Nauka To Lubię

Oficjalna strona Tomasza Rożka

Kategoria: Historia

Aleksander Ładoś urodził się 130 lat temu

27 lipca 1891 r., urodził się Aleksander Ładoś, urzędnik konsularny, dyplomata  i nieformalny lider Grupy Berneńskiej, która w latach 1941–1943 wystawiała Żydom z gett nielegalne paszporty latynoamerykańskie. Ładoś pochodził ze…

27 lipca 1891 r., urodził się Aleksander Ładoś, urzędnik konsularny, dyplomata  i nieformalny lider Grupy Berneńskiej, która w latach 1941–1943 wystawiała Żydom z gett nielegalne paszporty latynoamerykańskie.

Ładoś pochodził ze Lwowa, a jego ojciec był urzędnikiem pocztowym. W 1910 r. Ładoś podjął studia historyczne na Uniwersytecie Lwowskim. Wówczas włączył się w działalność tajnej organizacji Legia Niepodległości, wstąpił do Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast”.  W czasie  I wojny światowej współorganizował Legion Wschodni, a jesienią 1914 r. został aresztowany i trafił do więzienia w Nowym Targu, z którego został zwolniony, i otrzymał nakaz wyjazdu z Galicji. Przedostał się do Szwajcarii. We Fryburgu ukończył studia.

W 1919 r.  wrócił do Polski i podjął pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, gdzie sprawował funkcję kierownika wydziału prasowego. W latach 1920–1921 był sekretarzem delegacji polskiej podczas rozmów pokojowych w Rydze, które kończyły wojnę polsko-bolszewicką. Następnie został ambasadorem RP na Łotwie. Po przewrocie majowym w 1926 r. spotkała go degradacja.

W Monachium otrzymał stanowisko konsula generalnego. Jego artykuły zwróciły uwagę Frontu Morges z gen. Sikorskim na czele. Gdy Sikorski po klęsce kampanii polskiej został premierem, mianował Ładosia najpierw ministrem bez teki, a później przedstawicielem Polski w Szwajcarii.W  1939 r. Ładoś znalazł się w Paryżu. Wszedł w skład polskiego rządu na uchodźstwie jako minister, a pod koniec grudnia został ogłoszony szefem placówki w Bernie.

„Osoba Aleksandra Ładosia z całą swoją złożonością jest znana historykom, jednak nieznana była skala jego operacji ukrywanej pod dość banalnym kryptonimem +Sprawy paszportowe+. Odkryliśmy dokumenty, które sugerują, że polscy dyplomaci i ich żydowscy współpracownicy podjęli próbę ratowania 8–10 tys. osób i że wymyślili fałszowanie obywatelstwa jako metodę ratowania, która potem była stosowana przez innych”

– tłumaczy w rozmowie z PAP w 2019 r. Jakub Kumoch, ówczesny ambasador RP w Szwajcarii.

Szacuje się, że od 1941 aż do końca 1943 r. nieformalna grupa polskich dyplomatów z poselstwa RP w Bernie oraz przedstawicieli organizacji żydowskich współdziałała pod kierownictwem Ładosia, aby ratować europejskich Żydów. W skład tzw. Grupy Ładosia, oprócz samego ambasadora, wchodzili jego zastępca Stefan Ryniewicz, konsul Konstanty Rokicki, dyplomata Juliusz Kühl oraz przedstawiciele organizacji żydowskich: Abraham Silberschein i Chaim Eiss.

Członkowie  nielegalnie kupowali, sporządzali oraz dostarczali osobom zagrożonym sfałszowane paszporty oraz poświadczenia obywatelstwa czterech państw Ameryki Południowej i Środkowej – Paragwaju, Hondurasu, Haiti i Peru. Dokumenty miały chronić  przed wywózką do obozów śmierci na terenach okupowanych przez III Rzeszę.

„Na początku badań byłem przekonany, że efekt operacji Ładosia był ograniczony, a słowa Silberscheina z 1944 r. o 10 tys. objętych nią ludzi były przesadą. Wygląda na to, że nie były. Okazało się, że za pomocą tej jednej jedynej akcji Ładoś i jego ludzie przyczynili się w mniejszym lub większym stopniu do uratowania – i to ostrożnie licząc – od 2 do 3 tys. ludzi. Według naszych badań w każdym z państw objętych akcją posiadanie paszportu Ładosia znacząco zwiększało prawdopodobieństwo przeżycia. Nawet w okupowanej Polsce mogło ono wynosić 15–20 proc., w Holandii i w stosunku do niemieckich Żydów przekraczało 60 proc. Trudno nad takimi danymi liczbowymi przejść obojętnie”

– mówił w 2019 r. Jakub Kumoch.

Lista Ładosia prawdopodobnie nigdy nie będzie kompletna. Obecnie zawiera aż 3 262 nazwiska, ale po numerach seryjnych paszportów widać, że wielu nazwisk nadal brakuje. „Oceniamy, że nazwiska i imiona od 5 do 7 tys. osób są nam wciąż nieznane. Zwracamy się z gorącą prośbą do środowisk ocalonych na całym świecie i generalnie do wspólnot żydowskich o pomoc we wspólnym odtworzeniu pełnej listy. Podobnie jak bez współpracy polsko-żydowskiej Ładoś nie osiągnąłby swojego celu, bez współpracy polsko-żydowskiej nie odtworzymy w całości jego listy” – wyjaśnia Kumoch.

Aleksander Ładoś mimo sympatii do PSL nie był zwolennikiem premiera Stanisława Mikołajczyka i jego polityki wobec ZSRS. Złożył rezygnację z pełnionego stanowiska, gdy w lipcu 1945 r. rząd Federacji Szwajcarskiej uznał istnienie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej i tym samym cofnął uznanie dla rządu londyńskiego.  Do Polski powrócił w 1960 r. Zamieszkał w Warszawie, gdzie przeżył jeszcze trzy lata. Żył skromnie, zajmował się spisywaniem wspomnień.

Do teraz nie doczekał się tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Szczere wyrazy uznania za jego zaangażowanie na rzecz ratowania Żydów przyznał mu tylko Yad Vashem.

źródło:

naukawpolsce.pap.pl

Możliwość komentowania Aleksander Ładoś urodził się 130 lat temu została wyłączona

Archeolog: odkryliśmy największe w Polsce centrum produkcji garncarskiej z okresu rzymskiego

Olbrzymie centrum produkcji garncarskiej z okresu wpływów rzymskich, czyli mające ponad 1,5 tys. lat, odkryli archeolodzy we Wrzępi (Małopolska). Zdaniem odkrywców jest to największe w Polsce i jedno z największych…

Olbrzymie centrum produkcji garncarskiej z okresu wpływów rzymskich, czyli mające ponad 1,5 tys. lat, odkryli archeolodzy we Wrzępi (Małopolska). Zdaniem odkrywców jest to największe w Polsce i jedno z największych w Europie stanowisk archeologicznych tego typu. Składa się na nie ok. 130 pieców.

Do tej pory w sposób wykopaliskowy archeolodzy przebadali tylko pozostałości po dwóch piecach – pozostałe udało się namierzyć dzięki zastosowaniu magnetometru na obszarze około 5 hektarów.

„Z naszych badań wynika, że wytwarzano tam wyłącznie naczynia zasobowe o charakterystycznych pogrubionych wylewach. Były to duże naczynia do 50 cm średnicy wylewu i około 70 cm wysokości. Naczynia były najpewniej stosowane do przechowywania – np. pożywienia. Znane są odkrycia wkopanych w ziemie tego typu naczyń gdzie pełniły najpewniej rolę swoistych spiżarni” – tłumaczy PAP archeolog Jan Bulas. Wykopaliska we Wrzępi prowadzili też Magdalena Okońska-Bulas i Marcin M. Przybyła.

Naczynia wypalane w odkrytych piecach, wykonywano przy użyciu koła garncarskiego, które w tym okresie upowszechniło się w tym rejonie.

Z dotychczasowych badań wynika, że piece działały pełną parą między przełomem II/III a V w. W tym czasie na tych obszarach mieszkały plemiona germańskie, zapewne Wandalowie.

„Stanowisko we Wrzępi unikatowe jest z wielu względów. Podkreślić należy, iż w świetle obecnej wiedzy jest to nie tylko największe tego typu stanowisko produkcyjne na ziemiach polskich, ale także jedno z największych w całej barbarzyńskiej Europie okresu rzymskiego. Jedynym porównywalnym pod względem liczby pieców miejscem jest wielkie centrum produkcji z Medieșu Aurit w Rumuni, gdzie badacze także na podstawie badań magnetycznych szacują liczbę ponad 200 pieców” – mówi Bulas.

Archeolog przypomina w rozmowie z PAP, że z regionu znane były inne stanowiska z piecami garncarskimi z tego okresu. „Największe do tej pory stanowisko z piecami garncarskimi kultury przeworskiej (identyfikowanej przez archeologów z Wandalami – PAP) znajduje się w Zofipolu pod Krakowem, gdzie dzięki badaniom wykopaliskowym i badaniom geofizycznym namierzono około 57 pieców” – wskazuje Bulas.

Na terenach dzisiejszej Polski w tym samym czasie działały także duże ośrodki produkcji żelaza. Największe znajdowało się w Górach Świętokrzyskich, a kolejne duże ośrodki znane są z Mazowsza i Śląska. Były to jedne z największych starożytnych ośrodków hutniczych na terenie tzw. barbarzyńskiej Europy – przypomina Bulas.

Jego zdaniem zarówno ośrodki produkcji żelaza, jak odkrywane centra produkcji naczyń ceramicznych pokazują, jak silnie rozwinięta w tym czasie była gospodarka barbarzyńców.

Naukowiec podkreśla, że odkrycie we Wrzępi jest ciągle nowe – badania terenowe zakończyły się zaledwie kilka dni temu. Teraz przez badaczami pora na wykonanie specjalistycznych analiz odkrytych zabytków. Jednak planują oni powrócić w teren w przyszłym roku. Bulas mówi, że stanowisko archeologiczne jest niszczone. Wymaga pilnej interwencji i zabezpieczenia możliwie licznych pozostałości pieców.

Archeolodzy chcą się dowiedzieć, czy odkryte przez nich centrum produkcyjne było wykorzystywane przez kilka wieków, czy niezwykle intensywnie przez krótki okres. Nie wiadomo też, jak szerokie zapotrzebowanie zaspakajały wytwarzane tam produkty.

