Nauka To Lubię

Oficjalna strona Tomasza Rożka

Kategoria: Człowiek

Ekspert: mniej zgonów dzięki izolacji społecznej i spadkowi zanieczyszczeń powietrza

Pandemia zmusiła wiele krajów do wprowadzenia izolacji społecznej, dzięki której m.in. w Polsce udało się ograniczyć liczbę zakażeń i zgonów z powodu COVID-19. Niezamierzonym skutkiem tych działań jest też mniejsze…

Pandemia zmusiła wiele krajów do wprowadzenia izolacji społecznej, dzięki której m.in. w Polsce udało się ograniczyć liczbę zakażeń i zgonów z powodu COVID-19. Niezamierzonym skutkiem tych działań jest też mniejsze zanieczyszczenie powietrza i związany z tym spadek liczby zgonów – powiedział we wtorek dr hab. Tadeusz Zielonka z WUM.

Brak komentarzy do Ekspert: mniej zgonów dzięki izolacji społecznej i spadkowi zanieczyszczeń powietrza

Pierwszy w Polsce zabieg wszczepienia najmniejszego stymulatora serca

Najmniejszy na świecie stymulator serca po raz pierwszy w Polsce wszczepili specjaliści Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. To zarazem pierwszy taki zabieg w Europie Środkowo-Wschodniej. Przeprowadzono go u 95-letniej…

Najmniejszy na świecie stymulator serca po raz pierwszy w Polsce wszczepili specjaliści Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. To zarazem pierwszy taki zabieg w Europie Środkowo-Wschodniej. Przeprowadzono go u 95-letniej pacjentki.

Brak komentarzy do Pierwszy w Polsce zabieg wszczepienia najmniejszego stymulatora serca

Ekspertka: optymalny wiek astronautów to ok. 40-50 lat; ich nadzwyczajna sprawność fizyczna to mit

Najbardziej predestynowane do lotu w kosmos są osoby w wieku ok. 40-50 lat, które utrzymują równowagę między dobrym zdrowiem, sprawnością fizyczną, doświadczeniem i opanowaniem. Właśnie tacy astronauci w środę polecą…

Najbardziej predestynowane do lotu w kosmos są osoby w wieku ok. 40-50 lat, które utrzymują równowagę między dobrym zdrowiem, sprawnością fizyczną, doświadczeniem i opanowaniem. Właśnie tacy astronauci w środę polecą w kosmos w kapsule Dragon – uważa dr Anna Fogtman z Europejskiego Centrum Astronautów.

1 komentarz do Ekspertka: optymalny wiek astronautów to ok. 40-50 lat; ich nadzwyczajna sprawność fizyczna to mit

Polacy zbadają, czy szczepienia przeciw gruźlicy lepiej chronią przed Covid-19

Szczepienia przeciw gruźlicy (BCG) mogą lepiej chronić przed chorobą Covid-19.Tę hipotezę zamierzają sprawdzić polscy specjaliści. Podobne badania prowadzone są już w kilku innych krajach, m.in. w Japonii, Holandii, Niemczech oraz…

Szczepienia przeciw gruźlicy (BCG) mogą lepiej chronić przed chorobą Covid-19.Tę hipotezę zamierzają sprawdzić polscy specjaliści. Podobne badania prowadzone są już w kilku innych krajach, m.in. w Japonii, Holandii, Niemczech oraz Australii.

Brak komentarzy do Polacy zbadają, czy szczepienia przeciw gruźlicy lepiej chronią przed Covid-19

Kolejny przełom w badaniach prof. Drąga: kluczowy enzym SARS-CoV-2 bardzo podobny do enzymu SARS-CoV-1

Kolejny kluczowy dla działania wirusa SARS-CoV-2 enzym jest bardzo podobny do enzymu znanego z SARS-CoV-1 – właśnie ogłosił prof. Marcin Drąg z zespołem. A to znaczy, że badania tego enzymu…

Kolejny kluczowy dla działania wirusa SARS-CoV-2 enzym jest bardzo podobny do enzymu znanego z SARS-CoV-1 – właśnie ogłosił prof. Marcin Drąg z zespołem. A to znaczy, że badania tego enzymu wykonane w ramach epidemii SARS można będzie zastosować w poszukiwaniu leku na COVID-19.

Brak komentarzy do Kolejny przełom w badaniach prof. Drąga: kluczowy enzym SARS-CoV-2 bardzo podobny do enzymu SARS-CoV-1

Polacy zaangażowani w opracowanie nowej metody datowania w archeologii

Metodę umożliwiającą określenie wieku pradziejowych naczyń opracował międzynarodowy zespół naukowców. W jej weryfikację zaangażowali się badacze z Polski. Metoda polega na analizie chemicznej kwasów tłuszczowych na pradziejowych naczyniach.

Metodę umożliwiającą określenie wieku pradziejowych naczyń opracował międzynarodowy zespół naukowców. W jej weryfikację zaangażowali się badacze z Polski. Metoda polega na analizie chemicznej kwasów tłuszczowych na pradziejowych naczyniach.

Brak komentarzy do Polacy zaangażowani w opracowanie nowej metody datowania w archeologii

Co wiemy o ciągłości zasiedlenia obecnych ziem Polski na przełomie neolitu i epoki brązu?

Ludzie zamieszkujący południowe tereny obecnej Polski ponad 4 tys. lat temu byli bliscy pod względem genetycznym wcześniejszym społecznościom z tych terenów. To świadczy o ciągłości zasiedlenia tych ziem na przełomie…

Ludzie zamieszkujący południowe tereny obecnej Polski ponad 4 tys. lat temu byli bliscy pod względem genetycznym wcześniejszym społecznościom z tych terenów. To świadczy o ciągłości zasiedlenia tych ziem na przełomie neolitu i epoki brązu – wynika z analiz, które opublikowano w „American Journal of Physical Anthropology”.

Brak komentarzy do Co wiemy o ciągłości zasiedlenia obecnych ziem Polski na przełomie neolitu i epoki brązu?

Prehistoryczni łowcy z okolic Bałtyku mieli różnorodną dietę

Prehistoryczne grupy łowców-zbieraczy, zamieszkujące wybrzeże Bałtyku ok. siedmiu tys. lat temu, różniły się od siebie pod względem preferencji kulinarnych – opisują naukowcy na łamach „Royal Society Open Science”.

Prehistoryczne grupy łowców-zbieraczy, zamieszkujące wybrzeże Bałtyku ok. siedmiu tys. lat temu, różniły się od siebie pod względem preferencji kulinarnych – opisują naukowcy na łamach „Royal Society Open Science”.

Brak komentarzy do Prehistoryczni łowcy z okolic Bałtyku mieli różnorodną dietę

Kraków/ Naukowcy potwierdzają: dezynfekcja miasta przynosi efekty

Dezynfekcja miasta oraz ograniczenia w przemieszczaniu się mieszkańców przynoszą pozytywne efekty w walce z SARS-CoV-2 – potwierdzają naukowcy z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ, którzy analizowali obecność wirusa w 20 wybranych…

Dezynfekcja miasta oraz ograniczenia w przemieszczaniu się mieszkańców przynoszą pozytywne efekty w walce z SARS-CoV-2 – potwierdzają naukowcy z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ, którzy analizowali obecność wirusa w 20 wybranych punktach Krakowa.

Jak podał w poniedziałek magistrat, próbki do badań pobierali strażnicy miejscy z miejsc o dużym natężeniu ruchu. Wymazy pochodziły z powierzchni np. z bankomatów i biletomatów na przystankach autobusowych, m.in. przy pl. Wszystkich Świętych, rondzie Mogilskim, Teatrze Bagatela, Nowym Kleparzu, pętli Mały Płaszów, przy galeriach handlowych.

