji, cytowani w informacji prasowej Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN.

„Atlas dostarcza ogromnego zbioru danych, które można wykorzystać do kolejnych analiz i porównań z istniejącymi i nowymi zbiorami danych. Pozwoli to na nowe odkrycia i lepsze zrozumienie mechanizmów rozwoju glejaków” – uważają badacze.

Interdyscyplinarny projekt Symfonia 3 pt. „Atlas obszarów regulatorowych specyficznych dla mózgu ludzkiego – nowe narzędzie odkrywania ścieżek powodujących wybrane choroby mózgu” jest realizowany przez zespoły prof. Bożeny Kamińskiej z IBD im. M. Nenckiego PAN, dr. hab. Bartosza Wilczyńskiego z Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki UW oraz dr. Michała J Dąbrowskiego z Instytutu Podstaw Informatyki PAN.

W badania zaangażowani są naukowcy z Instytutu Nenckiego PAN, Uniwersytetu Warszawskiego oraz Instytutu Podstaw Informatyki PAN.

Źródło: naukawpolsce.pap.pl

Możliwość komentowania Pionierski projekt polskich naukowców – kompleksowy atlas pomoże rozumieć mechanizmy rozwoju guzów mózgu została wyłączona

Czy psy kiedyś będą takie jak koty?

Naukowcy na jednym z austriackich uniwersytetów postanowili sprawdzić, które zwierzę jest bardziej przyjazne, wilk czy pies. No i wyszło szydło z worka.  Dziś (1.07) obchodzimy Dzień Psa. Z tej okazji…

Naukowcy na jednym z austriackich uniwersytetów postanowili sprawdzić, które zwierzę jest bardziej przyjazne, wilk czy pies. No i wyszło szydło z worka. 

Dziś (1.07) obchodzimy Dzień Psa. Z tej okazji przygotowałem dla Was artykuł na temat ewolucji tego gatunku. Sam od niedawna jestem szczęśliwym posiadaczem własnego czworonoga, więc dziś to także nasze święto. Na poniższych zdjęciach Rumpel, czyli moje 10 kg szczęścia:

Tomasz Rożek i pies Rumpel

O tym, że psy bywają (mogą być) pomocne i wykazują prospołeczne zachowania wie niemal każdy, nie tylko właściciel tych czworonogów. To odróżnia je od innych domowych zwierząt, np. kotów. Mówi się, że koty to samotnicy, że chodzą własnymi drogami, podczas gdy psy są towarzyskie i lubią być w grupie. Tylko skąd się te cechy biorą i dlaczego psy je mają, a koty nie? 

Skąd my go znamy?

Czy psy zawsze takie były i dlatego – poprzez swoje prospołeczne podobieństwo do nas – nasi wcześni przodkowie łatwo znaleźli z nimi „wspólny język”? Czy może psy stały się prospołeczne dzięki człowiekowi. Jeżeli prawdziwa jest ta druga hipoteza, ludzie szczególnie dbali (np. karmiąc czy dając schronienie) o te osobniki, które były przyjazne i pomocne. Równocześnie odrzucali, a pewnie i zabijali osobniki agresywne i te, które miały silną chęć dominacji nie tylko nad innymi psami, ale i nad człowiekiem. 

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

W ten sposób przez setki pokoleń wzmocnieniu ulegały cechy, które dzisiaj obserwujemy. Jeżeli to drugie, dlaczego ten mechanizm nie zadziałał z kotami? Może dlatego, że koty nie nadawały się do pracy i mieliśmy wobec nich inne wymagania? Co ciekawe, choć udomowienie psa nastąpiło o kilka tysięcy lat przed udomowieniem kota, najprawdopodobniej miało miejsce na tych samych terenach, czyli na obszarach Żyznego Półksiężyca (Egipt, Palestyna, Izrael, Syria, Iran i Irak). 

To tam wyjątkowo korzystne warunki klimatyczne i geologiczne spowodowały, że powstawały największe cywilizacje Bliskiego Wschodu. To tutaj (około 10 tys lat przed naszą erą) powstało rolnictwo i to właśnie tutaj człowiek zaczął hodować różne zwierzęta, w tym psy. Miało to miejsce może nawet 15 – 17 tysięcy lat temu. Do niedawna obowiązywała hipoteza, że psy były udomawiane, niezależnie od siebie, więcej niż raz. Bardzo wczesne ślady współpracy psa i człowieka znaleziono np. na Syberii, gdzie psy pomagały w polowaniach. A wracając do ich cech, pytanie brzmi, czy zaprzyjaźniliśmy się z psami, bo były takie jak my, czy kolejność była odwrotna, stały się takie jak my i dlatego je polubiliśmy? Odpowiedź postanowiła zaleźć grupa badaczy z Wolf Science Center we Wiedniu, w Austrii. 

Pochodzenie psów – czy rozwiązaliśmy zagadkę?

Choć istniało wiele hipotez tłumaczących pochodzenie psów, wydaje się, że badania genetyczne jakie dwa lata temu zostały opublikowane przez uczonych z Uniwersytetu Stony Brook w stanie Nowy Jork w USA rozstrzygają spór. Ich zdaniem psy pochodzą od jednej grupy wilków, która odłączyła się od pozostałych około 40 tys. lat temu. Z kolei 20 tys. lat temu z tej grupy oddzieliła się kolejna i powędrowała na wschód. Może to był początek psów syberyjskich? Do udomowienia miało dojść zanim grupy rozdzieliły się. 

pies vs wilk

W skrócie mówiąc, nie ma wątpliwości, że współczesne psy pochodzą od wilków. A jeżeli tak, trzeba było zaprojektować eksperyment, który w identyczny sposób sprawdzi prospołeczne zachowania psów i wilków. Porównanie wyników da odpowiedź, czy cechy, o których mowa psy dostały w genach (wtedy będą one wyraźnie widoczne również u wilków), czy też psy nabyły ją z czasem dzięki współistnieniu z człowiekiem (wtedy wilki będą ich pozbawione, albo będą je miały w znacznie mniejszym stopniu). 

Pies i wilk – eksperyment porównawczy

Eksperyment był dość prosty. W pomieszczeniu laboratoryjnym wybudowano dwie klatki w taki sposób, że z jednej było widać zawartość drugiej. W pierwszej klatce zainstalowano dotykowy panel, a w drugiej klatce pojemnik z jedzeniem. Gdy panel był uruchamiany, pojemnik z jedzeniem otwierał się. Panel zainstalowano na takiej wysokości, że wilk lub pies miał go na wysokości nosa. Następnie do klatki z panelem wprowadzano zwierzęta i obserwowano ich zachowanie. 

Wcześniej zwierzęta nauczono, że dotknięcie panelu otwiera karmnik. W wielu próbach okazało się, że wilki znacznie częściej „otwierały” pojemnik z jedzeniem, gdy zauważyły, że w drugiej klatce jest inne zwierzę. Psy nie robiły tego tak często. Co ciekawe, i wilki nie były chętne do „karmienia” innych wilków jeżeli te należały do innej watahy. O ile zwierzę było „swoje” każdy z wilków był chętny do pomocy. W przypadku innych zwierząt, niespecjalnie. U psów chęć pomocy innym była niższa niż u wilków. Psy równie niechętnie otwierały pojemnik z jedzeniem, gdy w drugiej klatce były inne psy, jak i wtedy gdy były wilki albo klatka była pusta. 

pies podobny do wilka

Właściciel w klatce

Wyniki wszystkich tego typu eksperymentów zawsze można podważyć mówiąc, że eksperyment zaprojektowany przez ludzi nie musi działać na zwierzętach, że nie ma pewności czy wnioski, jakie wyciągamy z ich obserwacji są prawidłowe. Zwierzęta inaczej rejestrują bodźce, inaczej u nich może też przebiegać proces podejmowania decyzji. Tyle tylko, że z zasady wszystkie nasze eksperymenty są zaprojektowane przez ludzi i nie bardzo jest jak to ograniczenie przeskoczyć. 

Z wiedeńskiego eksperymentu wyciągnięto wniosek, że wilki są zwierzętami bardziej społecznymi niż psy. A jeżeli tak, oznacza to, że to nie ludzie nauczyli psy zachowań, które w nich cenimy. Psy dostały je w genach. Pozostaje wyjaśnić, dlaczego ten eksperyment wykazał, że psy są mniej przyjacielskie niż wilki. Czyżby współpraca z człowiekiem spowodowała, że psy stają się mniej społeczne? A może przestają rozpoznawać swoich? 

Przeczytaj też: Pies w rozmiarze S i XXL. Skąd te różnice w proporcjach?

Może gdyby do klatek zamykano właścicieli psów, wtedy te chętniej otwierałyby pojemnik z pożywieniem? 

Dwa lata temu, ta sama grupa badaczy przeprowadziła inną serię eksperymentów z których wynikało, że psy po wilkach odziedziczyły także inną cechę. Mianowicie pewien rodzaj poczucia sprawiedliwości. I wilki i psy czuły (wiedziały?), jakie zachowanie w stosunku do nich jest sprawiedliwe, a jakie nie. Ale znowu znaleziono różnicę. 

wilk i pies

Wilk vs pies i poczucie niesprawiedliwości

Psy nad niesprawiedliwością przechodziły do porządku dziennego, podczas gdy wilki zrażały się i nie chciały mieć z niesprawiedliwymi sytuacjami do czynienia. Jeszcze wcześniejsze badania przeprowadzone w tym samym ośrodku pokazywały, że wataha wilków jest grupą zarządzaną bardziej demokratycznie niż sfora psów. Że psy, w swojej grupie walczą o swoją pozycję dużo zacieklej niż wilki w swojej. Tak jak gdyby te drugie nie musiały tego robić, bo nawet gdy nie przewodzą grupie i tak mają coś „do powiedzenia”. 

W przypadku psów działa to z jakiegoś powodu inaczej. Albo jesteś szefem albo jesteś nikim. Czy takie podejście to wynik ewolucji setek pokoleń psów żyjących blisko człowieka? Czy psy mogły utracić jakiś zestaw cech w wyniku życia od tysięcy lat pod jednym dachem z człowiekiem? Może wspólne wychowanie i wymagane przez człowieka bezwzględne posłuszeństwo pozbawia psy ich naturalnych cech? Może te psy które pomagały naszym przodkom były lepszymi towarzyszami niż te które mamy dzisiaj? Może mocno przerasowione osobniki są już genetycznie (i psychicznie) tak daleko od wilków, że ich porównywanie to pułapka, w jaką wpadają badacze? 

psy jak koty

Sporo pytań…

… a odpowiedzi? Jedno jest pewne. Pies (o ile nie jest dzikim psem) jest całkowicie uzależniony od człowieka. To człowiek definiuje jego terytorium i jego aktywności. To człowiek decyduje ile zwierzę zje i co zje. Wilk jest uzależniony od innych wilków, pies jest uzależniony od człowieka. Psy od bardzo dawna mogły sobie pozwolić na „wyłączenie” tego zestawu cech, które pomagały im przetrwać w naturalnych warunkach. Nie ma wątpliwości, że zachowania społeczne i pomoc w stosunku do przedstawicieli swojej grupy (watahy), pomagają przetrwać. A skoro psy o przetrwanie już się martwić nie muszą, może tracą cechy, które to przetrwanie ułatwiały? A jeżeli tak… jakie będą psy przyszłości? Takie jak koty? Będą samotnikami lojalnymi tylko wobec swoich panów? Samotnikami groźniejszymi od kotów, bo większymi i silniejszymi? 

Możliwość komentowania Czy psy kiedyś będą takie jak koty? została wyłączona

Czy kibicowanie może być niezdrowe?

Emocje sięgające zenitu, stres, jedzenie nie do końca zdrowych rzeczy… W dzisiejszym artykule opowiem o tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy ogląda mecz w telewizji oraz czy to w…

Emocje sięgające zenitu, stres, jedzenie nie do końca zdrowych rzeczy… W dzisiejszym artykule opowiem o tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy ogląda mecz w telewizji oraz czy to w ogóle jest zdrowe?

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

No właśnie, czy oglądanie meczów jest zdrowe? Przyznaję, że pytanie jest totalnie nie na miejscu. Który kibic interesuje się własnym zdrowiem, gdy w grę wchodzą tak istotne rzeczy, jak mecze reprezentacji narodowej? Kibic może i by zjadł mizerię albo kiełki melona, ale oglądając mecze w telewizji i siedząc na kanapie, wygodnie jest jeść chipsy i popijać piwem niż sokiem pomidorowym.

Czy kibicowanie może być niebezpieczne?

Niebezpieczeństwa siedzenia na kanapie kilka godzin dziennie żadną miarą nie można porównać z niebezpieczeństwem wspinania się w Himalajach albo ścigania na torze formuły 1. Ale ziarnko do ziarnka… Zbyt długie siedzenie szczególnie osób z nadwagą znacząco zwiększa ryzyko chorób układu krążenia. Jeżeli dodamy do tego picie dużych ilości alkoholu, jedzenie tłustych, słonych albo przeciwnie, bardzo bogatych w cukier potraw, na dłuższą metę oglądanie meczów jest po prostu niebezpieczne.

Przeczytaj także: Kopać mocno czy słabo? Fizyka w piłce nożnej cz. I

Kibic może nie uczestniczy w rozgrywkach fizycznie, ale emocje podkręca do czerwoności. Emocje powodują wzrost ciśnienia, a to u wielu osób, które mają siedzący tryb życia może prowadzić do złego samopoczucia, a w skrajnych wypadkach do problemów z układem krążenia. Z danych, jakie zebrano w Wielkiej Brytanii wynika, że prawdopodobieństwo zawału serca w czasie dużych imprez sportowych, wzrasta o kilkadziesiąt procent.

W czasie ważnych rozgrywek wierni kibice są bardzo rozkojarzeni. To zrozumiałe. Przez tych kilka tygodni żyją w zasadzie w pewnym sensie w innym świecie. To rozkojarzenie przekłada się na podejmowanie ryzykownych decyzji w życiu pozasportowym. Pół biedy, gdy do pracy idzie się w dwóch różnych butach albo z powodu zamyślenia wsiądzie się do złego autobusu. Problem zaczyna się wtedy, gdy przejeżdża się na czerwonym świetle albo zapomni się ustąpić pierwszeństwa przejścia na pasach.

Ze sportem nie ma żartów…

Z danych policyjnych wynika, że kibic prowadzący samochód i równocześnie słuchając relacji z meczów w radio jest zagrożeniem na drodze. Kiedyś czytałem wywiad z autorem tekstów kabaretowych, który tłumaczył, dlaczego tak rzadko żartuje się z piłki nożnej. Piłka nożna to nie polityka – mówił – to naprawdę śmiertelnie poważna sprawa. No właśnie, sport angażuje emocje tak mocno, że kibicowanie może doprowadzić do nadszarpniętych relacji, konfliktów, a nawet przemocy fizycznej. Co ciekawe, choć w sumie dość logiczne, największe ryzyko tych konfliktów pojawia się w trakcie meczów międzynarodowych, ale w trakcie meczów klubowych.

Kibicowanie

Przeczytaj także: Jak skręcać piłką? Fizyka w piłce nożnej cz. II

Te wszystkie negatywne skutki kibicowania przed telewizorem rosną wraz z ilością spożytego alkoholu. Ten sam w sobie nie jest zdrowy. Podobnie jak jedzenie, które zwykle spożywa się w trakcie kibicowania. Co więcej, kibicowanie tak bardzo angażuje naszą uwagę, że tracimy kontrolę nad tym, ile jemy. Kibicując możemy więc przybrać na wadze, a to paradoks, bo ci, których oglądamy i do których podświadomie chcielibyśmy dorównać, uprawiając sport rzeźbią i tak pięknie ukształtowane ciała.

Istnieje nawet hipoteza psychologiczna, która mówi, że jednym z powodów picia alkoholu w trakcie kibicowania, jest próba stłumienia pokaleczonego męskiego ego. Pokaleczonego z powodu kompleksów.

Jak przetrwać kibicowanie?