„Wydaje się jednak że lokalne, ponieważ brak jest odkryć naczyń o charakterystycznej technologii znanej z tego regionu na północ od niedaleko położonej Wisły” – zaznacza Bulas. Archeolodzy planują też badania na innych stanowiskach z piecami garncarskimi w regionie, które mogły się specjalizować w produkcji innego typu naczyń.(PAP)

autor: Szymon Zdziebłowski

więcej zdjęć na:

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C87075%2Carcheolog-odkrylismy-najwieksze-w-polsce-centrum-produkcji-garncarskiej-z

Możliwość komentowania Archeolog: odkryliśmy największe w Polsce centrum produkcji garncarskiej z okresu rzymskiego została wyłączona

Lekcja z historii: ze zmianami klimatu można sobie poradzić, ale wymaga to działań

Ludzie potrafili być odporni na niedogodności związane z historycznymi wahaniami klimatu – pokazują badania w „Nature” z udziałem Polaków. Badania te dają nam też lekcję na przyszłość – ze zmianami…

Ludzie potrafili być odporni na niedogodności związane z historycznymi wahaniami klimatu – pokazują badania w „Nature” z udziałem Polaków. Badania te dają nam też lekcję na przyszłość – ze zmianami klimatu można sobie poradzić, ale wymaga to działań – komentują autorzy.

W artykule opublikowanym w czasopiśmie „Nature” (https://dx.doi.org/10.1038/s41586-021-03190-2), międzynarodowy zespół naukowców – archeologów, geografów, historyków i paleoklimatologów – zestawił przykłady, jak społeczeństwa przystosowały się do wahań klimatu: ochłodzenia w czasie późnoantycznej małej epoki lodowcowej z VI wieku oraz Małej Epoki Lodowcowej, która trwała od XIII do XIX wieku.

DOSTOSOWAĆ SIĘ

„Przez dekady dominowało podejście deterministyczne, w którym klimat i jego zmiany prezentowano często jako decydujący, destrukcyjny czynnik niszczący społeczeństwa, państwa czy gospodarki. W uproszczonych modelach wskazywano na bezbronność dawnych społeczeństw” – komentuje dla PAP jeden z autorów pracy historyk dr hab. Piotr Guzowski z Uniwersytetu w Białymstoku. I dodaje, że publikacja w „Nature” zwracając uwagę na dwa okresy uznawane za kryzysowe pokazuje jednak, że ludzie potrafili być odporni na niedogodności i mogli się do zmienionych warunków dostosować. „Wytworzyli oni mechanizmy gospodarcze, społeczne, instytucjonalne, które nawet w teoretycznie niesprzyjających warunkach pozwalały na rozwój np. rolnictwa czy handlu” – podsumowuje dr Guzowski.

WNIOSKI NA PRZYSZŁOŚĆ

Historyk dr hab. Adam Izdebski z Uniwersytetu Jagiellońskiego zaznacza, że zmiany klimatyczne, które nas czekają w XXI w., są znacznie większe i gwałtowniejsze niż wahania klimatu w czasach historycznych. A poza tym dzisiejsze społeczeństwa, skala zglobalizowania świata i możliwości technologiczne, zrozumienie tego, co się dzieje, jest inne niż w czasach poprzednich zmian w klimacie.

„Na podstawie badań historycznych raczej nie jesteśmy więc w stanie zaproponować rozwiązań na przyszłość, ale jesteśmy w stanie na poziomie strategicznym zauważyć, które społeczeństwa sobie radziły, a które nie” – dodaje dr Izdebski. I tłumaczy, że bardziej odporne były te społeczeństwa, które potrafiły sprawnie się zreorganizować. A to zwykle wiązało się z kosztami.

„Ze zmianami klimatu możemy sobie poradzić, ale wymagają one działań. Jest dużo historycznych przykładów sukcesu, ale one nigdy nie zakładają, że społeczeństwa trwały niezmienione” – ocenia Izdebski.

Jego zdaniem w budowaniu odporności społeczeństw na niekorzystne zmiany ważna jest identyfikacja zasobów, które pomogą przystosować się do zmian i budowanie na tych zasobach.

Naukowcy wymieniają w publikacji pięć sfer, w których społeczeństwa dostosowywały się do nowych warunków klimatycznych.

Naukowcy zidentyfikowali pięć obszarów, w których społeczeństwa dostosowywały się do wahań klimatu. Są to: 1. wykorzystywanie nowych możliwości; 2. Poleganie na odpornych zasobach energetycznych; 3. wykorzystanie handlu; 4. zmiany polityczne i instytucjonalne; 5 migracje i transformacje. Źródło: Dagomar Degroot et al. Nature 2021 https://dx.doi.org/10.1038/s41586-021-03190-2

Rys: Naukowcy zidentyfikowali pięć obszarów, w których społeczeństwa dostosowywały się do wahań klimatu. Są to: 1. wykorzystywanie nowych możliwości; 2. Poleganie na odpornych zasobach energetycznych; 3. wykorzystanie handlu; 4. zmiany polityczne i instytucjonalne; 5 migracje i transformacje. Źródło: Dagomar Degroot et al. Nature 2021 https://dx.doi.org/10.1038/s41586-021-03190-2

KORZYSTANIE Z NOWYCH MOŻLIWOŚCI

Pierwszą ze sfer jest wykorzystywanie nowych możliwości, które pojawiły się w związku z wahaniami klimatu. I tak np. kiedy stało się bardziej wilgotno – w niektórych miejscach tak dostosowano infrastrukturę, aby umożliwić rozprzestrzenienie się rolnictwa i osadnictwa na terenach, które były dotąd zbyt suche.

ENERGIA

Druga rzecz to poleganie na odpornych zasobach energetycznych. To akurat było o tyle istotne w badanych okresach, że klimat stał się chłodniejszy, więc choćby ogrzewanie domostw stało się istotniejsze. Dr Izdebski podaje przykład Krakowa na przełomie XVIII i XIX w. Kiedy w czasie wojen napoleońskich drogi dostaw węgla drzewnego do miasta zostały odcięte, przerzucono się na węgiel kamienny, który zaczęto przywozić – tymi samymi wozami – z drugiej strony miasta.

Innym sposobem zapewnienia sobie stałego dostępu do energii w czasie Małej Epoki Lodowcowej było zrównoważone wykorzystanie lasów. „Lasów nie wycinano w całości, ale pozwalano im odrastać i w stabilny sposób dostarczać energii” – opisuje dr Izdebski.

HANDEL

Kolejnym elementem zmian w społeczeństwach w związku z wahaniami klimatu było czerpanie z możliwości zapewnianych przez handel. Jeśli jakaś społeczność utraciła możliwość wytwarzania jakiegoś produktu, to za pomocą istniejącej infrastruktury handlowej mogła zacząć go sprowadzać z innych terenów. I tak np. w starożytnej Grecji skupiono się na hodowli oliwek, ale już zboże sprowadzano z Sycylii czy z rejonów Morza Czarnego. Dr Izdebski komentuje, że w sytuacjach ekstremalnych poleganie jedynie na własnych zasobach może nie wystarczyć. A niezależność można uzyskać – paradoksalnie – poprzez korzystanie z zasobów innych regionów.

ELASTYCZNE INSTYTUCJE

Następnym opisanym w publikacji elementem, który pomagał przystosować się do zmian, była adaptacja instytucjonalna. I tak np. kiedy Cesarstwo Wschodniorzymskie doświadczyło wahań klimatu i inwazji pod koniec starożytności, zaczęło się pojawiać wiele zmian prawnych wprowadzanych ad hoc. Historyk z UJ tłumaczy, że zamiast wprowadzać nowe obszerne kodeksy, przygotowywano bryki, kompendia przepisów dotyczących nowej sfery życia, żeby ją szybko zreorganizować. I tak powstawały wyciągi przepisów dotyczące wsi, spraw wojskowych, handlu na morzu.

„Teraz – jeśli chodzi o działania związane z COVID-19 – takie działania ad hoc widać w Polsce i wielu krajach europejskich. A z historii widać, że takie podejście ma sens. Systemy, które są elastyczne i które są w stanie wprowadzać zmiany szybko, są w stanie przetrwać” – podsumowuje dr Izdebski.

MIGRACJE

Kolejną sferą dostosowań są migracje i transformacje. „W Europie i Azji przykładów, kiedy pogarszający się klimat wypychał ludność z danego terenu nie ma dużo” – mówi dr Izdebski. Zaznacza jednak, że na innych kontynentach jak Afryka czy Ameryka takich migracji opisywano więcej. I komentuje, że możliwości adaptacji w złożonych społeczeństwach są dość duże.

„W kontekście obecnych zmian klimatu widzimy więc, że jest pewna zdolność społeczeństw do przyjmowania szoków i znajdowania rozwiązań. Ale do pewnego stopnia. Jeśli zmiany klimatyczne będą znacznie większe – w niektórych obszarach może już nie być przestrzeni do dostosowywana się. I będzie dochodziło do migracji” – ocenia historyk.

JEST NADZIEJA

źródło UwB
dr hab Piotr Guzowski, źródło UwB

Dr Piotr Guzowski podsumowuje: „W sumie to bardzo optymistyczny artykuł, bo zwraca uwagę w jakimś sensie na geniusz ludzki dawnych pokoleń adaptujących się do zmian, daje lepsze podstawy do badania wpływu klimatu na dawne społeczeństwa i pozwala nieco optymistyczniej popatrzeć na zmiany klimatu, które zachodzą obecnie (nawet jeśli mają one inny charakter i intensywność niż kiedyś)”.

A dr Izdebski dodaje: „Te badania są dla nas źródłem nadziei – zdolność dostosowywania się do sytuacji jest wpisana w ludzką kulturę, działanie cywilizacji. Jesteśmy w tym nieźli. Ale to wymaga dostosowywania się. Jeśli nic się nie zrobi, napór ze strony warunków przyrodniczych może być tak duży, że system się załamuje” – podsumowuje dr Izdebski. I dodaje: „chcemy nadać pozytywny sygnał. Może nie taki, że cokolwiek się stanie, to sobie poradzimy, ale raczej taki, że jest dużo możliwości poradzenia sobie. To jednak wymaga wysiłku, zmian, działania”.

PAP – Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Możliwość komentowania Lekcja z historii: ze zmianami klimatu można sobie poradzić, ale wymaga to działań została wyłączona

Odnaleziono najstarszą szczegółową mapę Mazur z XVI wieku

Szczegółową mapę z XVI wieku, przedstawiającą drogę wodną z Rynu przez Wielkie Jeziora Mazurskie i rzekę Pisę do granicy zakonu krzyżackiego (Księstwa Prus) z Mazowszem, w archiwum w Berlinie-Dahlem odnalazł…

Szczegółową mapę z XVI wieku, przedstawiającą drogę wodną z Rynu przez Wielkie Jeziora Mazurskie i rzekę Pisę do granicy zakonu krzyżackiego (Księstwa Prus) z Mazowszem, w archiwum w Berlinie-Dahlem odnalazł historyk z Olsztyna.

O swoich ustaleniach historyk dr Robert Klimek poinformował na łamach najnowszego numeru pisma regionalno-historycznego „Masovia”. Mapę odnalazł w zasobach Geheimes Staatsarchiv Preussischer Kulturbesitz.