„Oznaczanie obecności materiału genetycznego wirusa SARS CoV 2 było wykonywane przy pomocy testu genetycznego +Real-Time Fluorescent RT-PCR Kit for Detecting SARS-2019-nCoV+ od BGI Genomics Co. Ltd. Test ten cechuje bardzo wysoka czułość, gdyż jest w stanie wykryć nawet pojedyncze kopie wirusa. Stosowany jest m.in. w Niemczech do testowania próbek od pacjentów” – wyjaśnił dr hab. inż. Paweł Łabaj, który kieruje badaniami wraz z profesorami Wojciechem Branickim i Krzysztofem Pyrciem.

Badania trwały od 17 marca a 6 kwietnia.

Analizy pokazały, że w połowie marca w ponad 40 proc. próbek można było znaleźć materiał genetyczny wirusa. „Pierwszego dnia projektu zaobserwowano najwyższy odsetek wyników pozytywnych. Zebrano materiał, który akumulował się na powierzchniach przez kilka dni” – tłumaczył Łabaj.

W kolejnych tygodniach dane były coraz bardziej optymistyczne, a na początku kwietnia w kolejnych pobraniach tylko jedna próbka danego dnia była pozytywna. „Nie widzimy, żeby jakakolwiek lokalizacja miała ciąg wyników pozytywnych. Wirus pojawia się incydentalnie, wraz z pojawieniem się w określonym miejscu chorej osoby, a nie jest stale obecny w przestrzeni publicznej” – podkreślił naukowiec z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ.

Takie wyniki badań pokazują, że dezynfekcja przestrzeni publicznych, ale i izolacja społeczna, przynoszą oczekiwane skutki.

Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania od 20 marca prowadzi dezynfekcję w Krakowie. W zależności od natężenia ruchu i bieżących potrzeb, jej częstotliwość jest różna – od wykonywanej raz dziennie, do raz w tygodniu. Dezynfekowane są miejsca publiczne o dużym natężeniu ruchu pieszych.

Gmina Miejska Kraków przeznacza na ten cel 3 mln zł. Ta kwota zapewni ciągłość realizacji zadania do połowy maja.

Rzecznik prasowy MPO Kraków Piotr Odorczuk poinformował, że w dezynfekcję na jedną zmianę zaangażowanych jest średnio 10 jednostek sprzętowych i 20 osób. Prace prowadzone są w systemie trzyzmianowym. W ciągu jednej doby przy dezynfekcji pracuje więc 30 polewaczek i 60 osób.

 

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Brak komentarzy do Kraków/ Naukowcy potwierdzają: dezynfekcja miasta przynosi efekty

Zasady przygotowania żywności w dobie pandemii

Świeże warzywa i owoce myjemy ciepłą wodą i spożywamy dopiero po dobie od zakupu. Jeśli mamy ochotę na świeże pieczywo, musimy je włożyć na 3-5 minut do piekarnika rozgrzanego do…

Świeże warzywa i owoce myjemy ciepłą wodą i spożywamy dopiero po dobie od zakupu. Jeśli mamy ochotę na świeże pieczywo, musimy je włożyć na 3-5 minut do piekarnika rozgrzanego do 65 st. C. Szczególną ostrożność należy zachować w przypadku mrożonek, bo w zamrażarce wirus przetrwa najdłużej. Eksperci radzą, jak postępować z żywnością aby uniknąć zachorowania na COVID-19.

Brak komentarzy do Zasady przygotowania żywności w dobie pandemii

Jak zobaczyć dźwięk? Eksperymenty dla rodziców i dzieci

Poniedziałek to bardzo dobry dzień by zacząć robić z dziećmi eksperymenty. Ten jest trochę głośny, ale pewnie właśnie dlatego dzieciom będzie się podobał #wDomuTezJestNAJ i Grupa LOTOS https://www.facebook.com/EmocjeDoPelna/videos/1098076673907487

Poniedziałek to bardzo dobry dzień by zacząć robić z dziećmi eksperymenty. Ten jest trochę głośny, ale pewnie właśnie dlatego dzieciom będzie się podobał
#wDomuTezJestNAJ i Grupa LOTOS

https://www.facebook.com/EmocjeDoPelna/videos/1098076673907487

Brak komentarzy do Jak zobaczyć dźwięk? Eksperymenty dla rodziców i dzieci

Pandemia głupich wpisów, liczą się tylko zasięgi – w Rzeczpospolitej ukazał się mój nowy artykuł

Im większy kryzys, tym większy wpływ na nasze postrzeganie mają ludzie z zasięgami, ale bez odpowiedzialności i wiedzy. Zarazem im większa niepewność, tym bardziej w cenie są naukowe autorytety. Doceniamy…

Im większy kryzys, tym większy wpływ na nasze postrzeganie mają ludzie z zasięgami, ale bez odpowiedzialności i wiedzy. Zarazem im większa niepewność, tym bardziej w cenie są naukowe autorytety. Doceniamy je, poszukujemy ich. Szkoda tylko, że one tak rzadko chcą się uczyć, jak nie oddawać pola w tej konkurencji.

Pełny tekst artykułu: https://www.rp.pl/Plus-Minus/200439963-Pandemia-glupich-wpisow-licza-sie-tylko-zasiegi.html

Brak komentarzy do Pandemia głupich wpisów, liczą się tylko zasięgi – w Rzeczpospolitej ukazał się mój nowy artykuł

Wielkopolska/ Archeolodzy poznają przyrodę w okolicy osady obronnej sprzed 4 tys. lat

Około 4 tys. lat temu w dzisiejszym Bruszczewie (Wielkopolska) istniała unikalna w skali Europy Środkowej obszerna osada obronna, która otoczona była jeziorem. Teraz naukowcy przyjrzą się bliżej temu zbiornikowi i…

Około 4 tys. lat temu w dzisiejszym Bruszczewie (Wielkopolska) istniała unikalna w skali Europy Środkowej obszerna osada obronna, która otoczona była jeziorem. Teraz naukowcy przyjrzą się bliżej temu zbiornikowi i spróbują ustalić m.in. jak wpłynął na niego człowiek.

Brak komentarzy do Wielkopolska/ Archeolodzy poznają przyrodę w okolicy osady obronnej sprzed 4 tys. lat

Archeolodzy odkryli nieznane grodziska w Wielkopolsce

Dziesięć nieznanych do tej pory grodzisk zlokalizowali archeolodzy w południowo-wschodniej Wielkopolsce. Było to możliwe dzięki zastosowaniu m.in. zdjęć lotniczych i pomiarów magnetycznych.

Dziesięć nieznanych do tej pory grodzisk zlokalizowali archeolodzy w południowo-wschodniej Wielkopolsce. Było to możliwe dzięki zastosowaniu m.in. zdjęć lotniczych i pomiarów magnetycznych.

Brak komentarzy do Archeolodzy odkryli nieznane grodziska w Wielkopolsce

Zamieszanie wokół 5G

Chyba każdy z Was słyszał o tym, że to sieć 5G wywołuje wirusa albo go przenosi. Kilka miesięcy temu zrobiłem film o tej technologii. Zobaczcie, podajcie dalej i nie dajcie…

Chyba każdy z Was słyszał o tym, że to sieć 5G wywołuje wirusa albo go przenosi. Kilka miesięcy temu zrobiłem film o tej technologii. Zobaczcie, podajcie dalej i nie dajcie się wkręcić fejkom.

Materiał został zrealizowany w ramach cyklu „Porozmawiajmy o SmartCity” razem z

Metropolia GZM
Ujęcia lotnicze: Maciej Margas / Poland On Air

 

2 komentarze do Zamieszanie wokół 5G

Czy maski działają i jak z nich korzystać?