Co zrobić, by w zdrowiu i w szczęściu przetrwać oglądanie meczów?

  • Jeżeli kibicować, to tylko w grupie. Wtedy ryzyko wystąpienia negatywnych emocji jest w sumie znacznie mniejsze.
  • Przed oglądanym w telewizji meczem zjedz coś lekkiego tak, by w trakcie rozgrywki głód nie pchał Cię do jedzenia niezdrowych, bo wysoko przetworzonych produktów, takich jak np. chipsy.
  • W czasie przerw możesz się trochę poruszać. Chodzi o to, żeby spowodować, by krew w żyłach szczególnie w nogach zaczęła krążyć szybciej, a to zmniejsza ryzyko zatoru.

Kibicowanie dobre dla zdrowia

Emocje, nawet spore, są dla organizmu czasami czymś pozytywnym. Szybsze bicie serca od czasu do czasu także. Sport jest też jednym z najważniejszych sposobów na budowanie relacji społecznych. Sport międzynarodowy jak mało co w dzisiejszych czasach integruje ludzi wokół symboli narodowych. Sport jest bodaj najlepszym, a już na pewno u mężczyzn, sposobem by nawiązać relacje, by poczuć wspólnotę. To ogromna jego wartość, która wybiega daleko poza kwestie zdrowia fizycznego. Sport daje powód do świętowania. Świętowanie, żartowanie i śmiech, relacje z drugą osobą mają bardzo pozytywny wpływ na nasze zdrowie.

Podeślijcie ten materiał tym osobom, o których zdrowie i życie w czasie mundialu się zamartwiacie.

Możliwość komentowania Czy kibicowanie może być niezdrowe? została wyłączona

Woda – skuteczny sposób na upały. Dlaczego nas chłodzi?

Jak radzić sobie z upałem? W bardzo gorące dni chłodzimy się wodą. Tylko dlaczego woda chłodzi? Nie dlatego, że jest zimna. Albo raczej nie tylko dlatego. Nawet wtedy, gdy woda…

Jak radzić sobie z upałem? W bardzo gorące dni chłodzimy się wodą. Tylko dlaczego woda chłodzi? Nie dlatego, że jest zimna. Albo raczej nie tylko dlatego. Nawet wtedy, gdy woda jest ciepła i tak może chłodzić. Nie wierzysz?

Mówiąc o chłodzeniu się wodą mamy na myśli fontanny w mieście, prysznic, kąpiel w morzu albo w rzece. Tylko mówiąc o tym wszystkim mamy w zasadzie do czynienia z dwoma różnymi sytuacjami. Pierwsza to jest przewodzenie ciepła, a druga to jest parowanie.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Woda skuteczny przewodnik ciepła

Rzeczywiście, wchodząc do morza, wchodząc do rzeki, zwykle wchodzimy do wody dużo chłodniejszej niż otoczenie. Woda, tak jak wszystkie ciecze, jest dosyć dobrym przewodnikiem ciepła. W efekcie, jeżeli dotykamy naszej rozgrzanej skóry, bardzo szybko odprowadzamy od niej temperaturę. Zupełnie inaczej jest w przypadku gazu. Gazy są raczej izolatorami, więc będąc w otoczeniu wodnym albo gazowym i nawet jeżeli te ośrodki są w tej samej temperaturze, to woda ochłodzi, a powietrze niespecjalnie. Natomiast to jest tylko jedno wytłumaczenie.

Termoregulacja – skuteczny sposób na upały

Druga sprawa to kwestia parowania. Woda, po to, żeby wyparować, potrzebuje energii, która zamieni wodę płynną w wodę w stanie gazowym. Tę energię woda pobiera z miejsca, w którym jest. W największym skrócie, oblewając się wodą czy spryskując powodujemy, że woda paruje, a w zamian za to nasza skóra obniża temperaturę. Na tym polega zresztą działanie naszego systemu termoregulacji, czyli systemu pocenia.

Przeczytaj też: 7 skutecznych rad, jak przetrwać upały?

Ciało poci się wtedy, kiedy jest za gorąco. Poci się po to, żeby na powierzchni skóry była warstwa wody. Ona parując obniża temperaturę skóry. Proste. Bardzo proste, w sumie dosyć genialne, ale działa tylko pod jednym warunkiem. Ciało musi mieć oczywiście wystarczająco dużą ilość wody, żeby móc się pocić. I właśnie dlatego, kiedy jest bardzo gorąco, musimy bardzo dużo pić.

Jest jednak jeden wyjątek…

Istnieje jedna sytuacja, w której rzeczywiście nawet jeżeli mamy w organizmie dużo wody, jeżeli dużo pijemy, system chłodzenia nie działa zbyt dobrze. Tą sytuacją jest bardzo wilgotne otoczenie. W największym skrócie, jeżeli temperatura jest wysoka, ale powietrze jest suche, a najlepiej jeszcze, jak wieje wiatr, wtedy system termoregulacji działa idealnie, bo woda bardzo szybko odparowuje obniżając temperaturę. W takiej sytuacji jesteśmy w stanie wytrzymać i całkiem dobrze funkcjonować nawet w temperaturze kilkudziesięciu stopni Celsjusza powyżej zera.

Jak radzić sobie z upałami?

Natomiast gdy powietrze jest wilgotne, powietrze stoi w miejscu, nie rusza się, wtedy mimo tego, że się pocimy, woda nie ma gdzie odparować. Powietrze jest już parą wodną wysycone. W takiej sytuacji, w takich warunkach, czasami trudno nam nawet wytrzymać przy 25 stopniach Celsjusza, nie mówiąc o temperaturach 40 stopni i powyżej. Wtedy jakie jest wyjście? Wskoczyć do zimnej wody, jeżeli jest w pobliżu.

Możliwość komentowania Woda – skuteczny sposób na upały. Dlaczego nas chłodzi? została wyłączona

7 skutecznych rad, jak przetrwać upały?

Z upałami nie ma żartów. Żar lejący się z nieba, temperatura powietrza w cieniu powyżej 30 stopni Celsjusza to zagrożenie dla naszego organizmu. Jak się schładzać i jak przetrwać upały?…

Z upałami nie ma żartów. Żar lejący się z nieba, temperatura powietrza w cieniu powyżej 30 stopni Celsjusza to zagrożenie dla naszego organizmu. Jak się schładzać i jak przetrwać upały?

1. Nie wpuszczaj gorącego powietrza do mieszkania.

Podczas upałów najlepiej byłoby zostać w domu. Pod warunkiem, że zadbasz o odpowiednią temperaturę wewnątrz. Jak to zrobić? Nie polecałbym otwierania okien na oścież w ciągu dnia, gdy słońce świeci najmocniej.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

2. Pij gorące napoje i jedz pikantne potrawy 

Jaki jest dobry przepis na upały? Pamiętaj o tym, żeby się regularnie nawadniać. Niby oczywista sprawa, ale czy na pewno wiesz, jak robić to poprawnie? Co więc pić podczas upałów? Być może dla kogoś to będzie zaskoczenie, ale podczas upałów polecam raczej pić gorące napoje, jeść ostre potrawy. Brzmi bez sensu? Już tłumaczę o co chodzi.

Jak przetrwać upały?

Organizm chłodzi się przez pocenie. Po to, żeby system chłodzenia działał, potrzebujemy jednak wody. Okazuje się, że picie gorących napojów w czasie upału lepiej gasi pragnienie niż napoje zimne. Receptory umieszczone na języku wykrywają wyższą temperaturę i dają organizmowi sygnał do zwiększenia intensywności pocenia się. Dlatego właśnie mieszkańcy krajów afrykańskich w największe upały piją gorącą herbatę. Podobny efekt daje zresztą jedzenie pikantnych potraw.

3. W upalne dni noś długi rękaw!

A co ze strojem? Intuicja podpowiada, abyśmy odsłaniali jak największą powierzchnię gołego ciała. To jest jednak błąd. Gdy promienie słońca padają na gołą skórę, mogą ją rozgrzać do temperatury nawet 50 stopni Celsjusza! Jeżeli promienie padają na materiał, skóra nie jest ogrzewana do tak ekstremalnej temperatury.

Przeczytaj też: Woda – skuteczny sposób na upały. Dlaczego nas chłodzi?

Jeżeli materiał jest naturalny i przewiewny, pot z powierzchni skóry i tak wyparuje. Dlatego podczas upałów warto wkładać na siebie luźne ubrania, najlepiej lniane lub z cienkiej bawełny. Zauważ, że ludzie mieszkający na pustyni zakrywają całą powierzchnię swojego ciała. Zakrywaj się jasnymi materiałami, bo te odbijają promienie słoneczne. Czarne je pochłaniają, więc zrezygnuj z nich raczej.

4. Nie wycieraj potu ze swojego ciała

Bez sensu jest wycieranie potu – nie rób tego. Pocimy się po to, żeby pot odparował i obniżył temperaturę skóry. Jeżeli go wytrzemy, nie ma co odparować, a skóra będzie dalej rozgrzana.

5. Chroń oczy przed promieniowaniem UV

Zakładaj okulary słoneczne z filtrem, bo te chronią oczy przed promieniami UV i zbyt intensywnym światłem.

Jak chronić się przed słońcem?

6. Pamiętaj o nakryciu głowy

Na głowę wkładaj kapelusz albo inne nakrycie , które ochroni Cię przed przegrzaniem.

7. Zdrzemnij się

Drzemka dobra na wszystko – czyli na koniec propozycja dla tych, którzy lubią sobie pospać. W czasie największego upału pozwól sobie na drzemkę. Mięśnie, które odpoczywają, nie produkują ciepła, które nas dodatkowo ogrzewa.

Możliwość komentowania 7 skutecznych rad, jak przetrwać upały? została wyłączona

Jak skręcać piłką? Fizyka w piłce nożnej cz. II

Fizyka w piłce nożnej daje o sobie znać dopiero, gdy na boisku stanie się coś nieprzewidywalnego. Wtedy niewtajemniczony kibic zdaje sobie sprawę z tego… że czegoś tutaj nie rozumie. W…

Fizyka w piłce nożnej daje o sobie znać dopiero, gdy na boisku stanie się coś nieprzewidywalnego. Wtedy niewtajemniczony kibic zdaje sobie sprawę z tego… że czegoś tutaj nie rozumie.

W poprzednim wpisie na temat fizyki w piłce odpowiadałem na pytanie czy lepiej kopać piłkę mocno czy  słabo, by ta skutecznie trafiła do bramki. Dziś krótko opisuję, jak za pomocą podkręcenia piłki można zmylić przeciwnika i co z fizyka ma z tym wspólnego.

Przeczytaj artykuł Kopać mocno czy słabo? Fizyka w piłce nożnej cz. I

W czasie Mistrzostw Świata w 1998 roku, Brazylijczyk Roberto Carlos strzelając gola kopnął piłkę nadając jej odpowiednią rotację i prędkość, że ta najpierw ominęła mur piłkarzy z prawej strony, a później nagle skręciła w lewo i ku totalnemu zdziwieniu bramkarza wpadła do siatki.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Cuda na boisku – dobrze, że nie gramy w próżni!

Z triku Carlosa nic by nie wyszło, gdyby w nogę grano w próżni. Wtedy na piłkę w ruchu działałaby jedynie siła grawitacji, a ruch byłby całkowicie przewidywalny. Piłkarze jednak całe szczęście w próżni nie grają. Piłkarz kopiąc piłkę potrafi nadać jej spin, potrafi spowodować, że ta zaczyna wirować. A wtedy dzieją się (prawie) cuda.

Piłka wirując wokół własnej osi powoduje, że prędkość powietrza, które ją opływa nie jest jednakowa po każdej stronie. Ta różnica powoduje że po przeciwnych stronach piłki panuje różne ciśnienie (wynika to z prawa Bernouilliego).  A różnica ciśnień – z kolei – powoduje powstanie… siły Magnusa (Gustav Magnus, niemiecki fizyk, który w połowie XIX wieku zajmował się… balistyką).

Fizyka w piłce nożnej

Piłkę można „podkręcić” w zasadzie w każdym kierunku. A wszystko po to, by zmylić bramkarza, przecież on nie wie w którą stronę piłka wiruje. Odpowiednio podkręcona piłka, potrafi zmienić swoją trajektorię lotu aż o 4 metry !

Możliwość komentowania Jak skręcać piłką? Fizyka w piłce nożnej cz. II została wyłączona

Kopać mocno czy słabo? Fizyka w piłce nożnej cz. I

Czy dobrze, żeby piłka poruszała się szybko, czy lepiej gdyby leciała wolno? Intuicja podpowiada, że im szybciej tym lepiej. Ale intuicja często zawodzi. Temat dzisiejszego artykułu to fizyka w piłce…

Czy dobrze, żeby piłka poruszała się szybko, czy lepiej gdyby leciała wolno? Intuicja podpowiada, że im szybciej tym lepiej. Ale intuicja często zawodzi. Temat dzisiejszego artykułu to fizyka w piłce nożnej.

Jak działa fizyka piłki?

Problem jest skomplikowany i związany z rodzajami przepływu powietrza wokół poruszającej się piłki. Może on być laminarny, czyli taki, w którym powietrze przepływa wokół obiektu w sposób przewidywalny. Przepływ może być też turbulentny, czyli chaotyczny. Obydwa przypadki są zupełnie inne. 

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Gdy prędkość piłki nożnej (i nie tylko tej) jest duża, siła Magnusa (ta, która odpowiedzialna jest za „skręcanie” piłki wtedy, gdy ta jest podkręcona) ma niewiele do powiedzenia. Nawet bardzo mocno podkręcona piłka będzie poruszała się blisko linii prostej. Gdy jednak piłkę podkręcić i kopnąć słabo, wpływ siły Magnusa będzie bardzo duży, a sama piłka zacznie skręcać, w zależności od kierunku, w którym wiruje. I znowu utrudnienie dla bramkarza. Przecież on potrafi tylko zgrubnie ocenić, czy piłka porusza się szybko czy wolno. Nie ma żadnych szans na przeliczenia czy analizę. Liczy się intuicja – jak chcą jedni – czy doświadczenie – jak mówią inni. 

Nawet jednak jeśli piłka zostanie mocno kopnięta, bramkarz nie może być spokojny o tor jej lotu. Dlaczego? Na lecącą piłkę działa siła oporu powietrza, ta sama, z jaką mamy do czynienia jadąc na motorze, albo wystawiając rękę za okno jadącego samochodu. Im prędkość jest większa, tym siła oporu większa. Ta zależność jest kwadratowa, czyli jeżeli prędkość rośnie dwukrotnie, siła oporu zwiększa się czterokrotnie. Co to ma wspólnego z grą w piłkę nożną (ale także z grą w golfa, tenisa czy amerykański baseball)? Ano to, że piłka nawet bardzo mocno kopnięta, lecąc zwalnia, bo powietrze stawia jej opór. W efekcie, tak długo, jak się szybko porusza, jest „niewrażliwa” na zakrzywiającą jej tor siłę Magnusa. Jednak gdy jej prędkość spadnie, siła Magnusa zaczyna działać, a piłka zaczyna skręcać. Prędkość piłki nożnej

Ta prędkość graniczna zależy od wielu czynników, w tym… wilgotności powietrza czy jego ciśnienia. W europejskich warunkach wynosi około 20 km/h. Powyżej tej prędkości ruch powietrza wokół wirującej w powietrzu piłki jest turbulentny, a poniżej tej prędkości staje się laminarny. Doświadczony strzelec potrafi dobrać prędkość piłki oraz nadać jej taką rotację, że piłka osiągnie „prędkość przełomową” w konkretnym, a nie przypadkowym momencie. 