„Ta mapa nie była do tej pory znana w świecie naukowym. Wygląda na to, że jest to najstarsza mapa szczegółowa z obszaru dzisiejszych Mazur. Od kilku lat zajmuję się naukowo i kolekcjonersko starymi mapami Prus. Prześledziłem wszystkie archiwalia w Berlinie, w Polsce, i nie znalazłem starszej” – powiedział PAP dr Klimek.

Okres jej powstania dr Klimek ocenia na I połowę XVI w., na pewno po 1521 r. Swoje wnioski argumentuje nazwami miejscowości, które się na niej pojawiają.

„Najmłodszą wsią wśród zaznaczonych na mapie są Szczechy założone w 1519 r. Brakuje na niej miejscowości powstałych nieco później, takich jak Łupki (1555) i Imionek (1557). W tej sytuacji można wstępnie wnioskować, że powstała ona po roku 1519. Nie jest wykluczone, że wykonano ją jeszcze za czasów zakonu krzyżackiego, chociaż bardziej prawdopodobne jest, że powstała już po jego sekularyzacji, czyli po 1525 r,” – napisał w „Masovii” dr Klimek.

Patrząc od lewej strony mapy, pierwszą zaznaczoną miejscowością jest Ryn – Reynn, gdzie znajdował się zamek krzyżacki zbudowany w latach 1377–1395.

Na opisywanej mapie zaznaczone są Mikołajki, a w nich most między jeziorami Tałty i Mikołajskie. „Po raz pierwszy wymieniono go w źródłach w 1516 r., kiedy odnowiono przywileje dla dwóch sąsiadujących z nim karczm. Tenże most w Mikołajkach został także zaznaczony na mapie pochodzącej z 1576 r. Kaspra Hennenbergera” – pisze dr Klimek.

Same jezioro Śniardwy na opisywanej przez dr Klimka mapie zupełnie odbiega od swego rzeczywistego kształtu. „Jest ono nieproporcjonalnie wydłużone i wąskie” – stwierdza historyk. Nad Śniardwami autor mapy naniósł tylko jedną wieś – Nowe Guty (Gutten), które założono w 1450 r.

„Głównym zadaniem omawianej mapy było przedstawienie drogi wodnej z Rynu przez Pisz i dalej rzeką Pisą – do granicy z Mazowszem. Widać, że miała ona znaczenie komunikacyjne, ponieważ zaznaczone zostały na niej mosty (..), a także odległości w milach” – czytamy w tekście dr Klimka. Opisywana droga wodna wspominana jest w XIV-wiecznej kronice krzyżackiej Wiganda z Marburga.

„Opisywana mapa nie posiada skali czy róży wiatrów i należy do kategorii prymitywnych szkiców kartograficznych, na których występują tylko schematyczne zarysy jezior, rzek oraz napisy objaśniające” – napisał dr Klimek.

Mapa ma kształt litery L; w katalogu opracowanym przez Winfrieda Blissa jest ona zatytułowana jako Spirding-See (jezioro Śniardwy) i datowana na XVI wiek.

Klimkowi nie udało się ustalić autora ani zleceniodawcy mapy. „Aby dokładniej ocenić jej chronologię, należałoby dokonać badania metodą radiowęglową papieru, na którym została stworzona” – zauważył historyk. Jego zdaniem ten wcześniej nieznany zabytek „powinien wnieść nowe spojrzenie badawcze na wykorzystanie gospodarcze jezior mazurskich, rzeki Pisy oraz prekursorskie realizowanie pierwszych prymitywnych map na ziemiach pruskich”.

PAP – Nauka w Polsce, Joanna Kiewisz-Wojciechowska

Możliwość komentowania Odnaleziono najstarszą szczegółową mapę Mazur z XVI wieku została wyłączona

Pionierki nauki w Polsce

Józefa Joteyko, Helena Willman-Grabowska czy Zofia Daszyńska-Golińska – to obok Marii Skłodowskiej-Curie jedne z pierwszych polskich badaczek. Historyczka nauki dr Iwona Dadej wspomina je w swoim tekście na stronie Polskiej…

Józefa Joteyko, Helena Willman-Grabowska czy Zofia Daszyńska-Golińska – to obok Marii Skłodowskiej-Curie jedne z pierwszych polskich badaczek. Historyczka nauki dr Iwona Dadej wspomina je w swoim tekście na stronie Polskiej Akademii Nauk.

„W polskim kontekście postać Marii Skłodowskiej-Curie jest doskonale znana, jej dokonania naukowe opracowane, ona sama jest nierzadko listkiem figowym przykrywającym mizerię dotychczasowych badań nad historią nauki w perspektywie płci oraz historią kobiet w nauce, a także brak naukowych biografii badaczek i pionierek nauki” – zwraca uwagę dr Iwona Dadej z Instytutu Historii PAN w Warszawie oraz Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie w tekście opublikowanym na stronie Polskiej Akademii Nauk.

Badaczka ubolewa, że zapomina się o niemałej grupie kobiet, które odważyły się iść wyboistą drogą pracy naukowej. „Ja je nawet nazwałabym 'pokoleniem MSC’, bo były rówieśniczkami Skłodowskiej-Curie, dzieliły generacyjne doświadczenie wykluczania ich z nauki oraz trudnej walki o uznanie, a samą Marię Skłodowską-Curie podziwiały za dokonania i za autorytet, jaki miała w środowisku naukowym, za postawę obywatelską oraz służbę ludzkości i światowemu pokojowi” – pisze dr Dadej.

Wśród pionierek nauki jest choćby Józefa Joteyko (1866-1928), która w Brukseli kierowała instytutem badawczym zajmującym się fizjologią pracy, zjawiskiem zmęczenia, psychologią eksperymentalną. Po zakończeniu I wojny światowej zrezygnowała z prestiżowych stanowisk w Brukseli i przeniosła się do Warszawy, gdzie zajęła się również współtworzeniem psychologii pedagogicznej, pedagogiki pracy. „Wkład Joteyko pozostaje znany nielicznej garstce badaczy, a przecież była ona dla swoich współczesnych przykładem Polki, która odniosła wielki sukces zagranicą oraz była stawiana za wzór do naśladowania dla młodszych adeptek nauki” – komentuje dr Dajej.

Kolejną postacią jest Helena Willman-Grabowska (1870-1957), która była językoznawczynią, badającą kilkanaście języków tak europejskich, jak i orientalnych, jak np. sanskryt. Była także badaczką z Polski, której dzięki swojej pracy i zacięciu naukowemu udało się uzyskać profesurę z sanskrytu – najpierw w Paryżu, a po powrocie do Polski i długich staraniach także profesurę na Uniwersytecie Jagiellońskim. „Ona również, jak i Curie czy Joteyko, została najpierw doceniona zagranicą” – komentuje badaczka z CBH PAN.

Warto również zainteresować się pracami Zofii Daszyńskiej-Golińskiej (1866-1934). Była ona historyczką, zajmowała się statystyką, demografią i historią gospodarczą, w II RP wykładała w Wolnej Wszechnicy Polskiej i była parlamentarzystką. Jej szerokie zainteresowania badawcze determinowane były niewątpliwie zaangażowaniem obywatelskim i politycznym na rzecz sprawiedliwego społeczeństwa. „Śmiało można ją uznać za 'public intellectual’, która z racji swojego doświadczenia naukowego zabierała głos w sprawach ważnych tematów społecznych i politycznych przed 1914 rokiem oraz w okresie międzywojennym” – ocenia dr Dadej.

Historyczka ocenia, że pierwsze badaczki miały zdecydowanie trudniejszy start niż ich koledzy. „Były pod ciągłym obstrzałem opinii publicznej i były ciągle konfrontowane z wyobrażeniami na temat roli kobiet w społeczeństwie. A w tych wyobrażeniach zupełnie nie było miejsca na intelektualną pracę, badania naukowe, eksperymenty w laboratoriach czy występy w salach wykładowych. Nie miały też większych szans na prestiżowe stanowiska w strukturach naukowych. Mimo tego jest cały szereg badaczek, które z fascynacji nauką podjęły się tego trudnego zadania bycia pionierkami. Wbrew otaczającej je rzeczywistości robiły swoje, pracowały w nauce, dla nauki, dla postępu, dla ludzkości. Szansą dla niektórych z nich okazały się „nowe” dziedziny badawcze” – czytamy w tekście na stronie PAN.

Do tych nowych dziedzin należy bakteriologia, do rozwoju której walnie przyczyniły się choćby Helena Sparrow-Germa (1891-1970) i Stanisława Adamowiczowa (1888-1965), które były zaangażowane w zwalczanie epidemii, szczepienia ochronne, ale i politykę zdrowia publicznego. Obydwie również zdobyły międzynarodowy rozgłos: jako ekspertki od epidemii oraz za zaangażowanie na rzecz kobiet w nauce.

Jeśli chodzi o antropologię, należy pamiętać o Marii Czaplickiej (1886-1921) oraz Cezarii Baudouin de Courtenay Ehrenkreutz Jędrzejewiczowej (1885-1967) z ich pionierskimi badaniami i formatem intelektualnym oraz międzynarodowymi umiejscowieniami (Czaplicka była pracownicą naukową, docentką w Oxfordzie).

Dr Dadej przypomina też, że pierwszą kobietą z profesurą w naukach ścisłych była Alicja Dorabialska (1897-1975), która działała w laboratorium Marii Skłodowskiej-Curie w Paryżu w latach 20. i zajmowała się chemią fizyczną, a w latach 30. została pierwszą kobietą na stanowisku profesorskim na Politechnice Lwowskiej.

Dr Dadej wspomina, że udział kobiet w strukturach naukowych długo nie był możliwy, a widoczność kobiet przez dugi czas była tam niewielka. „Dlatego też akademiczki z różnych krajów, żeby walczyć o uznanie w strukturach i murach 'scientific community’, stworzyły własną sieć organizacji zawodowych na zasadach federacyjnych, których emanacją była International Federation of University Women (IFUW). Należało do niej Polskie Stowarzyszenie Kobiet z Wyższym Wyksztalceniem (PSKzWW)” – czytamy na stronie PAN. Dodaje jednak, że II wojna światowa unicestwiła tę ideę dyplomacji naukowej i wymiany naukowej kobiet ze wszystkich krajów i kontynentów.

Dr Dadej porusza też temat obecności kobiet w strukturach Polskiej Akademii Nauk. „W pierwotnym składzie PAN, w chwili jej powołania znalazły się trzy profesorki przy 145 profesorach. I taki procentowy udział kobiet w strukturach PAN nie podlegał rewolucyjnym zmianom” – komentuje historyczka nauki.

Wspomina Wilhelminę Iwanowską (1905-1999), która zakładała Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu i była uznaną w świecie astrofizyczką. A także Natalię Gąsiorowską-Grabowską (1881-1964), która w swoich badaniach zajmowała się historią gospodarczą, historią prawa, historią ruchu robotniczego.