Od 16.04.2020 obowiązuje nakaz noszenia maseczek na twarz. Czy maseczki działają? Czy są skuteczne? Jeszcze do niedawna nie zalecano ich noszenia przez osoby zdrowe. Skąd wzięła się zmiana rekomendacji? Maska…

Od 16.04.2020 obowiązuje nakaz noszenia maseczek na twarz. Czy maseczki działają? Czy są skuteczne? Jeszcze do niedawna nie zalecano ich noszenia przez osoby zdrowe. Skąd wzięła się zmiana rekomendacji?

Maska na twarz może zmniejszać prawdopodobieństwo infekcji, ale niezwykle ważne jest by obchodzić się z nią w odpowiedni sposób. Zapraszam do zobaczenia krótkiego poradnika.

Brak komentarzy do Czy maski działają i jak z nich korzystać?

Krakowski zespół stworzył substancję, która silnie hamuje zakażenie koronawirusem

Zespół naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie ogłosił, że stworzył substancję, która silnie hamuje zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2. Badacze są zdania, że wyniki są obiecującym pierwszym krokiem na drodze do przygotowania…

Zespół naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie ogłosił, że stworzył substancję, która silnie hamuje zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2. Badacze są zdania, że wyniki są obiecującym pierwszym krokiem na drodze do przygotowania leku.

Brak komentarzy do Krakowski zespół stworzył substancję, która silnie hamuje zakażenie koronawirusem

Praca w czasach zarazy

Jak wyznaczyć granice pracy zdalnej i jak zorganizować sobie przestrzeń w domu, by być wydajnym i uniknąć konfliktów? Na podstawie badań telepracowników i ich partnerów socjolodzy i etnografowie opracowali pakiet…

Jak wyznaczyć granice pracy zdalnej i jak zorganizować sobie przestrzeń w domu, by być wydajnym i uniknąć konfliktów? Na podstawie badań telepracowników i ich partnerów socjolodzy i etnografowie opracowali pakiet rekomendacji dotyczących telepracy.

4 komentarze do Praca w czasach zarazy

Badanie: po ustąpieniu objawów choroby koronawirus może pozostawać w organizmie kilka dni

Z nowego badania wynika, że u połowy pacjentów leczonych z powodu łagodnego zakażenia COVID-19 koronawirus nadal był obecny – do ośmiu dni po ustąpieniu objawów – informuje internetowa wersja pisma…

Z nowego badania wynika, że u połowy pacjentów leczonych z powodu łagodnego zakażenia COVID-19 koronawirus nadal był obecny – do ośmiu dni po ustąpieniu objawów – informuje internetowa wersja pisma “American Journal of Respiratory and Critical Care Medicine”.

Brak komentarzy do Badanie: po ustąpieniu objawów choroby koronawirus może pozostawać w organizmie kilka dni

Polscy chemicy pokazali, jak tanio zsyntetyzować lek stosowany w COVID-19

Prof. Bartosz Grzybowski z zespołem pokazał światu, jak z tanich związków, unikając istniejących patentów, wyprodukować lek HCQ stosowany w leczeniu COVID-19. Użył w tym swojego programu Chematica, który jest w…

Prof. Bartosz Grzybowski z zespołem pokazał światu, jak z tanich związków, unikając istniejących patentów, wyprodukować lek HCQ stosowany w leczeniu COVID-19. Użył w tym swojego programu Chematica, który jest w stanie wskazać wygodną drogę syntezy dowolnego związku chemicznego.

Brak komentarzy do Polscy chemicy pokazali, jak tanio zsyntetyzować lek stosowany w COVID-19

Historycy: epidemia koronawirusa z roku 2020 nie jest zjawiskiem wyjątkowym

Epidemia koronawirusa z roku 2020 nie jest dla historyka zjawiskiem wyjątkowym, ale zaledwie epizodem w długich dziejach zmagań człowieka z niewidzialnymi gołym okiem patogenami – twierdzą naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego.

Epidemia koronawirusa z roku 2020 nie jest dla historyka zjawiskiem wyjątkowym, ale zaledwie epizodem w długich dziejach zmagań człowieka z niewidzialnymi gołym okiem patogenami – twierdzą naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego.

1 komentarz do Historycy: epidemia koronawirusa z roku 2020 nie jest zjawiskiem wyjątkowym

Test potwierdzi odporność na koronawirusa

Nad testem, który pokaże, czy dana osoba jest odporna na SARS-CoV-2 i może powrócić do normalnego życia, pracują naukowcy z UAM w Poznaniu. Szybki test jest potrzebny kadrze medycznej oraz…

Nad testem, który pokaże, czy dana osoba jest odporna na SARS-CoV-2 i może powrócić do normalnego życia, pracują naukowcy z UAM w Poznaniu. Szybki test jest potrzebny kadrze medycznej oraz osobom, które przeszły chorobę bezobjawowo lub też nie zostały odpowiednio zdiagnozowane.

1 komentarz do Test potwierdzi odporność na koronawirusa

W Polsce kilkanaście zespołów pracuje nad szczepionką przeciw koronawirusowi

Nad szczepionką przeciwko koronawirusowi, która może być gotowa za kilkanaście miesięcy, pracuje niezależnie od siebie kilkanaście grup badawczych

Nad szczepionką przeciwko koronawirusowi, która może być gotowa za kilkanaście miesięcy, pracuje niezależnie od siebie kilkanaście grup badawczych – podkreśla Aleksandra Mościcka-Studzińska z NCBR. Do badań mają się włączyć polscy eksperci.

Brak komentarzy do W Polsce kilkanaście zespołów pracuje nad szczepionką przeciw koronawirusowi

Robot obiad ci poda

W pierwszych dniach stycznia, na kampusie George Mason University’s w USA pojawiło się 25 robotów dostarczających żywność. Udało im się dokonać niemożliwego. Dzięki nim, studenci zaczęli normalnie się odżywiać.

W pierwszych dniach stycznia, na kampusie George Mason University’s w USA pojawiło się 25 robotów dostarczających żywność. Roboty wbudował i dedykowaną aplikację napisał start-up Bay Area należący do Starship Technologies.
Po trzech miesiącach trwania eksperymentu okazało się, że dzięki robotom studenci zaczęli lepiej się odżywiać. Z badań przeprowadzonych przed eksperymentem wynika, że prawie 90 proc. młodych ludzi rezygnuje z jedzenia śniadania nie z powodu braku pieniędzy, tylko braku czasu. W skrócie, gdy mamy do wyboru dłuższy sen albo śniadanie, wybieramy spanie. Chyba każdy z nas tak by wybrał.
Tymczasem okazuje się, że dzięki robotom, studenci zaczęli jeść śniadania. To samo dotyczy ciepłych posiłków w porze obiadu. I w tym przypadku chodziło o brak czasu. Ale urządzenie, które dotrzymuje kroku najbardziej zabieganym skutecznie przekonało młodych ludzi do tego by zamówić ciepły posiłek, z dostawą dokładnie do miejsca które w danym momencie wydaje się być optymalne. Czasami mamy po prostu ochotę posiedzieć na ławce w parku, a czasami pracę do wykonania w budynku oddalonym od stołówki. Tymczasem robot dojeżdża do każdego miejsca w kampusie w czasie nie dłuższym niż 15 minut.
O tym jak ważne jest regularne spożywanie posiłków powie każda mama, ale też każdy lekarz czy naukowiec zajmujący się żywieniem. To szczególnie istotne gdy organizm się rozwija i wtedy kiedy musi sprawnie analizować i uczyć się. Źle odżywieni studenci mają mniejsze osiągnięcia naukowe i sportowe. Częściej zapadają na różnego rodzaju choroby. Przy czym (może w przeciwieństwie do czasów zamierzchłych) złe nawyki żywieniowe dzisiejszych żaków nie wynikają z biedy czy dostępności jedzenia, a z braku czasu.
 