Fizyka piłki i 120 km/h Roberto Carlosa

Tak właśnie było w przykładzie Brazylijczyka Roberto Carlosa. Ok. 30 metrów od bramki kopnął piłkę z prędkością ponad 120 km/h i podkręcił ją do około 10 obrotów na sekundę. Piłka mknęła szybko, a więc po linii prostej. Ale powietrze stawiało opór. Po 10 metrach lotu piłka zwolniła tak, że turbulentny przepływ powietrza wokół niej zaczął zanikać i coraz bardziej przypominać laminarny. W efekcie do głosu zaczęła dochodzić siła Magnusa. Akurat w momencie, w którym mijała mur broniących bramki piłkarzy, piłka zaczęła skręcać. Wszystko trwało maksymalnie 2 sekundy. Bramkarz nie miał żadnych szans.

Fizyka piłki nożnej

I jeszcze jedno. To, jak piłka zachowuje się w powietrzu zależy nie tylko od piłki i siły kopiącego, ale także od otoczenia. W czasie Mundialu w RPA w 2010 roku zarówno piłkarze, jak i bramkarze mówili, że piłki latały szybciej. Prawda czy fałsz? Prawda, choć nie cała. Piłki rzeczywiście latają szybciej na dużych wysokościach. Niektóre mecze w RPA były rozgrywane powyżej 1500 metrów n.p.m. I tak np. boisko w Johannesburgu położone jest na wysokości około 1700 m n.p.m. Rozrzedzone powietrze stawia tam mniejszy opór. Czy różnice w prędkości i zasięgu są duże? Tak, mogą dochodzić nawet do 10 proc.

Możliwość komentowania Kopać mocno czy słabo? Fizyka w piłce nożnej cz. I została wyłączona

„Mój wymarzony kosmiczny dzień” – konkurs plastyczny dla dzieci

Lewitowanie kilka centymetrów nad ziemią za pomocą kosmicznych, odrzutowych butów, prywatny statek kosmiczny, który zawozi do marsjańskiej szkoły, pokój z widokiem na drogę mleczną, a po południu zabawa na karuzeli…

Lewitowanie kilka centymetrów nad ziemią za pomocą kosmicznych, odrzutowych butów, prywatny statek kosmiczny, który zawozi do marsjańskiej szkoły, pokój z widokiem na drogę mleczną, a po południu zabawa na karuzeli z saturnowego pierścienia. Brzmi nieprawdopodobnie? Dla dzieci granice wyobraźni nie istnieją, dlatego z okazji Dnia Dziecka Fundacja Nauka. To Lubię w ramach projektu Akademia Cyfrowego Rodzica przygotowała konkurs dla najmłodszych zatytułowany „Mój wymarzony kosmiczny dzień”.

Chcielibyśmy, żeby Wasze pociechy pokazały nam, jak wyobrażają sobie życie w kosmosie, gdyby to było możliwie. Być może to będzie przedstawienie swojego marsjańskiego pokoju? A może jakiś super kosmiczny pojazd-wehikuł czasu lub planetarny łazik, z którym po szkole chłopcy grają w piłkę na marsjańskim boisku? Niech Wasze dzieciaki poniesie wyobraźnia!

Kto może wziąć udział w konkursie?

Konkurs skierowany jest do dzieci w wieku  do 10 roku życia.

Jak wziąć udział w konkursie?

  1. Aby wziąć udział w konkursie należy przygotować pracę plastyczną na zadany temat: „Mój wymarzony kosmiczny dzień”.
  2. Pracę plastyczną można przygotować w dowolnej technice (farby, kredki, kolaż, plastelina, modelina, techniki łączone etc.).
  3. Prace należy sfotografować i przesłać pliki na adres: konkurs@naukatolubie.pl.
  4. Każdy rodzic/opiekun dziecka, które bierze udział w konkursie może przesłać maksymalnie 1 pracę uczestnika wraz ze zgodą na opublikowanie pracy na stronie www i fanpage Nauka. To Lubię oraz danymi kontaktowymi (Załącznik nr 1 Regulaminu Konkursu)
  5. Prace ocenimy według następujących kryteriów:
    • zgodność z tematem,
    • pomysłowość i wykonanie, 
    • staranność, estetyczność, 
    • oryginalność.

Nagrody

W naszym konkursie nie ma przegranych! Wszyscy otrzymają kosmiczne dyplomy z autografem Tomka Rożka, a autorów 3 najciekawszych prac Fundacja Nauka. To Lubię nagrodzi zestawami książek, mapami nieba, komiksami o słynnych naukowcach i zestawami do domowych eksperymentów.

Terminy

Na zgłoszenia czekamy do 21 czerwca 2021 r., a wyniki konkursu zostaną ogłoszone 28.06.2021 r.

POBIERZ REGULAMIN KONKURSU

POBIERZ FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY

Zrzutka Nauka. To Lubię

Możliwość komentowania „Mój wymarzony kosmiczny dzień” – konkurs plastyczny dla dzieci została wyłączona

Sieć 5G – czy jest się czego bać?

Wokół technologii 5G w ostatnich latach narosło mnóstwo mitów i zrobiło się niezłe zamieszanie. Czas, aby uporządkować wiedzę, dlatego w tym materiale opowiem, jak działa i czym jest sieć 5G…

Wokół technologii 5G w ostatnich latach narosło mnóstwo mitów i zrobiło się niezłe zamieszanie. Czas, aby uporządkować wiedzę, dlatego w tym materiale opowiem, jak działa i czym jest sieć 5G oraz czy powinniśmy się jej obawiać?

Niniejszy tekst włączam w niedawno powstały cykl pod nazwą „Nauka. Sprawdzam TO”, w którym rozprawiam się z naukowymi mitami.

Na początek krótka definicja. Co to jest 5G? Jest to sieć bardziej pojemna, czyli umożliwiająca przesyłanie większej ilości informacji. To standard telefonii, który sukcesywnie jest wprowadzany w wielu krajach świata. Bez niego nasze miasta nie będą SMART. Zgodnie z unijnymi regulacjami w każdym kraju członkowskim do końca 2020 roku musiało być przynajmniej jedno miasto w całości pokryte siecią komórkową nowej generacji, czyli siecią komórkową 5G.

Co daje 5G?

Nie tylko duże miasto może w godzinach szczytu totalnie się zakorkować. To samo dotyczy sieci telefonicznej. Łączność mobilna piątej generacji, czyli 5G, może przesyłać dane 1000-krotnie szybciej niż sieci, które działają dzisiaj. Bez nowego standardu bardzo trudno sobie wyobrazić powszechność takich urządzeń jak autonomiczne samochody, dostarczające nam produkty drony, Internet Rzeczy, elektronika ubieralna czy coraz powszechniej pojawiające się urządzenia robotyczne. W końcu chcemy, przynajmniej większość z nas chce, mieć możliwość oglądania telewizji w standardzie 4K na urządzeniach mobilnych czy streamingowania filmów wysokiej jakości i przesyłania zdjęć.Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Zgodnie z wyliczeniami na jednym kilometrze kwadratowym w sieci 5G będzie mogło pracować kilkaset tysięcy różnych urządzeń. Za trzy lata w sieci połączonych będzie prawie 30 miliardów różnych urządzeń elektronicznych. Szacuje się, że ponad 80 proc. całego ruchu w sieci będzie pochodziło z przesyłania, oglądania materiałów wideo, w tym materiałów 4K. Do roku 2025 polscy operatorzy będą musieli zwiększyć pojemność sieci siedmiokrotnie. I w ogóle nie chodzi o dzwonienie, tylko o przesyłanie danych. Świat idzie w kierunku powszechnej wymiany informacji o wszystkim przez każde urządzenie. Doskonałym tego przykładem są chociażby autonomiczne samochody.

Co z infrastrukturą technologii 5G?

Po to, by mógł zadziałać nowy standard sieci, najpierw trzeba wyznaczyć dla niego nowe częstotliwości. Najprościej mówiąc – fale, które będą ten zwiększony ruch przenosiły, nie mogą być tymi samymi falami, które dzisiaj są w telefonii już wykorzystywane. Widmo fal elektromagnetycznych jest szerokie, więc można by pomyśleć, że wybranie nowych częstotliwości nie powinno stanowić żadnego problemu. Ale niestety nie jest to takie proste. Do niedawna jedna z częstotliwości, konkretnie 700 MHz, na której ma działać 5G w Polsce, ale także w pozostałych państwach Europy w Afryce i na Bliskim Wschodzie, w Rosji była używana przez telewizję naziemną oraz wojsko. W tej sprawie udało już się z Rosjanami częściowo porozumieć.

Ogromnym wyzwaniem jest wybudowanie nowej infrastruktury. W gęsto zabudowanym terenie miejskim anteny systemu 5G dla wyższych częstotliwości, a wyższa częstotliwość to mniejszy zasięg fal, będą musiały być rozlokowane co kilkaset metrów. Dla najwyższych częstotliwości, 26 GHz, zasięg wynosi kilka metrów. Większe zagęszczenie anten nie będzie jednak oznaczało, że co kilkanaście metrów będą budowane maszty. Nadajniki i odbiorniki będą mogły być instalowane, na przykład w latarniach ulicznych. Pokrycie całego kraju będzie zapewniała sieci 5G częstotliwości 700 MHz, ale tam, gdzie jest szczególnie dużo ludzi, na przykład na stadionach czy w centrach handlowych, będzie dodatkowe pokrycie siecią wyższych częstotliwości.

Maszty 5G

I tutaj pojawia się kolejne wyzwanie. Gęściej budowane anteny oznaczają, że przekroczone zostaną polskie normy promieniowania elektromagnetycznego. Polskie normy są na tle europejskim wyjątkowo restrykcyjne. Niektóre kraje Europy dopuszczają nawet 100-krotnie wyższe natężenie promieniowania niż u nas. Nie zmienia to jednak faktu, że więcej anten, nowe częstotliwości i przekraczane normy wzbudzają lęk przed nową siecią. Czy jest się czego bać? Czy strach przed 5G jest uzasadniony?

Nie taki diabeł straszny… Czy sieć 5G jest niebezpieczna?

Kilka miesięcy temu zrobiłem materiał o tym, że nie każde promieniowanie powoduje nowotwory. Sieć 5G jest rozwinięciem technologii, a więc wcześniejszych sieci 2G, 3G, 4G, a nie jest nową technologią. To oznacza, że badania wpływu fal elektromagnetycznych z zakresu mikrofal, bo na nich działają telefony komórkowe, są prowadzone już od kilkudziesięciu lat. Regularnie pojawiają się też duże prace przeglądowe. Na stronach Światowej Organizacji Zdrowia znajdziecie podsumowanie tych badań i wnioski, że badania nie wykazały statystycznego związku między falami elektromagnetycznymi, wykorzystywanymi w telekomunikacji a zapadalnością na jakiejkolwiek choroby.

Czy to oznacza, że fale elektromagnetyczne są bezpieczne? Na tak zadane pytanie nie da się udzielić poprawnej odpowiedzi. Wiele zjawisk fizycznych, a już szczególnie tych związanych ze światem ożywionym, nie jest zerojedynkowych, a do ich zrozumienia wykorzystujemy statystykę. Czy szczepionki są bezpieczne czy nie? Statystycznie tak, co nie znaczy, że nie ma osób, które po szczepieniu nie miały odczynów poszczepiennych. Z 5G jest podobnie.

Fale elektromagnetyczne mają wpływ na nasz organizm. Przy bardzo dużych dawkach ten wpływ jest negatywny, ale nie ma dawki, która byłaby granicą, za którą możemy powiedzieć, że teraz już kompletnie nic nam nie grozi. Z tych badań statystycznych wynika, że korzystanie z sieci 5G będzie bezpieczne, bo mikrofale, na których ten system się opiera są badane od wielu, wielu lat, a częstotliwości, które 5G będzie wykorzystywało dzisiaj też są w eterze. Tyle tylko, że służą innym technologiom.

Co daje 5G

Czy to wszystko to zwyczajny spisek?

Nie tylko w przypadku 5G, ale także w wielu innych technologiach, pojawia się argument, że nie ma co wierzyć w badania naukowe i w to co mówią naukowcy, bo wszyscy oni chodzą na pasku biznesu i są po prostu skorumpowani. Wybaczcie, ale tego argumentu kompletnie nie kupuję. Nie wierzę w globalny spisek fizyków, fizyków medycznych, onkologów czy inżynierów. Podczas ostatniego Międzynarodowego Kongresu BIO M, na którym spotykają się najlepsi światowi eksperci zajmujący się bioelektromagnetyzmem, powtórzono, że nic nie wskazuje na to, by fale elektromagnetyczne wykorzystywane w telekomunikacji, były dla ludzi szkodliwe.

Warto przy okazji pamiętać, że przez to, że sieć 5G będzie wymagała większej liczby mniejszych anten, ich moc będzie mniejsza niż anten wykorzystywanych w sieci 3G czy 4G, które działają już dzisiaj. Warto też pamiętać, że generalnie moc anten i samych telefonów dzisiaj jest wielokrotnie mniejsza niż telefonów pierwszej czy drugiej generacji. Moce promieniowania wykorzystywane w technologii 5G będą dużo mniejsze i stąd ich wpływ na zdrowie powinien też być mniejszy.

Linki do badań, które wykorzystałem podczas tworzenia materiału:

https://academic.oup.com/jnci/article…

http://interphone.iarc.fr/interphone_…

https://www.gov.pl/web/5g/pole-elektr…

http://ptze.pl/elektrofakty

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2…

https://www.itu.int/dms_pubrec/itu-r/…

Możliwość komentowania Sieć 5G – czy jest się czego bać? została wyłączona

Sezon na kleszcze – jak się chronić przed kąsającymi pajęczakami? Kompleksowy poradnik

Mamy czerwiec, więc dla wielu z nas rozpoczyna się okres letnich podróży, biwaków i wypoczynku na łonie natury. Lato to także sezon na kleszcze, a ja w tym artykule opowiem…

Mamy czerwiec, więc dla wielu z nas rozpoczyna się okres letnich podróży, biwaków i wypoczynku na łonie natury. Lato to także sezon na kleszcze, a ja w tym artykule opowiem Ci co nieco o tych pajęczakach. Podpowiem też, jak unikać kleszczy i jak je usuwać, jeśli dojdzie już do ugryzienia. W tym artykule opowiem, jakie są objawy boreliozy i jak może być dla nas niebezpieczna.

Czy kiedyś było mniej kleszczy?

Jakoś nie pamiętam z dzieciństwa kleszczy, a przecież biegałem na bosaka w wysokich trawach. Chodziłem też na długie spacery w lesie i spałem oczywiście pod namiotem. Czy rzeczywiście dzisiaj kleszczy jest więcej niż było kiedyś? A może to po prostu złudzenie, któremu wszyscy ulegamy, gdy wspominamy czasy wczesnej młodości?Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Dane statystyczne jasno pokazują, że o żadnym złudzeniem nie ma mowy. W 2017 roku w Polsce zarejestrowano około 20 tysięcy przypadków zachorowań na boreliozę wywołaną przez ugryzienie kleszcza. Dziesięć lat wcześniej takich przypadków było nieco ponad 4 tysiące, a więc pięć razy mniej. Dziesięć lat! Skąd ten wzrost?Jak unikać kleszczy?

Wszystkiemu winne zmiany klimatu?

Wielu naukowców wskazuje na zmiany klimatyczne. Coraz mniej mroźne zimy coraz dłuższe lata z coraz mniejszą ilością opadów. Oczywiście samych ugryzień przez kleszcze jest wielokrotnie więcej niż zachorowań na boreliozę. Ocenia się, że krętki boreliozy ma od 15 do 20 proc. kleszczy. Ugryzienie takiego kleszcza nie oznacza automatycznie, że przekaże on chorobę. Choć zdania lekarzy są tutaj podzielone. Wielu twierdzi, że kleszcz musi być wbity w skórę co najmniej 12 godzin, żeby mógł zarazić.

Czy to już borelioza? Rumień, obrzęk – jak rozpoznać i co z tym zrobić?