„Gąsiorowską i Iwanowską bezsprzecznie można nazwać pionierkami w wielu wymiarach: były jeśli nie pierwszymi, to przynajmniej jednymi z niewielu, które zdobyły habilitacje w swoim cechu zawodowym: Gąsiorowska była jedną z kilku habilitantek z zakresu historii, a Iwanowska była jedyną astrofizyczką z habilitacją. Po wojnie weszły w skład gremiów i struktur władzy w organizacji i zarządzaniu nauką, po raz kolejny przecierając koleżankom badaczkom szlaki” – podsumowuje dr Dadej.

PAP – Nauka w Polsce

Możliwość komentowania Pionierki nauki w Polsce została wyłączona

Na 548. urodziny Kopernika odtworzono napój według jego receptury

Napój z dodatkiem przypraw i miodu według receptury Mikołaja Kopernika odtworzono na 548. urodziny astronoma. Kopernik był nie tylko genialnym astronomem, ale i lekarzem, którego sława sięgała daleko poza granice…

Napój z dodatkiem przypraw i miodu według receptury Mikołaja Kopernika odtworzono na 548. urodziny astronoma. Kopernik był nie tylko genialnym astronomem, ale i lekarzem, którego sława sięgała daleko poza granice Warmii – przekonują władze powiatu olsztyńskiego.

W piątek w starostwie powiatowym w Olsztynie odbyła się konferencja z okazji 548. urodzin najbardziej znanego mieszkańca Warmii.

„Dla nas Mikołaj Kopernik jest przede wszystkim genialnym astronomem, który za sprawą swojego dzieła +O obrotach sfer niebieskich+ opisującego heliocentryczny model świata+, stworzył podwaliny pod rozwój nowożytnej cywilizacji” – powiedział rzecznik starostwa Wojciech Szalkiewicz.

Dla współczesnych sobie Kopernik był przede wszystkim lekarzem, którego sława sięgała daleko poza granice Warmii, gdzie przez czterdzieści lat mieszkał, pracował, obserwował niebo i leczył. „Zawsze i chętnie niósł pomoc chorym i cierpiącym, tak najznamienitszym jak i najbiedniejszym. Doktor Nicolai nie dokonał wprawdzie żadnego przełomu w medycynie, ale pozostało po nim kilka podręczników lekarskich z jego biblioteczki, sporo notatek medycznych oraz kilka oryginalnych recept” – wyjaśnił Wojciech Szalkiewicz.

W jednej z nich zalecał, by wziąć wina sublimowanego dwie kwarty, ususzonych jagód figi 4 drachmy, cynamonu, goździków i szafranu po 5 drachm. Zmieszajcie i przecedźcie do czystego naczynia – pisał Kopernik. Dalej zalecał, by używać napoju „wygodnie i niewstrzemięźliwie” oraz wskazywał, że „jeżeli Bóg zechce, to napój pomoże!”.

Na 548. urodziny Mikołaja Kopernika odtworzono napój z receptur sprzed stuleci. „Znając uznanie, jakim cieszył się doktor Mikołaj, z pełnym zaufaniem można sięgnąć po ten napój i skosztować warmińskiego panaceum sprzed stuleci”- powiedział Szalkiewicz.

Powiat olsztyński promuje Mikołaja Kopernika jako najwybitniejszego mieszkańca Warmii. Urodzony w Toruniu astronom, 40 lat swego życia spędził na Warmii: w Olsztynie, gdzie był administratorem dóbr kapitulnych i gdzie musiał zmierzyć się z przygotowaniem do obrony Olsztyna przed Krzyżakami oraz we Fromborku, gdzie pełnił funkcję kanonika Warmińskiej Kapituły Katedralnej i gdzie znajduje się jego grób.

Zarówno szlak świętej Warmii jak i szlak Kopernikowski to miejsca związane z pobytem tego wybitnego astronoma w tej części Polski oraz z innymi znakomitymi postaciami regionu takimi jak: Jan Dantyszek, Stanisław Hozjusz, Marcin Kromer i Ignacy Krasicki. (PAP)

autor: Agnieszka Libudzka

Możliwość komentowania Na 548. urodziny Kopernika odtworzono napój według jego receptury została wyłączona

Stypendia dla białoruskich naukowców od Instytutu Historii PAN i Niemieckiego Instytutu Historycznego

Sześciorgu białoruskim badaczom przyznały stypendia naukowe Instytut Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN i warszawski Niemiecki Instytut Historyczny (NIH) – poinformowano PAP w czwartek. Niemiecki Instytut Historyczny (NIH) poinformował, że stypendyści…

Sześciorgu białoruskim badaczom przyznały stypendia naukowe Instytut Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN i warszawski Niemiecki Instytut Historyczny (NIH) – poinformowano PAP w czwartek.

Niemiecki Instytut Historyczny (NIH) poinformował, że stypendyści uzyskają możliwość realizowania projektów badawczych w Warszawie. Skorzystają też z infrastruktury obu instytucji – Niemieckiego Instytutu Historycznego i Instytutu Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk.

Na 2021 r. przyznano sześć stypendiów. Dr Irena Ławrowska wykorzysta sześciomiesięczny pobyt, aby kontynuować projekt rekonstrukcji socjotopografii Brześcia Litewskiego w epoce wczesnonowożytnej.

Z kolei integracją i suwerennością w relacjach między Wielkim Księstwem Litewskim a Królestwem Polskim w latach 1385–1569 zajmie się dr Wasil Waronin w ramach stypendium postdoktorskiego.

Andrej Radaman zajmie się w czasie trwającego 11 miesięcy pobytu w Warszawie sejmikami województwa nowogródzkiego w latach 1565–1632.

Uładzimir Szypiła przeprowadzi badania na temat pozycji kleru i wiernych i przyjrzy się unickiej diecezji połockiej w przededniu podziału Kościoła unickiego w 1839 roku.

Z kolei Weranika Lebedz kontynuować będzie w ramach swojego stypendium naukowego dociekania na temat dziejów badań archeologicznych na zachodniej Białorusi w okresie międzywojennym 1921–1939, a dr Jauhen Malikau zajmie się analizą drewnianej ornamentyki tradycyjnej architektury.

NIH w Warszawie – z filiami w Pradze i Wilnie – prowadzi badania naukowe nad historią Polski i stosunkami polsko-niemieckich w kontekście europejskim i międzynarodowym. Należy do fundacji prawa publicznego im. Maxa Webera Niemieckie Instytuty Humanistyczne za Granicą i za jej pośrednictwem finansowany jest z budżetowych niemieckiego Ministerstwa Edukacji i Badań.

Instytut Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN prowadzi badania nad historią ziem polskich od średniowiecza po XX w. i wybranymi problemami historii powszechnej ze szczególnym uwzględnieniem dziejów Europy Środkowej i Wschodniej.(PAP)

Autor: Szymon Zdziebłowski

źródło:

www.naukawpolsce.pap.pl

Możliwość komentowania Stypendia dla białoruskich naukowców od Instytutu Historii PAN i Niemieckiego Instytutu Historycznego została wyłączona

Jak postrzegano niepełnosprawność w historii? Bada to interdyscyplinarny zespół

U neandertalczyków można znaleźć przykład opieki nad niepełnosprawnym, w starożytnym Egipcie szacunkiem darzono osoby niskiego wzrostu. W średniowieczu zaś polskie pochówki osób niepełnosprawnych nie różniły się od innych pochówków. Jak…

U neandertalczyków można znaleźć przykład opieki nad niepełnosprawnym, w starożytnym Egipcie szacunkiem darzono osoby niskiego wzrostu. W średniowieczu zaś polskie pochówki osób niepełnosprawnych nie różniły się od innych pochówków. Jak wyglądało w dziejach podejście do niepełnosprawności mówi archeolog dr Magdalena Matczak. 

„Teraz aż jedna ósma populacji ludzkiej to osoby uznawane za niepełnosprawne. W samej Unii Europejskiej stanowią one ok. 14 proc. społeczeństwa w wieku 15-64 lat. To spory odsetek. Również i w czasach prehistorycznych i historycznych w skład społeczeństwa wchodziły osoby niepełnosprawne i – choćby ze względu na słabszy rozwój medycyny – mogły też stanowić znaczącą grupę” – mówi w rozmowie z PAP dr Magdalena Matczak z University of Liverpool i Arizona State University.

Archeolożka kieruje interdyscyplinarnym projektem DIS-ABLED (wspólnie z dr Jessiką Pearson z Uniwersytetu w Liverpoolu, prof. Jane Buikstrą z Arizona State University i prof. Andrzejem Markiem Wyrwą z UAM w Poznaniu). Celem tych badań jest rekonstrukcja życia osób z niepełnosprawnościami w XIV-XVIII-wiecznej Europie Środkowej.

„Temat niepełnosprawności jest rzadko poruszany w archeologii. Jeśli zaś myślimy o historii jako o naszym dziedzictwie, nie możemy zrozumieć tego dziedzictwa w pełni, jeśli pomijać w niej będziemy historię tak dużej grupy osób – w tym przypadku osób niepełnosprawnych” – tłumaczy dr Matczak.

Badaczka pytana o to, jak zmieniało się podejście do osób niepełnosprawnych mówi: „W różnych miejscach i okresie dziejów podejście do osób niepełnosprawnych oscylowało od pełnej akceptacji, poprzez troskę i opiekę, aż do marginalizacji” – podsumowuje.

Podaje przykład amerykańskich badań dot. neandertalczyków ze starszej epoki kamienia zamieszkujących jaskinię Shanidar w dzisiejszym Iraku. „Znaleziono tam szczątki neandertalczyka z urazem czaszki. Był prawdopodobnie głuchy na prawe ucho, miał problemy ze wzrokiem, upośledzenie jednej z kończyn górnych i urazy powodujące nieprawidłowy chód. Jego schorzenia mogły bardzo utrudniać mu zdobywanie pokarmu – choćby udział w polowaniach. Mimo to żył ze swoimi schorzeniami długo – zmarł w wieku ok. 40-50 lat, skąd wniosek, że musiał przez dłuższy czas doświadczać pomocy i opieki osób ze swojej społeczności” – opowiada rozmówczyni PAP.

Jeśli z kolei chodzi o starożytny Egipt, to ok. 2 500 lat p.n.e. powstała rzeźba Seneba, który był dostojnikiem na dworze faraona i został pochowany wraz z żoną w Gizie. Dostojnik ten miał achondroplazję – był osobą niskiego wzrostu. „Część badaczy przychyla się do opinii, że w starożytnym Egipcie istniała wtedy tolerancja zarówno do osób z achondroplazją, jak i wobec osób niewidomych. Są jednak badacze, którzy uważają, że akurat osoby z upośledzeniem widzenia w starożytnym Egipcie mogły podlegać ostracyzmowi” – podsumowuje dr Matczak.