Biznesowo projekt skonstruowany jest następująco. Student płaci za posiłek kwotę taką samą jaką zapłaciłby w stołówce. Do tego – za dostarczenie – doliczana jest opłata 1,99 USD. Ta opłata jest zyskiem firmy dostarczającej roboty. Z kolei uczelnia ma swój udział w firmie przygotowującej posiłki. Uczelnia zarabia, bo sprzedaje się więcej posiłków. Zadowoleni są także studenci, bo… co to za przyjemność chodzić głodnym. W skrócie, rzadko spotykana sytuacja win-win.
W dłuższej perspektywie odpowiednio odżywieni studenci mogą mieć wpływ na lepsze wyniki samego uniwersytetu. Nie mówiąc już o tym, że uczelnia która ma w swojej ofercie taką ofertę może przyciągnąć do siebie więcej kandydatów, a to zawsze podnosi poziom nauczania. Już dzisiaj wiadomo, że podobny system zostanie wprowadzony na kolejnym amerykańskim uniwersytecie Flagstaff z Północnej Arizony. Po kampusie tej uczelni będzie jeździła flota 30 robotów Starship Technologies.
Zobaczcie sami jak to działa:

5 komentarzy do Robot obiad ci poda

Doping czyni mistrza

Co decyduje o zwycięstwie? Dobrze grający piłkarze, to za mało. Równie ważny jest doping i miejsce w którym odbywa się mecz. Takie wnioski można wyciągnąć z danych statystycznych.

Każdy fan piłki nożnej wie, że doping może czynić cuda. Piłkarze lepiej grają gdy zagrzewa ich do tego rozentuzjazmowana publiczność, a i naciskający na plecy oddech obserwującego mecz tłumu może robić swoje. Najwięcej „własnych” kibiców mają oczywiście gospodarze spotkania. Ale co ciekawe, analizy statystyczne wskazują, że głośny doping wpływa nie tylko na uganiających się za piłką po boisku piłkarzy. Także arbiter główny czuje presję wrzeszczących na trybunach kibiców. Jego sądy są w dużej mierze zależne od tego która drużyna ma więcej swoich zwolenników na trybunach.

Analiza statystyczna pokazuje, że drużyna bardziej dopingowana dostaje od sędziego głównego średnio o 16 % mniej kar niż drużyna gości. Sędziowie – zapewne bojąc się reakcji trybun – rzadziej zauważają np. że piłka przekroczyła boczną linię boiska. Taka reakcja arbitrów wynikać może w dużej mierze z niepewności. Ludzkie oko potrzebuje około pół sekundy na „złapanie ostrości” gdy obserwując odległy obiekt, nagle musi śledzić sytuację blisko siebie. Sędzia wręcz musi się mylić. Nie jest w stanie z fizjologicznego punktu widzenia wszystkiego dostrzec. Choć oczywiście pomagają mu w tym najnowsze zdobycze techniki. Ale gdy pojawia się niepewność, a czas leci nieubłaganie, to w dużej mierze ogromna presja głośniej zachowujących się na trybunach fanów dyktuje co robić. Badania wykazały także, że sędziowie częściej wydłużają mecze gdy gospodarze przegrywają. Co prawda – to także mówią statystyki – rzadko ma to wpływ na wynik końcowy meczu, ale jest dosyć irytujące dla fanów drużyny gości.

Jakkolwiek by na to nie spojrzeć, drużyna bardziej dopingowana jest podwójnie uprzywilejowana. Po pierwsze drużynie gra się lepiej przy silnym dopingu swoich, a po drugie drobne błędy są jej częściej wybaczane przez zestresowanego ewentualną reakcją fanów sędziego. Czy da się ilościowo ocenić wpływ „czynnika oszalałego tłumu” na wynik końcowy meczu ? To trudne zadanie, ale można spróbować. Gdyby doping nie miał wpływu na wynik pojedynku na boisku, wtedy meczów wygranych przez gospodarzy byłoby średnio tyle samo ile wygrywanych przez gości. Tymczasem statystyki mówią, że 60 % meczów wygrywa drużyna głośniej dopingowana (pozostałe 40 % to przegrane gospodarzy i remisy). I jeszcze jedno. Wygrana drużyny narodowej – i tutaj znowu statystyka – zwiększa szansę na zwycięstwo w najbliższych wyborach partii rządzącej. Z kolei kompromitacja drużyny to pewna zmiana warty na szczytach władzy. O ile mecze i wybory odbywają się w krótkich (do miesiąca, może dwóch) odstępach czasu. No ale to już polityka, a o tej nie chcę tutaj pisać 😉

1 komentarz do Doping czyni mistrza

Zakażenia w szpitalach poważnym problemem

Brudne ręce personelu medycznego, skażone otoczenie chorego, zatrudnianie osób nieprzygotowanych do pracy w szpitalach wskazują, jak bardzo nieskuteczny jest w niektórych placówkach system przeciwdziałania zakażeniom wewnątrzszpitalnym ostrzega NIK. Tymczasem szacuje się, że efektywne systemy kontroli zakażeń mogą zmniejszyć ryzyko ich wystąpienia od 55% do 70%.

Brudne ręce personelu medycznego, skażone otoczenie chorego, zatrudnianie osób nieprzygotowanych do pracy w szpitalach wskazują, jak bardzo nieskuteczny jest w niektórych placówkach system przeciwdziałania zakażeniom wewnątrzszpitalnym ostrzega NIK. Z najnowszego raportu Izby wynika, że wzrost liczby pacjentów m.in zarażonych lekoodpornymi szczepami bakterii Klebsiella Pneumoniae NDM(+) w 2016 r. był niemal trzykrotnie wyższy niż w 2015 r. Niestety NIK nie może podać kompletnych danych, bowiem funkcjonujące w kontrolowanych szpitalach systemy monitorowania i raportowania o zakażeniach nie dostarczały pełnych danych. Przekazane zestawienia w ocenie Izby mogą być znacznie zaniżone.

Zakażenia szpitalne związane z udzielaniem świadczeń zdrowotnych stanowią poważny problem wszystkich szpitali, nawet w krajach o najwyższych standardach opieki zdrowotnej. Dotyczą od 5 do 10 % osób leczonych szpitalnie. Zakładając, że w polskich szpitalach ulega zakażeniom tylko 5% procent pacjentów to i tak daje to ok. 400 tys. osób. Źródłem przenoszenia bakterii mogą być m. in. brudne ręce personelu medycznego, niejałowy sprzęt, skażone otoczenie chorego, przyjmowanie pacjentów wymagających szczególnych warunków hospitalizacji bez ich zapewnienia, zatrudnianie osób nieprzygotowanych do pracy w szpitalach.

Do grupy osób najbardziej narażonych należą pacjenci np. po przeszczepach, z zaburzeniami odporności po terapii przeciwnowotworowej, po rozległych oparzeniach, dzieci do pierwszego roku życia i osoby starsze. Zakażenia szpitalne wydłużają pobyt w szpitalu, powodują powikłania prowadzące często do niepełnosprawności, przez co zwiększają koszty leczenia. Koszty generują też roszczenia pacjentów, którzy potrafią udowodnić, że zostali zakażeni z winy szpitala.

Narzędziem służącym ograniczeniu przypadków zakażeń szpitalnych powinien być prawidłowo działający system zapobiegania i zwalczania zakażeń, utworzony w szpitalu na podstawie istniejących przepisów prawa. Szacuje się, że efektywne systemy kontroli zakażeń mogą zmniejszyć ryzyko ich wystąpienia od 55% do 70%. Kontrolą objęto 18 szpitali (17 działających jako samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej utworzony przez samorząd i jeden szpital działający w formie spółki prawa handlowego) oraz 4 stacje sanitarno-epidemiologiczne finansowane z budżetu państwa w okresie od 2015 r. do końca I półrocza 2017 r.