Bakterie, które wywołują boreliozę znajdują się w ślinie pajęczaka, którą ten wpuszcza do środka rany. Śliny jest więcej, gdy wbity kleszcz jest podrażniany. Gdy więc zauważymy kleszcza, trzeba go sprawnym ruchem usunąć. Nie zawsze jednak się to udaje lub od ukąszenia minęło zbyt wiele czasu. Wtedy o tym, że do zakażenia doszło, świadczy bardzo charakterystycznie wyglądający, tak zwany rumień wędrujący. Pojawia się on od tygodnia do trzech tygodni po ukąszeniu. Ten rumień, o którym mówię to przebarwiona na czerwono i z czasem rozszerzająca się obrączka, która w środku jest blada. Charakterystyczny jest nie tylko wygląd tej zmiany, ale także fakt, że w przeciwieństwie do wielu innych ukąszeń czy np. alergii, ten rumień po ugryzieniu kleszcza nie swędzi ani nie piecze.

Borelioza rumień

W zasadzie pojawienie się rumienia to typowe objawy boreliozy i oznacza raczej pewne zainfekowane. Jedyne wyjście wtedy to szybka wizyta u lekarza i kuracja antybiotykami, która może trwać od 14 do nawet 30 dni. Jeżeli kuracja zostanie wdrożona szybko to jest w zasadzie w 100% skuteczna. Jeśli jednak zignorujesz pierwsze objawy, choroba może mieć katastrofalne skutki.

Czym w zasadzie jest borelioza? Skutki zakażenia bakteryjnego

Borelioza jest chorobą wieloukładową, czyli atakuje cały organizm, a skutki działania bakterii rozciągają się na wiele, wiele lat. Na początku chory gorączkuje jest osłabiony oraz boli go głowa. W zasadzie czuje się tak, jak gdybym miał grypę. Po kolejnych miesiącach dochodzi do zapalenia stawów, a czasami zapalenia mięśnia sercowego i opon mózgowo-rdzeniowych. Nawet po wielu latach może dochodzić do zapalenia skóry, przewlekłego zapalenia stawów i poważnych powikłań neurologicznych, takich jak np. zapalenie nerwów.

Bakterie uszkadzają układ nerwowy poprzez uszkodzenie samych neuronów, czyli komórek nerwowych. Bakterie wytwarzają toksyny, które w dłuższej perspektywie powodują zaburzenia pamięci, bezsenność, a nawet mogą powodować stany lękowe, podrażnienia nerwu twarzowego czy drętwienie kończyn języka.

Jak unikać kleszczy i jak atakują swoje ofiary?

Kleszcza najłatwiej złapać wysokiej trawie, krzakach i zaroślach. Kleszcz wyczuwa swoją ofiarę nawet z kilkudziesięciu metrów. Tak, wyczuwa, bo kleszcze nie widzą tylko wyczuwają ofiarę, reagując na podwyższoną temperaturę, zapach potu i wydychany dwutlenek węgla. Dla nas to gaz bezbarwny i bez zapachu. U kleszczy działa to jednak inaczej.

Jak uniknąć kleszczy?

Swoją drogą ciekawe, jak wyglądałby świat, otoczenie, odbierane, tak jak widzi je kleszcz. Czy raczej tak, jak wyczuwa je kleszcz. Kleszczy jest więc więcej tam, gdzie jest więcej dzikich zwierząt, dlatego że to na dzikich zwierzętach szczególnie chętnie kleszcze żerują. Prawdopodobieństwo spotkania kleszcza na ścieżkach, którymi w lesie poruszają się dzikie zwierzęta jest kilkukrotnie wyższe niż spotkanie go w wysokich trawach czy w zaroślach. Trochę to przeczy intuicji, bo idąc przez las i nie chcąc złapać kleszcza, lepiej przedzierać się przez krzaki zarośla i wysokie trawy niż korzystać ze ścieżek wydeptanych przez zwierzęta. Przynajmniej do takich wniosków doszli polscy naukowcy, którzy ten temat, ten problem bardzo szczegółowo badali.

Jak się chronić przed kleszczami?

Przebywając w lesie nie siadaj na zwalonych pniach, bo to miejsca, w których bytują tak zwane nimfy młodociane. To mniejsze od główki od szpilki formy kleszczy. Niezależnie od tego, czy chodzisz po lesie czy parku, postaw na długie spodnie bluzkę z długim rękawem. Wchodząc w las ubierz wyższe buty, a nie np. sandały. Nogawki spodni wsadź do środka skarpetek. Może mało estetycznie, ale na pewno bezpiecznie. Na głowę włóż kapelusz albo chociaż chustkę. Po przyjściu do domu z takiego spaceru weź prysznic i gąbką umyj całe ciało. Wierzchnie odzienie wytrzep na wolnym powietrzu a nie w domu. Gdy ubranie jest jasne, łatwiej widać na nim kleszcze, choć z punktu widzenia kleszcza nie ma znaczenia, czy chodzimy ubrani na jasno czy ciemno.

Mimo tych środków ostrożności, dobrze jest stosować preparaty odstraszające kleszcze, np. płyny w aerozolu i dodatkowo dobrze jest dokładnie sprawdzać całe ciało. Kleszcze bardzo często wgryzają się w te miejsca, w których temperatura skóry jest nieco wyższa, a naskórek cieńszy i wilgotny. Stąd szczególnie dokładnie warto sprawdzić pachy, pachwiny, skórę za uszami czy na granicy włosów, między palcami czy w zgięciach kolan i łokci.

Kleszcz nie wygryza się od razu. Potrzebuje do tego trochę czasu. Po ciele może wędrować nawet godzinę zanim znajdzie odpowiednie miejsce. Gdy na skórze znajdziesz kleszcza, który jeszcze nie zdążył się wbić, wystarczy go w zasadzie strzepnąć. Gdy jednak pajęczak już się wgryzł w skórę, musisz go sprawnie usunąć.

Jak wyjąć kleszcza?

Jak wyjąć kleszcza? Tego nie rób nigdy!

Powstało wiele teorii na temat tego, jak wyjąć kleszcze ze skóry. Niektóre z nich są rzeczywiście bzdurne… Kleszcze wbitego w skórę nie wolno smarować olejem! To miałoby niby spowodować, że nie będzie on mógł oddychać i sam się odczepi. Nie polewaj go również benzyną ani spirytusem. To wszystko jest poważnym błędem! Takie postępowanie zwiększa prawdopodobieństwo zarażenia, bo tak zatruwany kleszcz zwraca do naszego krwiobiegu całą swoją treść żołądkową. Czyli innymi słowy po prostu wymiotuje… Jeżeli kleszcz jest nosicielem boreliozy, w jego treści żołądkowej jest bardzo dużo bakterii.

Jak pozbyć się kleszcza w bezpieczny sposób?

Kleszcza trzeba złapać pincetą przy samej skórze i wzdłuż osi wkłucia po prostu wyrwać, wyciągnąć. Miejsce, w którym się znajduje to ukąszenie trzeba bardzo dokładnie przetrzeć spirytusem albo innym środkiem dezynfekującym. Głowa kleszcza, nawet jeżeli był on nosicielem bakterii czy wirusa zapalenia opon mózgowych, co całe szczęście w Polsce jest sporą rzadkością, sama w sobie nie stanowi zagrożenia. Stąd nieprawdą jest twierdzenie, że gdy przy wyciąganiu część zwierzęcia zostanie w naszej ranie oznacza to pewną infekcję.

Wirusy zapalenia mózgu dostają się do krwi człowieka od razu po ukąszeniu, ale bakterie boreliozy dopiero, przynajmniej zdaniem większości lekarzy, dopiero po kilkudziesięciu godzinach. Stąd wyciągnięcie kleszcza w pierwszej dobie po wkłuciu zasadniczo zmniejsza prawdopodobieństwo infekcji. Magazynem krętków boreliozy nie jest sam kleszcz, tylko dzikie zwierzęta, na których kleszcze żerują. A żerują nie tylko na ssakach, ale też na ptakach i gadacz. Z tym że dorosłe osobniki raczej żerują na większych ssakach, a larwy kleszczy i niedojrzałe postacie, czyli tzw. nimfy, na ptakach i gadach. Bakterie boreliozy nie zarażają kleszcza, znajdują się jednak w jego ślinie i treści żołądkowej. Co gorsza, kolejne pokolenie kleszczy staje się nosicielami bakterii boreliozy i wirusa zapalenia mózgu, nawet gdy nigdy nie żerowało na zwierzęciu nosicielu. Nowe pokolenie kleszczy dostaje to jakby w spadku po swoich rodzicach. Co ciekawe, ukłucie kleszcza jest w zasadzie niewyczuwalne mimo tego, że przebija się on dość głęboko. A to dlatego, że pajęczak cały czas znieczula miejsce swojego żerowania.

Pamiętaj o bezpieczeństwie i nie daj się złapać kleszczowi. Jeśli jednak już dojdzie do ugryzienia przez kleszcza, natychmiast się go pozbądź w odpowiedni sposób.

Możliwość komentowania Sezon na kleszcze – jak się chronić przed kąsającymi pajęczakami? Kompleksowy poradnik została wyłączona

Jak działa człowiek – podsumowanie cyklu

Czy wiedziałeś, że serce przez całe nasze życie kurczy się średnio 3 miliardy razy, a nerki to taki bardzo skomplikowany filtr, który w ciągu doby filtruje całą naszą krew aż…

Czy wiedziałeś, że serce przez całe nasze życie kurczy się średnio 3 miliardy razy, a nerki to taki bardzo skomplikowany filtr, który w ciągu doby filtruje całą naszą krew aż trzydzieści razy? Ludzki organizm to niesamowita i bardzo złożona machina, a jej tajemnice odkrywaliśmy przez ostatnie miesiące w cyklu zatytułowanym „Jak działa człowiek”.

We współpracy z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi przygotowaliśmy serię filmów, w których w prosty i przystępny tłumaczę, no właśnie – „Jak działa człowiek”.

Cykl złożony jest z 14 filmów, które znajdziesz na moim kanale YouTube Nauka To. Lubię oraz z 8 filmów animowanych, które powstały z myślą o młodszych odbiorcach. Materiały animowane możesz obejrzeć na moim drugim kanale Nauka. To Lubię Junior.

Poniższa infografika prezentuje aktualne rezultaty współpracy, a mi pokazuje, że to, co robię ma sens i chętnie oglądacie moje filmy. Bardzo Wam za to z tego miejsca dziękuję!

Jak działa człowiek? Podsumowanie cyklu video - Nauka. To Lubię

Dzisiaj, trochę w ramach podsumowania, prezentuję wszystkie materiały i zachęcam do obejrzenia tych, którzy być może nie trafili na tę playlistę na kanale Nauka. To Lubię.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Ludzkie serce – co jest w środku?

Niemal wszystkie nasze mięśnie, z czasem się męczą. Ale nie serce, które przez całe nasze życie kurczy się średnio 3 miliardy razy. Za pośrednictwem sieci rurek o łącznej długości 160 tysięcy kilometrów, czyli o długości kilkukrotnie większej niż obwód równika, pompuje krew do każdej z bilionów naszych komórek, przez kilka dziesięcioleci, 24 godziny na dobę. W pierwszym filmie z cyklu o człowieku opisuję, jak działa serce człowieka.

Wersja dla dzieci na kanale Nauka. To Lubię Junior:

Ile informacji mieści się w mózgu?

Ze wszystkich narządów czy układów, z których zbudowane jest nasze ciało, to właśnie w sprawie mózgu jesteśmy najmniej poinformowani. Wiemy całkiem sporo, ale jeszcze więcej nie wiemy. Nasze ciało kryje jeszcze wiele sekretów, ale mózg pod tym względem jest rekordowy. W pierwszym odcinku cyklu Jak działa człowiek opowiedziałem o sercu. Drugi musi być o mózgu. Serce i rozum. Czasami idą w parze, a czasami w dwie różne strony. W drugim odcinku z cyklu opowiadam o tym, jak działa mózg oraz jak jest zbudowany.

Wersja dla dzieci na kanale Nauka. To Lubię Junior:

Jak działa układ nerwowy?

Mózg bez układu nerwowego byłby jak komputer bez prądu i bez dostępu do sieci. Jak działa układ nerwowy? To w zasadzie wielka sieć komunikacyjna, a częściowo nawet telekomunikacyjna, bo odbierająca dane na większą odległość. W trzecim odcinku starałem się wytłumaczyć działanie układu nerwowego u człowieka.

 

Jak działają jelita?

Myślenie i trawienie to dwie czynności, w których zaangażowana jest największa liczba komórek nerwowych. Bakterie ściśle współpracują z jelitowym układem nerwowym, drugim – po mózgu – największym skupiskiem neuronów w naszym organizmie. W tym odcinku omawiam temat układu pokarmowego. Z tego materiału dowiecie się, jak działają jelita, co to jest „burczenie w brzuchu” i jak ważna dla naszego organizmu jest flora bakteryjna jelit.

Wersja dla dzieci na kanale Nauka. To Lubię Junior:

Funkcja nerek w naszym organizmie

Czy zastanawiałeś się kiedyś, ile wody wysikujesz w ciągu dnia? Ludzki organizm do zaprogramowana maszyna, w której zadaniem jest pozbycie się tego co zbędne (a czasami niebezpieczne), bez utraty tego, co bardzo potrzebne. Nerki to bardzo skomplikowany filtr, który w ciągu doby całą naszą krew filtruje aż trzydzieści razy!

Po co i dlaczego oddychamy?

Przez setki lat brak oddechu był oznaką śmierci. Oddechu nie kontrolujemy, choć możemy modyfikować jego częstotliwość. Możemy nawet spróbować nie oddychać. Przez chwilę, bo – wbrew naszej woli – w końcu organizm zacznie oddychać za nas. I kto tu rządzi? W tym odcinku opisuje, co dzieje się w naszym organizmie podczas oddychania.

Wersja dla dzieci na kanale Nauka. To Lubię Junior:

 

Po co nam skóra i dlaczego mamy zmarszczki?

Choć brzmi to nieco makabrycznie, u dorosłego człowieka skóra ważyłaby od trzech do czterech kilogramów, a rozciągnięta zajmowałaby jakieś 1,7 metra kwadratowego, czyli mniej więcej tyle, co stół bilardowy. Myślę, że niewielu zdaje sobie sprawę z tego jak bardzo jest nam potrzebna i jak bardzo skomplikowana. Obejrzyjcie więc ten film i zobaczcie, jakie są funkcje skóry i dlaczego wyewoluowała w taki sposób, że pozbawiona jest w większości włosów?

 

Kiedy zaczyna się życie?

Plemnik jest najmniejszą ludzką komórką. A komórka jajowa jest tak duża, że widać ją gołym okiem. Rozmnażanie to dość skomplikowany proces. Niby wszystko o nim wiemy, ale czy na pewno? W ósmym odcinku z serii „Jak działa człowiek” omawiam temat jak powstaje człowiek.

 

Ile mamy kości?

Gdy mrugasz okiem pewnie nie myślisz, że jest to możliwe dzięki kościom. Ale tak to właśnie wygląda. Jakie są funkcje kości? Tworzą nasz szkielet – podtrzymują i chronią organy wewnętrzne, produkują komórki krwi, a także przechowują minerały (np. wapń), których potrzebuje nasz organizm. Jednak najważniejsze jest to, że do kości przyczepione są mięśnie, dzięki którym możemy stać, chodzić, poruszać palcami, a nawet mrugać oczami. Zobaczcie po co nam kości i jakie pełnią funkcje w naszym organizmie.

Wersja dla dzieci na kanale Nauka. To Lubię Junior:

Walka z wirusami – jak działa układ immunologiczny człowieka?

Układ odpornościowy to bardzo skomplikowany system. To wielopoziomowy system zabezpieczeń, który nieustannie czuwa, by nie stała nam się krzywda. W naszym ciele nieustannie trwa wielka wojna i to na wielu frontach. Co pozwala nam bronić się przed wirusami i jak działa nasz układ odpornościowy? Tego dowiesz się z tego filmu.

Wersja dla dzieci na kanale Nauka. To Lubię Junior:

 

Komórka ludzka jak ogromna fabryka

Ile jest komórek w ludzkim ciele? Mamy ich średnio 34,7 biliona. Wszystkie wywodzą się od jednej komórki, nic więc dziwnego, że komórki w naszym ciele – choć pełnią bardzo różne funkcje – mają podobną budowę. W tym odcinku opowiadam, jak działa komórka ludzka. Budowa, funkcje – tego dowiesz się z tego materiału.