Przywołuje też badania z Bahrajnu dotyczące szczątków kobiety z przełomu III i II tysiąclecia p.n.e., która cierpiała na deformację prawej kości ramiennej, a także miała upośledzenie kończyn dolnych, przez co potrzebowała opieki i wsparcia. Niewielkie starcie zębów wskazuje, że kobieta jadła stosunkowo miękkie pokarmy. Została ona pochowana z cennymi przedmiotami. „To pokazuje, że przynajmniej wąska grupa społeczna, można przypuszczać, że jej rodzina, dobrze ją traktowała za życia, jak i zadbała o jej odpowiedni pochówek” – komentuje dr Matczak.

Dodaje jednak, że są i w historii przykłady na to, jak trudny bywał los osób niepełnosprawnych. Opowiada, że w XIX w. w USA w hrabstwie Oneida w stanie Nowy Jork osoby z ułomnościami fizycznymi lub psychicznymi trafiały do przytułku. „Terapia” polegała na wykonywaniu przez nie tak ciężkiej pracy fizycznej, że w niektórych wypadkach prowadziła do śmierci z wycieńczenia. A przytułek czerpał dochody z tej pracy. Niechlubnymi zgłoskami zapisały się też w XIX wieku kompletnie nieakceptowalne dziś objazdowe cyrki, w których osoby z niektórymi ułomnościami były prezentowane publiczności.

Z kolei jeśli chodzi o Polskę, to ciekawy jest przykład kobiety chorej na trąd z XIII w. pochowanej na cmentarzu w Kałdusie na Ziemi Chełmińskiej. Trąd nie tylko był chorobą zakaźną, ale mógł prowadzić do zaniku czucia, problemów ze wzrokiem i urazów, co mogło prowadzić do niepełnosprawności. „A kobieta ta żyła stosunkowo długo ze zmianami chorobowymi. Bez pomocy ze strony społeczności nie dałaby sama rady. Została też pochowana zgodnie z zasadami pochówku chrześcijańskiego, oraz z przedmiotami takimi jak pierścionek czy nóż. A stąd można pośrednio wnioskować, że cieszyła się stosunkowo dobrym statusem społecznym i mimo choroby nie była zepchnięta na margines społeczeństwa” – opisuje badaczka.

Dr Matczak w poprzednich badaniach, we współpracy z prof. Tomaszem Kozłowskim i prof. Wojciechem Chudziakiem na UMK, badała pochówki w X-XIII wieku z Kałdusa na polskim Pomorzu. Na 661 szkieletów, które badali naukowcy, 33 miały zmiany związane z niepełnosprawnościami. I były to częściej szkielety niepełnosprawnych dojrzałych mężczyzn niż kobiet. „To się wiąże z tym, że kobiety statystycznie częściej umierały we wczesnej dorosłości, w związku z między innymi infekcjami okołoporodowymi. A mężczyźni żyli dłużej i ciężko pracowali fizycznie, na ich szkieletach częściej więc udawało się ustalić niepełnosprawności związane ze zmianami zwyrodnieniowymi” – komentuje dr Matczak.

Polscy naukowcy badali też, czy szkielety świadczące o niepełnosprawności można znaleźć w przypadku pochówków atypowych (to groby zorientowane np. na osi północ-południe, zamiast typowej osi wschód-zachód, przypadki osób pochowanych na boku, w pozycji skurczonej) czy antywampirycznych (w przypadku osób pochowanych na brzuchu lub przygwożdżonych kamieniami).

Archelożka przywołuje przykład z USA, gdzie odnaleziono antywamipryczny pochówek z XIX wieku osoby ze śladami gruźlicy. „A związane z gruźlicą plucie krwią mogło dawniej być kojarzone właśnie z wampirami” – zwraca uwagę. „Dlatego chciałam sprawdzić, czy i w Polsce na Pomorzu niektóre choroby lub niepełnosprawność mogły sprawić, że za życia osób tych się bano, a przez to ich pochówek mógł wyglądać nietypowo” – mówi. I dodaje, że hipoteza ta się jednak nie potwierdziła. „To dobrze świadczy o wczesnośredniowiecznej społeczności. Jeśli oceniać po pochówkach – osoby chore nie były inaczej traktowane w społeczeństwie” – komentuje.

Badaczka zwraca jednak uwagę, że badania szkieletów nie pozwalają ostateczne rozstrzygnąć, czy dana osoba borykała się z niepełnosprawnością czy nie. Można dzięki nim wprawdzie poznać, że ktoś cierpiał na zmiany zwyrodnieniowe, trąd, zaawansowane stadia niektórych nowotworów, polio, przechodził amputację, miał źle złożone złamanie czy np. gruźlicę kręgosłupa. Wiele jednak niepełnosprawności i chorób nie pozostawia po sobie w szkielecie żadnego śladu. To choćby choroby psychiczne, przypadłości związane z utratą wzroku czy słuchu, czy choroby o ostrym przebiegu.

Dlatego w swoich najnowszych badaniach dotyczących postrzegania niepełnosprawności w XIV-XVIII wieku badaczka stawia na połączenie kilku dziedzin nauki: archeologii, historii, antropologii fizycznej oraz etnografii. „Badamy kroniki, żywoty świętych, pisma medyczne, teksty etnograficzne z czasów późniejszych, a także szkielety odnalezione na terenach Polski, aby zobaczyć, na co chorowano w XIV-XVIII w.” – wymienia.

Badaczka jednak zaznacza, że badanie niepełnosprawności w historii jest o tyle trudne, że słowo „niepełnosprawny” weszło do obiegu dopiero w XX wieku. „A niepełnosprawność według najnowszych definicji jest stanem, w którym osoba z jakąś ułomnością napotyka na bariery społeczne wynikające z tego, że kultura, przestrzeń, w której funkcjonujemy, jest dostosowana do osób w pełni sprawnych. Niepełnosprawność pojmowana jest więc jako stosunek pełnosprawnej części ludności do osób z okaleczeniami. Pytanie więc, w jaki sposób dawne społeczeństwa określały osoby z upośledzeniami i na ile dostosowywały się do ich potrzeb” – podsumowuje.

PAP – Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

1 komentarz do Jak postrzegano niepełnosprawność w historii? Bada to interdyscyplinarny zespół

Domy na palach sprzed 4 tys. lat bada geoarcheolog z UŁ

Budowali domy na drewnianych palach usytuowane ponad poziomem jeziora i jedli gęsty wywar gotowany w glinianych garnkach – życie neolitycznych mieszkańców palafitowej osady w dolinie rzeki Serteji w obwodzie smoleńskim…

Budowali domy na drewnianych palach usytuowane ponad poziomem jeziora i jedli gęsty wywar gotowany w glinianych garnkach – życie neolitycznych mieszkańców palafitowej osady w dolinie rzeki Serteji w obwodzie smoleńskim bada międzynarodowy zespół z udziałem Polaków.

W pracach wykopaliskowych uczestniczy dr hab. Piotr Kittel z Wydziału Nauk Geograficznych Uniwersytetu Łódzkiego. Międzynarodowy zespół rekonstruuje szczegóły życia osady położonej nad dawnym jeziorem w dolinie Serteji. Łódzki geoarcheolog bada również wpływ zmian klimatycznych na funkcjonowanie dawnego osadnictwa. W związku z wahaniami klimatycznymi w trzecim tysiącleciu p.n.e. zmieniał się poziom wód jezior i przekształcał roślinność.

Jak wykazują badania neolitycznej osady, jej mieszkańcy potrafili dobrze wykorzystać znajdujący się nieopodal akwen. Jezioro zapewniało im pożywienie oraz surowce niezbędne do przetrwania. Domy budowali na drewnianych palach, w ten sposób sytuując je ponad poziomem wody, lub na brzegu płytkiego jeziora.

Naukowcy odkryli w osadzie kosze do przechowywania zapasów, fragmenty tkanin z łyka, pułapki i sieci na ryby oraz pozostałości bogato zdobinowej ceramiki. Ustalili, że ludność zamieszkująca wtedy te tereny, utrzymywała się z rybołówstwa, zaś z ryb przygotowywano gęsty wywar gotowany w glinianych garnkach, które odkryto podczas prac wykopaliskowych.

Jak wyjaśnia dr hab. Piotr Kittel, archeolodzy z Państwowego Muzeum Ermitaż w St. Petersburgu prowadzą badania w rejonie doliny rz. Sertejki od lat 70. XX w. Od kilkunastu lat kierownikiem badań jest dr Andrey Mazurkevich. Od 2013 r. biorą w nich udział ekspedycje z Polski. Polacy prowadzą badania studia z zakresu geologii, geomorfologii i paleogeografii obszaru.

„Bardzo ważnym elementem tych prac są analizy paleoekologiczne kolejnych rdzeni osadów biogenicznych. Zaangażowani są w nie specjaliści z Polski, Rosji, Niemiec, Francji, Finlandii, Wielkiej Brytanii. Obecnie nasze wysiłki skupione są na rekonstrukcji warunków środowiskowych funkcjonowania osad palafitowych z III tys. p.n.e. zamieszkiwanych przez grupy myśliwych-zbieraczy, którzy na szeroką skalę zajmowali się również rybołówstwem. Badania realizowane są w ramach grantu NCN” – mówi kierownik polskich ekspedycji, dr hab. Kittel.

Wśród najważniejszych dotychczasowych osiągnięć naukowiec wymienia badania paleogenetyczne szczątków kostnych dwóch młodych kobiet. Osadniczki zmarły w wieku ok. 14–16 i 18–20 lat. Radiowęglowo określono, że żyły około 2700–2500 lat p.n.e. Pierwsze rezultaty badań paleogenetycznych dowodzą, że obie kobiety były spokrewnione ze sobą, a jednocześnie zbliżone genetycznie do neolitycznych społeczności zamieszkujących obszary dzisiejsze Szwecji, Łotwy i Węgier.

Ponadto polscy badacze udokumentowali lokalizację badanych palafitów, czyli „domów na palach” na dnie zbiornika dawnego jeziora w okresie obniżenia poziomu wody zbiornika. Relikty osady przykryte zostały osadami jeziornymi w okresie ponownej transgresji, która miała miejsce około 4,2 tys. lat temu, w okresie globalnym wahań klimatycznych.

Prace nie potwierdziły, że na badanym obszarze III-II tys. p.n.e. powstała już gospodarka wytwórcza z rolnictwem. W dalszym ciągu dominowała wówczas gospodarka przyswajalna. Naukowcy opisali wpływ społeczności prowadzących ten rodzaj gospodarki na otaczające środowisko. Wyniki badań paleoekologicznych pozwolą szczegółowo zrekonstruować wahania poziomu wody w nieczynnym współcześnie zbiorniku jeziornym w okresie od około 9,5 do ok. 3,5 tys. lat temu.