Najważniejsze ustalenia kontroli

W kontrolowanych szpitalach odnotowano wzrost liczby pacjentów, u których zdiagnozowano zakażenie szpitalne o 8,5%, mimo, że liczba wszystkich hospitalizowanych pacjentów w tym samym okresie spadła o 1,9%. Przykładem szybkiego wzrostu liczby zakażonych pacjentów jest jeden ze szpitali na Mazowszu. Tam od stycznia 2015 r. do czerwca 2017 r. współczynnik zachorowalności wzrósł niemal dwukrotnie z 1,14% do  2,25% (współczynnik pokazuje liczbę zakażonych na 100 pacjentów hospitalizowanych). Najwyższy wzrost, jak wykazała NIK był na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii ( z poziomu 27,35% w 2015 r. do 34,02 % w 2016 r. aż do 41,35 % w 2017 r. Na innych oddziałach też odnotowano wzrosty ale nie tak gwałtowne. Jak wyjaśnił zastępca dyrektora ds. lecznictwa szpitala wzrost liczby zarejestrowanych zakażeń nie jest spowodowany rzeczywistą liczbą zachorowań ale poprawą dostarczanych danych. NIK nie kwestionuje, że na wzrost współczynnika zachorowań mogło wpłynąć ujawnienie przez Zespół Kontroli Zakażeń Szpitalnych większej liczby zakażeń, jednak dynamika wzrostu budzi zaniepokojenie i zdaniem NIK wymaga pogłębionej analizy przyczyn ich występowania.

Izba zwraca też uwagę na prawie trzykrotny wzrost (o 278,7%) między 2015 a 2016 rokiem zakażeń lekoopornymi bakteriami Klebsiella Pneumoniae NDM(+). Najwięcej pacjentów hospitalizowano w województwie mazowieckim 2 757 osób, najmniej w pomorskim i małopolskim po 7 pacjentów. Z informacji Konsultanta Krajowego w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej wynika, że ta bakteria w 2015 r. stanowiła najpoważniejszy problem medyczny i epidemiologiczny, dotyczący w szczególności szpitali warszawskich. Charakteryzuje się niezwykle niebezpieczną lekoopornością (na niemal wszystkie antybiotyki). Jednocześnie potrafi się szybko rozprzestrzeniać i utrzymywać w przewodzie pokarmowym przez kilka lat. W latach 2015 – 2017 (I półrocze) w województwie mazowieckim liczba hospitalizowanych pacjentów z jej powodu wynosiła odpowiednio 404, 1316 i 1037.

Poważny problem stanowi też sepsa (posocznica), która jest zespołem objawów spowodowanym nadmierną reakcją organizmu  na zakażenie (organizm walcząc z zakażeniem zaczyna niszczyć zdrowe organy). Sepsa stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia. W jej przebiegu dochodzi do niewydolności nerek, wątroby, serca, płuc. Najważniejsze w leczeniu jest możliwie najszybsze podanie antybiotyków. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w badanym przez NIK okresie liczba dorosłych hospitalizowanych z powodu sepsy wyniosła: 2015 r. – 19 053, 2016 r. – 21 522 a w pierwszej połowie 2017 r. – 10 962. Najwięcej, bo prawie jedną piątą (18,5%) leczono w województwie mazowieckim. W tym okresie Narodowy Fundusz Zdrowia zapłacił za leczenie sepsy w ramach kontraktów prawie 450 milionów złotych.

Zdaniem NIK, prowadzenie rejestru sepsy pozwoliłoby na uzyskanie wiarygodnych danych o rozpoznanych przypadkach, niezbędnych do analiz jej objawów, sposobów leczenia i poziomu śmiertelności. 

Na wysoki poziom zakażeń, w ocenie NIK, ma wpływ brak wyspecjalizowanego personelu medycznego. W składach Zespołów Kontroli Zakażeń Szpitalnych, powołanych w szpitalach (we wszystkich 18 kontrolowanych takie istniały) brakowało lekarza o wymaganej specjalności, odpowiedniej liczby pielęgniarek epidemiologicznych oraz specjalisty do spraw mikrobiologii.

Na dzień 30 czerwca 2017 r. w Polsce było zawodowo czynnych tylko 110 lekarzy specjalistów w dziedzinie mikrobiologii, w tym 61 w wieku powyżej 55 lat. Według NIK, taka sytuacja nie daje gwarancji należytego sprawowania ciągłego i bieżącego nadzoru epidemiologicznego. 

Wśród krajów europejskich Polska zajmujeostatnie miejsce pod względem praktykujących lekarzy specjalistów w dziedzinie mikrobiologia – bakteriologia. Niewiele lepiej jest z epidemiologami. W całej Polsce pracuje ich 219, najwięcej w województwie mazowieckim 57, najmniej w opolskim – 1.

Brakuje też pielęgniarek epidemiologicznych. To osoba uczestnicząca w szeroko pojętym zwalczaniu zakażeń, m. in. kontrolująca stan sanitarno – epidemiologiczny szpitala, prowadząca rejestr zakażeń, szkolenia personelu, nadzorująca i monitorująca pracę personelu, uczestnicząca w planowaniu opieki nad pacjentem z zakażeniem szpitalnym. Zgodnie z ustawą o zwalczaniu zakażeń  liczba pielęgniarek epidemiologicznych powinna być nie mniejsza niż 1 na 200 łóżek szpitalnych.  W 6 kontrolowanych szpitalach posiadających powyżej 200 łóżek nie zapewniono ustawowej liczby takich pielęgniarek. W dwóch mazowieckich szpitalach w skład Zespołu Kontroli Zakażeń Szpitalnych powołano tylko po jednej pielęgniarce, mimo, że szpitale te posiadały odpowiednio 354 i 564 łóżka. Dyrektor jednego z nich brak drugiej pielęgniarki tłumaczył trudnościami finansowymi. Jednak, w trakcie kontroli NIK zamieszczone zostało internetowe ogłoszenie o naborze na stanowisko pielęgniarki epidemiologicznej. Dyrektor drugiego poinformował, że też trwa nabór na to stanowisko. Zdaniem NIK, bezpośrednia podległość pielęgniarki epidemiologicznej kierownikowi danej jednostki zapewniłaby jej samodzielność w realizacji obowiązków i wzmocniłaby jej pozycję w kontaktach z personelem lekarskim.

Wiele uchybień dostrzeżonych przez NIK dotyczyło działalności Zespołów Kontroli Zakażeń Szpitalnych. W trzech szpitalach Zespół nie wywiązywał się z ustawowego obowiązku konsultowania osób podejrzanych o zakażenie lub chorobę zakaźną oraz tych, u których je wykryto. W pięciu brakowało dokumentacji o przeprowadzeniu takich konsultacji.

Odrębną sprawą jest dokumentowanie w szpitalach zakażeń.Analiza kart rejestracji wykazała, że były one sporządzane przez lekarzy nierzetelnie, często z pominięciem wielu danych.NIK skontrolowała 696 losowo wybranych kart. W 18 % z nich nie opisano czynników ryzyka, w 23 % nie podano zastosowanego leczenia antybiotykowego, w ponad 15 % nie odnotowano wykonania badania mikrobiologicznego, w 4 % nie określono postaci klinicznej zakażenia a w 3 % nie podano danych pacjenta. Ponadto 246 kart lekarze wystawili z opóźnieniem sięgającym do 288 dni. W dwóch szpitalach w ogóle nie prowadzono takiego rejestru, co było niezgodne z ustawą o zwalczaniu zakażeń. W jednym ze szpitali w województwie kujawsko – pomorskim nie prowadzono rejestru zakażeń i czynników alarmowych a wyniki badań mikrobiologicznych były rejestrowane w zeszytach prowadzonych na poszczególnych oddziałach. W dwóch przypadkach nie wykazano ujawnionych w badaniach patogenów alarmowych. Adnotacje nie zawierały m.in. daty otrzymania wyniku badań, informacji o potwierdzeniu lub braku wystąpienia patogenu alarmowego czyli drobnoustroju wyjątkowo opornego na działanie leków. Adnotacje obejmowały tylko liczbę stwierdzonych i rozpoznanych zakażeń. W jednym ze śląskich szpitali od 5 lipca do 30 października 2017 r. nie prowadzono rejestru z powodu awarii systemu informatycznego. W czasie kontroli NIK rejestr uruchomiono i do 9 listopada 2017 r. wprowadzono dane 284 pacjentów z 2016 r. W ocenie Izby sporządzanie kart rejestracji z opóźnieniem nie pozwalało na bieżące prowadzenie rejestru zakażeń i utrudniało wiarygodne określenie sytuacji epidemiologicznej szpitala.