Wersja dla dzieci na kanale Nauka. To Lubię Junior:

Geny ludzkie – jak działają?

Czy to, jacy jesteśmy i jak wyglądamy zależy tylko od genów? A jak nie tylko, to od czego jeszcze? Kolejny film z cyklu o człowieku to krótka powtórka z genetyki, gdzie tłumaczę, jak działają ludzkie geny.

 

Jak nas zmienia ewolucja?

Ewolucja człowieka to fascynująca historia. Historia, której w pełni wciąż nie rozumiemy. Jedno jest jednak pewne, jest ona wpisana w ewolucję wszystkiego co na Ziemi żyje. I w pewnym sensie, każdy z nas, tę ewolucyjną drogę od pojedynczej komórki do człowieka rozumnego, za każdym razem odtwarza. W przedostatnim odcinku pod lupę biorę proces ewolucji człowieka i przyglądam się początkom istnienia organizmów żywych.

 

Człowiek przyszłości – co nas czeka?

We wszystkich poprzednich filmach przyglądałem się temu, co było kiedyś. Temu, co nas ukształtowało, skąd pochodzimy, jak powstał nasz organizm. Czas na odpowiedź na pytanie, jak będą wyglądali ludzie przyszłości? Może to nie biologia, a technologia będzie nas kształtowała?

Dla dzieci na kanał Nauka. To Lubię powstał jeszcze jeden materiał na temat mięśni:

Możliwość komentowania Jak działa człowiek – podsumowanie cyklu została wyłączona

Żelazna Kopuła – co to jest i jak działa izraelska obrona przeciwrakietowa?

W ostatnich dniach w mediach było sporo filmów i zdjęć z Izraela, które wyglądały niczym kadry z filmów science-fiction. Mam na myśli rakiety odpalane jedna za drugą i strącane przez…

W ostatnich dniach w mediach było sporo filmów i zdjęć z Izraela, które wyglądały niczym kadry z filmów science-fiction. Mam na myśli rakiety odpalane jedna za drugą i strącane przez – nazwijmy to antyrakiety. Całość wyglądała tak, jak gdyby nad miastami było jakieś pole siłowe. Dzisiaj chcę o nim opowiedzieć.

Słowo wstępu 

Dwie sprawy na początek. W tym filmie chcę opowiedzieć o technologii. Nie chcę wchodzić w sprawy konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Sprawa jest znacznie bardziej złożona niż wydaje się większości komentujących ją w Internecie. Ze swojej strony jak zawsze polecam podcast Dariusza Rosiaka, Raport o Stanie Świata, w którym eksperci regularnie wyjaśniają zawiłości tej – w zasadzie – wojny. Ja w tym materiale się tego nie podejmuję.

I sprawa druga, bardzo serdecznie dziękuję osobom które wspierają różne działania Nauka To Lubię poprzez zrzutkę. Dzięki Wam mogę rozwijać kolejne projekty.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

W wielu filmach science-fiction pojawiają się pola siłowe. W sumie – przynajmniej w języku polskim – pole siłowe to zagadnienie, które pochodzi z chemii obliczeniowej i jest ono związane z energią potencjalną układu atomów albo cząstek, ale zazwyczaj kojarzymy je raczej z fizyką. To bariera, jakaś powierzchnia, która chroni, choć czasami ukrywa statki kosmiczne czy całe miasta. Jak gdyby oddziela świat zewnętrzny od wewnętrznego. Każdy kto chce te chronione miejsca zaatakować, a w niektórych przypadkach nawet się do nich przedostać zostaje zniszczony. W świecie realnym, w zasadzie pole siłowe to jakaś przestrzeń, w którym działa dowolna siła, ale nieczęsto to przypomina barierę nie do przebicia. Takim wyjątkiem może – w pewnym sensie – jest horyzont zdarzeń wokół czarnej dziury? Tylko tutaj to raczej obszar z którego nie da się wydostać na zewnątrz, a nie obszar do którego nie da się dostać z zewnątrz. No ale to jest zupełnie inny temat. Ale… to nie znaczy, że nie potrafimy chronić obiektów przed wtargnięciem z zewnątrz.

Skuteczność tarczy antyrakietowej

Kilka lat temu byłem na granicy między Koreą Północną a Południową. To jeden z najbardziej naszpikowanych bronią kawałków naszej planety, który dla niepoznaki nazywa się strefą zdemilitaryzowaną. Są tam urządzenia robotyczne, które otwierają ogień do każdego poruszającego się w konkretnym kierunku obiektu. Coś w stylu bariery czy pola siłowego. Technicznie rzecz biorąc, wybudowanie urządzenia, które – wyposażone w moduł rozpoznawania obrazu – niszczyłoby konkretny samochód, albo zabijałoby konkretnego człowieka, gdy ten przekroczy jakoś ustaloną granicę, nie jest żadnym problemem. Korzystając z podobnych, a czasami identycznych technologii, można wybudować całą tarczę, albo wręcz kopułę, która chroni obszar pod sobą przed konkretnymi zagrożeniami. W przypadku Izraela tym zagrożeniem jest ostrzał rakietowy. A ten system nazywa się żelazna kopuła. Z ang. Iron Dome. W jednym z artykułów na ten temat przeczytałem, że pierwotnie miała się nazywać złotą kopułą, ale ostatecznie uznano że ta nazwa jest zbyt pretensjonalna.

Jak działa tarcza Izraela

Źródło: PAP/EPA, Fot: Ilia Yefimovich

Prace nad własnym systemem obrony przeciwrakietowej w Izraelu rozpoczęto jakieś 15 lat temu, kiedy podczas tzw. II wojny libańskiej na Izrael spadło kilka tysięcy pocisków rakietowych. System został zaprojektowany tak, by niszczył rakiety skierowane na cele cywilne. To system krótkiego zasięgu ziemia-powietrze. Składa się z radaru oraz wyrzutni pocisków przechwytujących Tamir. Rakiety systemu potrafią śledzić cele, a tymi celami mogą być nie tylko rakiety czy pociski moździerzowe, ale także samoloty, helikoptery czy drony. W praktyce najczęściej system przechwytuje i niszczy rakiety. Jego skuteczność w warunkach bojowych przekracza 90 proc. W ostatnich dniach, w kierunku Izraela w ciągu trochę ponad doby wystrzelono 1000 rakiet. Tylko kilkanaście dosięgnęło celu.

Jak działa tarcza Izraela?

Wspominałem, że system składa się z radaru i wyrzutni. W rzeczywistości jest to bardziej skomplikowane. Jest radar wykrywający i śledzący cele. Jest system zarządzania walką jest system kontroli uzbrojenia oraz automatyczna wyrzutnia rakiet. Bateria systemu to cztery kontenery, z których każdy zawiera 20 rakiet. System wyrzutni nie wymaga obsługi, działa automatycznie. System kontroli uzbrojenia – tzw. BMC – jest mózgiem Żelaznej Kopuły. To tutaj podejmowana jest decyzja, czy strzelać, czy nie. Np. wtedy gdy system wyliczy, że rakieta spadnie na teren niezamieszkały albo do morza, nie niszczy jej. System działa niezależnie od pory dnia czy nocy i co ważne, niezależnie od pogody.

Co ważne, izraelskie rakiety Tamir nie trafiają w cel czyli nadlatującą rakietę. One wybuchają w jej pobliżu, a ich odłamki niszczą wszystko wokoło. Co ważne, rakiety Tamir są manewrujące, mogą więc podążać za calem.

Tarcza Izraela

Źródło: PAP/EPA, Fot: ABIR SULTAN

Jedna bateria rakiet Tamir to koszt około 50 mln dolarów. Jedna rakieta to około 100 tys. dolarów. To dość mało jak na tak zaawansowany system. Dla porównania, jedna rakieta amerykańskiego systemu przechwytującego Patriot kosztuje 3 mln dolarów. Faktem jest, że Patriot ma zasięg ponad dwukrotnie większy, ale jedna rakieta kosztuje 30 razy więcej.

Odnośnie samych rakiet. Tamir ma wysokość około 3 metrów, waży 90 kg i ma kaliber 155 mm. Ich zasięg wynosi 40 kilometrów, a każda bateria chroni teren o powierzchni 150-160 km kwadratowych. Radar baterii jest w stanie śledzić do 1100 celów powietrznych równocześnie, o ile nie znajdują się one dalej niż 70 km od radaru. Radar śledzi rakietę w zasadzie od momentu jej startu. Szybki komputer wylicza trajektorię setek obiektów równocześnie, a na te, które stanowią zagrożenie dla cywilów wypuszcza Tamiry. Od momentu wykrycia, przez śledzenie, wyliczenie i unieszkodliwienie… to wszystko trwa kilka, kilkanaście sekund.

Żelazna Kopuła i co dalej?

Po to, by tarcza Żelazna Kopuła chroniła cały teren Izraela, potrzeba 13 baterii rakiet Tamir. Dzisiaj Izrael ma takich baterii 10, są rozmieszczone w różnych częściach kraju i są mobilne. Żelazna Kopuła jest systemem zaprojektowanym do ochrony celów cywilnych przed nawet dużą ilością, ale prostych rakiet. Ten system nie poradzi sobie z rakietami latającymi nisko czy z rakietami manewrującymi, stąd – cały czas mówię o celach cywilnych, bo do ochrony celów wojskowych Izrael ma inne systemy przeciwrakietowe – od kilku lat trwają prace nad systemem laserowym nazwanym roboczo Light Blade, czyli świetlne ostrze albo Iron Beam czyli żelazny promień. Tak jak Żelazna Kopuła powstała w trzy lata, tak system laserowy okazał się znacznie trudniejszy do budowy. 

Kłopotem jest synchronizacja źródeł światła laserowego, odpowiednie źródła energii po to, by system mógł strzelać raz za razem no i pogoda. Światło laserowe w atmosferze pełnej chmur czy ogólnie wilgoci jest mocno rozpraszane. Receptą jest podwyższenie mocy laserów, no ale to wymaga większego zasilania i koło się zamyka. Kiedy powstanie pełna laserowa kopuła – nie wiadomo, ale będzie na pewno jeszcze bliżej filmów science-fiction niż to, co widzimy dzisiaj.

Możliwość komentowania Żelazna Kopuła – co to jest i jak działa izraelska obrona przeciwrakietowa? została wyłączona

Czy Krzysztof Kolumb był Polakiem?

Międzynarodowy zespół medyczny z udziałem lekarzy z Hiszpanii i USA rozpocznie w czerwcu badania genetyczne, które mają ustalić pochodzenie żeglarza Krzysztofa Kolumba, odkrywcy Ameryki. Krzysztof Kolumb, kapitan zakończonej w 1492…

Międzynarodowy zespół medyczny z udziałem lekarzy z Hiszpanii i USA rozpocznie w czerwcu badania genetyczne, które mają ustalić pochodzenie żeglarza Krzysztofa Kolumba, odkrywcy Ameryki.

Krzysztof Kolumb, kapitan zakończonej w 1492 r. wyprawy przez Ocean Atlantycki, która jako pierwsza dotarła z Europy do brzegów Ameryki, to postać, której przypisuje się rozmaite pochodzenie. Powszechnie uznaje się, że pochodził z Italii, jednak część historyków neguje tę teorię wskazując jako miejsce pochodzenie Kolumba Majorkę, Korsykę bądź też hiszpańską Galicję. Portugalczycy z kolei twierdzą, że wywodził się z Madery, o czym miałaby świadczyć jego doskonała wiedza o oceanie oraz fakt zamieszkiwania przez Kolumba na sąsiadującej z nią wyspie Porto Santo. Istnieje również teoria, że Krzysztof Kolumb był synem króla Polski Władysława III Warneńczyka, który miałby przeżyć bitwę pod Warną w 1444 roku i osiąść na portugalskiej Maderze. 

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Jak jest naprawdę? Już za kilka miesięcy być może się tego dowiemy, bowiem po 16 latach zostaną wznowione badania genetyczne nad pochodzeniem Krzysztofa Kolumba, o czym poinformował w środę podczas konferencji prasowej w Grenadzie wykładowca miejscowego uniwersytetu Jose Antonio Lorente, profesor medycyny sądowej. W skład zespołu, który zbada korzenie słynnego żeglarza, wejdą naukowcy z kilku dziedzin, pochodzący z pięciu europejskich oraz amerykańskich laboratoriów zajmujących się genetyką.

Badania mają potrwać 8 tygodni, a po tym czasie naukowcy liczą, że będą mogli zakończyć studium. Profesor Lorente wyraził nadzieję, że już 12 października, w święto narodowe Hiszpanii, zwane też Dniem Kolumba, uda się ujawnić, skąd pochodził żeglarz.

Andaluzyjski naukowiec przypomniał, że pomimo wydobycia z grobu Kolumba trzech niewielkich kości i badań nad nimi, w 2005 r. studium zostało przerwane, gdyż ówczesne narzędzia badawcze nie były wystarczające. Tym razem w ustaleniu pochodzenia Kolumba mają pomóc dodatkowe badania genetyczne kości synów żeglarza: Hernando i Diego.

Profesor Lorente  studzi jednak emocje, ponieważ sam stwierdził, że nie ma gwarancji, że posiadany przez zespół badawczy materiał genetyczny pobrany z kości będzie wystarczający, aby dojść do określonych wniosków. 

źródło:

www.naukawpolsce.pap.pl

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Możliwość komentowania Czy Krzysztof Kolumb był Polakiem? została wyłączona

Według IMGW kwiecień był najzimniejszym w XXI wieku

Według informacji przekazanych przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, kwiecień 2021 był najzimniejszym w XXI wieku. IMGW od 1951 r prowadzi klasyfikację, według której najwyższą kwietniową średnią temperaturę odnotowano w…

Według informacji przekazanych przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, kwiecień 2021 był najzimniejszym w XXI wieku. IMGW od 1951 r prowadzi klasyfikację, według której najwyższą kwietniową średnią temperaturę odnotowano w 2018 roku, a najchłodniejszy kwiecień zanotowano w 1958 roku.

Z informacji IMGW wynika, że średnia obszarowa temperatura powietrza w kwietniu 2021 r. wyniosła 6,0 st. C i była aż o 2,6 st. C niższa od średniej wieloletniej dla okresu 1991-2020.

Klimatolodzy zaznaczają, że tegoroczny kwiecień jest zaliczany do miesięcy ekstremalnie chłodnych. Patrząc na klasyfikację rangową średniej temperatury miesięcznej, która obejmuje okres od 1951 r., tegoroczny kwiecień zajął 61 pozycję.

Jak zaznacza IMGW, w XXI wieku tak zimnego kwietnia do tej pory nie było. Najwyższą średnią temperaturą charakteryzował się natomiast kwiecień 2018 roku – 12,6 st. C, a najniższą kwiecień 1958 roku – 4,3 st. C.

Temperatura tego miesiąca nie wpłynęła jednak w istotny sposób na występujący od lat silny trend wzrostowy temperatury powietrza w Polsce – zwracają uwagę eksperci.

Tylko od 1951 r. wzrost temperatury w tym miesiącu szacowany jest na 2,5 st. C – wskazują klimatolodzy.

Jak informuje IMGW, regionem z najwyższą odnotowaną temperaturą w Polsce w kwietniu była zachodnia część pasa nizin ze średnią temperaturą na poziomie 6,6 st. C. Z kolei najchłodniejszym obszarem były Sudety – 5,1 st. C.

Warunki termiczne we wszystkich regionach zostały sklasyfikowane jako ekstremalnie chłodne – podaje IMGW. 

Kwiecień tego roku był nieco bardziej deszczowy. Jak możemy się dowiedzieć od IMGW, obszarowo uśredniona suma opadu atmosferycznego w kwietniu w Polsce wyniosła 39,2 mm, co stanowiło 108 proc. normy dla tego miesiąca, którą określono na podstawie pomiarów prowadzonych w latach 1991-2020.