PAP – Nauka w Polsce

źródło:

www.naukawpolsce.pap.pl

Możliwość komentowania Domy na palach sprzed 4 tys. lat bada geoarcheolog z UŁ została wyłączona

39 lat temu wprowadzono stan wojenny

39 lat temu, w niedzielę 13 grudnia 1981 r. o godz. 6 rano, Polskie Radio nadało wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, w którym informował on Polaków o ukonstytuowaniu się Wojskowej Rady…

39 lat temu, w niedzielę 13 grudnia 1981 r. o godz. 6 rano, Polskie Radio nadało wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, w którym informował on Polaków o ukonstytuowaniu się Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) i wprowadzeniu na mocy dekretu Rady Państwa stanu wojennego na terenie całego kraju.

Władze komunistyczne jeszcze 12 grudnia przed północą rozpoczęły zatrzymywanie działaczy opozycji i „Solidarności”. W ciągu kilku dni w 49 ośrodkach internowania umieszczono około 5 tys. osób. W ogromnej operacji policyjno-wojskowej użyto w sumie 70 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, 1750 czołgów, 1900 wozów bojowych i 9 tys. samochodów.

Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego trwały ponad rok i były prowadzone ze szczególną starannością. Kontrolował je m.in. naczelny dowódca wojsk Układu Warszawskiego marszałek Wiktor Kulikow oraz ludzie z jego sztabu. Na potrzeby stanu wojennego sporządzono projekty różnych aktów prawnych, wydrukowano w Związku Sowieckim 100 tys. egzemplarzy obwieszczenia o wprowadzeniu stanu wojennego, ustalono listy komisarzy wojskowych mających przejąć kontrolę nad administracją państwową i większymi zakładami pracy, a także wybrano instytucje i przedsiębiorstwa, które miały zostać zmilitaryzowane.

Od połowy października z obszarem przyszłych działań zapoznawało się ponad tysiąc Wojskowych Terenowych Grup Operacyjnych. Intensywne ćwiczenia w walkach z tłumem przechodziły oddziały ZOMO. W więzieniach przygotowano miejsca dla około 5 tys. działaczy „Solidarności” i opozycji, którzy mieli zostać internowani na podstawie list sporządzanych od początku 1981 r.

Prof. Andrzej Paczkowski w książce „Wojna polsko-jaruzelska” ocenia, że „Solidarność”, opozycja i Kościół nie były przygotowane na wprowadzenie stanu wojennego. „Od lata 1980 r. – pisał prof. Paczkowski – panował w Polsce właściwie permanentny stan niepokoju, wzmagany przez pogłębiające się trudności życia codziennego. (…) Często powtarzające się okresy mobilizacji i wzrostu poczucia zagrożenia w pewnym sensie uczyniły ludzi obojętnymi na sygnały o planowanych działaniach władz”.

W kierownictwie „Solidarności” na początku grudnia 1981 r. zdawano sobie sprawę z gwałtownego wzrostu napięcia, liczono jednak, że do konfrontacji z władzami komunistycznymi dojdzie dopiero po przyjęciu przez Sejm rządowej ustawy „O nadzwyczajnych środkach działania w interesie ochrony obywateli i państwa”.

Decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego zaakceptowana została 5 grudnia 1981 r. przez Biuro Polityczne KC PZPR. Gen. Jaruzelski otrzymał od towarzyszy partyjnych swobodę co do wyboru konkretnej daty rozpoczęcia operacji. W nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r. w trakcie spotkania z przebywającym w Warszawie marszałkiem Kulikowem gen. Jaruzelski poinformował go o planowanych działaniach, nie podając jednak konkretnej daty ich rozpoczęcia.

Notatka z tego spotkania, sporządzona przez gen. Wiktora Anoszkina – adiutanta marszałka Kulikowa – została w całości opublikowana przez historyka IPN prof. Antoniego Dudka w „Biuletynie IPN” nr 12 (107) z grudnia 2009 r. Wynika z niej, że gen. Jaruzelski wprost zażądał wsparcia militarnego po wprowadzeniu stanu wojennego, mówiąc: „Strajki są dla nas najlepszym wariantem. Robotnicy pozostaną na miejscu. Będzie gorzej, jeśli wyjdą z zakładów pracy i zaczną dewastować komitety partyjne, organizować demonstracje uliczne itd. Gdyby to miało ogarnąć cały kraj, to wy (ZSRR) będziecie nam musieli pomóc. Sami nie damy sobie rady”.

Marszałek Kulikow, któremu – jak podkreśla prof. Dudek – myśl o dowodzeniu operacją stłumienia kontrrewolucji w Polsce nie była z pewnością obca, odpowiedział: „Jeżeli nie starczy waszych sił, to pewnie trzeba będzie wykorzystać +Tarczę-81+” (za tym kryptonimem krył się przypuszczalnie plan operacji wojskowej Układu Warszawskiego w Polsce). Kulikow dodał: „Zapewne Wojsko Polskie samo poradzi sobie z tą garstką rewolucjonistów”. Jaruzelski zauważył wtedy, że „na przykład Katowice liczą około 4 mln mieszkańców. To taka Finlandia, a wojska – jeśli nie liczyć dywizji obrony przeciwlotniczej – nie ma. Dlatego bez pomocy nie damy rady”. „Byłoby gorzej, gdyby Polska wyszła z Układu Warszawskiego” – dodał Jaruzelski.

Kulikow podkreślał, że „najpierw należy wykorzystać własne możliwości”. Pod koniec rozmowy spytał, czy może zameldować Breżniewowi, że „podjęliście decyzję o przystąpieniu do realizacji planu”. W odpowiedzi Jaruzelski odparł: „Tak, pod warunkiem, że udzielicie nam pomocy”. Według A. Dudka, notatka Anoszkina sugeruje, że Jaruzelski nie tylko wiedział, iż Rosjanie nie zamierzają interweniować, ale wcześniej domagał się od nich udzielenia pomocy wojskowej.

Historyk IPN podkreśla również, że wypowiedzi Kulikowa nie zawierały jednoznacznej obietnicy pomocy wojskowej w tłumieniu protestów społecznych w Polsce, ale też jej nie wykluczały.

O wyznaczonym terminie wprowadzenia stanu wojennego marszałek Kulikow i przywódcy sowieccy zostali poinformowani 11 grudnia. Operacja jego wprowadzenia rozpoczęła się w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. Jeszcze przed północą jednostki MSW, składające się z grup specjalnych, oddziałów ZOMO, jednostek antyterrorystycznych, funkcjonariuszy SB, oddziałów Jednostek Nadwiślańskich przy wsparciu wojska rozpoczęły działania.

W ramach operacji „Azalia” siły porządkowe MSW i WP zajęły obiekty Polskiego Radia i Telewizji oraz zablokowały w centrach telekomunikacyjnych połączenia krajowe i zagraniczne. Grupy milicjantów i funkcjonariuszy SB przystąpiły w ramach operacji o kryptonimie „Jodła” do internowania działaczy „Solidarności” i przywódców opozycji politycznej.

Oddziały ZOMO zajęły lokale zarządów regionalnych „Solidarności”, zatrzymując przebywające tam osoby i zabezpieczając znalezione urządzenia łącznościowe i poligraficzne. Do miast skierowano oddziały pancerne i zmechanizowane, które umieszczono przy najważniejszych węzłach komunikacyjnych, trasach wylotowych, głównych skrzyżowaniach, gmachach urzędowych i innych obiektach strategicznych. Przeprowadzono aresztowania wśród niezależnych intelektualistów, w tym także wśród organizatorów i uczestników obradującego w Warszawie Kongresu Kultury Polskiej.

Główne uderzenie nastąpiło jednak w Gdańsku, gdzie w sobotę zebrała się Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” i gdzie w związku z tym przebywało wielu działaczy i doradców związkowych. W ciągu nocy zatrzymano w Gdańsku około 30 członków Komisji Krajowej i kilku doradców. Jednym z nich był Jacek Kuroń, który wspominając okoliczności swojego zatrzymania w gdańskim „Novotelu” w nocy z 12 na 13 grudnia pisał: „Usłyszałem zgrzyt klucza. Przyszli. Jechaliśmy później suką przez nocne miasto. Na ulicach stały czołgi i wozy pancerne. Nawet mnie nie skuli. Mój wierny stróż major Leśniak zapytał: + – No i co, panie Kuroń, warto było? – Pamięta pan, majorze, jak trzy lata temu przyjechaliście wziąć mnie stąd, spod Gdańska?+ – odpowiedziałem pytaniem na pytanie. – +Przyjechaliście wtedy w cztery fiaty. A dzisiaj, widzi pan sam, ile czołgów i wojska musieliście wyprowadzić na ulice, żeby mnie wziąć+” (J.Kuroń „Gwiezdny czas”).

O godzinie pierwszej w nocy w Belwederze zebrali się członkowie Rady Państwa, teoretycznie najważniejszego urzędu PRL. Większość z nich nie wiedziała jednak, jaki był cel tego nocnego spotkania. Po półtoragodzinnych obradach członkowie Rady Państwa przyjęli przedstawiony im dekret o wprowadzeniu stanu wojennego oraz towarzyszące mu dokumenty, przeciwko głosował jedynie przewodniczący PAX – Ryszard Reiff. Wszystkie przyjęte dokumenty były antydatowane i nosiły datę 12 grudnia 1981 r.

Dekret o wprowadzeniu stanu wojennego był niezgodny z obowiązującym wówczas prawem, ponieważ Rada Państwa mogła wydawać dekrety jedynie między sesjami Sejmu. Tymczasem sesja taka trwała, a najbliższe posiedzenie izby wyznaczone było na 15 i 16 grudnia.

W specjalny sposób potraktowany został przez autorów stanu wojennego przewodniczący „Solidarności” Lech Wałęsa. Władze liczyły bowiem, że uda się im wykorzystać go politycznie. Około godziny drugiej w nocy w jego mieszkaniu pojawili się wojewoda gdański Jerzy Kołodziejski i I sekretarz gdańskiego KW PZPR Tadeusz Fiszbach, członek Biura Politycznego. Poinformowali oni Wałęsę o wprowadzeniu stanu wojennego stwierdzając, że powinien natychmiast udać się do Warszawy na rozmowy z przedstawicielami władz. Ostatecznie Wałęsa oświadczył, iż pod przymusem zgadza się jechać do Warszawy. Przewodniczący „Solidarności” odrzucił przedstawiane mu przez władze komunistyczne propozycje współpracy. Został internowany i odizolowany od innych działaczy „Solidarności”. Po pobycie w Chylicach i Otwocku umieszczono go ostatecznie w ośrodku rządowym w Arłamowie.

W sumie w pierwszych dniach stanu wojennego internowano około 5 tys. osób, które przetrzymywano w 49 ośrodkach odosobnienia na terenie całego kraju. Łącznie w czasie stanu wojennego liczba internowanych sięgnęła 10 tys., w więzieniach znalazła się znaczna część krajowych i regionalnych przywódców „Solidarności”, doradców, członków komisji zakładowych dużych fabryk, działaczy opozycji demokratycznej oraz intelektualistów związanych z „Solidarnością”.