A to w konsekwencji doprowadziło do braku precyzyjnych danych o sytuacji epidemiologicznej kraju. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, w okresie objętym kontrolą (od 2015 r. do końca I półrocza 2017 r.) hospitalizowanych z powodu sepsy było 51 537 pacjentów a według danych Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny – 2 640. Tymczasem, w każdym z 18 skontrolowanych przez NIK szpitalu wystąpiły przypadki sepsy, w sumie 937 zachorowań.

Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, które gromadzi informacje z rocznych sprawozdań przesyłanych przez szpitale, wskazuje, że w 528 szpitalach stacjonarnych spośród 936 funkcjonujących w Polsce, a więc w ponad połowie, na koniec 2016 r. nie wykazano danych o pacjentach leczonych z powodu zakażenia i zgonów z tego powodu. Nieprawidłowości związane z wykazywaniem błędnych danych stwierdzono w siedmiu placówkach.

NIK ustaliła, że w kontrolowanych szpitalach liczba zakażeń związanych z udzielaniem świadczeń łącznie wyniosła 11 916. Natomiast zakażenie szpitalne zdiagnozowano u 11 488 pacjentów. Jako bezpośrednią przyczynę zgonu, zakażenie szpitalne wskazano  219 pacjentów, tj. ok. 1 % ogólnej liczby zgonów (22 167).

O braku wiarygodnych danych świadczą przeprowadzone tzw. badania punktowe. To badania zorganizowane w Polsce zgodnie z zaleceniem Rady Europy. Koordynowali je naukowcy z Collegium Medicum w Bydgoszczy, Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i Narodowego Instytutu Leków w Warszawie.  Te badania punktowe wykazały, że liczba zakażeń szpitalnych może być nawet 5-krotnie wyższa, niż wynika to z danych Ministerstwa Zdrowia prezentowanych w mapach potrzeb zdrowotnych.

W Polsce w kontrolowanym okresie mogło dojść do ok. 400 tys. zakażeń rocznie.A to przekłada się na wydatki. Niestety żaden z kontrolowanych szpitali nie dysponował precyzyjnymi danymi dotyczącymi kosztów poniesionych w związku z wystąpieniem zakażenia. Analizy były prowadzone jedynie przez część szpitali, a koszty wyliczano w sposób uproszczony.  W 7 z kontrolowanych szpitali nie prowadzono ewidencji księgowej kosztów związanych z leczeniem zakażeń, np. w jednym ze szpitali w województwie warmińsko – mazurskim nie było danych dotyczących m.in. szacunkowych kosztów związanych z przedłużeniem leczenia pacjentów, u których wystąpiło zakażenie. Dyrektor tłumaczył tę sytuację niedoskonałością posiadanych narzędzi informatycznych. W pozostałych 11 szacunkowe koszty związane z przedłużeniem leczenia w kontrolowanych szpitalach wyniosły grubo ponad 85 milionów zł.

Zakażenia powodują wydłużenie czasu pobytu chorego w szpitalu. Średni pobyt  wynosił nieco ponad 5 i pół dnia. Zakażenie wydłużało ten czas do ponad 16 dni. Jak wynika z wyjaśnień dyrektorów szpitali, wydłużony czas leczenia jest głównym czynnikiem wpływającym na koszty leczenia pacjenta z zakażeniem.

Nie wszystkie szpitale realizowały zalecenia i decyzje organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej w wyznaczonym terminie. Trzeba jednak przyznać, że większość podjęła działania w tym kierunku.

NIK zwraca też uwagę na niedostateczną liczbę badań mikrobiologicznych a to one pozwalają wcześnie wykrywać zakażenia i ustalać skuteczne antybiotyki. Średnia liczba takich badań w przeliczeniu na 1 łóżko szpitalne w danym roku była ok. dwukrotnie niższa niż w krajach Unii.

W trakcie kontroli okazało się, że 3 szpitale nie mają izolatek co jest niezgodne z ustawą o zwalczaniu zakażeń.

W cieple, wilgoci i brudzie bakterie, wirusy, grzyby  znajdują znakomite warunki do przetrwania i namnażania. Dlatego tak istotną rolę w zapobieganiu zakażeniom odgrywa czystość np. instalacji wentylacyjnych i klimatyzacji. Niestety w 5 szpitalach, jak ustaliła NIK, nie dokonywano okresowych przeglądów takich urządzeń zgodnie z zaleceniami producenta oraz nie dokumentowano czynności serwisowych. W jednym z mazowieckich szpitali nie zapewniono skutecznej wentylacji w pomieszczeniach sanitarno – higienicznych i łazienkach dla pacjentów. Brakowało też dokumentacji z okresowych przeglądów, czyszczenia, dezynfekcji bądź napraw urządzeń wentylacyjnych. Także w tym szpitalu powiatowy inspektor sanitarny nakazał doprowadzenie jakości wody do stosownych wymagań. W połowie kontrolowanych szpitali w ciepłej wodzie przekroczona była dopuszczalna norma obecności pałeczek Legionella.

Wnioski

Ustalenia kontroli NIK wskazują na konieczne wprowadzenie systemowych zmian, które powinny wpłynąć na poprawę sytuacji epidemiologicznej w polskich szpitalach. Kontrola wykazała, że mechanizm zapobiegania zakażeniom szpitalnym nie jest skuteczny a to stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów. Zła sytuacja finansowa części szpitali oraz niedobór wykwalifikowanej kadry medycznej powoduje, że nałożone przez prawo obowiązki nie są wykonywane rzetelnie co spowodowało rozprzestrzenienie się w kilku regionach Polski lekoopornych bakterii. Wadliwie działający system zbierania danych o zakażeniach doprowadził do braku pełnego obrazu skali zakażeń i rodzaju patogenów. NIK skierowała swoje wnioski do ministra zdrowia, kierowników szpitali i Inspekcji Sanitarnej.

17 MAJA 2018 07:00

Tekst i ilustracje pochodzą ze strony www.NIK.gov.pl . Pełny tekst raportu można znaleźć TUTAJ

 

Brak komentarzy do Zakażenia w szpitalach poważnym problemem

Najnowocześniejsza broń chemiczna

Jak działa broń chemiczna? Szybko i boleśnie. Bardzo boleśnie i bardzo okrutnie. Gdy po raz pierwszy na masową skalę zastosowali ją Niemcy w czasie I Wojny Światowej, cześć niemieckich dowódców meldowała do sztabu, że stosowanie takiej broni to hańba dla prawdziwych żołnierzy.

Jak działa broń chemiczna? Szybko i boleśnie. Bardzo boleśnie i bardzo okrutnie. Gdy po raz pierwszy na masową skalę zastosowali ją Niemcy w czasie I Wojny Światowej, cześć niemieckich dowódców meldowała do sztabu, że stosowanie takiej broni to hańba dla prawdziwych żołnierzy.