Biorąc pod uwagę tzw. klasyfikację rangową średniej obszarowej sumy opadów, która obejmuje okres od 1951 r., tegoroczny kwiecień znajduje  się na 27. pozycji pod względem opadów. Najbardziej deszczowy był kwiecień 1967 roku – ze średnią sumą 51,3 mm, a  najmniej zasobnym w opady był kwiecień 2009 roku – zaledwie 6,1 mm.

Najniższe opady, o sumach miesięcznych poniżej 20 mm, wystąpiły na północy – w Pasie Wybrzeży i Pobrzeży Południowobałtyckich. Z kolei na obszarze Karpat i w południowej części Podkarpacia sumy miesięczne opadów przekraczały 110 mm – podaje IMGW.

źródło:

www.naukawpolsce.pap.pl

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Możliwość komentowania Według IMGW kwiecień był najzimniejszym w XXI wieku została wyłączona

Czy komputer może odczytać nasze myśli? Pionierskie badania naukowców ze Stanford University

Naukowcy ze Stanford University wszczepili do mózgu sparaliżowanemu mężczyźnie elektrody, które przenoszą to, co wyobraża sobie w głowie, jako tekst na ekranie. Efekty pionierskich prac, które usprawniają komunikację opublikowane zostały…

Naukowcy ze Stanford University wszczepili do mózgu sparaliżowanemu mężczyźnie elektrody, które przenoszą to, co wyobraża sobie w głowie, jako tekst na ekranie. Efekty pionierskich prac, które usprawniają komunikację opublikowane zostały w „Nature”.

Naukowcy ze Stanford University, dzięki wszczepieniu 65-letniemu mężczyźnie, sparaliżowanemu od szyi w dół, tuż pod powierzchnię mózgu dwóch siatek małych elektrod, zdołali stworzyć interfejs mózg-komputer. 

Jak działają elektrody?

Elektrody mają za zadanie odczytywanie aktywności elektrycznej w tej części mózgu, która odpowiedzialna jest za kontrolowanie ruchów dłoni i palców. Do tego wystarczające jest badanie aktywności kilkuset neuronów. Sparaliżowany mężczyzna wyobraził sobie, że pisze odręczne listy, a następnie naukowcy za pomocą algorytmu ustalili wzorce neuronowe, które pasowały do każdej wyobrażonej litery i przekształcili te wzorce w tekst na ekranie.

Eksperyment pokazał, że sparaliżowany mężczyzna tylko z pomocą aktywności mózgu był w stanie napisać 90 znaków, czyli 15 słów na minutę. Dla porównania – to prawie tyle samo, ile wynosi średnia prędkość pisania na smartfonach przez osoby w podobnym wieku – i dwa razy szybciej niż w przypadku dotychczasowych rozwiązań śledzących ruchy oka.

Dla naukowców zaskoczeniem było, że tak dobrze udało się odczytać sygnały dotyczące nieużywanych od roku 2007 kończyn.

Co dalej?

To jeszcze nie koniec badań. Naukowcy chcą przebadać kolejnych ochotników oraz poddać testom osoby, które nie mówią i straciły zdolność poruszania się. 

Badania naukowców ze Sanford University nad przełożeniem aktywności mózgu na tekst lub mowę dałoby szansę osobom sparaliżowanym na porozumiewanie się za pomocą samych myśli.

źródło:

www.naukawpolsce.pap.pl

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Możliwość komentowania Czy komputer może odczytać nasze myśli? Pionierskie badania naukowców ze Stanford University została wyłączona

Co może łączyć dzieła Vincenta van Gogha z biowydrukiem 3D bionicznej trzustki?

Naukowcy z Fundacji Badań i Rozwoju Nauki po raz kolejny postanowili w nietypowy sposób pozyskać fundusze na prowadzenie przełomowych badań naukowych. 2 lata po wydrukowaniu pierwszego na świecie prototypu bionicznej…

Naukowcy z Fundacji Badań i Rozwoju Nauki po raz kolejny postanowili w nietypowy sposób pozyskać fundusze na prowadzenie przełomowych badań naukowych. 2 lata po wydrukowaniu pierwszego na świecie prototypu bionicznej trzustki zapraszają na II aukcję charytatywną niezwykłych zdjęć spod mikroskopu. Zebrane środki zostaną przeznaczone na fazę kliniczną badań i stworzenie Europejskiego Centrum Biotechnologii Medycznej.

Aukcję promuje plenerowa wystawa zatytułowana „Bioniczna rewolucja”, którą można oglądać w dniach 1-31 maja w Łazienkach Królewskich w Warszawie. Prezentowane na niej eksponaty łączą naukę ze sztuką. Na wystawie zaprezentowane zostały zdjęcia spod mikroskopu, które ilustrują pracę naukowców Fundacji przy projekcie biodrukowania 3D bionicznej trzustki. Wystawa promuje innowacje w medycynie, osiągnięcia polskich naukowców, biodruk 3D narządów do transplantacji, nowatorską terapię leczenia cukrzycy, współpracę między instytucjami naukowymi oraz działalność naukową Fundacji Badań i Rozwoju Nauki.

Zdjęcie mikroskopowe - bioniczna trzustka

Każde kolejne zdjęcie to fragment historii. Historii o ludziach z pasją, którzy chcą odkrywać „białe plamy” na mapie nauki, a dzięki temu ratować zdrowie i życie milionów – opowiada dr hab. med. Michał Wszoła – Przewodniczący Rady Naukowej Fundacji. 

W trakcie prac w laboratorium wykonano kilkadziesiąt niezwykłych, artystycznych zdjęć mikroskopowych. Uchwycone na nich elementy ludzkiego organizmu zachwycają bogactwem form, struktur i kolorów. Kompozycja fotografii nadaje im formę obrazów i przywołuje skojarzenia z szeroką gamą stylów malarskich i artystycznych. Patrząc na zdjęcia przychodzą na myśl dzieła dadaistów, symbolistów, surrealistów, ekspresjonistów, twórców tej miary, co Jackson Pollock, Vincent van Gogh czy Edvard Munch.

Bioniczna trzustka

Wystawa jest zapowiedzią nietypowej aukcji charytatywnej pod tym samym tytułem, którą już po raz drugi poprowadzi Dom Aukcyjny Art in House. Licytacja odbędzie się w formie online 27 maja 2021 o godz. 19.30 na platformie aukcyjnej onebid.pl, a do licytowanych przedmiotów należą artystyczne zdjęcia mikroskopowe wykonane w laboratorium Fundacji podczas prac nad 3D bioniczną trzustką. Dochód z wylicytowanych przedmiotów zostanie przeznaczony na budowę Europejskiego Centrum Biotechnologii Medycznej. Dzięki temu Centrum zapewni sobie nie tylko kontynuację badań nad bioniczną trzustką, ale również opracowanie innych pionierskich terapii medycznych.

Bioniczna Rewolucja - aukcja

Partnerem wystawy jest Muzeum Łazienki Królewskie, a Nauka. To Lubię objęła wydarzenie patronatem medialnym.

Współorganizatorem aukcji charytatywnej jest Dom Aukcyjny Art In House.

Po więcej informacji zapraszam na stronę organizatorów:

www.bionicznarewolucja.pl 

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Możliwość komentowania Co może łączyć dzieła Vincenta van Gogha z biowydrukiem 3D bionicznej trzustki? została wyłączona

„Szkolna Giełda Pracy” – ambitny projekt krakowskich licealistów

Stworzyli projekt, w ramach którego powstał serwis internetowy, który umożliwia uczniom szkół średnich zdobywać doświadczenie zawodowe. Grupa ambitnych licealistów wzięła sprawy (nie tylko własnej) kariery zawodowej w swoje ręce i…

Stworzyli projekt, w ramach którego powstał serwis internetowy, który umożliwia uczniom szkół średnich zdobywać doświadczenie zawodowe. Grupa ambitnych licealistów wzięła sprawy (nie tylko własnej) kariery zawodowej w swoje ręce i pomaga młodym osobom stawiać pierwsze kroki w przedsiębiorczości. Przeczytajcie, jak to robią.

„Szkolna Giełda Pracy” to projekt, który jest realizowany w ramach olimpiady „Zwolnionych z Teorii”. Grupa uczniów z krakowskich szkół średnich zauważyła, że na rynku nie ma miejsca, w którym zgromadzone są oferty umożliwiające rozwój zawodowy młodych osób w wielu licealnym. Dodatkowo wciąż panuje niska świadomość kulturowa w zakresie zdobywania doświadczenia i pracy wśród młodzieży, a szkoła w tym nie pomaga. Pomysłodawcy przedsięwzięcia chcą dawać możliwość zdobywania doświadczenia już w szkole średniej, stąd pomysł na serwis internetowy, który gromadzi oferty praktyk, staży i wolontariatu dla ambitnych uczniów.

Szkolna Giełda Pracy - organizatorzy

Jak to funkcjonuje?

Na stronie internetowej www.szkolnagieldapracy.pl w zakładce Staż/Praktyka znajduje się lista ogłoszeń, na które mogą aplikować uczniowie. Oprócz tego promowanie przedsiębiorczych postaw wśród młodzieży odbywa się poprzez kampanie w mediach społecznościowych. Tam uczniowie mogą czerpać wiedzę z zakresu zdobywania doświadczenia oraz czerpać informacje, które ułatwią im podjęcie ważnych wyborów zawodowych.

Jak można pomóc uczniom?

Inicjatorzy przedsięwzięcia zachęcają firmy lub pojedyncze osoby do włączenia się w akcję. Można zrobić to na kilka sposobów:

  1. Poprzez zamieszczenie ofert pracy, praktyk, staży lub wolontariatu na stronie  www.szkolnagieldapracy.pl
  2. Poprzez zostanie mentorem projektu, w którym podzielisz się wiedzą i swoim doświadczeniem.
  3. Można podjąć współpracę w charakterze patrona medialnego i promować inicjatywę.
  4. Udzielając pomocy technicznej lub finansowej.
  5. Angażując się w kampanię społeczną, np. jako prelegent prowadzący branżowe webinary.

Szkolna Giełda Pracy

Na chwilę obecną projekt skupia się na Krakowie i okolicach, jednak organizatorzy zapewniają, że planują poszerzenie zasięgu działalności.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Możliwość komentowania „Szkolna Giełda Pracy” – ambitny projekt krakowskich licealistów została wyłączona

Sprawdzam skuteczność maseczek. Naukowy raport fact-checkingowy Nauka. To Lubię

Powodują grzybicę i przyduszenia? Nie działają? A może właśnie działają, wywołując dehumanizację, otępienie i utrwalając lęki? Maseczki stały się – obok szczepionek – jednym z najbardziej kontrowersyjnych aspektów trwającej epidemii….

Powodują grzybicę i przyduszenia? Nie działają? A może właśnie działają, wywołując dehumanizację, otępienie i utrwalając lęki? Maseczki stały się – obok szczepionek – jednym z najbardziej kontrowersyjnych aspektów trwającej epidemii. Powodując silną polaryzację i polityczne konflikty [1] generują mnóstwo kontrowersji i niepokoju. Z pewnością nie pomogły tu sprzeczne i zmieniające się rekomendacje co do ich zastosowania na początku pandemii.

W związku z rozwojem działalności i wsparciem przez Czytelników Nauka. To Lubię w ramach zbiórki w serwisie zrzutka.pl powstał cykl „Nauka. Sprawdzam to”, w którym rozprawiam się z naukowymi mitami i weryfikuję informacje. Pierwszym tematem, który wzięliśmy pod lupę są maseczki i ich skuteczność w kontekście walki z pandemią koronawirusa. Zaprezetowany w poniższym linku raport zawiera przegląd i analizę kilkudziesięciu artykułów naukowych.

O likwidacji czy liberalizacji obowiązku ich noszenia mówi się coraz głośniej, w najbliższy weekend (od 15 maja) zniesiony zostanie nakaz noszenia maseczek na zewnątrz, a to doskonała okazja, by sprawdzić, co noszenie maseczek dało. Przy okazji warto rozprawić się z najczęściej powtarzanymi mitami i zastanowić się, czy maseczki chronią przed koronawirusem?

POBIERZ PEŁNĄ WERSJĘ RAPORTU

Dokument jest opracowaniem raportu, który przygotował dr hab. Marcin Napiórkowski, semiotyk kultury, adiunkt na Uniwersytecie Warszawskim i autor bloga Mitologia Współczesna.

Przy okazji zachęcam do wspierania projektów fundacji Nauka. To Lubię. Dzięki Waszemu wsparciu będziemy mogli tworzyć jeszcze więcej wartościowych materiałów popularnonaukowych.

Wesprzyj zrzutkę Nauka To Lubię

Na podstawie raportu przygotowałem również materiał video, do którego obejrzenia gorąco Cię zachęcam:

 

POBIERZ PEŁNĄ WERSJĘ RAPORTU

 

[1]    http://dx.doi.org/10.2139/ssrn.3664779

Możliwość komentowania Sprawdzam skuteczność maseczek. Naukowy raport fact-checkingowy Nauka. To Lubię została wyłączona

Bada olej elektronicznym nosem – za swoją pracę dostał już dwie nagrody!

Co wydziela się w czasie procesu podgrzewania tłuszczu? Czego można dowiedzieć się z badania olejowych oparów? Na te pytania odpowiedzi szuka dr inż. Tomasz Majchrzak z Politechniki Gdańskiej, który z…

Co wydziela się w czasie procesu podgrzewania tłuszczu? Czego można dowiedzieć się z badania olejowych oparów? Na te pytania odpowiedzi szuka dr inż. Tomasz Majchrzak z Politechniki Gdańskiej, który z pomocą m.in. sztucznej inteligencji bada, co dzieje się z olejem podczas smażenia i jak wpływa on na nasze zdrowie. Jego praca została już dwukrotnie nagrodzona.

Dr inż. Tomasz Majchrzak z Politechniki Gdańskiej otrzymał za dotychczasowe badania nagrodę Gdańskiego Towarzystwa Naukowego za rok 2020 dla młodych naukowców oraz był laureatem w Konkursie Komitetu Chemii Analitycznej PAN na najlepsze prace doktorskie z dziedziny chemii analitycznej. Naukowiec skupia się najbardziej na tym, co dzieje się z olejem w trakcie smażenia. Dzięki jego badaniom będzie można lepiej zadbać o to, aby olej był zawsze świeży i dobrej jakości, co z kolei ma wpływ na nasze zdrowie.

Oprócz standardowych metod badawczych, np.  spektometria mas reakcji przeniesienia protonu (PTR-MS), dr Majchrzak posługuje się tzw. elektronicznym nosem, który wykorzystuje sztuczną inteligencję. Czujnik analizuje opary, badania trwają szybciej, bez wielokrotnego pobierania próbek i przerywania smażenia.

Badania oleju za pomocą sztucznego nosa

„Najważniejsze w procesie oceny jakości oleju za pomocą elektronicznego nosa jest „wytrenowanie” czujników w taki sposób, aby poprawnie odczytywały i interpretowały substancje lotne, które wyczuwają. Nazywamy to uczeniem maszynowym. Precyzyjnie przygotowana baza danych, odpowiednio liczna i z odpowiednią liczbą zmiennych jest tutaj kluczowym elementem” – wyjaśnia dr Tomasz Majchrzak.

Elektroniczne nosy mogą mieć szerokie zastosowanie w przemyśle spożywczym, ale również w farmaceutycznym, kosmetycznym, w wykrywaniu chorób (za sprawą detekcji biomarkerów), w monitorowaniu środowiska naturalnego, czy w wojsku (do detekcji bojowych gazów).

„Dzięki połączeniu zbioru danych zebranych w wyniku stosowania spektrometrii i ich korelacji z danymi z elektronicznego nosa możemy w kolejnych etapach udoskonalać czujniki” – mówi naukowiec.

Na razie, w projekcie badawczym prowadzonym w ramach grantu Preludium, wykorzystuje on metodę PTR-MS do śledzenia, jakie substancje powstają w pierwszych sekundach smażenia i w momencie umieszczenia żywności w oleju oraz sprawdza charakterystykę tych związków w dalszym procesie smażenia.