W celach propagandowych zatrzymano także kilkadziesiąt osób z poprzedniej ekipy sprawującej władzę, m.in. Edwarda Gierka, Piotra Jaroszewicza i Edwarda Babiucha. Na podstawie dekretu o stanie wojennym zawieszono podstawowe prawa i wolności obywatelskie, wprowadzono tryb doraźny w sądach, zakazano strajków, demonstracji, milicja i wojsko mogły każdego legitymować i przeszukiwać.

Wprowadzono godzinę milicyjną od godz. 22 do godz. 6 rano, a na wyjazdy poza miejsce zamieszkania potrzebna była przepustka. Korespondencja podlegała oficjalnej cenzurze, wyłączono telefony, uniemożliwiając między innymi wzywanie pogotowia ratunkowego i straży pożarnej. Większość najważniejszych instytucji i zakładów pracy została zmilitaryzowana i była kierowana przez ponad 8 tys. komisarzy wojskowych.

Zakazano wydawania prasy, poza „Trybuną Ludu” i „Żołnierzem Wolności”. Zawieszono działalność wszystkich organizacji społecznych i kulturalnych, a także zajęcia w szkołach i na wyższych uczelniach.

Oficjalnie administratorem stanu wojennego była 21-osobowa Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego z gen. Wojciechem Jaruzelskim na czele. W praktyce była ona jednak ciałem fasadowym. Najważniejsze decyzje w okresie stanu wojennego podejmowała nieformalna grupa wojskowych oraz członków partii nazywana dyrektoriatem. W jej skład obok gen. Jaruzelskiego wchodzili: gen. Florian Siwicki (wiceminister obrony narodowej), gen. Czesław Kiszczak (minister spraw wewnętrznych), gen. MO Mirosław Milewski (sekretarz KC), Mieczysław F. Rakowski (wicepremier), Kazimierz Barcikowski (sekretarz KC) i Stefan Olszowski (sekretarz KC).

Nieliczni przywódcy „Solidarności”, którzy uniknęli zatrzymań, m.in. Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Bogdan Borusewicz, Aleksander Hall, Tadeusz Jedynak, Bogdan Lis czy Eugeniusz Szumiejko, rozpoczęli w wyjątkowo trudnych warunkach tworzenie struktur podziemnych.

14 grudnia rozpoczęły się niezależnie od siebie strajki okupacyjne w wielu dużych zakładach przemysłowych. Strajkowały huty, w tym największa w kraju „Katowice” oraz im. Lenina, większość kopalń, porty, stocznie w Trójmieście i Szczecinie, największe fabryki, takie jak: WSK w Świdniku, Dolmel i PaFaWag we Wrocławiu, „Ursus” czy Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. Juliana Marchlewskiego w Łodzi. Strajkowano w sumie w 199 zakładach (w 50 utworzono komitety strajkowe), na około 7 tys. istniejących wtedy w Polsce przedsiębiorstw.

W 40 zakładach doszło do brutalnych pacyfikacji strajków, przy użyciu oddziałów ZOMO i wojska, wyposażonego w ciężki sprzęt. Szczególnie dramatyczny przebieg miały strajki w kopalniach na Górnym Śląsku, gdzie górnicy stawili czynny opór. 16 grudnia 1981 r. w Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek” w trakcie kilkugodzinnych walk milicjanci użyli broni palnej, zabijając 9 górników. 23 grudnia przy wsparciu czołgów i desantu ze śmigłowców udało się stłumić strajk w Hucie „Katowice”. Najdłużej trwały strajki w kopalniach „Ziemowit” (do 24 grudnia) i „Piast” (do 28 grudnia), w których zdecydowano się prowadzić protest pod ziemią.

W grudniu 1981 r. doszło do demonstracji ulicznych m.in. w Warszawie, Krakowie i Gdańsku. Największa z nich, w trakcie której milicjanci zastrzelili jednego z uczestników, odbyła się w Gdańsku. Wprowadzając stan wojenny władze komunistyczne nie zdecydowały się zaatakować bezpośrednio Kościoła katolickiego.

Prymas Józef Glemp od początku apelował o spokój i zażegnanie bratobójczych walk, domagając się jednocześnie uwolnienia internowanych i aresztowanych oraz powrotu do dialogu z „Solidarnością”. 13 grudnia w wygłoszonym kazaniu apelował do robotników, by nie narażali życia: „Będę wzywał o rozsądek nawet za cenę narażenia się na zniewagi i będę prosił, nawet gdybym miał boso iść i na klęczkach błagać: +Nie podejmujcie walk Polak przeciw Polakowi+”.

Przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego wystąpiły Stany Zjednoczone i inne kraje zachodnie. 23 grudnia 1981 r. prezydent USA Ronald Reagan ogłosił sankcje ekonomiczne wobec PRL, a kilka dni później podał do wiadomości, iż obejmą one także Związek Sowiecki, który jego zdaniem ponosił „poważną i bezpośrednią odpowiedzialność za represje w Polsce”. W ciągu następnych tygodni do sankcji ekonomicznych przeciwko Polsce przyłączyły się inne kraje zachodnie.

31 grudnia 1982 r. stan wojenny został zawieszony, a 22 lipca 1983 r. odwołany, przy zachowaniu części represyjnego ustawodawstwa. Dokładna liczba osób, które w wyniku wprowadzenia stanu wojennego poniosły śmierć, nie jest znana. Przedstawiane listy ofiar liczą od kilkudziesięciu do ponad stu nazwisk. Nieznana pozostaje również liczba osób, które straciły w tym okresie zdrowie na skutek prześladowań, bicia w trakcie śledztwa czy też podczas demonstracji ulicznych. (PAP)

źródło:

www.naukawpolsce.pap.pl

1 komentarz do 39 lat temu wprowadzono stan wojenny

Polska architektka udowodniła istnienie dwóch inkaskich systemów miar

W czasie rozplanowywania budowli w słynnym Machu Picchu w Peru Inkowie stosowali dwa rodzaje miar. Jeden z nich opierał się na module wynoszącym 42 cm, drugi – 54 cm. Istnienia…

W czasie rozplanowywania budowli w słynnym Machu Picchu w Peru Inkowie stosowali dwa rodzaje miar. Jeden z nich opierał się na module wynoszącym 42 cm, drugi – 54 cm. Istnienia tego pierwszego naukowcy spodziewali się, drugi – jest niespodzianką.

Możliwość komentowania Polska architektka udowodniła istnienie dwóch inkaskich systemów miar została wyłączona

Chrześcijaństwo bez granic: malowidła kościołów pd. Egiptu i królestwa Nubii były podobne

Malowidła zdobiące średniowieczne kościoły na pograniczu południowego Egiptu i północnej Nubii – dzisiejszym Sudanie – były często bardzo do siebie podobne, mimo że powstawały w dwóch państwach – chrześcijańskiej Makurii…

Malowidła zdobiące średniowieczne kościoły na pograniczu południowego Egiptu i północnej Nubii – dzisiejszym Sudanie – były często bardzo do siebie podobne, mimo że powstawały w dwóch państwach – chrześcijańskiej Makurii i Egipcie coraz bardziej zdominowanym przez islam – ustalili naukowcy.

Możliwość komentowania Chrześcijaństwo bez granic: malowidła kościołów pd. Egiptu i królestwa Nubii były podobne została wyłączona

Cierpice/ Unikatowe odkrycie – uprząż końska sprzed ponad 2,5 tys. lat

Ponad 150 zdobionych fragmentów uprzęży końskiej z brązu odkryto w Cierpicach pod Toruniem. Zdaniem badaczy przedmioty były zawinięte w liście i włożone do skórzanego worka. Znalezisko ma ponad 2,5 tys….

Ponad 150 zdobionych fragmentów uprzęży końskiej z brązu odkryto w Cierpicach pod Toruniem. Zdaniem badaczy przedmioty były zawinięte w liście i włożone do skórzanego worka. Znalezisko ma ponad 2,5 tys. lat. To pierwsze tego typu odkrycie z obszaru Środkowo-Wschodniej Europy – uważają naukowcy.

Możliwość komentowania Cierpice/ Unikatowe odkrycie – uprząż końska sprzed ponad 2,5 tys. lat została wyłączona

Opublikowano nieznany notatnik Juliusza Słowackiego

Naukowcy opublikowali odkryty 10 lat temu notatnik Juliusza Słowackiego z jego podróży po Grecji i Bliskim Wschodzie. Na trzytomową publikację składają się m.in. faksymile tego dzieła i jego transliteracja. Do…

Naukowcy opublikowali odkryty 10 lat temu notatnik Juliusza Słowackiego z jego podróży po Grecji i Bliskim Wschodzie. Na trzytomową publikację składają się m.in. faksymile tego dzieła i jego transliteracja. Do 2010 r. uważano, że rękopis ten spłonął w czasie II wojny światowej.

Możliwość komentowania Opublikowano nieznany notatnik Juliusza Słowackiego została wyłączona

W Bułgarii odkryto polską szablę z okresu Powstania Styczniowego

Vivat Szlachcic Pan i fundator wojska – to fragment napisu znajdującego się na szabli, która trafiła do Muzeum Archeologicznego w Wielkim Tyrnowie (Bułgaria). Zapewne przywłaszczył ją sobie oficer carskiej armii…

Vivat Szlachcic Pan i fundator wojska – to fragment napisu znajdującego się na szabli, która trafiła do Muzeum Archeologicznego w Wielkim Tyrnowie (Bułgaria). Zapewne przywłaszczył ją sobie oficer carskiej armii od powstańca styczniowego, a który potem uczestniczył w wojnie rosyjsko-tureckiej w Bułgarii.

Możliwość komentowania W Bułgarii odkryto polską szablę z okresu Powstania Styczniowego została wyłączona

Polscy paleontolodzy odkryli najstarszy dwukorzeniowy ząb prassaka na świecie sprzed ok. 215 mln lat

Zaledwie 2 cm mierzy fragment żuchwy wraz z dwoma dwukorzeniowymi zębami, który należał do nieznanego dotąd prassaka przypominającego ryjówkę, sprzed 215 mln lat. O najstarszym takim znalezisku na świecie informują…

Zaledwie 2 cm mierzy fragment żuchwy wraz z dwoma dwukorzeniowymi zębami, który należał do nieznanego dotąd prassaka przypominającego ryjówkę, sprzed 215 mln lat. O najstarszym takim znalezisku na świecie informują Polacy na łamach „PNAS”.

Możliwość komentowania Polscy paleontolodzy odkryli najstarszy dwukorzeniowy ząb prassaka na świecie sprzed ok. 215 mln lat została wyłączona

Botanik na cmentarzu czyli roślinne czytanie z nagrobków

Wiele roślin, sadzonych niegdyś na cmentarzach, miało znaczenie symboliczne lub było otoczonych czcią. Dziś botanicy potrafią czytać wskazówki zdradzane przez rośliny i odnaleźć dawne mogiły tam, gdzie nie ma już…

Wiele roślin, sadzonych niegdyś na cmentarzach, miało znaczenie symboliczne lub było otoczonych czcią. Dziś botanicy potrafią czytać wskazówki zdradzane przez rośliny i odnaleźć dawne mogiły tam, gdzie nie ma już śladu nagrobków.