Teoretycznie broni chemicznej nie wolno badać ani produkować. Tak mówią międzynarodowe traktaty. W praktyce w ostatnich latach miało miejsce przynajmniej kilka ataków chemicznych. Ostatni, kilka tygodni temu miał miejsce w Syrii. Sposoby działania broni chemicznej są różne bo wiele zależy od zastosowanej substancji. Generalnie jednak wszystkie gazy bojowe dzieli się na pięć kategorii.

I Wojna Światowa. Jeden z pierwszych (a może pierwszy) atak gazowy z użyciem chloru. Gaz wypuszczano z butli zakopanych w ziemi.

Pierwszym gazem bojowym zastosowanym na polu walki był chlor. Wykorzystali go Niemcy podczas I Wojny Światowej. Chlor, ale też fosgen należy do środków krztuszących. Ich działanie polega głównie na podrażnieniu i paraliżu dróg oddechowych. W skutek tego dochodzi do ich śmiertelnego oparzenia wewnętrznych organów. Środki działające na drogi oddechowe są mało skuteczne, gdy żołnierze mają maski. W pierwszej wojnie światowej maski wprowadzono jednak dopiero po tym jak dziesiątki tysięcy ludzi w konwulsjach udusiło się w okopach.

Druga grupa to środki duszące. Wbrew nazwie nie chodzi jednak o sparaliżowanie układu oddechowego, ale o zablokowanie hemoglobiny, cząsteczki znajdującej się w czerwonej krwince, której celem jest roznoszenie tlenu po organizmie. Człowiek oddycha normalnie, ale w ciągu kilkudziesięciu sekund i tak się dusi. Tlen nie jest z płuc transportowany, a dość okrutna śmierć następuje z powodu obumierania mózgu. Środkiem duszącym jest Cyklon-B, którym zabijano w komorach gazowych, ale także cyjanowodór, który Niemcy stosowali w czasie II wojny światowej.

Trzecia i chyba najgroźniejsza bo najskuteczniejsza grupa to środki paralityczno-drgawkowe. Blokują one komunikację pomiędzy komórkami nerwowymi. To tak jak gdyby duży organizm jakim jest miasto odciąć od sieci elektrycznej i telekomunikacyjnej. Totalny chaos informacyjny i paraliż. Przykładami środków paralityczno-drgawkowych są tabun, sarin, soman czy VX. Sarinu użyły kilka lat temu wojska rządowe w Syrii. W wyniku ataku zmarło około 1700 cywilów.

Grupę czwartą stanowią środki parzące. Takim jest np. gaz musztardowy zwany także Iperytem od nazwy miejscowości w Belgii, gdzie w I Wojnie Światowej został po raz pierwszy użyty. W ciągu kilkunastu minut zmarło wtedy w męczarniach kilkadziesiąt tysięcy Brytyjczyków i Francuzów. W wyniku jednego ataku. Grupa podobna a może i większa zmarła w kolejnych dniach i tygodniach. Niemieccy naukowcy szukali gazu, który będzie zabijał przez skórę nawet tych,
którzy mają maski. I tak wynaleźli gaz musztardowy.

I ostatnia grupa to środki halucynogenne. One nie zabijają, ale powodują czasową niedyspozycję. Do tej grupy zalicza się LSD czy BZ, czyli Chinuklidynobenzylan, który był stosowany przez Amerykanów w Wietnamie.

Bojowym środkiem trującym może być wiele związków, które powszechnie są wykorzystywane w przemyśle chemicznym czy medycynie. Ich nie trzeba produkować, je wystarczy kupić i użyć. Dobrym przykładem może być fosgen. Wykorzystuje się go w przemyśle tekstylnym i farmaceutycznym. Gdyby wpuścić go do wentylacji wieżowca, jeden litr w kilka chwil uśmierciłby on tysiące ludzi. Inny przykład to jad kiełbasiany inaczej zwany botuliną. W medycynie kosmetycznej niewielkie ilości tej toksyny wstrzykuje się pod skórę by pozbyć się zmarszczek. To tzw. botox. Dorosły człowiek umiera w męczarniach po wchłonięciu milionowych części grama tej trucizny. Cyjanowodór używa się w przemyśle a iperytem
traktowano komórki rakowe.
Broń chemiczna – z punktu widzenia atakującego – ma wiele innych zalet. Tak szybko jak się pojawia, tak samo szybko znika. Np. sarin jest niebezpieczny zaledwie przez 4 godziny. Iperyt staje się nieszkodliwy po najwyżej kilku dniach. Dodatkową zaletą broni chemicznej jest to, że po jej użyciu wybucha panika. A skutki paniki mogą być groźniejsze od samego ataku.

Reasumując. Z trzech broni masowego rażenia, czyli broni jądrowej, biologicznej i chemicznej, to ta ostatnia jest najtańsza w produkcji i wymaga najmniejszej wiedzy. Choć to dotyczy raczej ataków terrorystycznych, w niektórych sytuacjach wcale nie trzeba się o trujący gaz starać, a wystarczy w odpowiednim momencie wysadzić cysternę przewożącą chemikalia. Cysterny z chlorem czy amoniakiem przejeżdżają przez centra wielu dużych miast.
Ostatnie ataki bronią chemiczną miały miejsce w Syrii, gdzie armia rządowa przy współpracy z armią rosyjską zrzuciła na miasto Duma kilka, może kilkanaście ładunków wypełnionych gazem. Świadkowie mówili, że w powietrzu zaczął się unosić jabłkowy zapach. To sarin. Najpierw pojawia się poczucie niepokoju, potem zwężone źrenice, drgawki, ślinotok i paraliż mięśni, w tym mięśni oddechowych, w końcu śmierć w konwulsjach. Podobnie opisywano ataki, jakie przed wielu laty przeprowadzali na kurdyjskie wioski żołnierza Saddama Husajna.

Profesor Fritz Haber, twórca pierwszych gazów bojowych. Z wykształcenia chemik, po I Wojnie Światowej został uhonorowany Nagrodą Nobla z chemii.

I na koniec jeszcze jedno.
Broń chemiczną zawdzięczamy prof. Fritzowi Haberowi. Po przegranej przez Niemcy I wojnie, Haber był pewien aresztowania i sądu wojennego. Tymczasem rok po zakończeniu wojny, został laureatem nagrody Nobla z chemii. Dzięki tej nagrodzie i powszechnemu szacunkowi Heber mógł kontynuować swoje prace a w ich efekcie wynalazł m.in. cyklon B.

6 komentarzy do Najnowocześniejsza broń chemiczna

Robimy krzywdę naszym dzieciom

Dzieci w ostatnich klasach szkół podstawowych są przeciążone pracą. Nie mają czasu na pogłębianie swoich zainteresowań. Chcielibyśmy, żeby ciekawość dodawała im skrzydeł, tyle tylko, że ich plecaki są tak ciężkie, że nie sposób oderwać się z nimi od twardej ziemi.

Dzieci w ostatnich klasach szkół podstawowych są przeciążone pracą. Nie mają czasu na pogłębianie swoich zainteresowań. Chcielibyśmy, żeby ciekawość dodawała im skrzydeł, tyle tylko, że ich plecaki są tak ciężkie, że nie sposób oderwać się z nimi od twardej ziemi.

Kiedyś postanowiłem zapytać kilka osób o źródło ich pasji. Pisałem wtedy książkę o wybitnych polskich naukowcach, o badaczach, którzy uprawiają naukę na światowym poziomie. Co otworzyło ich głowy? Co napędzało ich do zdobywania wiedzy? Co spowodowało, że zainteresowali się genetyką, meteorologią, medycyną, fizyką,…? Okazało się, że za każdym razem była to książka. Nie szkoła, tylko książka wykraczająca poza szkolny program. Czasami podarowana przez rodziców, czasami znaleziona w bibliotece, czasami otrzymana jako nagroda w jakimś konkursie.