źródło:

www.naukawpolsce.pap.pl

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Możliwość komentowania Bada olej elektronicznym nosem – za swoją pracę dostał już dwie nagrody! została wyłączona

Czy sadzenie lasów ustabilizuje klimat?

Czy masowe sadzenie drzew może spowodować zatrzymanie zmian klimatycznych? W dzisiejszym materiale biorę pod lupę temat drzew i odpowiadam na pytanie, czy sadzenie lasów może ustabilizować klimat? Trzy tygodnie temu…

Czy masowe sadzenie drzew może spowodować zatrzymanie zmian klimatycznych? W dzisiejszym materiale biorę pod lupę temat drzew i odpowiadam na pytanie, czy sadzenie lasów może ustabilizować klimat?

Trzy tygodnie temu uruchomiłem zrzutkę na rozwój nowych projektów, m.in. tworzenie materiałów fact checkingowych, jak ten, który właśnie masz okazję czytać lub oglądać (poniżej znajdziesz link do filmu na ten temat, który nagrałem na kanał YouTube Nauka. To Lubię). Poniższy materiał mógł powstać właśnie dzięki Waszemu wsparciu. W takich materiałach będę m.in. sprawdzał, czy tezy obecne w przestrzeni publicznej mają jakiekolwiek podstawy merytoryczne. W skrócie, Nauka. Sprawdzam To! 

Kilkanaście dni temu odbył się wirtualny szczyt klimatyczny, którego gospodarzem był nowy prezydent USA, Joe Baiden. Temat śledziłem, wsłuchiwałem się w przemowy kilkunastu światowych przywódców, co w sumie okazało się stratą czasu, bo w zasadzie każdy z nich twierdził, że robi wszystko co się da, a od jutra obiecuje robić nawet więcej, żeby nie przykładać ręki do zmian klimatu. Bardzo często w tych deklaracjach padała obietnica sadzenia drzew. Wątek pojawiał się w niemal wszystkich przemówieniach. No może poza przemówieniem prezydenta Brazylii, Jaira Bolsonaro, który nie obiecywał sadzenia drzew, za to powiedział, że jak dostanie miliard dolarów, to przestanie drzewa wycinać. W sumie na jedno wychodzi. Czy sadzenie drzew może zatrzymać zmiany klimatu? Czy sadzenie drzew, może obniżyć stężenie CO2 w atmosferze? 

Lasy to przede wszystkim ogromne magazyny węgla. Masowe wylesianie to (obok spalania paliw kopalnych) istotna przyczyna współczesnej zmiany klimatu. Likwidując las, przede wszystkim wprowadzamy w obieg węgiel, który był w nim zgromadzony. Dlatego należy unikać ich wycinania i to jest oczywiste.

Mitem jest natomiast, że las jest szybko działającą fabryką chemiczną. Pochłanianie dwutlenku węgla przez las zachodzi bardzo powoli, bo roślinność jednocześnie oddycha i emituje prawie tyle samo CO2, ile pochłania. Las jest wydajnym pochłaniaczem CO2 tylko czasami, wtedy gdy szybko rośnie i szybko wytwarza liście. Stary las pochłania i emituje podobne ilości CO2. Można by go porównać do wypełnionego wodą basenu. Cóż z tego, że ogromny. Jest już wypełniony po brzegi, więc może zmieścić wodę tylko wtedy, jeśli wcześniej część z niej wychlapiemy na zewnątrz. 

Powiększanie basenu, albo budowanie nowych basenów (czyli sadzenie nowych lasów) też ma swoje ograniczenia. Są nimi miasta i tereny rolnicze. Nie da się zasadzić tyle drzew, ile rosło, powiedzmy, 1000 lat temu. Nie da się zasadzić nawet tyle, ile rosło przed epoką przemysłową. Poza tym, nawet gdybyśmy to zrobili, to nie rozwiązałoby to problemu, bo większość emisji CO2 pochodzi nie z wycinki (i spalania) lasów, ale ze spalania paliw kopalnych. Ilość CO2 uwalnianego w ten sposób jest bardzo duża i nie da się jej zmagazynować samymi tylko lasami. Różnica pomiędzy lasem jako magazynem CO2 a lasem fabryką chemiczną właśnie tutaj jest najbardziej widoczna. Las nie przerabia CO2 na tlen przez cały okres swojego istnienia, tak jak do basenu nie można wlewać wody w nieskończoność. Las ma swoją pojemność i nic więcej z tym nie zrobimy. 

Sadzenie drzew i zmiany klimatuGdyby zasadzić las na tych terenach, na których rósł kilka tysięcy lat temu, a więc praktycznie wszędzie, obniżyłoby to stężenie atmosferycznego CO2 o kilkadziesiąt ppm do końca tego wieku. Podczas gdy od początku ery przemysłowej, a więc od przełomu XVIII i XIX wieku stężenie CO2 wzrosło o około 150 ppm. Odtwarzając lasy wszędzie tam, gdzie kiedyś rosły, obniżymy poziom CO2 tylko nieznacznie. 

Na sprawę można spojrzeć jeszcze z innej strony. Wykreślając ilość emitowanego CO2 w podziale na źródła tej emisji, widać, że wycinka lasów i spalanie drewna jest odpowiedzialne za około 10 proc. emisji. Innymi słowy, gdyby dzisiaj wstrzymać wycinkę lasów na całej planecie, spowodowałoby to ograniczenie emisji o 10 proc. Pozostałych 90 proc. emisji byłoby wciąż problemem. Sadząc lasy zmagazynujemy nie więcej niż tyle CO2, ile wprowadziliśmy do atmosfery wycinając je. Nie zmniejszymy jednak tego CO2, które dostało się do atmosfery przez spalanie węgla, ropy czy gazu. 

Lasy pomagają

Nie chcę przez to powiedzieć, że lasy są w całej klimatycznej układance nieistotne. Lasy stabilizują klimat chociażby przez to że są ogromnym magazynem wody. Mówię tylko, że pomysł „sadźmy drzewa, to odwrócimy ocieplanie klimatu” nie znajduje żadnego poparcia w faktach. Za dużo emitujemy, żeby sadzenie lasów mogło to skompensować. 

W kontekście sadzenia lasów warto pamiętać, że zdolność do magazynowania CO2 jest znacznie większa w lasach naturalnych niż tych sadzonych pod sznurek. Jeżeli więc chcemy spowolnić zmiany klimatu, których jesteśmy świadkami, jednym z bardzo ważnych działań jest ochrona naturalnych lasów. Sadzenie nowych czy powiększanie powierzchni tych, które już istnieją jest ważne, ale nie odwróci trendu, a patrząc na dane, wpłynie na ten trend nieznacznie. Jest za to ważne z punktu widzenia gospodarki wodnej czy bioróżnorodności. 

Co nam dają drzewa w mieście

Las, a nawet pojedyncze drzewa, to filtry powietrza, więc jeżeli mówimy o smogu, co ma z ociepleniem klimatu związek raczej pośredni, jednym ze sposobów walki z nim jest utrzymywanie w miastach jak największej liczby drzew. Zadrzewione miasto jest też chłodniejsze latem i cieplejsze zimą. Jest też miastem mniej hałaśliwym, bo drzewa są skutecznym ekranem akustycznym. Drzewa też spowalniają proces erozji gleby. Innymi słowy, drzewa i lasy, szczególnie te naturalne, są bardzo ważnym elementem naszego otoczenia, ale nie dlatego, że są fabryką chemiczną, która na bieżąco przerabia nasze nadwyżki CO2. Mimo tego sadzenie lasów jest elementem scenariuszy pozwalających, wg. IPCC, na zatrzymanie zmiany klimatu, ale nie elementem jedynym i nie elementem wystarczającym. Pod tym linkiem znajdziesz pełny raport na ten temat.  

Za wolno rosną 

Gdy myślimy o dosadzaniu czy tworzeniu nowych zalesionych obszarów, myślę, że każdy zacznie się zastanawiać − a co z rolnictwem? Trudno przecież odbierać rolnikom pola, z których żyją. Poza tym skądś musimy mieć pożywienie. Tyle tylko, że to nie jedyny problem. Wyższe temperatury ocieplającego się klimatu powodują, że kondycja drzew jest coraz gorsza. Badania pokazują, że zmieniające się warunki mogą ograniczyć zdolność drzew do wzrostu. W kilku miejscach na świecie, w Australii, obydwu Amerykach i w Europie, przeprowadzono eksperyment FACE (ang. Free-Air Carbon Dioxide Enrichment). Eksperyment polegał na wypuszczaniu przez specjalnie zaprojektowane systemy rur dwutlenku węgla w bezpośredniej okolicy rosnących drzew tak, że stężenie tego gazu było o ponad 40% wyższe niż normalnie. Po kilku latach funkcjonowania w takich warunkach okazało się, że drzewa nie urosły. Wyższe koncentracje CO2 nie skutkują szybszym wzrostem lasów. Przeciwnie, mogą ten wzrost spowolnić. Nieprawdą więc jest stwierdzenie, także często pojawiające się w wypowiedziach czy wpisach, że wyższe stężenie CO2 spowoduje szybszy wzrost drzew i szybsze pochłanianie dwutlenku węgla. 

Źródła, które wykorzystałem do stworzenia tego materiału:

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Możliwość komentowania Czy sadzenie lasów ustabilizuje klimat? została wyłączona

Czyja to ślina? Unikalny gen da szybką odpowiedź

Gdańscy naukowcy opracowali test, który pozwala na szybkie wykrycie unikalnego dla ludzi genu DEFB1. Zespół naukowców z Politechniki Gdańskiej, Uniwersytetu Gdańskiego oraz Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego zaprojektowali procedurę testową, która pozwala…

Gdańscy naukowcy opracowali test, który pozwala na szybkie wykrycie unikalnego dla ludzi genu DEFB1.

Zespół naukowców z Politechniki Gdańskiej, Uniwersytetu Gdańskiego oraz Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego zaprojektowali procedurę testową, która pozwala na szybkie wykrycie genu DEFB1 w próbce śliny. Może nam to pomóc w diagnostyce i medycynie sądowej przy analizie próbek DNA niewiadomego pochodzenia.

Obserwując gen beta-defensyny 1 (DEFB1) okazuje się, że koduje peptyd antydrobnoustrojowy związany z odpornością powierzchni nabłonka na kolonizację mikrobiologiczną. Obecny gen występuje w genomie człowieka i jest specyficzny wyłącznie dla ludzkiego DNA, co daje nam możliwość do rozróżnienia pomiędzy DNA człowieka od DNA innych organizmów.

Wcześniejsze procedury często okazywały się niedokładne. 

Metody, które pozwalają na określenie stężenia ludzkiego genomu zwykle wymagają powielania materiału DNA, przykładowo w reakcji łańcuchowej polimerazy – PCR), badania są skomplikowane i czasochłonne, a wynik podatny na ludzkie błędny – podkreślają gdańscy naukowcy.

„W naszym rozwiązaniu wykorzystujemy elektrochemicznie biosensory składające się z elektrod diamentowych domieszkowanych borem i odpowiednio funkcjonalizowanych, gdzie wykrywanie oparte jest na pomiarze zmian kinetyki procesu elektrodowego na skutek zachodzącej hybrydyzacji DNA” – opisuje proces dr hab. inż. Jacek Ryl, prof. PG z Wydziału Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej w prasowym komunikacie Politechniki Gdańskiej.

Zastosowanie układów diamentowych ma pozwolić na tworzenie platform elektrochemicznych o wysokim poziomie czułości, co będzie skutkować zwiększeniem zakresów badanych analitów, a także podnosić granicę ich wykrywalności. Charakterystyczną cechą Elektrodów jest również wysoka odporność chemiczna.

Efekt badań może okazać się przydatny w diagnostyce medycznej lub kryminalistyce przy analizie próbek DNA niewiadomego pochodzenia. 

Póki co korzysta się z testów na przeciwciała z płynów ustrojowych człowieka lub  z wykonywanych testów PCR (wykrywające ludzkie DNA).

źródła:

naukawpolsce.pap.pl

Artykuł gdańskich naukowców opublikowany w czasopiśmie Sensors & Actuators: B. Chemical https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S092540052031011X

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Możliwość komentowania Czyja to ślina? Unikalny gen da szybką odpowiedź została wyłączona

Utalentowani konstruktorzy w studenckim konkursie KOKOS – znamy laureatów

Przydomowa turbina wiatrowa, wyścigowy bolid czy łódź podwodna to niektóre z nagrodzonych niezwykłych prac laureatów studenckiego konkursu KOKOS. Jego celem jest wyłonienie i nagrodzenie najbardziej utalentowanych młodych konstruktorów, skonfrontowanie ich…

Przydomowa turbina wiatrowa, wyścigowy bolid czy łódź podwodna to niektóre z nagrodzonych niezwykłych prac laureatów studenckiego konkursu KOKOS. Jego celem jest wyłonienie i nagrodzenie najbardziej utalentowanych młodych konstruktorów, skonfrontowanie ich prac z wymagającym światem biznesu oraz pomoc w komercjalizacji projektów oraz pozyskaniu inwestorów. Zobaczcie, czym zaskoczyli jurorów tegoroczni laureaci.

25 kwietnia odbyła się Gala Finałowa Konkursu Konstrukcji Studenckich, podczas której wyłonieni zostali najzdolniejsi konstruktorzy wśród studentów uczelni technicznych w całej Polsce. Zwycięzcy zostali wyłonieni w 6 kategoriach: Vehicle, Ecology, Smart Robots, Life Upgrade, Joker oraz w kategorii specjalnej Railway, której patronem zostało PKP S.A., Główny Partner wydarzenia.

Podczas tegorocznej edycji organizatorzy otrzymali rekordową liczbę zgłoszeń, a wśród finalistów znalazło się aż 39 konstrukcji!

Zobaczcie, kto zwyciężył w poszczególnych kategoriach:

  1. Kategoria Vehicle:

Bolid wyścigowy – eWarta stworzony przez zespół PUT Motorsport z Politechniki Poznańskiej

Bolid e-Warta

Bolid eWarta, czyli pierwsza w historii Zespołu konstrukcja o napędzie elektrycznym, łączy nie tylko najbardziej zaawansowane technologie ze świata Formuły 1, ale także jest wspaniałym nawiązaniem do nowego początku. Mianowicie, została zbudowana na bazie pierwszego bolidu PUT Motorsport, który na wszystkich rundach, w których wystartował, został okrzyknięty najlepszym debiutem w historii Formuły Student. Z tak niezawodną konstrukcją, nawet pandemia nie mogła pokrzyżować planów wybitnych konstruktorów z Wielkopolski.

  1. Kategoria Ecology:

GUST wykonany przez Studenckie Koło Naukowe Energetyków z Politechniki Łódzkiej

GUST - przydomowa elektrownia wiatrowa

GUST to prototyp przydomowej turbiny wiatrowej. Ma on za zadanie pokryć przynajmniej częściowo codzienne zapotrzebowanie gospodarstwa domowego na energię elektryczną, jak również przyczynić się do redukcji kosztów i zwiększenia oszczędności. Użycie małej, przydomowej turbiny wiatrowej zaprojektowanej i skonstruowanej przez zespół GUST zredukuje wciąż rosnące koszty związane z zakupem energii elektrycznej od dostawców. Ponadto przyczyni się do ograniczenia zużycia prądu z centralnej sieci, co pośrednio wpłynie na ograniczenie spalania nieekologicznych paliw kopalnych w elektrowniach. Dzięki zastosowaniu przydomowych turbin wiatrowych, indywidualni konsumenci będą bardziej niezależni od centralnej sieci poprzez produkcję energii z wiatru na własny użytek.