Możliwość komentowania Botanik na cmentarzu czyli roślinne czytanie z nagrobków została wyłączona

Średniowieczne bełty do kuszy i… wanna – odkrycia polskich archeologów w największym jeziorze Bornholmu

Cztery średniowieczne bełty do kuszy, wraz z fragmentami drewnianych promieni, odkryli warszawscy archeolodzy w czasie badań jeziora Hammersø – największego naturalnego zbiornika na Bornholmie. W jego centralnej części spoczywała też…

Cztery średniowieczne bełty do kuszy, wraz z fragmentami drewnianych promieni, odkryli warszawscy archeolodzy w czasie badań jeziora Hammersø – największego naturalnego zbiornika na Bornholmie. W jego centralnej części spoczywała też zatopiona… wanna – poinformowali PAP naukowcy.

Możliwość komentowania Średniowieczne bełty do kuszy i… wanna – odkrycia polskich archeologów w największym jeziorze Bornholmu została wyłączona

Proso zaczęto uprawiać w Europie dopiero ok. 3,5 tys. lat temu

Proso zaczęto uprawiać w Europie nie, jak wcześniej uważano, już w okresie neolitu nawet 7 tys. lat temu, ale dopiero w czasach epoki brązu, czyli ok. 3,5 tys lat temu….

Proso zaczęto uprawiać w Europie nie, jak wcześniej uważano, już w okresie neolitu nawet 7 tys. lat temu, ale dopiero w czasach epoki brązu, czyli ok. 3,5 tys lat temu. Zboże to dotarło na nasz kontynent z obszaru Chin – uważają naukowcy.

Możliwość komentowania Proso zaczęto uprawiać w Europie dopiero ok. 3,5 tys. lat temu została wyłączona

Badaczka: kapłani egipscy nie zawsze pracowali na pełen etat

W przeciwieństwie do współczesnych wielkich religii monoteistycznych egipscy kapłani nie byli przywódcami religijnymi, którzy pełnili rolę duszpasterską, głosząc zasady wiary. Wielu z nich nie pracowało tylko na rzecz świątyni, ale…

W przeciwieństwie do współczesnych wielkich religii monoteistycznych egipscy kapłani nie byli przywódcami religijnymi, którzy pełnili rolę duszpasterską, głosząc zasady wiary. Wielu z nich nie pracowało tylko na rzecz świątyni, ale na własny rachunek – mówi historyk dr Joanna Wilimowska.

Możliwość komentowania Badaczka: kapłani egipscy nie zawsze pracowali na pełen etat została wyłączona

Powstała cyfrowa rekonstrukcja sudańskiego klasztoru sprzed 1300 lat

Trójwymiarowe modele zespołu monastycznego w Ghazali w Sudanie wykonali eksperci z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej (CAŚ) UW. Można oglądać je na portalu „Wirtualna Nubia”. Kolejne rekonstrukcje pojawią się na nim w…

Trójwymiarowe modele zespołu monastycznego w Ghazali w Sudanie wykonali eksperci z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej (CAŚ) UW. Można oglądać je na portalu „Wirtualna Nubia”. Kolejne rekonstrukcje pojawią się na nim w tym roku – poinformowało PAP CAŚ UW.

Możliwość komentowania Powstała cyfrowa rekonstrukcja sudańskiego klasztoru sprzed 1300 lat została wyłączona

Najstarsze środkowoeuropejskie szczątki neandertalczyków – w Polsce

Najnowsze badania dowodzą, że w Polsce znajdują się najstarsze szczątki neandertalczyków w Europie Środkowej – informują naukowcy na łamach magazynu „Scientific Reports”.

Najnowsze badania dowodzą, że w Polsce znajdują się najstarsze szczątki neandertalczyków w Europie Środkowej – informują naukowcy na łamach magazynu „Scientific Reports”.

2 komentarze do Najstarsze środkowoeuropejskie szczątki neandertalczyków – w Polsce

Na wczesnośredniowiecznym cmentarzu odkryto dotąd 276 grobów i liczne artefakty

Na odkrytym przypadkowo w Płocku (Mazowieckie) w 2016 r. wczesnośredniowiecznym cmentarzu, niewymienianym w znanych źródłach historycznych, odkryto dotychczas 276 grobów oraz liczne artefakty z epoki, jak np. kolię ze szklanych…

Na odkrytym przypadkowo w Płocku (Mazowieckie) w 2016 r. wczesnośredniowiecznym cmentarzu, niewymienianym w znanych źródłach historycznych, odkryto dotychczas 276 grobów oraz liczne artefakty z epoki, jak np. kolię ze szklanych paciorków. Tegoroczne wykopaliska właśnie dobiegają końca.

Możliwość komentowania Na wczesnośredniowiecznym cmentarzu odkryto dotąd 276 grobów i liczne artefakty została wyłączona

Elbląscy leśnicy odkryli prawdopodobnie osadę z epoki kamienia

Niecodziennego znaleziska dokonali leśnicy z nadleśnictwa Elbląg, którzy w trakcie swojej pracy natrafili na fragmenty naczyń ceramicznych. Badania przeprowadzone przez archeologów wskazują, że odkryte artefakty wstępnie datować można na schyłek…

Niecodziennego znaleziska dokonali leśnicy z nadleśnictwa Elbląg, którzy w trakcie swojej pracy natrafili na fragmenty naczyń ceramicznych. Badania przeprowadzone przez archeologów wskazują, że odkryte artefakty wstępnie datować można na schyłek neolitu – poinformował w czwartek PAP rzecznik nadleśnictwa Elbląg Jan Piotrowski.

Możliwość komentowania Elbląscy leśnicy odkryli prawdopodobnie osadę z epoki kamienia została wyłączona

Pozostałości osady sprzed 3 tys. lat odkryli archeolodzy na Białołęce

Pozostałości dużej osady kultury łużyckiej sprzed 3 tys. lat odkryli archeolodzy na warszawskiej Białołęce. Jednym ciekawszych znalezisk, spośród ok 1,5 tys. odkrytych na miejscu artefaktów, jest naczynie sitowate podobne do…

Pozostałości dużej osady kultury łużyckiej sprzed 3 tys. lat odkryli archeolodzy na warszawskiej Białołęce. Jednym ciekawszych znalezisk, spośród ok 1,5 tys. odkrytych na miejscu artefaktów, jest naczynie sitowate podobne do durszlaka, które mogło służyć do wyrobu twarogu i serów – informuje Fundacja Ab Terra.

Możliwość komentowania Pozostałości osady sprzed 3 tys. lat odkryli archeolodzy na Białołęce została wyłączona

Tłok pieczętny pruskiego generała wydobyto z jeziora w Lubanowie

Tłok pieczętny, który należał do pruskiego generała Friedricha Wilhelma von Steinwehra, wydobyli archeolodzy podwodni w czasie badań jeziora w Lubanowie. Jej właściciela udało się zidentyfikować pół godziny po odkryciu. „To…

Tłok pieczętny, który należał do pruskiego generała Friedricha Wilhelma von Steinwehra, wydobyli archeolodzy podwodni w czasie badań jeziora w Lubanowie. Jej właściciela udało się zidentyfikować pół godziny po odkryciu. „To żywe dotknięcie historii” – powiedział szef badań prof. Bartosz Kontny.

Możliwość komentowania Tłok pieczętny pruskiego generała wydobyto z jeziora w Lubanowie została wyłączona

Uzbrojenie i ozdoby – liczne znaleziska na cmentarzysku sprzed 2 tys. lat

Świetnie zachowany miecz jednosieczny, groty włóczni, zapinki do spinania szat, bogato zdobiony przęślik, żelazne igły do złudzenia przypominające te używane dzisiaj – to tylko część znalezisk z cmentarzyska w Bejscach,…

Świetnie zachowany miecz jednosieczny, groty włóczni, zapinki do spinania szat, bogato zdobiony przęślik, żelazne igły do złudzenia przypominające te używane dzisiaj – to tylko część znalezisk z cmentarzyska w Bejscach, które w sierpniu odkryli naukowcy z Instytutu Archeologii UJ w Krakowie.

Możliwość komentowania Uzbrojenie i ozdoby – liczne znaleziska na cmentarzysku sprzed 2 tys. lat została wyłączona

Powstała trójwymiarowa rekonstrukcja term rzymskich sprzed 2 tys. lat

Z dwóch przebieralni, atrium, trzech pomieszczeń kąpielowych z basenami i pieca, znajdującego się za nimi w tylnej części kompleksu – składały się termy w rzymskiej twierdzy Apsaros (dzisiejsze Gonio) koło…

Z dwóch przebieralni, atrium, trzech pomieszczeń kąpielowych z basenami i pieca, znajdującego się za nimi w tylnej części kompleksu – składały się termy w rzymskiej twierdzy Apsaros (dzisiejsze Gonio) koło Batumi w Gruzji. Archeolodzy na podstawie wieloletnich badań wykonali ich trójwymiarową rekonstrukcję.

Możliwość komentowania Powstała trójwymiarowa rekonstrukcja term rzymskich sprzed 2 tys. lat została wyłączona

Osada budowniczych rondela odkryta w Nowym Objezierzu

Osadę sprzed ponad 7 tys. lat odkryli archeolodzy w Nowym Objezierzu (Zachodniopomorskie). Znajduje się niedaleko monumentalnego rondela – miejsca kultu z tego samego okresu. Mieszkali w niej najprawdopodobniej budowniczowie obiektu.

Osadę sprzed ponad 7 tys. lat odkryli archeolodzy w Nowym Objezierzu (Zachodniopomorskie). Znajduje się niedaleko monumentalnego rondela – miejsca kultu z tego samego okresu. Mieszkali w niej najprawdopodobniej budowniczowie obiektu.

Możliwość komentowania Osada budowniczych rondela odkryta w Nowym Objezierzu została wyłączona

Złotnictwo Gotów, żyjących 2 tys. lat temu nad Wisłą – porównywalne z rzymskim

Wyroby z metali szlachetnych i stopów, wykonywane 2 tys. na terenie Polski lat temu przez Gotów – skandynawską społeczność przybyłą na obszar Pomorza – były świetnej jakości i nie odbiegały…

Wyroby z metali szlachetnych i stopów, wykonywane 2 tys. na terenie Polski lat temu przez Gotów – skandynawską społeczność przybyłą na obszar Pomorza – były świetnej jakości i nie odbiegały od podobnych wytworów z terenów Cesarstwa Rzymskiego – wynika z analiz ekspertki z PAN.

Możliwość komentowania Złotnictwo Gotów, żyjących 2 tys. lat temu nad Wisłą – porównywalne z rzymskim została wyłączona

Type on the field below and hit Enter/Return to search

Skip to content