Szkoła może człowieka zainspirować, ale sama szkoła to za mało, żeby podtrzymać tę inspirację. Historie naukowców z którymi rozmawiałem były niemal identyczne. Najczęściej książkę, która jak się później okazywało miała wpływ na kierunek rozwoju zawodowego, ci ludzie dostawali gdy byli jeszcze w szkole podstawowej. To wtedy rodzą się pasje, które – jeżeli odpowiednio prowadzone i podsycane – pozostają na całe życie. Po latach nie pamiętamy prawych dopływów Wisły, długości głównych rzek w Polsce czy rodzajów gleb. Po latach pamiętamy okładkę książki, która zmieniła sposób w jaki postrzegamy świat. Pamiętamy rozkład ilustracji na poszczególnych stronach i kolor grzbietu.

Rozmowy z naukowcami o książkach przypominają mi się za każdym razem, gdy muszę swoim dzieciom zabraniać czytania książek. Czy dobrze robię? Uczniowie w 7 klasie mają w tygodniu 38 godzin lekcji. To prawie tyle ile etat dorosłego człowieka. Ja w ich wieku miałem w tygodniu o około 10 godzin mniej! Po powrocie do domu, dzieci muszą odrobić zadania domowe i przygotować się do sprawdzianów i kartkówek na kolejne dni. Ich plecaki są tak ciężkie, że około czwartku słyszę, że bolą je już plecy. Gdy kolejny dzień wracają o 15:30, znowu po ośmiu lekcjach, wyglądają nie jak dzieci, tylko jak cyborgi. Nie mają nawet siły na to, żeby pobiegać. Czy w Ministerstwie Edukacji naprawdę nie ma nikogo kto wie, że taki wysiłek jest ponad dziecięce możliwości? Gdy chcą psychicznie odpocząć, gdy chcą zrobić coś innego niż nauka i przeglądanie zeszytów – przynajmniej moje dzieci – biorą do ręki książkę. Tyle tylko, że w trakcie tygodnia wybór jest prosty. Jak będą czytały, nie zdążą się nauczyć na sprawdzian. Albo będą rozwijały pasje, albo będą – często tylko pamięciowo – przyswajały szkolne informacje. W takim trybie nie ma czasu na naukę instrumentu, na kółka zainteresowań czy pójście do muzeum. W takim trybie nie ma czasu na zabawę. Naprawdę nie wiecie państwo z Ministerstwa, że zabawa rozwija? W takim trybie z trudem udaje się znaleźć czas na dodatkowy angielski. Ale tylko wtedy, gdy obiad będzie zjedzony w biegu, niemalże na stojąco.

Czego oczekujemy od młodego człowieka? Tego, żeby umiał czy tego, żeby rozumiał? Tego, żeby ciekawość dodawała mu skrzydeł, czy tego, żeby plecak pokrzywił mu kręgosłup? Chcemy tworzyć armię zmęczonych robotów czy nowoczesne społeczeństwo ciekawych świata ludzi, którzy z pasją budują rakiety, badają geny, piszą wiersze i odkrywają nowe lądy? Czy ktokolwiek w Ministerstwie Edukacji zadaje sobie takie pytania? Robimy krzywdę naszym dzieciom.

Tomasz Rożek

 

Tekst ukazał się w tygodniku Gość Niedzielny

27 komentarzy do Robimy krzywdę naszym dzieciom

Karmienie piersią zmniejsza ryzyko cukrzycy

Karmienie dziecka piersią przez ponad sześć miesięcy niemal o połowę obniża u kobiety ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2 – wykazało trwające 30 lat badanie, które publikuje pismo “JAMA Internal Medicine”.

Karmienie dziecka piersią przez ponad sześć miesięcy niemal o połowę obniża u kobiety ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2 – wykazało trwające 30 lat badanie, które publikuje pismo “JAMA Internal Medicine”.

„Zaobserwowaliśmy bardzo silną zależność między okresem, w którym kobieta karmi piersią, a spadkiem ryzyka rozwoju cukrzycy, nawet po uwzględnieniu wszystkich możliwych czynników ryzyka” – skomentowała kierująca badaniami dr Erica P. Gunderson z Kaiser Permanente Division of Research w Oakland (Kalifornia, USA).

Jej zespół przeanalizował dane zebrane wśród 1238 kobiet, uczestniczek badania na temat czynników ryzyka rozwoju choroby wieńcowej – Coronary Artery Risk Development in Young Adults (CARDIA). W momencie włączenia do niego panie były w wieku od 18. do 30 lat i żadna z nich nie miała cukrzycy. W ciągu kolejnych 30 lat, kiedy śledzono stan ich zdrowia, każda kobieta urodziła co najmniej jedno dziecko oraz była poddawana badaniom w kierunku cukrzycy (do siedmiu razy w ciągu całego badania). Uczestniczki udzielały też informacji na temat stylu życia – w tym diety i aktywności fizycznej oraz na temat okresu, w którym karmiły piersią swoje dziecko. W analizie uwzględniono czynniki ryzyka zachorowania na cukrzycę występujące u nich przed ciążą, takie jak otyłość, poziom glukozy na czczo, styl życia, historia występowania cukrzycy w rodzinie, a także zaburzenia metabolizmu podczas ciąży.

Kobiety, które karmiły piersią przez ponad sześć miesięcy były o 47 proc. mniej narażone na rozwój cukrzycy typu 2 w późniejszych latach, w porównaniu z tymi, które nie karmiły wcale. U pań karmiących sześć miesięcy lub krócej spadek ryzyka był mniejszy – o 25 proc.

Długofalowe korzyści z karmienia piersią były widoczne zarówno u kobiet rasy białej, jak i czarnej, niezależnie od tego, czy wystąpiła u nich cukrzyca ciążowa (która zwiększa ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2 w przyszłości). U kobiet rasy czarnej trzykrotnie częściej rozwijała się cukrzyca w ciągu 30 lat badania, jednocześnie rzadziej karmiły one piersią niż kobiety rasy białej.

„Częstość zachorowania na cukrzycę spadała stopniowo wraz z wydłużaniem się okresu karmienia piersią, niezależnie od rasy, wystąpienia cukrzycy ciążowej, stylu życia, rozmiarów ciała i innych metabolicznych czynników ryzyka ocenianych przed ciążą, co sugeruje biologiczny charakter mechanizmu leżącego u podłoża tej zależności” – skomentowała dr Gunderson.

Naukowcy uważają, że może chodzić m.in. o wpływ hormonów produkowanych podczas laktacji na komórki trzustki, które wydzielają insulinę i w ten sposób regulują poziom glukozy we krwi.

Wiedzieliśmy od dłuższego czasu, że karmienie piersią daje wiele korzyści zarówno matce, jak i dzieciom” – przypomniała niebiorąca udziału w badaniu Tracy Flanagan, dyrektor oddziału ds. zdrowia kobiet w Kaiser Permanente Northern California.

Badania wskazują na przykład, że kobiety, które karmiły dziecko piersią są mniej zagrożone zachorowaniem na raka piersi, z kolei dzieci karmione mlekiem mamy są w przyszłości mniej narażone na alergie i astmę, choroby serca, nadciśnienie, otyłość i inne zaburzenia metabolizmu.

W opinii Flanagan wyniki najnowszego badania dostarczają kolejnego argumentu, dla którego „lekarze, pielęgniarki, a także szpitale i decydenci, powinni wspierać kobiety w tym, by karmiły piersią tak długo, jak to możliwe”. (PAP)

Brak komentarzy do Karmienie piersią zmniejsza ryzyko cukrzycy

Type on the field below and hit Enter/Return to search

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Skip to content