  1. Kategoria Smart Robots

Kalman – Autonomiczny Łazik Planetarny zespołu AGH Space Systems z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie

Kalman łazik

Łazik planetarny Kalman to projekt rozwijany od 2017 roku. Jego celem od samego początku jest stworzenie w pełni funkcjonalnego, mobilnego robota zdolnego do symulowania misji kolonizacyjnej na Marsie lub Księżycu i testowania nowych rozwiązań technicznych. Oznacza to konieczność stworzenia mobilnej, autonomicznej platformy, zdolnej do wykonywania szerokiej gamy zadań w trudnym terenie, przy jak najmniejszej ingerencji ze strony operatorów. Konstrukcja taka ma charakteryzować się maksymalną autonomią działań, szczególnie w zakresie poruszania się i znajdowania określonych struktur oraz przedmiotów. Dodatkowo, Kalman posiada możliwość przeprowadzania określonych rodzajów badań za pomocą modułu laboratoryjnego – w szczególności wykrywania śladów życia w pozyskanych próbkach gleby.

  1. Kategoria Life Upgrade:

AlterARM, konstrukcja zespołu Jawornicka Dynamics z Politechniki Poznańskiej

Alter Arm

AlterARM to projekt, który wiąże się z implementacją protezy całej górnej kończyny człowieka, wykonany ze skalowalnych modułów wykonanych prawie w całości techniką druku 3D, by można było dostosować ją w prosty sposób do niepełnosprawności docelowego użytkownika. Konstrukcja cechuje się stosunkowo niskim kosztem oraz szybkością wykonania, a dodatkowo posiada również szereg funkcjonalności znajdujących duże zastosowanie w robotyce dzięki wszystkim niezbędnym mechanizmom zintegrowanym wewnątrz ramienia.

  1. Kategoria Joker:

Łódź podwodna OKOŃ V2 wykonana przez OKOŃ Team z Politechniki Warszawskiej

Łódź podwodna Okoń

Projekt został zrealizowany z myślą o międzynarodowych zawodach, do badań naukowych związanych z autonomią i procesami zachodzącymi pod powierzchnią wody, a także do prowadzenia wielopłaszczyznowej współpracy z zewnętrznymi firmami – plany komercjalizacji, wykonywanie testów wodoodpornych urządzeń, próby szczelności i wytrzymałości w środowisku wyjątkowo niekorzystnym dla urządzeń elektronicznych.

  1. Kategoria Railway:

ROSTANICE, projekt którego autorami są Martyna Majer, Milena Szymczak, Magdalena Golina, Mateusz Otto i Agnieszka Strap z Politechniki Wrocławskiej

Dworzec kolejowy dla pociągów magnetycznych Rostanice

Projekt Rostanice przedstawia koncepcję dworca kolejowego dla pociągów magnetycznych. Projektowany dworzec zlokalizowany jest w Złotym Stoku w starej kopalni złota. Miejscowość ta leży przy granicy polsko-czeskiej. Projektowany dworzec wykorzystuje nieużywane już tunele starej kopalni, co minimalizuje ingerencję w strukturę góry. W Złotym Stoku funkcjonował kiedyś transport kolejowy połączony z kopalnią złota. Budynek dworca, który obsługiwał pasażerów stoi do dzisiaj, niestety infrastruktura nie przetrwała z powodu powodzi w 1997 r. Projektowany dworzec prezentuje zupełnie nowe podejście do tego typu obiektów. Zastosowany układ peronów jest niekonwencjonalny, gdyż znajdują się one jeden nad drugim, a główna komunikacja odbywa się pionowo. Takie rozplanowanie pozwala na bardziej intuicyjne poruszanie się użytkowników po obiekcie, wykorzystując tym samym potencjał góry. Co istotne, projektowany dworzec uwzględnia jego stopniową rozbudowę. W pierwszym etapie powstaje jeden peron, który znajduje się najniżej. W miarę rozwoju kolejnictwa i zaniku transportu drogowego będzie rozbudowywany o kolejne perony, które będą piętrzyć się ku górze.

Już od kilku lat Konkurs Konstrukcji Studenckich wydarzenie, które przyciąga młodych konstruktorów. Studenci mają okazję skonfrontować swoje pomysły z wymagającym światem biznesu i nawiązać znajomości, które mogą wpłynąć na dalszy rozwój ich projektów. Realizowalny przez Niezależne Zrzeszenie Studentów projekt spełnia rolę integracji środowiska akademickiego i biznesowego.

Konkurs KOKOS

Szczegółowe informacje na temat Konkursu Konstrukcji Studenckich znajdziecie na stronie internetowej: https://kokos.nzs.org.pl/oraz social mediach: fanpage KOKOS na Facebooku oraz  kokos.nzs na Instagramie.

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

 

Możliwość komentowania Utalentowani konstruktorzy w studenckim konkursie KOKOS – znamy laureatów została wyłączona

Czy błyskawice oczyszczają atmosferę?

Pioruny wzbudzają różne skojarzenia i choć dla wielu są bardzo pięknym zjawiskiem, to jednocześnie są bardzo niebezpieczne. Badania opublikowane w czasopiśmie Science udowadniają, że błyskawice mogą odgrywać ważną rolę w…

Pioruny wzbudzają różne skojarzenia i choć dla wielu są bardzo pięknym zjawiskiem, to jednocześnie są bardzo niebezpieczne. Badania opublikowane w czasopiśmie Science udowadniają, że błyskawice mogą odgrywać ważną rolę w wypłukiwaniu zanieczyszczeń z atmosfery.

Wesprzyj Zrzutkę Nauka. To Lubię

Jak powstaje piorun?

Zacznijmy od tego, jak powstają pioruny? To wynik różnicy potencjałów dwóch naładowanych obszarów. We wnętrzu chmur burzowych wiatr porusza krople wody i kryształki lodu, które trąc o siebie wymieniają między sobą ładunki. Prąd powietrza rozdziela cząsteczki i te dodatnio naładowane przemieszczają się ku górze, natomiast te naładowane ujemnie wędrują w dół. Kiedy różnica ładunków staje się zbyt duża, w powietrzu tworzy się kanał, przez który gwałtownie przepływają ładunki.

Jak powstaje piorun?

Ładunek może także przeskoczyć na Ziemię. Kiedy spód chmury elektryzuje się ujemnie, to gromadzony ładunek odpycha elektrony na powierzchni Ziemi. Powierzchnia ma wtedy ładunek dodatni. Różnica potencjałów powoduje, że ładunki zaczynają szukać najprostszej drogi do wyładowania. Najpierw wysyłane jest wyładowanie pilotujące, trwające ułamek sekundy, które jonizuje powietrze i zmniejsza opór elektryczny. Powstały kanał wykorzystują wyładowania główne. Rozgrzewają one powietrze do olbrzymiej temperatury 30 000 °C, co widzimy jako błysk. Wysoka temperatura rozpręża powietrze powodując falę dźwiękową, czyli grzmot.

Oczyszczające działanie błyskawic

Duże wyładowania elektryczne nie pozostają obojętne dla cząsteczek powietrza i mogą sporo namieszać w chemii atmosfery. Obserwacje z samolotu ścigającego burze pokazały, że pioruny mogą tworzyć duże ilości oczyszczających powietrze związków zwanych oksydantami (utleniaczami), które pomagają oczyszczać powietrze poprzez reakcję z zanieczyszczeniami, takimi jak metan i formować molekuły bardziej rozpuszczalne w wodzie lub bardziej lepkie. To pozwala na ich łatwiejsze wypłukanie z deszczem z ziemskiej atmosfery.

Badacze zdawali sobie sprawę z tego, że błyskawice produkują tlenek azotu, co może prowadzić do powstawania takich utleniaczy jak rodniki hydroksylowe, ale nie wiedzieli, że pioruny bezpośrednio produkują także duże ilości samych utleniaczy. Rodniki to atomy lub cząsteczki, które zawierają niesparowane elektrony, a więc zazwyczaj bardzo reaktywne chemicznie. W maju i czerwcu 2012 roku odrzutowiec NASA zmierzył zawartość dwóch oksydantów w chmurach burzowych nad stanami Kolorado, Oklahomą i Teksasem. Pierwszym z nich był rodnik hydroksylowy, OH. Drugim był podobny utleniacz nazywany rodnikiem wodoronadtlenkowym, HO2. Łączna koncentracja cząsteczek OH i HO2 wygenerowana przez pioruny i pozostałe naelektryzowane obszary powietrza osiągnęły tysiące cząsteczek na bilion w niektórych częściach tych chmur. Najwyższa koncentracja OH, poprzednio zaobserwowana w atmosferze, wynosiła kilka cząsteczek na bilion. W przypadku HO2 obserwowano do 150 cząsteczek na bilion. Naukowcy nie spodziewali się tak dużego wyniku. Nawet przez pewien czas odłożyli je na półkę, bo wydały im się zbyt nieprawdopodobne. Eksperymenty laboratoryjne potwierdziły jednak, że elektryczność naprawdę potrafi wygenerować tak duże ilości OH i HO2, co pomogło potwierdzić poprawność pomiarów.

Jak powstaje błyskawica

Mogłoby się wydawać, że to i tak nie jest dużo, jednak jeśli weźmiemy pod uwagę, że w każdej chwili przez Ziemię przetacza się około 2000 burz z piorunami, to może się okazać, że efekt ten jest bardzo znaczący. Naukowcy orientacyjnie oszacowali, że wyładowania mogą odpowiadać za 2-16% atmosferycznego OH. Bardziej dokładne oszacowanie będzie wymagać obserwacji większej ilości chmur burzowych.

Źródło: https://www.sciencenews.org/

 

Możliwość komentowania Czy błyskawice oczyszczają atmosferę? została wyłączona

Stanisław Lem zostanie wyróżniony w kosmosie w czasie misji kapsuły SpaceX Crew Dragon

Jeden z członków misji  SpaceX Crew Dragon, która w piątek leci w kosmos, wyróżni w kosmosie  Stanisława Lema w setną rocznice jego urodzin. Misja kosmiczna będzie trwała ponad pół roku….

Jeden z członków misji  SpaceX Crew Dragon, która w piątek leci w kosmos, wyróżni w kosmosie  Stanisława Lema w setną rocznice jego urodzin. Misja kosmiczna będzie trwała ponad pół roku.

Informację o planach upamiętnienia polskiego twórcy science fiction przekazała Polska Fundacja Fantastyki Naukowej, która jest inicjatorem przedsięwzięcia.

Według Szymona Kloski z Krakowskiego Biura Festiwalowego, Stanisław Lem zostanie uhonorowany w kosmosie prawdopodobnie na jesień, pod koniec misji.  Jeszcze nie wiemy w jaki dokładnie sposób, ale przygotowania trwają.

Załoga liczy czterech uczestników misji kapsuły SpaceX Crew Dragon na Międzynarodową Stację Kosmiczną, która rozpocznie się w piątek. Thomas Pesquet, członek załogi (specjalista misji)  – to właśnie on, zgodnie z zapowiedziami, uhonoruje rok Lema.

Pesquet jest astronautą Europejskiej Agencji Kosmicznej, pozostali trzej uczestnicy pracują dla amerykańskiej agencji NASA: Shane Kombrough (dowódca misji), Megan McArthur (pilot) i Akihiko Hoshide (specjalista misji). Badania mają pomóc w jeszcze szerszym poznaniu wszechświata.

Misja kosmiczna SpaceX Crew Dragon rozpocznie się w piątek. Będzie można ją zobaczyć  na stronie internetowej NASA oraz na kanale YouTube:

To już duga misja kapsuły SpaceX Crew Dragon. Pierwsza odbyła się rok temu.

Lem tak ponad 50 lat temu  wyobrażał sobie podróże kosmiczne:

„Kiedy już pilot ułożył się na fotelu, miał po obu bokach cztery rękojeści główne reaktora i sterowniczych dysz odchylających, trzy awaryjne, sześć dźwigni małego pilotażu, pokrętła rozruchu i biegu jałowego oraz regulator mocy, ciągu, przedmuchu dysz, a nad samą podłogą — wielkie szprychowe kółko aparatury klimatyzacyjnej, tlenowej, rączkę instalacji przeciwpożarowej, wyrzutni reaktora (gdyby rozpoczęła się w nim reakcja łańcuchowa nie kontrolowana), linkę z pętlą, przymocowaną do wierzchu szafki z termosami i jedzeniem, pod stopami zaś — wymoszczone miękko i opatrzone strzemiennymi pętlicami pedały hamownic i bezpiecznik wyrzutowy, którego naciśnięcie (pierwej trzeba było nogą rozbić jego kołpak i pchnąć go do przodu) wyrzucało pęcherz razem z fotelem i pilotem oraz wylatującymi za nim strunami spadochronu pierścienno–wstęgowego.” („Opowieści o pilocie Pirxie”)

źródło:

naukawpolsce.pap.pl

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Możliwość komentowania Stanisław Lem zostanie wyróżniony w kosmosie w czasie misji kapsuły SpaceX Crew Dragon została wyłączona

Najwybitniejsi Naukowcy w świecie komiksowym

Wydawnictwo Egmont Polska przygotowało właśnie w swojej ofercie nie lada gratkę dla miłośników komiksów. Kilka dni temu ukazała się komiksowa seria zatytułowana „Najwybitniejsi Naukowcy”, która ucieszy nie tylko młodych czytelników….

Wydawnictwo Egmont Polska przygotowało właśnie w swojej ofercie nie lada gratkę dla miłośników komiksów. Kilka dni temu ukazała się komiksowa seria zatytułowana „Najwybitniejsi Naukowcy”, która ucieszy nie tylko młodych czytelników.

Seria komiksowa pt. „Najwybitniejsi Naukowcy”, która jest jedną z najnowszych propozycji Klubu Świata Komiksu wydawnictwa Egmont Polska, to obowiązkowa pozycja dla fanów komiksów oraz tych, którzy chcieliby poznać historię najwybitniejszych naukowców w historii. Twórcą serii jest hiszpański scenarzysta i rysownik Jordi Bayarri, a za przekład odpowiedzialna jest Agata Ostrowska.

Całość podana jest w bardzo przystępny i obrazowy sposób. Na 48 stronach zaprezentowane są postaci ludzi nauki, których badania przyczyniły się do rozwoju ludzkości w różnych dziedzinach. W kolejnych numerach będzie można zapoznać się z życiorysami i dokonaniami naukowców, którzy działali w obszarze medycyny, przyrody, fizyki czy astronomii. 

Maria Skłodowska-Curie

Maria Skłodowska-Curie

W pierwszym tomie mamy okazję zapoznać się z postacią polskiej naukowczyni, Marii Skłodowskiej-Curie, odkrywczyni dwóch pierwiastków promieniotwórczych – radu i polonu, dwukrotnie uhonorowanej Nagrodą Nobla. Była nie tylko jednym z najwybitniejszych naukowców w dziejach, ale także wielką propagatorką nauki. 

Charles Darwin

Charles Darwin

Drugi tom to historia Charlesa Darwina, twórcy teorii ewolucji, którą przedstawił w swoim dziele pt. „O powstawaniu gatunków”. W komiksie można prześledzić, co sprawiło, że Darwin poszedł akurat taką drogą i co go ukształtowało jako największego w dziejach przyrodnika.

Obydwa tomy są dostępne POD TYM LINKIEM.

Mocno wierzę, że te komiksy rozbudzą wyobraźnię młodszych czytelników i pozwolą im przybliżyć postaci wielkich naukowców. Treści napisane są w przystępny sposób i bardzo prosto przybliżają biografie naukowców oraz ukazują ich niezwykłą chęć zdobywania wiedzy. Czytelnik ma okazję prześledzić drogi, które doprowadziły bohaterów komiksów do dokonania przełomowych dla świata odkryć i kto wie, być może zainspiruje to wielu młodych do tego, by obrać podobny kurs. 

Nauka. To Lubię Junior objęła patronatem całą serię, a ja miałem okazję napisać posłowie, które znajduje się w materiałach dodatkowych.

Źródło zdjęć: Księgarnia Egmont

Wesprzyj zrzutkę Nauka. To Lubię

Możliwość komentowania Najwybitniejsi Naukowcy w świecie komiksowym została wyłączona

Type on the field below and hit Enter/Return to search

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Skip to content