Mars może mieć kiedyś pierścień.

Takim wnioskiem podzielił się z członkami Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego Matija Cuk z Instytutu SETI. Przeanalizował on orbity księżyców Marsa i zauważył w nich pewne nieoczywistości. Deimos, jeden z marsjańskich księżyców, krąży wokół Czerwonej Planety tak blisko, że okrąża ją trzy razy w ciągu zaledwie jednego ziemskiego dnia. Poza tym jego orbita jest „nienaturalnie” pochylona. Analiza ruchów tego księżyca doprowadziła naukowca do wniosku, że z czasem księżyc będzie coraz bliżej Marsa aż w końcu zostanie rozerwany i „rozsypie” się na kawałki tworząc coś w rodzaju skalistego pierścienia wokół planety. To inny rodzaj pierścieni niż te wokół Saturna, które w dużej części składają się z kawałków lodu. Gdyby taki „saturnowy” pierścień miała Ziemia (co jest niemożliwe z racji bliskości Słońca i wielkości planety), łączność satelitarna ale także lokalizacja satelitarna (GPS) byłyby niemożliwe. Ponadto nawet w nocy nie byłoby łatwo dostrzec gwiazd, bo kryształki lodu z których w dużej części składają się pierścienie, skutecznie rozpraszałyby promienie Słońca.

Przy okazji. Istnieje hipoteza tzw. cyklicznych pierścieni, które wokół Marsa miały się pojawiać regularnie. Po to by ją potwierdzić (bądź odrzucić) konieczne wydaje się lądowanie na marsjańskich księżycach, Fobosie i Deimosie, oraz przywiezienie próbek pobranych na ich powierzchni na Ziemię.

Wizualizacje:

 

Facebookowi komentatorzy